6 reprezentantów Polski, którzy zimą muszą zmienić klub - foto główne (Kopiowanie)

Wielkimi krokami zbliża się zimowe okienko transferowe, podczas którego wiele klubów zdecyduje się na małe roszady lub uzupełnienia braków w składzie. Styczeń jest też dobrym miesiącem na poszukiwania pracodawcy dla zawodników niemających szans na regularną grę w swoich aktualnych zespołach. W takiej sytuacji znajduje się m.in. sześciu reprezentantów Polski, którzy po Nowym Roku powinni poważnie zastanowić się nad choćby tymczasową zmianą otoczenia…

Łukasz Skorupski (AS Roma)

Źródło: Chiesa Di Totti
Źródło: Chiesa Di Totti

Dwa bardzo dobre sezony w Empoli, powołania do reprezentacji Polski, zainteresowania dużych klubów z Włoch (SSC Napoli) czy Anglii (Crystal Palace) – tak jeszcze niedawno wyglądała rzeczywistość Łukasza Skorupskiego, który mógł z optymizmem spoglądać w przyszłość. Po powrocie na Stadio Olimpico 26-letni golkiper kompletnie przepadł na ławce rezerwowych Romy i wyraźnie przegrywa rywalizację z Brazylijczykiem Alissonem, który od początku sezonu pokazuje się z bardzo dobrej strony i nie daje Eusebio Di Francesco podstaw do dokonania zmiany między słupkami.


Skorupski nie gra i niemal pewne jest, że w najbliższym czasie to się nie zmieni. Zima będzie zatem dobrą okazją na zmianę klubu, jeśli zabrzanin liczy jeszcze na wyjazd z reprezentacją na Mistrzostwa Świata do Rosji. Transfer nie będzie jednak taki łatwy, gdyż Giallorossi oczekują za Polaka około 10 mln €, a sam zainteresowany nieszczególnie chciałby opuszczać Półwysep Apeniński. Latem największe zainteresowanie Skorupskim wyrażały kluby z Premier League i Bundesligi.




Mateusz Klich (Leeds United)

Źródło: Leeds United Official Twitter Account
Źródło: Leeds United Official Twitter Account

Bardzo podobny przypadek do opisywanego wyżej. W poprzednich rozgrywkach Klich był kapitanem FC Twente i wypracował dla zespołu z Enschede aż 10 bramek (6 goli, 4 asysty – przyp. red.). Latem 27-letni pomocnik zdecydował się na zmianę ligi na mocniejszą i przeniósł się do Anglii, gdzie podpisał kontrakt z Leeds United. Wydawało się, że wybór klubu rywalizującego na co dzień w Championship będzie dobrym krokiem dla 10-krotnego reprezentanta Biało-Czerwonych, a tymczasem Klich nie mieści się nawet na ławce rezerwowych ekipy popularnych Pawi. Do tej pory wystąpił w zaledwie czterech spotkaniach ligowych, do których dołożył cztery mecze w EFL Cup. Nie dziwią więc informacje, jakoby obie strony już zimą chciały zakończyć tą mało owocną współpracę. Najbardziej prawdopodobny wydaje się w tym momencie powrót byłego gracza Cracovii do Eredivisie.




Paweł Olkowski (1. FC Köln)

Źródło: GEISSBLOG.KOELN
Źródło: GEISSBLOG.KOELN

Z reguły nie mieści się w meczowej osiemnastce zdecydowanie najgorszej w tym sezonie drużyny Bundesligi, a gdy już wchodzi na murawę, jest jednym z najsłabszych zawodników. Liga mistrzów świata negatywnie zweryfikowała Pawła Olkowskiego, który niemal od początku swojej przygody z Kozłami nie może liczyć na zbyt wiele minut i spotyka się ze sporą krytyką niemieckich żurnalistów. 27-latek powinien zimą poszukać nowego klubu, jednak powrót do Polski póki co nie wchodzi w grę, bowiem wychowanek Małejpanwi Ozimek chciałby jeszcze pograć za granicą. Bramy ekstraklasy naszych zachodnich sąsiadów raczej się już jednak przed nim nie otworzą…




Przemysław Tytoń (Deportivo La Coruña)

Źródło: DXT Campeón
Źródło: DXT Campeón

Bohater EURO 2012 ma za sobą fatalny początek obecnej kampanii. W barwach Deportivo La Coruña 30-letni zamościanin rozegrał łącznie dwa spotkania i w każdym z nich puszczał po cztery bramki. Tytoń nie ma już żadnej przyszłości w klubie z Galicji, zatem nie dziwi, że już zimą będzie pracował nad zmianą pracodawcy, by zachować szansę na wyjazd na mundial.


Doświadczony golkiper sonduje możliwość powrotu do Polski, a jak podawał kilka dni temu „Przegląd Sportowy”, zainteresowane jego usługami są Zagłębie Lubin i Wisła Płock. Ten drugi klub niedawno wypadł jednak z listy potencjalnych pracodawców Tytonia po tym, jak działacze Nafciarzy zakontraktowali Niemca Thomasa Dähne.


Igor Lewczuk (Girondins Bordeaux)

Źródło: Foot01
Źródło: Foot01

W poprzednim sezonie Igor Lewczuk był podstawowym zawodnikiem Girondins Bordeaux. 31-letni stoper grał nieźle i nie popełniał większych błędów, jednak latem szkoleniowiec Żyrondystów Jocelyn Gourvennec zdecydował się na roszady w defensywie, a ich ofiarą został własnie były zawodnik Legii. W trwających rozgrywkach Lewczuk częściej siedzi więc na ławce rezerwowych, niż biega po murawie. Na ten moment ma na koncie zaledwie pięć spotkań w Ligue 1 i niewielkie szanse na zmianę swojego aktualnego położenia.


Pytanie zatem, jakie są obecne priorytety zawodowe Lewczuka. W Bordeaux ma dobry kontrakt i kontakt z wielką piłką, jednak mało okazji do występów od pierwszej minuty. Gdyby chciał grać regularnie, musiałby z pewnością przenieść się do mniej renomowanego zespołu.


Kamil Wilczek (Brøndby IF)

Źródło: BT
Źródło: BT

W minionym sezonie Wilczek był niekwestionowaną gwiazdą Brøndby, dla którego zdobył 19 bramek i zanotował 13 asyst w 42. meczach. Obecną kampanię napastnik ze Śląska rozpoczął jednak mocno przeciętnie – długo nie potrafił skierować piłki do siatki i do dzisiaj uzbierał we wszystkich rozgrywkach zaledwie cztery gole oraz asystę.

Źródło: Transfermarkt
Źródło: Transfermarkt

Słaba postawa w klubie zmniejsza szansę trzykrotnego reprezentanta Polski na wyjazd do Rosji, więc i w jego przypadku warto byłoby rozważyć zmianę otoczenia. Nie najgorszym pomysłem wydaje się powrót do Ekstraklasy, gdzie Wilczek miałby więcej okazji na pokazanie się Adamowi Nawałce, a tym samym ugruntowanie swojej pozycji w kadrze przed przyszłorocznym czempionatem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *