DLoo-hAX0AAgs48

Dobiegają końca bardzo udane dla reprezentacji Polski eliminacje do Mistrzostw Świata w Rosji. Po trwającej 12 lat przerwie Biało-Czerwoni ponownie wystąpią w najważniejszej piłkarskiej imprezie czterolecia. W tym czasie nie brakowało świetnych spotkań, wspaniałych akcji i bramek, jednak zdarzały się także błędy i słabsze występy, z których Adam Nawałka i jego sztab muszą wyciągnąć wnioski, by móc myśleć o dobrym wyniku w trakcie przyszłorocznego mundialu.

Życiowa forma Lewandowskiego

Nie da się zaprzeczyć, że dobre wyniki reprezentacji są w dużej mierze zasługą dyspozycji napastnika Bayernu Monachium, który strzela jak na zawołanie w klubie i tego samego dokonuje w meczach z orłem na piersi. Adam Nawałka stworzył świetny mechanizm, którego głównym trybem jest właśnie „Lewy” – prawdziwy kapitan napędzający kolegów do walki, a także będący bardzo dobrze przez nich wspierany.


Aż 16 bramek strzelonych w tych kwalifikacjach to wynik rekordowy w skali europejskich eliminacji, choć może go jeszcze pobić mający na koncie o jedno trafienie mniej Cristiano Ronaldo (we wtorek reprezentacja Portugalii zmierzy się przed własną publicznością ze Szwajcarią – przyp. red.). Niemniej imponujący dorobek Lewandowskiego (autor ponad 60% goli strzelonych w tych kwalifikacjach przez polską kadrę!) sprawia, że snajper aktualnego mistrza Niemiec jest zawodnikiem właściwie niezastąpionym, zatem – odpukać – ewentualna nieobecność spowodowana urazem byłaby dla Biało-Czerwonych gigantycznym osłabieniem.




Siła ofensywna kosztem defensywy

Głównym atutem kadry Nawałki jest atak, co potwierdza największa liczba zdobytych goli w grupie E. Grę przedniej formacji reprezentacji Polski trzeba postawić znacznie wyżej od defensywy, która w ostatnich miesiącach, w przeciwieństwie do EURO 2016, popełniała sporo błędów i w ostatecznym rozrachunku dała sobie więcej goli niż chociażby Rumunia. Dość powiedzieć, że tylko w wyjazdowym meczu z Danią naszym Orłom nie udało się zdobyć bramki. Co więcej, w każdej z pozostałych konfrontacji Biało-Czerwoni co najmniej dwa razy trafiali do bramki rywali. Gorzej radziła sobie dowodzona przez Kamila Glika defensywa, co w dużej mierze jest konsekwencją znacznej obniżki formy Michała Pazdana, który wcześniej tworzył solidny duet środkowych obrońców ze stoperem AS Monaco. Inna sprawa, że aktualny mistrz Francji także obniżył loty w kadrze…


Gorzej prezentowali się również Artur Jędrzejczyk oraz Maciej Rybus, który przez urazy stracił praktycznie cały sezon. Brakowało też wsparcia ze strony Grzegorza Krychowiaka, mającego jeszcze do niedawna ogromne kłopoty z grą w Paris Saint-Germain.


Problemy z koncentracją

W kilku spotkaniach podopieczni Nawałki wypuścili lub byli bliscy wypuszczenia z rąk wydawać by się mogło pewnego prowadzenia, co należy odnotować jako co najmniej niepokojący symptom. Tak było już w inauguracyjnym spotkaniu z Kazachstanem, gdzie niezagrożone zwycięstwo ostatecznie zamieniło się w rozczarowujący remis, a przeciwnicy, przy istotnej bierności Biało-Czerwonych, mieli nawet szansę na sięgnięcie po komplet punktów.


Nerwowo zrobiło się również w meczu z Danią w Warszawie, gdy spokojne prowadzenie 3:0, po dwóch bramkach zdobytych przez graczy ze Skandynawii zostało niemal roztrwonione, także przez pechowego gola samobójczego Kamila Glika. Wreszcie podobny, acz szczęśliwy scenariusz miał decydujący o awansie mecz z Czarnogórą, gdy z dwubramkowego deficytu zawodnicy z Bałkanów potrafili wyrównać stan rywalizacji, lecz podrażnieni gracze Adama Nawałki nie dali za wygraną i jeszcze dwukrotnie pokonali Danijela Petkovicia ze znaczną pomocą piłkarzy gości. Na turniejach mistrzowskich takich sytuacji trzeba będzie jednak bezwzględnie unikać.


Bez Krychowiaka w środku pola ani rusz

Mecz z Danią, w którym zabrakło pomocnika wypożyczonego aktualnie do West Bromwich Albion, pokazał, jak ważny jest znajdujący się w formie „Krycha” dla postawy całej naszej kadry. Przeciwnicy reprezentacji Polski niemal bez problemu opanowywali tę strefę boiska, a Krzysztof Maczyński czy Karol Linetty nie potrafili się im skutecznie przeciwstawić. 27-latek w najlepszej dyspozycji był jednym z czołowych graczy na swojej pozycji w Europie, ale długie miesiące spędzone na ławce rezerwowych i trybunach Parc des Princes sprawiły, że pewność, ogranie i czucie piłki były u Krychowiaka na dużo niższym poziomie. Z tego też powodu nie otrzymał wówczas powołania, lecz jeszcze w sierpniu zdążył zmienić klub i wrócić do gry, co od razu przełożyło się na udane występy w październikowych spotkaniach kwalifikacyjnych.




Polska już bramkarzami nie stoi

Do niedawna wydawało się, że najkorzystniej obsadzoną pozycją w reprezentacji Polski jest bramka, gdy w pewnym momencie mieliśmy kilku zawodników, grających na tej pozycji w dobrych klubach europejskich. Sytuacja jednak znacznie uległa zmianie. Łukasz Skorupski po powrocie do Romy jest tylko rezerwowym, Artur Boruc zakończył karierę reprezentacyjną, zaś Wojciech Szczęsny gra tylko w wybranych spotkaniach Juventusu Turyn. Jedynie Łukasz Fabiański regularnie broni dostępu do bramki Swansea, jednak jego forma nie jest tak dobra, jak w poprzednich sezonach, co pokazało też spotkanie z Danią. Pozycja, która w pewnym momencie była naszą domeną, stała się teraz niekiedy niepewnym punktem. W ostatnich meczach traciliśmy więcej goli i z pewnością była w tym pewna korelacja ze wspomnianymi wyżej statystykami.




Twierdza Narodowy

Spotkania eliminacyjne dobitnie pokazały, że Orły Nawałki świetnie wykorzystują atut własnego boiska, zwyciężając we wszystkich meczach rozegranych w Warszawie w drodze na rosyjski mundial. Często nie były to łatwe spotkania, tak jak z Armenią, gdy szalę zwycięstwa udało się przechylić dopiero w samej końcówce, ale z pewnością własna publiczność i stadion dodatkowo mobilizują Biało-Czerwonych do lepszych rezultatów. Można powiedzieć, że Stadion Narodowy stał się twierdzą nie do zdobycia, choć trzeba przyznać, że nie zawitała tutaj ostatnio żadna czołowa reprezentacja. W przeszłości jednak nawet Niemcy czy Anglicy nie potrafili pokonać Polaków, więc coś magicznego w tej arenie jest.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *