DBpL_enWsAEyAR_

Stała się rzecz nieunikniona. Na Signal Iduna Park nadszedł przysłowiowy „wiatr zmian”, który pociągnął za sobą roszadę na ławce trenerskiej Dortmundczyków. Thomas Tuchel po dwóch latach pracy z zespołem BVB pożegnał się ze stanowiskiem, a jego miejsce – już oficjalnie – zajął dotychczasowy szkoleniowiec Ajaksu, Peter Bosz. Choć holenderski menedżer wydaje się być idealną opcją dla chcącej powrócić na szczyt Borussii, to od pierwszego dnia pracy będzie się musiał zmierzyć z kilkoma palącymi problemami.





Odzyskać zaufanie kibiców

Zapowiedzi przed startem sezonu 2016/17 były szumne. Nawet jeżeli klub kurtuazyjnie mówił, że Bayern Monachium znajduje się poza ich zasięgiem, to celem minimum była walka o tytuł. Nie mówiąc już o wicemistrzostwie – ono miało być obowiązkiem. Jakże miałoby być zresztą inaczej, skoro do Dortmundu ściągnięta została pokaźna grupa zawodników. Ousmane Dembélé, Raphaël Guerreiro, Marc Bartra, André Schürrle, Emre Mor, Mario Götze, Mikel Merino. Lista wzmocnień musiała robić wrażenie, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę utratę Matsa Hummelsa i İlkaya Gündoğana. Dziesięć kolejnych miesięcy poważnie zweryfikowało drużynę z północno-zachodnich Niemiec.


Nie tylko nie udało jej się włączyć do walki o prymat, ale i przeskoczyć rewelacyjnego beniaminka z Lipska. Borussia zdobyła co prawda puchar kraju, ale i w nim nie ustrzegła się wielu błędów i przede wszystkim kłopotów. Fani dortmundzkiego klubu mogą się zatem czuć oszukani. Drużyna z Nadrenii Północnej-Westfalii ma za sobą słabe rozgrywki, a Tuchel opuszczał drużynę w niezbyt przyjaznej atmosferze. Podstawowym zadaniem Bosza będzie odzyskanie, tak nadszarpniętej przecież, wiary w to, że Borussia nadal może grać efektownie, ale i efektywnie, o czym specjalnie dla nas mówi ekspert portalu Weszło.com, Marcin Borzęcki:

„W kwestii Petera Bosza jestem optymistą, bo zwłaszcza wiosną regularnie oglądałem Ajax w europejskich pucharach i wiem, że styl gry prezentowany przez jego drużynę będzie najprawdopodobniej kontynuacją projektu Thomasa Tuchela. Holendrzy w efektowny sposób tłamsili rywali na ich połowie, prezentowali futbol odważny i efektowny, czyli taki do jakiego kibic BVB zdążył się w ostatnich latach przyzwyczaić. Oczywiście – jest w tej kandydaturze również sporo znaków zapytania. Interesująca była na przykład fatalna postawa Ajaxu na wyjazdach, faktem jest też przecież, że nie udało się koniec końców zwyciężyć ani w Lidze Europy, ani w Eredivisie, a sam Bosz nie jest najbardziej doświadczonym szkoleniowcem na płaszczyźnie rozgrywek międzynarodowych.”


Znaleźć zastępcę dla „Auby”

Nie jest tajemnicą, że finałowe spotkanie DFB Pokal przeciwko Eintrachtowi Frankfurt mogło być ostatnim meczem Pierre’a-Emericka Aubameyanga w żółto-czarnej koszulce. Gabończyk, który w korespondencyjnym pojedynku w końcu pokonał Roberta Lewandowskiego i zdobył koronę króla strzelców Bundesligi, jest głodny trofeów. 31 bramek zdobytych w niemieckiej ekstraklasie sprawiło, że to właśnie „Auba”, a nie jak do tej pory „Lewy” znalazł się na celowniku większości uznanych europejskich firm. Doniesienia o ewentualnym transferze do Realu Madryt raczej się nie potwierdzą, ale przenosiny do PSG czy Milanu są opcją realną. W Dortmundzie co prawda bytuje sprowadzony zimą szwedzki supertalent Alexander Isak, ale nie wiadomo czy będzie w stanie od razu wejść w buty Aubameyanga i zapewnić Borussii podobny dorobek bramkowy. W niemieckich mediach spekuluje się, czy Bosz nie będzie chciał sięgnąć po swojego podopiecznego z Ajaxu – Kaspera Dolberga. Duńczyk mógłby stanowić wzmocnienie dortmundzkiego ataku, ale także nie jest gwarantem tego, że będzie równie skuteczny jak szybkonogi Gabończyk. Trudno bowiem nie oprzeć się wrażeniu, że sprowadzony z Freiburga Maximilian Philipp będzie prezentował poziom popularnego „Auby”.






Wyeliminować błędy obronne

Borussia w swoim DNA ma zdecydowanie granie „do przodu”, atakowanie, stwarzanie sytuacji pod bramką rywali. W każdym szanującym się zespole istotny jest jednak balans pomiędzy akcentami ofensywnymi, a defensywnymi. Ważnym problemem, z jakim będzie musiał zmierzyć się Peter Bosz, jest dyspozycja obronna BVB. Borussen w zakończonym niedawno sezonie „imponowali” tym, że potrafili sprezentować gola rywalom nawet w pozornie niegroźnej sytuacji. Dobrym przykładem są chociażby cztery gole zaaplikowane dortmundczykom przez Legię Warszawa w Lidze Mistrzów (8:4).


Mankamentem defensywy Borussii była przede wszystkim niestabilność. Liczne kontuzje, kartki, czy po prostu słaba dyspozycja poszczególnych piłkarzy zmuszały Thomasa Tuchel do częstych rotacji w linii obronnej, co nie wychodziło BVB na dobre. Zadaniem Bosza będzie zatem poprawa funkcjonowania linii defensywnej Borussii, która dawniej uchodziła za jeden z atutów dortmundzkiego klubu. Misja ta może się zresztą zakończyć powodzeniem, bowiem w poprzednim sezonie Ajax prowadzony przez Bosza mógł się poszczycić najmniejszą liczbą straconych bramek w całej Eredivisie (23 w 34 meczach).




Przeskoczyć pewien poziom

Nie jest tajemnicą, że prowadzenie Borussii będzie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze trenerskiej Petera Bosza. Holender będzie musiał zmierzyć się z presją, nieporównywalnie większą do tej, którą mógł odczuwać w Ajaxie. Prowadzenie młodego, utalentowanego zespołu nie należy do łatwych rzeczy, ale dowodzenie klubem z aspiracjami w silnej Bundeslidze i w Lidze Mistrzów, może przerosnąć 54-letniego menedżera. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w poprzednich pracach: Maccabi Tel-Awiw, czy Vittese Arnhem, nie spotkał się z tak olbrzymią presją. Dodatkowo ważny jest fakt, że Holender nie od początku wydawał się być oczywistym wyborem Hansa-Joachima Watzke. O trudnościach z taką aklimatyzacją mówi zresztą Borzęcki:

„Dotychczasowe CV Bosza wygląda raczej kiepsko, bo tak jak wpis z Amsterdamu jest, powiedzmy, europejski, tak czy to Vitesse Aarnhem, czy Maccabi Tel Awiw wrażenia na mnie nie robią. Trzeba też mieć na uwadze to, że rynek rządzi się swoimi prawami, a kandydatur nie było wiele. Julian Nagelsmann okazał się być nie do wyciągnięcia, Lucien Favre również, więc Bosz stał się naturalną konsekwencją fiaska rozmów z poprzednimi dwoma dżentelmenami. Ryzyko, jak generalnie w całej tej operacji związanej ze zwolnieniem Tuchela, jest ogromne, ale mam wrażenie, że będą mieli z Holendra pociechę w Borussii-kwituje dziennikarz Weszło!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *