10199899-selekcjoner-pilkarskiej-reprezentacji-900-564

Zakończył się szalony i niezwykle udany dla reprezentantów Polski weekend, podczas którego potwierdzili swoją wysoką dyspozycję w klubach. Teraz nadszedł czas na dwutygodniową przerwę na spotkania reprezentacji. W tym czasie kadra Adama Nawałki zmierzy się z Danią i Kazachstanem w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w Rosji, które odbędą się już za niecały rok. Na kilka dni przed piątkowym starciem ze Skandynawami postanowiliśmy zająć się dylematami, przed jakimi stanie selekcjoner Biało-Czerwonych.

Kłopot bogactwa między słupkami? Tylko teoretycznie…

Adam Nawałka na rozpoczęte w poniedziałek zgrupowanie przed zbliżającymi się meczami kwalifikacyjnymi powołał aż czterech bramkarzy, spośród których wybierze numer jeden na starcia z Danią i Kazachstanem. Szczególnie może dziwić obecność na liście powołanych Przemysława Tytonia, który od pewnego czasu znajduje się na wylocie z Deportivo La Coruña, jednak działacze z Galicji nie potrafią znaleźć zamościaninowi nowego klubu. Wydaje się, że bohater spotkania z Grecją na EURO 2012 nie ma większych szans na wskoczenie między słupki w którymkolwiek z wrześniowych spotkań Biało-Czerwonych. Najprawdopodobniej dostępu do polskiej bramki ponownie będzie zatem strzegł Łukasz Fabiański. Golkiper Swansea notuje dobry początek sezonu i mimo zaledwie trzech rozegranych kolejek już dwa razy zachowywał czyste konto. Na korzyść 31-latka przemawia przede wszystkim fakt, że znajduje się w rytmie meczowym, czego nie można powiedzieć o Szczęsnym, Skorupskim czy wspomnianym Tytoniu.


Po transferze do Juventusu Szczęsny zgodnie z przewidywaniami usiadł na ławce rezerwowych kosztem weterana Gianluigiego Buffona i póki co nie zadebiutował jeszcze w ekipie Starej Damy w oficjalnym spotkaniu. Skorupski natomiast ciągle musi obserwować z wysokości linii bocznej występy Brazylijczyka Alissona Beckera. Były bramkarz Górnika Zabrze otrzymał wprawdzie ofertę z Brighton & Hove Albion, ale zdecydował się ją odrzucić. Na razie 26-latek nie ma perspektyw na regularne występy w Romie, więc również szanse na grę w wyjściowej jedenastce drużyny narodowej mocno spada w dół.




Kto partnerem Kamila Glika?

Stoper AS Monaco wraca do pierwszego składu reprezentacji Polski po zawieszeniu za kartki. Defensor z Jastrzębia-Zdroju jest w kapitalnej formie – w ostatniej kolejce ligowej ponownie trafił do siatki, a w efekcie znalazł się w najlepszej jedenastce 4. kolejki Ligue 1!


Glik ma niekwestionowaną pozycję w kadrze Adama Nawałki, jednak wciąż nierozwiązany pozostaje problem jego partnera na środku obrony. Do tej pory tę rolę z powodzeniem pełnił Michał Pazdan, jednak stoper Legii Warszawa ma za sobą słabszy okres, podobnie zresztą jak cała drużyna Wojskowych.


Wciąż brakuje natomiast solidnych rywali dla 29-letniego defensora mistrza Polski. Wśród powołanych na nadchodzące mecze eliminacyjne znalazł się czekający na debiut w seniorskiej reprezentacji Jan Bednarek, który w ostatniej kolejce Premier League nie znalazł się nawet w osiemnastce meczowej Southampton FC na starcie z Huddersfield Town. Na niezbyt wysokim poziomie ponownie gra Thiago Cionek, którego Palermo w ubiegłej kampanii z hukiem spadło do Serie B. Pozostaje jeszcze Marcin Kamiński, a więc zawodnik, który wywalczył sobie pewne miejsce w drużynie Stuttgartu. U trenera Nawałki wciąż jednak nie zagrał w meczu o stawkę i wątpliwe, by selekcjoner dał mu szansę w tak ważnym spotkaniu o punkty. Wszystko wskazuje więc na to, że obok Glika ponownie zobaczymy na murawie Michała Pazdana.


Kim obsadzić prawe skrzydło przy ewentualnej niedyspozycji Błaszczykowskiego?

W inauguracyjnej kolejce nowego sezonu Bundesligi Jakub Błaszczykowski nabawił się kontuzji, przez którą musiał opuścić murawę już w pierwszej połowie meczu. Mimo to doświadczony skrzydłowy Wolfsburga otrzymał powołanie, jednak wciąż nie ma pewności, czy uda mu się wyleczyć na czas. Nawałka musi zatem myśleć nad innym wariantem obsadzenia boków pomocy, zwłaszcza że z powodu urazu więzadłowego zgrupowanie musiał opuścić Sławomir Peszko.


Pozycję prawego skrzydłowego mogą w tej sytuacji obsadzić Paweł Wszołek albo nowy kadrowicz – Maciej Makuszewski. Alternatywną opcją jest przesuniecie na prawą flankę znajdującego się w świetnej dyspozycji Kamila Grosickiego i ustawienie na lewej stronie Macieja Rybusa. Zawodnik Lokomotiwu Moskwa od dawna jednak nie gra już tak wysoko, wszak zarówno w ostatnich miesiącach występów dla Tereka Grozny, jak i w Olympique’u Lyon regularnie wystawiany był na lewej obronie bądź ewentualnie jako wahadłowy. Taka możliwość wydaje się zatem najmniej prawdopodobna.


Jaka rola dla Milika?

Przed zeszłoroczną kontuzją zerwania więzadła krzyżowego Arkadiusz Milik był jednym z najważniejszych zawodników w drużynie Nawałki, doskonale odnajdując się w roli typowej „dziesiątki”. Po powrocie z rehabilitacji jego rola zarówno w kadrze, jak i w klubie znacząco zmalała. Teraz napastnikowi Napoli trudno będzie odzyskać miejsce w pierwszym składzie.


Teoretycznie Milik mógłby zająć miejsce Błaszczykowskiego na skrzydle, ale sporo czasu minęło od ostatniego występu 23-latka w bocznej strefie boiska. Bardziej prawdopodobną opcją jest ponownie oddelegowanie Milika na pozycję za plecami Roberta Lewandowskiego, jednak tutaj wychowanek Rozwoju Katowice może napotkać silną konkurencję w osobie… klubowego kolegi, Piotra Zielińskiego, co zapewniłoby piątej reprezentacji w rankingu FIFA nowe rozwiązania w ofensywie. Jeżeli natomiast selekcjoner pozostawi rozgrywającego Napoli w środku pola, to właśnie Milik stanie się podstawową opcją do obsadzenia pozycji trequartisty.


Kto zmiennikiem Lewandowskiego?

Robert Lewandowski to aktualnie bezsprzecznie najlepszy polski napastnik, a być może także bezkonkurencyjny w całej historii rodzimego futbolu, jednak sytuacja wygląda dużo gorzej, gdy spojrzymy na ewentualnych zmienników dla super snajpera Bayernu. Do kadry powołani zostali Łukasz Teodorczyk i Kamil Wilczek, ale obaj znajdują się fatalnej formie. Napastnik Anderlechtu w tym sezonie zdobył zaledwie jedną bramkę i większość meczów ligowych kończył na ławce. Jeszcze gorzej spisuje się Wilczek, który nie doczekał się nawet premierowego trafienia w obecnej kampanii, a w ostatni weekend miał ku temu doskonałą okazję, ale zmarnował rzut karny w doliczonym czasie gry.


Możliwe jest również posadzenie na ławce Arkadiusza Milika i wprowadzenie go dopiero w końcówce spotkania na tzw. podmęczonego rywala. Takie rozwiązanie mogłoby okazać się znacznie bardziej skuteczne niż wystawianie Teodorczyka czy Wilczka, którzy w tym momencie są dalecy od swojej optymalnej dyspozycji.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *