LaLiga background

Wielkimi krokami zbliża się inauguracja 87. sezonu najlepszej ligi świata, czyli hiszpańskiej Primera División. Chociaż hegemonia Realu Madryt i Barcelony w LaLiga trwa od lat, z krótką przerwą na triumf Atlético, to nadchodzące rozgrywki zapowiadają się wyjątkowo ciekawie, zatem w głowie entuzjastów hiszpańskiego futbolu kłębi się wiele pytań.

Czy Real obroni mistrzostwo?

Odkąd trenerem Królewskich został Zinédine Zidane, lista tytułów, których Los Blancos nie zdobyli jest krótsza od zestawienia tych, po które sięgnęli. Jak dotąd podopieczni „Zizou” triumfowali w 6 z 8 rozgrywek, w których brali udział i niemal w każdych Real wyglądał na zespół poza zasięgiem rywali. Czy genialna passa zostanie podtrzymana w nadchodzącym sezonie?


Rozpisywać się na temat siły kadry Los Merengues można bez końca. Warto jednak przyjrzeć się jej słabszym ogniwom. O ile w pierwszym składzie na każdej pozycji występują zawodnicy najwyższej światowej klasy (może poza bramkarzem), o tyle na ławce rezerwowych brakuje zastępstwa dla kilku piłkarzy. Taka konkluzja może dziwić, bo przecież siłą Realu w ubiegłym sezonie byli właśnie gracze drugiego planu, którzy biorąc udział w stosowanej przez Zidane’a rotacji wnosili wiele jakości i energii do gry stołecznego zespołu. Kadra Los Blancos w letnim okienku transferowym została jednak dość istotnie przemeblowana.


Największą stratą dla mistrza Hiszpanii jest odejście Álvaro Moraty, uważanego przez wielu ekspertów i kibiców za zawodnika lepszego niż forowany przez „Zizou” Karim Benzema. Co więcej, Estadio Santiago Bernabéu opuścił także trzeci nominalny napastnik Realu – Mariano Díaz, zaliczający bardzo dobry początek w Olympique’u Lyon. Transfer Kyliana Mbappé wydaje się coraz mniej prawdopodobny, a trener Królewskich kilkakrotnie sugerował, że funkcję wysuniętego napastnika mogą pełnić Bale i Ronaldo. CR7 nie wydaje się jednak zachwycony tym pomysłem…

„Nigdy nie uważałem się za środkowego napastnika. W miarę rozwoju kariery zacząłem grać bliżej bramki, ale to nie jest tak, że stałem się „dziewiątką”. Lubię cieszyć się wolnością na boisku”

Cristiano Ronaldo o grze na pozycji napastnika na łamach dziennika „AS”

Po odejściu Danilo madrytczycy nie mają również zmiennika dla Daniego Carvajala. Obrońcy tytułu rozważają sięgnięcie po Thomasa Meuniera z Paris Saint-Germain, co wydaje się dobrym i stosunkowo niedrogim rozwiązaniem. Pod znakiem zapytania pozostaje też forma Jesúsa Vallejo, sprowadzonego w miejsce doświadczonego Pepego. Młody Hiszpan zaliczył udany sezon na wypożyczeniu we Frankfurcie, ale Bundesligi nie podbił. W odwodzie pozostaje jeszcze Nacho Fernández – zawodnik solidny, lecz nie wybitny i nieco za niski jak na stopera (179 cm wzrostu – przyp. red.). Pocieszeniem dla rywali niedawnych zdobywców Supercopa de España może być fakt, że Los Merengues po raz ostatni zdołali obronić tytuł na krajowym podwórku aż 10 lat temu. Po dwóch kolejnych triumfach w Lidze Mistrzów taka bessa nie robi większego wrażenia…


Czy istnieje życie po Neymarze?

Odejście brazylijskiego gwiazdora jest dla Barcelony olbrzymim ciosem na poziomie marketingowym i wizerunkowym, ale przede wszystkim sportowym. Ostatni element tercetu MSN w samej LaLiga brał udział przy zdobyciu 28 goli, wygrywał masę pojedynków indywidualnych, a co najważniejsze potrafił zrobić różnicę w istotnym momencie. To właśnie Neymara należy uznać za głównego bohatera remontady w rewanżu z Paris Saint-Germain. 25-letni skrzydłowy postanowił jednak dołączyć do zespołu wicemistrza Francji za 222 mln €, a Barça stanęła przed bezprecedensowym w historii futbolu problemem – jak odpowiednio wykorzystać niemal nieograniczone fundusze?


Głównymi faworytami do zastąpienia Neymara są Ousmane Dembélé oraz Philippe Coutinho. Obaj zawodnicy robią co mogą, by wymusić na swoich pracodawcach transfer, jednak Borussia Dortmund i Liverpool pozostają nieugięte. W tej sytuacji brazylijskiego gwiazdora próbuje zastąpić wychowanek Gerard Deulofeu, któremu wciąż brakuje doświadczenia i trudno się spodziewać się, by kiedykolwiek stał się graczem pokroju Neymara.


Transfer z ligi chińskiej pożytecznego skądinąd Paulinho za 40 mln € spotkał się natomiast z fatalnym odbiorem wśród kibiców Blaugrany. Zakup Iñigo Martíneza, czyli stopera od dawna wyczekiwanego na Camp Nou, również nie wywoła wśród Culés nadmiernego entuzjazmu. Trudno jednak dziwić się fanom Dumy Katalonii, wszak ostatnia ofensywa transferowa Josepa Bartomeu okazała się totalną klapą, a utrata prymatu w Hiszpanii musi boleć. Niedzielna klęska 1:3 z Realem na własnym terenie tylko dolała oliwy do ognia. Wydaje się zatem, że zakup gwiazdy największego kalibru jest teraz obowiązkiem kierownictwa Barcelony. Czy zdążą jeszcze przed końcem letniego okienka?


Co zrobi Sevilla bez Monchiego?

Nie tylko Barça straciła jeden ze swoich symboli. Monchi, twórca potęgi Sevilli, niezawodny i niemal nieomylny dyrektor sportowy odpowiedzialny za politykę transferową Blanquirrojos, odszedł w kwietniu do AS Roma. Trwające okienko jest więc pierwszym, odkąd 48-letniego Hiszpana nie ma w stolicy Andaluzji. Będący jego następcą Óscar Arias wydaje się przestrzegać głównej zasady, która przyświecała Monchiemu: „Kupuj tanio, sprzedawaj z zyskiem”. Bilans trwającego okresu transferowego na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán wynosi 14 mln € na plusie, a wiele wskazuje na to, że jakość sportowa drużyny prowadzonej od lipca przez Eduardo Berizzo wcale nie spadła.


Z Sevilli odeszła wprawdzie kluczowa postać zespołu, Vitolo, ale otrzymane za niego 36 mln € wydaje się kwotą więcej niż uczciwą. Po korzystnych cenach sprzedano także m.in. doświadczonego Vicente Iborrę i Yevhena Konoplyankę, który poprzedniego sezonu raczej nie zaliczy do udanych. Największymi letnimi zakupami Andaluzyjczyków są Luis Muriel, Simon Kjaer, Nolito oraz Éver Banega. Za darmo na Sánchez Pizjuán trafił też dawny ulubieniec fanów kibiców Los Nervionenses – Jesús Navas. Nowy projekt Sevilli zapowiada się więc nader interesująco. Czy któryś z pozyskanych zawodników pójdzie w ślady Stevana Joveticia lub Samira Nasriego i odrodzi się w słonecznej Sewilli? Wydaje się to całkiem prawdopodobne.


Czy Nietoperze w końcu się przebudzą?

Gracze z Estadio Mestalla w ostatnich dwóch sezonach dwukrotnie zajmowali 12. miejsce w LaLiga, co dla klubu pokroju Valencii jest istną katastrofą. Na ratunek sześciokrotnemu mistrzowi Hiszpanii przybył Marcelino García Toral, który podczas trzyletniej kadencji w Villarreal wykonał kawał dobrej roboty, oferując kibicom Los Amarillos efektowną piłkę i rokrocznie europejskie puchary. Podobna sztuka w Valencii wydaje się karkołomna, przynajmniej w pierwszym sezonie pracy, ale nie niemożliwa.


Nietoperze dysponują mocną, wyrównaną kadrą i kilkoma indywidualnościami, które są w stanie w pojedynkę rozmontować defensywę rywali. Z utalentowanych, młodych zawodników, jacy znajdują się w składzie Los Che (José Gayá, Carlos Soler czy Santi Mina), Marcelino jest zdolny wydobyć wszystko, co najlepsze. Atmosfera, która dotąd często bywała w szatni walenckiego zespołu napięta, również wydaje się coraz spokojniejsza. Powrót Los Murciélagos do czołówki byłby dobrą wiadomością dla całej ligi, wszak Valencia to klub z tradycjami, rzeszą wiernych sympatyków, a także sporym potencjałem, by godnie reprezentować LaLiga w Europie.


Kto stanie się objawieniem sezonu?

W ubiegłych rozgrywkach na hiszpańskich boiskach rozbłysły gwiazdy m.in. Marco Asensio, Carlosa Solera czy Marcosa Llorente. Kto ma szanse powtórzyć ich wyczyn w tym sezonie? Do grona faworytów z pewnością należy porównywany do Toniego Kroosa Federico Valverde, który zdobył Srebrną Piłkę na Mistrzostwach Świata U-20. Warto będzie także uważnie obserwować dalszy rozwój kariery Mikela Oyarzabala, przejawiającego olbrzymi potencjał skrzydłowego Realu Sociedad. Innym poważnym kandydatem do tego zaszczytnego miana jest Rodri z Villarrealu, który przykuł uwagę ekspertów podczas rywalizacji z Barceloną. Do wyliczanki potencjalnych odkryć LaLiga należy dodać Mauricio Lemosa – twardego stopera Las Palmas, który potrafi również nieźle operować piłką (83% celnych podań w ubiegłym sezonie – przyp. red.). Piękno futbolu polega jednak na tym, że zaskoczyć może zupełnie anonimowy zawodnik…

Źródło: Deportivo La Coruña
Źródło: Deportivo La Coruña

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *