DcRptXOWsAAUr86

To już standard, że zdecydowana większość rodzimych piłkarzy, którzy decydują się opuścić krajowe podwórko w pogoni za piłkarską karierą, bardzo często odbija się nie tyle od ściany, co budowli przypominającej Wielki Mur Chiński. Powodów jest wiele, poczynając od słabszych umiejętności stricte sportowych, poprzez inną metodykę treningów i zderzenie z prawdziwą walką o miejsce w drużynie, a kończąc na prawdziwych rarytasach, jak brak umiejętności komunikowania się w jakimkolwiek (!) obcym języku. Nie jest to jednak regułą, wszak niektórych dopadają kontuzje lub zwyczajnie konkurencja jest w danej chwili zbyt mocna. Na szczęście we wszystkich wymienionych niżej przypadkach zawsze można chwycić za koło ratunkowe, którym niewątpliwie będzie transfer. Oto zestawienie pięciu reprezentantów Polski, którzy powinni poważnie zastanowić się nad zmianą otoczenia jeszcze w tym miesiącu.

1. Rafał Kurzawa (Amiens SC)

Źródło: Le Courrier Picard
Źródło: Le Courrier Picard

Do niedawna najlepsza lewa noga Ekstraklasy. Po mundialu zdecydował się na transfer do beniaminka Ligue 1, ale przez pół roku udało mu się wystąpić zaledwie w ośmiu spotkaniach ligowych, w których spędził na boisku raptem 210 minut. Do tego dorzucił także dwa spotkania w Pucharze Ligi. Krążą jednak głosy, że była gwiazda Górnika Zabrze nie umie i nawet nie próbuje porozumiewać się w ojczystym języku Jean-Paula Sartre’a, co dodatkowo działa na jego niekorzyść. A gdy połączymy to z wrodzoną skromnością i raczej cichym charakterem skrzydłowego, ciężko wróżyć Kurzawie sukces w piłce europejskiej, nawet na poziomie niewielkiego klubu, jakim jest Amiens. No chyba, że nazywasz się N’Golo Kanté…




2. Arkadiusz Reca (Atalanta BC)

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

W przeciągu pół roku wystąpił w dwóch (!) oficjalnych meczach Atalanty. Oprócz tego zaliczył także na stadionie w Bolonii całkiem obiecujący występ w reprezentacji, jednak nawet to nie przekonało Gian Piero Gasperiniego, aby dać szansę młodemu Polakowi. Tutaj, podobnie jak w przypadku Kurzawy, dużą rolę odgrywa bariera językowa. Reca podobno nie zna ani włoskiego, ani angielskiego! Trener La Dea powiedział niedawno, że chojniczanin otrzyma swoją szansę w drugiej połowie sezonu, jednak dla własnego dobra powinien raczej poszukać szansy na wypożyczeniu. Podobno jego sytuacji przygląda się włoska Genoa, ale były gracz Wisły Płock nie otwiera raczej listy życzeń klubu z Ligurii, lecz jest jedną z alternatyw.




3. Dawid Kownacki (UC Sampdoria)

Twitter/ Dawid Kownacki
Twitter/ Dawid Kownacki

Sytuacja kapitana młodzieżówki Czesława Michniewicza jest zgoła odmienna, bo Kownacki dosyć często dostawał szansę i kiedy już pojawiał się na placu gry, radził sobie całkiem nieźle. W barwach Sampdorii od momentu transferu wystąpił w 38 spotkaniach, w których zapisał na swoim koncie 10 bramek i 4 asysty. Dalszą drogę rozwoju hamuje natomiast byłemu lechicie genialna postawa Fabio Quagliarelli. Przy takiej konkurencji (12 bramek i 5 asyst Włocha w 18 spotkaniach – przyp. red.) ciężko wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie, zatem „Kownaś” powinien spróbować zmienić otoczenie w poszukiwaniu regularnych występów. Włodarze Sampdorii podkreślają, że w grę wchodzi tylko wypożyczenie, bo myślą o naszym rodaku w kontekście przyszłego sezonu. Podobno 21-letni atakujący jest bliski przenosin na pół roku do niemieckiej Fortuny Düsseldorf.


Wielu szanowanych ekspertów od niemiecku futbolu ma jednak poważne wątpliwości czy jest to najlepszy kierunek dla kapitana młodzieżowej kadry, dowodzonej przez Czesława Michniewicza.


4. Bartosz Salamon (Frosinone Calcio)

Źródło: Twitter/Bartosz Salamon
Źródło: Twitter/Bartosz Salamon

27-letni stoper kontynuuje swoją karierę na Półwyspie Apenińskim, jednak nie idzie ona w kierunku, jakiego życzyłby sobie były zawodnik Milanu. Salamon zupełnie nie przypomina zawodnika, który w poprzednim sezonie zbierał dobre recenzję występując w SPAL. W trwającej kampanii poznanianin wystąpił tylko w dziewięciu spotkaniach Serie A, dołożył do tego jeden mecz w Pucharze Włoch, ale to wciąż wynik poniżej oczekiwań. Dość powiedzieć, że jego występy 26 i 29 grudnia ubiegłego roku były pierwszymi od ponad dwóch miesięcy – wówczas 9-krotny reprezentant Polski zaliczył 90 minut w meczu przeciwko Torino (5 października). Wydaje się, że i w tym przypadku najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby poszukanie sobie innego pracodawcy. Pytanie tylko, czy ponownie w Italii, gdzie Salamon ma już dość przezwoicie wyrobione nazwisko, czy też w innych rejonach świata.




5. Michał Pazdan (Legia Warszawa)

Źródło: legia.net
Źródło: legia.net

Po dwóch bardzo słabych sezonach w wykonaniu stołecznej ekipy i nieudanym podboju europejskich boisk, włodarze Wojskowych muszą łatać dziury w budżecie, a jednym ze sprawdzonych sposobów jest sprzedaż zawodników, którzy przesiadują na ławce lub trybunach. Pazdan, który przegrywa rywalizację z młodym Mateuszem Wieteską, trapiony jest kontuzjami i prezentuje słabą formę sportową. Z podstawowego zawodnika Legii i reprezentacji Polski stał się piłkarzem niemal zapomnianym. Wydaje się, że mimo chęci walki o miejsce w warszawskiej drużynie, którą niedawno bohater EURO 2016 zadeklarował, lepszym rozwiązaniem byłby dla niego wyjazd za granicę. Ofert z Turcji nie brakuje, a jest to być może ostatnia szansa niewysokiego obrońcy na zarobienie ciekawych pieniędzy oraz powrót do łask selekcjonera Biało-Czerwonych. Na razie jednak nic konkretnego w tej sprawie się nie wydarzyło, dlatego krakowianin wyruszył z drużyną wicelidera Ekstraklasy na obóz do Portugalii.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *