Zinedine-Zidane-1040x572

To zdecydowanie najgorętszy news ostatnich dni. W poniedziałkowe popołudnie na Estadio Santiago Bernabéu powrócił strażak naczelny – Zinédine Zidane znowu jest trenerem Realu Madryt. Po prawdopodobnie najgorszym tygodniu w historii klubu Santiago Solari przestał pełnić obowiązki głównego szkoleniowca pierwszej drużyny Królewskich. Odpadnięcie z Pucharu Króla, klęska w Champions League i wypisanie się z walki o mistrzostwo Hiszpanii to tylko wypadkowa kłopotów, z jakimi boryka się trzynastokrotny triumfator najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek. Oto najważniejsze problemy, którym będzie musiał stawić czoła „Zizou”, już po raz drugi podejmujący się misji przywrócenia Los Blancos ich miejsca w szeregu.

1. Fatalna dyspozycja trzonu zespołu

Marcelo, Raphaël Varane i Toni Kroos są w tym sezonie w dramatycznej formie. Postaci, które przez ostatnie trzy sezony napędzały, stabilizowały i stanowiły o sile madryckiego hegemona, w bieżącej kampanii wyglądają niczym wozy obładowane węglem. Są wolni, apatyczni, jakby myślami byli zupełnie gdzie indziej. Sprawiają wrażenie piłkarzy mających nadzieję, że mecze same się wygrają. Brazylijczyk został w efekcie odsunięty na ławkę rezerwowych przez Solariego, natomiast Francuz i Niemiec grają, bo… zwyczajnie nie ma ich kto zastąpić. Do wyżej wymienionych graczy równie dobrze można by dopisać jeszcze kilku innych i nie byłoby to żadnym nadużyciem. Nie zmienia to natomiast faktu, że Ci, od których wymaga się najwięcej, zawodzą na całej linii. Drużyna Królewskich sprawia wrażenie nasyconej, a może nawet przesyconej.




2. Brak odpowiedniej motywacji

Gdy długo jesteś na szczycie, zwyczajnie zaczyna brakować Ci nowych bodźców. Jednak w Realu to niedopuszczalne. Zdeklarowani kibice Królewskich wymagają, a wręcz domagają się triumfów, dodatkowo osiąganych w przekonującym stylu – takim, który nie pozostawia żadnych złudzeń rywalom. Przy Concha Espina 1 każdy sezon bez triumfu na którymkolwiek polu jest klęską i potwarzą dla madridistas. W tym sezonie będzie o to podwójnie ciężko, bo już zwyczajnie nie ma o co grać, jednak pozostałe 11 meczów oraz całą pretemporadę francuski szkoleniowiec będzie musiał poświęcić na ponowne przekonanie swoich zawodników, że wygrywanie nigdy się nie nudzi, oraz że reprezentowanie tego herbu oznacza coś więcej.




3. Brak goleadora

Złudne nadzieje o tym, że po odejściu Cristiano Ronaldo ciężar zdobywania bramek przejmą Gareth Bale czy Karim Benzema prysnęły prawie tak samo szybko, jak marzenia o czwartym z rzędu triumfie w Lidze Mistrzów. Brak rasowego snajpera jest tym, co w trwających rozgrywkach odróżnia Los Merengues od chociażby Barcelony, a dobitnie pokazało to rewanżowe spotkanie Pucharu Króla, w którym Luis Suárez praktycznie w pojedynkę rozstrzygnął losy rywalizacji. Cóż z tego, że Real przeważał, tworzył i kreował, skoro strzelał „po autach”. Stara prawda o tym, że liczy się to, co w sieci, po raz kolejny się potwierdziła. Zidane będzie zatem musiał dokonać spektakularnego transferu, by lukę, która powstała po odejściu portugalskiego cracka zapełnić. Na szczęście dla kibiców z białej części Madrytu Florentino Pérez chyba zrozumiał, że bez rewolucji kadrowej się nie obędzie. Ostatnio na pytanie, kogo wybiera: Neymara czy Kyliana Mbappé, odpowiedział krótko: „Wybieram obu!”. To będzie z pewnością gorące lato na Estadio Santiago Bernabéu!




4. Słabe morale

Nie ulega wątpliwości, że aktualna atmosfera w szatni Realu Madryt dużo bardziej przypomina pogrzeb niż przyjęcie urodzinowe. Zawodnicy nie kryją swojego rozgoryczenia obecnym sezonem oraz tego, że praktycznie stracili rok. Na szczęście wraz z „Zizou” do stolicy Hiszpanii przybędą również duże pokłady radości i entuzjazmu, którym były wybitny rozgrywający zarażał zarówno w trakcie piłkarskiej, jak i trenerskiej kariery. Mistrz Świata z 1998 posiada coś, co odróżnia go od innych trenerów na świecie, gdy się pojawia, znikają problemy. Gdy on mówi, to wszyscy słuchają, bo kiedy mówi, robi to mądrze i konkretnie. Szacunek, jakim darzą go zawodnicy, pozwala mu na to, by wejść do szatni tak wielkiego klubu, pomiędzy największe gwiazdy światowego futbolu i bez większego wysiłku spowodować, że pracują dwa razy mocniej, bez grymasu na twarzy. Bo przy nim, wszystko wydaje się prostsze. Dla niego samego futbol również jest prosty.




5. Isco

Hiszpan niewątpliwie będzie największym problemem, jakiemu będzie musiał stawić czoła nowy-stary menedżer Królewskich. Pomocnik był skonfliktowany z Santiago Solarim, który praktycznie od samego początku zrezygnował z jego usług. W desperackiej próbie ratowania sytuacji wychowanek Valencii pojawił się na boisku w meczu z Barceloną po tym, jak trybuny zaczęły skandować jego imię. Dość powiedzieć, że był to jedyny występ 26-letniego zawodnika w ostatnich dziewięciu spotkaniach. Do tego pojawiały się różne informacje o rzekomym nieprofesjonalnym zachowaniu Isco, czy nawet problemach psychicznych. Podczas meczu z Barceloną reprezentant Hiszpanii miał ponoć powiedzieć do Leo Messiego: „Obyśmy niedługo zagrali razem”, co dodatkowo spotęgowało pytania dotyczące dalszej kariery piłkarza na Santiago Bernabéu. Przez ostatnie tygodnie pojawiały się więc różne spekulacje odnośnie przyszłości piłkarza, któremu w pewnym momencie było nawet bliżej do odejścia niż pozostania w Madrycie. Tymczasem według najnowszych doniesień, wraz z przyjściem Zidane’a były gracz Malagi przestał nosić się z zamiarem opuszczenia klubu i dalej pragnie zachwycać w królewskiej bieli. Pierwszy sygnał już wysłał – bramkę w rywalizacji z Celtą Vigo.



6. Dobra forma „Żołnierzy Solariego”

Do rozwiązania pozostanie również kwestia tych, którzy za kadencji Solariego dostali swoje szanse i je wykorzystali. Mowa tu przede wszystkim o Sergio Reguilónie, Viniciusie, Marcosie Llorente, ale także „Fede” Valverde i Javim Sanchezie. Ci zawodnicy, podobnie jak Lucas Vázquez, mogli liczyć na zaufanie byłego już trenera i w ważnych momentach nie zawodzili. Postawia Reguilóna szczególnie może tutaj cieszyć sympatyków Realu, gdyż wychowanek Los Blancos udowodnił, że w przypadku słabszej formy Marcelo pozycja lewego obrońcy jest dobrze obsadzona. Nie jest tajemnicą, że Zidane za swojej pierwszej kadencji nie był raczej skory do stawiania na młodzież, czego przykładem może być między innymi Dani Ceballos, jednak wydaje się, że w obecnej sytuacji Francuz nie będzie miał wyjścia i będzie musiał postawić na tych, którzy aktualnie prezentują wyższą dyspozycję, tym bardziej, że Real nie może pozwolić sobie na kolejne porażki, jeśli chce zakończyć ten sezon na drugim miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *