4432764-dawid-janczyk-900-560

Talent w piłce nożnej to nie wszystko – potrzebna jest jeszcze ciężka praca oraz odrobina szczęścia, aby osiągnąć sukces. Wielu młodych, dobrze zapowiadających się polskich piłkarzy nie sprostało wyzwaniu i nie spełniło pokładanych w nich nadziei. Najlepszy przykład to Dawid Janczyk, którego biografia „Moja spowiedź” niedawno pojawiła się w księgarniach. Tylko w ostatnich latach można jednak wymienić jeszcze co najmniej kilku zawodników, którzy mieli być gwiazdami formatu europejskiego, a ostatecznie zupełnie się pogubili. Kogo można zaliczyć do tej feralnej grupy?

Jakub Kosecki

W pewnym momencie wydawało się, że filigranowy skrzydłowy może w niedalekiej przyszłości zbliżyć się do osiągnięć swojego ojca – wielokrotnego reprezentanta Polski. Po debiucie w Legii Warszawa i dwóch wypożyczeniach – do ŁKS-u Łódź oraz Lechii Gdańsk – przyszedł czas na prawdziwą szansę w zespole Wojskowych. Kosecki zaliczył świetny sezon 2012/13 kiedy był motorem napędowym drużyny Jana Urbana. Udało mu się także zadebiutować w koszulce z orzełkiem na piersi.

Później – w dużej mierze przez kontuzje – jego rozwój został zahamowany. Kosecki grał coraz mniej i w konsekwencji władze klubu z Łazienkowskiej zdecydowały się go wypożyczyć do ekipy z 2. Bundesligi – SV Sandhausen. Początkowo 25-letni pomocnik radził sobie nieźle, wywalczył nawet miejsce w podstawowym składzie niemieckiej drużyny, lecz z czasem pojawiły się kolejne urazy i liczba minut spędzonych przez niego na boisku drastycznie spadała.


Po sezonie Kosecki wrócił do Legii, w której także nie może liczyć na regularne występy. Do dawnej dyspozycji popularny „Kosa” nie jest już w stanie nawiązać, a obecnie reprezentuje barwy Adana Demirspor.


Maciej Korzym

Zawodnik, który w wieku 16 lat wyjechał na testy do Chelsea, sponsorowanej już wówczas przez rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza, był na progu wielkiej piłkarskiej kariery. Jeszcze w tym samym roku zadebiutował w seniorskiej drużynie Sandecji Nowy Sącz, a potem przeszedł do Legii Warszawa, w barwach której zagrał w europejskich pucharach. Nie zdołał jednak przebić się do pierwszej drużyny Wojskowych i lądował na wypożyczeniach – do Odry Wodzisław Śląski i GKS-u Bełchatów. Jego kariera na Łazienkowskiej zakończyła się wielkim rozczarowaniem, a sam Korzym nie zapracował na miano wybitnego snajpera. Stał się graczem znanym raczej z waleczności, a nie imponujących statystyk strzeleckich, dlatego mógł tylko liczyć na zatrudnienie najpierw w Koronie Kielce, a ostatnio w Podbeskidziu Bielsko-Biała, Górniku Zabrze i Sandecji Nowy Sącz




Mateusz Możdżeń

Jego debiutancki sezon w Lechu Poznań zakończył się zdobyciem mistrzostwa Polski, a w kolejnych rozgrywkach przeszedł do historii polskiego futbolu klubowego za sprawą świetnych występów w Lidze Europy. Możdżeń strzelił gola, z którym będzie utożsamiany prawdopodobnie do końca kariery. Tuż po wejściu na boisko w spotkaniu z Manchesterem City oddał fenomenalny strzał, który przypieczętował triumf nad angielskim potentatem.

Możdżeń regularnie grywał w drużynie Kolejorza, ale z czasem został przestawiony ze środkowego pomocnika na prawego obrońcę i na nowej pozycji nie potrafił już nawiązać do swojej dawnej dypozycji. Po wygaśnięciu kontraktu miał zamiar wyjechać zagranicę, jednak ostatecznie wylądował w Lechii Gdańsk. Później grał w Podbeskidziu, a teraz reprezentuje barwy został graczem Korony…




Tomasz Zahorski

Wysoki napastnik dobrą formą w Górniku Zabrze zapracował na powołanie do kadry Leo Beenhakkera, który zabrał nawet Zahorskiego na EURO 2008. Na austriacko-szwajcarskim turnieju wychowanek Pisy Barczewo zagrał w meczu z Chorwacją. Jak się okazało, słynny holenderski trener okazał mu największe zaufanie, gdyż później Zahorski do reprezentacji już nie trafił. Po kilku latach spędzonych w Zabrzu przeniósł się do 2. Bundesligi, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Teraz będzie „brylował” w 1. lidze jako piłkarz Stomilu Olsztyn. Wielu kibiców i ekspertów uznaje go za największą pomyłkę byłego selekcjonera Biało-Czerwonych, który określił jego umiejętności mianem „international level”.


Jacek Kiełb

1024px-Joleon_Lescott_and_Jacek_Kiełb_taking_a_shot

Pomocnik wyróżniający się w barwach Korony Kielce trafił do ówczesnego mistrza Polski, Lecha Poznań. Jego pobyt w stolicy Wielkopolski trzeba zaliczyć do wyjątkowo nieudanych, co – jak sam później przyznał – było głównie efektem problemów w sferze mentalnej. Najlepsze występy w karierze Kiełba miały jednak miejsce właśnie w niebieskiej koszulce Kolejorza, w starciach z teoretycznie najsilniejszymi rywalami. W meczach z Red Bullem Salzburg oraz Manchesterem City wychowanek Pogoni Siedlce pokazał zaawansowane umiejętności techniczne, swobodnie dryblując pomiędzy renomowanymi obrońcami silnych europejskich klubów. Szkoda tylko, że nie potrafił tego powtórzyć na meczach polskiej Ekstraklasy.

Kilkukrotnie był wypożyczany, aż ostatecznie wrócił do Kielc. Teraz od niedawna reprezentuje barwy Bruk-Bet Termalica Nieciecza, a jego najlepszy czas już minął.




Radosław Matusiak

234740

Napastnik, który wraz z Łukaszem Gargułą tworzył świetny duet w GKS-ie Bełchatów, najlepszy sezon rozegrał w latach 2006-2007. Po rundzie jesiennej kolejnej kampanii wyjechał do Włoch, co właściwie oznaczało zakończenie jego gry na wysokim poziomie.


Matusiak swego czasu stanowił o sile reprezentacji Polski i za niemałe jak na tamtejsze realia pieniądze trafił do włoskiej Serie A. Sportowo było jednak coraz gorzej. Po pobycie w Palermo, a także Heerenveen, nie potrafił nawet wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie Wisły Kraków czy Widzewa. Karierę w łódzkim klubie zakończył mając zaledwie 30 lat i pozostawił za sobą łatkę kolejnego niespełnionego polskiego piłkarza. W dodatku został zdyskwalifikowany przez PZPN za udział w aferze korupcyjnej, choć odbyło się to już po ogłoszeniu końca kariery.


Dawid Janczyk

1626390

Świetnie zapowiadający się napastnik jako junior przeszedł z Sandecji Nowy Sącz do Legii Warszawa, w której już prezentował niezłą dyspozycję, ale prawdziwym przełomem był dla niego występ na Mistrzostwach Świata U-20 w 2007 roku. Zdobycie trzech bramek na turnieju w Kanadzie zaowocowało rekordowym transferem do CSKA Moskwa, które zapłaciło za Polaka ponad 4 mln €.

Jednak w najsilniejszej wówczas rosyjskiej drużynie Janczyk kompletnie się nie przebił, a później był regularnie wypożyczany do belgijskich klubów – Lokeren i Germinalu Beerschot, ukraińskiej FK Oleksandrii oraz Korony Kielce. Po zakończeniu kontraktu z CSKA miał kilkuletnią przerwę w karierze, po czym wrócił najpierw do Piasta Gliwice, a a następnie był związany ze swoim pierwszym klubem – Sandecją. Wielkim problemem napastnika pozostaje wybitnie niesportowy tryb życia, w tym problemy z alkoholem, które przekreśliły szanse utalentowanego snajpera na wielką karierę.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *