DfgLU47WkAEyWgh

Kadra prowadzona przez Adama Nawałkę ma za sobą ostatnie sprawdziany przed rozpoczynającymi się we czwartek Mistrzostwami Świata w Rosji. Pojedynki z przedstawicielem Ameryki Południowej oraz bałtyckim sąsiadem przyniosły nie tylko wiele bramek, możliwość rotacji, ale przede wszystkim imponujący materiał do gruntownej analizy przed grupowymi bojami z Senegalem, Kolumbią oraz Japonią. Jakie konkluzje można wyciągnąć po testach generalnych przed startem mundialu?

Bazowe ustawienie to czterech obrońców

Starcie z ekipą osłabioną brakiem Arturo Vidala, Alexisa Sáncheza czy Claudio Bravo było kolejnym test-meczem, podczas którego selekcjoner sprawdzał w praktyce zestawienie z trzema środkowymi defensorami. Podobnie jak w poprzednich przypadkach, nie wypadło to najlepiej i bez większego trudu można było zauważyć błędy w komunikacji czy ustawieniu formacji, a zwłaszcza ich efekt – gole tracone w drugiej części gry.

Z tego względu wniosek wydaje się naturalny i w pełni zrozumiały: podstawowy skład formacji defensywnej składa się z czterech, a nie pięciu elementów. Owszem, nowy kształt linii obrony pozwala na lepszą kontrolą wydarzeń boiskowych, ale Biało-Czerwoni nie mają w tym momencie odpowiednich wykonawców do takiego planu.


Testy były jednak kontynuowane także we wtorkowe popołudnie. Decyzja selekcjonera wprowadziła wielu w konsternację, gdyż zamiast zgrywać ze sobą Michała Pazdana i Jana Bednarka, Nawałka desygnował do gry, obok byłego lechity, Cionka oraz Jędrzejczyka.

Mimo że wariant z trzema środkowymi obrońcami wypadł lepiej niż w poprzednich próbach, to z racji wątpliwej klasy rywala trudno wyciągać górnolotne wnioski. Z wypowiedzi selekcjonera jasno wynika, że nie zamierza zrażać się wcześniejszymi niepowodzeniami i dalej będzie podążał drogą, która przyniosła w ostatnich latach sukcesy Juventusowi oraz Chelsea.

„Zawsze opieram się na dokładnej analizie mojego sztabu i to jest najważniejsze. Nigdy nie polemizuję z ekspertami. Taka jest piłka, każdy może mieć swoje typy, każdy może być selekcjonerem…”

Adam Nawałka podczas spotkania z dziennikarzami


Bednarek nie zawiedzie w momencie próby

Problemy zdrowotne Kamila Glika otworzyły byłemu graczowi Lecha Poznań niespodziewaną szansę. Nie na powołanie, wszak to wydawało się pewne z powodu świetnej w jego wykonaniu końcówki sezonu w Premier League, ale występy na rosyjskiej ziemi. O regularną grę na mistrzostwach świata wychowankowi Kolejorza nie będzie jednak łatwo. Były opiekun Górnika Zabrze będzie mógł przecież skorzystać w Rosji także z Thiago Cionka albo Marcina Kamińskiego, który cały czas musiał pozostawać w gotowości do zastąpienia w 23-osobowej kadrze filaru AS Monaco.

Zawodnik Southamptonu od pierwszego dnia zgrupowania niezwykle ciężko walczył o miejsce w reprezentacji, imponując swoją pracą nie tylko sztabowi szkoleniowemu i kibicom, ale także pozostałym kadrowiczom.


Dlatego też 22-letni defensor w starciu ze zwycięzcą dwóch ostatnich edycji Copa America wystąpił od pierwszej minuty i nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Owszem, na samym początku można było zauważyć w jego postawie odrobinę nerwowości, ale z każdą kolejną minutą nabierał pewności siebie, co zauważył także sam selekcjoner.

„Bednarek rozegrał poprawne spotkanie. Widać było trochę nerwów w pierwszej połowie, natomiast w drugiej, gdy grał w trójce obrońców, prezentował się z dobrej strony. To była jego nowa pozycja. Ten występ należy ocenić pozytywnie”

Adam Nawałka na konferencji prasowej po meczu z Chile

Stoper Świętych momentami prezentował się nawet lepiej niż znacznie bardziej doświadczony Michał Pazdan. Bednarek umiejętnie korzystał ze swoich imponujących warunków fizycznych i pokazał, że będzie poważnym kandydatem do gry w podstawowym składzie ćwierćfinalisty ostatniego EURO, nawet w momencie dojścia do pełnej dyspozycji Kamila Glika.




Tym razem Nawałka będzie mógł dokonywać zmian

Mecze towarzyskie na INEA Stadionie w Poznaniu oraz na Stadionie Narodowym w Warszawie pokazały, że selekcjoner Orłów zyskał niezwykle ważny atut przed rozpoczęciem najważniejszego dla reprezentacji Polski turnieju ostatnich lat. Podczas rozgrywanych przed dwoma laty Mistrzostw Europy we Francji Nawałka naraził się na krytykę nie tylko ze strony kibiców i dziennikarzy, ale także zagranicznych ekspertów ze względu na kurczowe trzymanie się podstawowego składu i korzystanie ze zmian dopiero w ostatniej fazie rywalizacji.

Uczestnik mundialu z 1978 roku tłumaczył to później ograniczonymi możliwościami na ławce rezerwowych. Tym razem będzie mógł liczyć na znacznie większy komfort. Druga połowa zmagań z Chilijczykami pokazała, że wartościowym zmiennikiem, który potrafi wnieść ożywienie w szeregi Biało-Czerwonych może być nie tylko Arkadiusz Milik, ale także Łukasz Teodorczyk. Trzeba uczciwie przyznać, że napastnik Anderlechtu zupełnie niespodziewanie zaprezentował się nawet lepiej niż ocierający się o wyjściowy skład snajper Napoli.


Pojedynek z podopiecznymi Edgarasa Jankauskasa był także testem dla pozostałych kadrowiczów. Wydaje się, że najlepiej swoją szansę wykorzystał Dawid Kownacki, który miał udział przy pierwszym trafieniu Roberta Lewandowskiego, a w drugiej połowie sam wpisał się na listę strzelców.




Najważniejsza jest koncentracja

Piątkowy pojedynek w stolicy Wielkopolski był dla Adama Nawałki niezwykle ważną lekcją. Po raz kolejny dowodzona przez niego kadra pozwoliła rywalowi na odrobienie strat i nie zakończyła meczu zwycięstwem.

Jak się okazało, sztab i piłkarze reprezentacji Polski nie wyciągnięli odpowiednich wniosków po poprzednich sytuacjach, zwłaszcza że jedna z nich, czyli spotkanie z Koreą Południową, które ostatecznie ułożyło się pomyślnie, miała miejsce mniej niż trzy miesiące temu.

Oczywiście było to uwarunkowane wieloma czynnikami: zmianą ustawienia w przerwie na pięciu defensorów, zmęczeniem po zgrupowaniu w Arłamowie, a nawet fatum ciążącym na naszej kadrze w dniu 8 czerwca.


Sam selekcjoner nie może jednak bagatelizować tego problemu, gdyż ostatecznie zakończy się to kiedyś dramatem i stratą niezwykle ważnych punktów. Los w końcu przestanie być wobec Biało-Czerwonych nadzwyczaj łaskawy i przypadki ze wspomnianych bojów z Azjatami i z Czarnogórą (el. MŚ, w październiku ubiegłego roku – red ) zemszczą się w niezwykle boleśnie. Koncentrację należy zachowywać zawsze, bez względu na wynik. Nieprzypadkowo trener Czesław Michniewicz wspominał, jak niebezpieczne jest prowadzenie 2:0.




Do meczów towarzyskich przed ważną imprezą należy podchodzić z dużym dystansem

Najważniejszy wniosek, który warto wysnuć po sprawdzianach z Chile i Litwą to stwierdzenie, że nie należy przyznawać sparingom nadzwyczajnej rangi. Służą one przede wszystkim do wdrożenia ostatnich poprawek, wytypowania optymalnego zestawienie zespołu, czy rozwiania ostatnich wątpliwości personalnych. Nie sposób więc uzależniać powodzenia misji na mundialu od piątkowego remisu i wtorkowego zwycięstwa.

Trudno się spodziewać, aby porażka z Austrią nadzwyczajnie obniżyła morale w ekipie aktualnych mistrzów świata albo remis ze Stanami Zjednoczonymi wykluczył z grona faworytów Franzuzów. Zresztą trener innego hegemona – Hiszpanii, która z ogromnym trudem ograła Tunezję, zwracał uwagę, że to niemożliwe, aby przed startem tak ważnego turnieju odnosić same wysokie zwycięstwa. Zwłaszcza, gdy czuje się jeszcze w nogach trudy przygotowań, czy ostatniego sezonu.


Najważniejsze będzie to, w jaki sposób kadrowicze będą realizowali plany selekcjonera, a nie to, czy tuż przed wielką imprezą odnieśli komplet zwycięstw. Do EURO 2016 Orły Nawałki przystępowały po porażce z Holandią, której zabrakło na turnieju finałowym, oraz remisie z niżej notowaną drużyną narodową Fedora Černycha i Arvydasa Novikovasa. Mimo tego na francuskiej ziemi udało się reprezentacji Polski dojść do grona ośmiu najlepszych zespołów, gdzie przeszkodą nie do pokonania okazał się późniejszy czempion Starego Kontynentu – Portugalia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *