Cupiau (Kopiowanie)

Stało się faktem to, co zapowiadano już od kilku lat – Bogusław Cupiał sprzedał Białą Gwiazdę. W dziejach Wisły Kraków zakończyła się więc pewna epoka – po 19 latach właściciel Tele-Foniki rozstał się z krakowskim klubem, a był to czas największych sukcesów w jego historii. Kibice spod Wawelu jeszcze długo będą pamiętać świetne występy zespołu w europejskich pucharach i zdobyte tytuły, choć w ostatnich latach Wiślacy nie osiągali już tak dobrych wyników. Przypomnijmy sobie zatem najważniejsze momenty klubu z Reymonta w ostatnim dwudziestoleciu.

Przejęcie przez Cupiała klubu będącego na skraju bankructwa

Źródło: Forbes

W grudniu 1997 roku doszło do istotnych zmian własnościowych w jednym z najstarszych polskich klubów. Bogusław Cupiał został głównym udziałowcem Wisły i od razu rozpoczął ofensywę transferową. Do Krakowa przyszli m.in. Radosław Kałużny, Kazimierz Węgrzyn czy Ryszard Czerwiec i w efekcie z odległego miejsca na granicy strefy spadkowej, Wiślacy wywindowali się na koniec sezonu aż na ligowe podium. Po kilku zdecydowanie słabszych latach rozpoczęła się nowa era w historii Białej Gwiazdy.

wer

Trafienie nożem rzuconym z trybun w głowę Dino Baggio

Po zajęciu 3. miejsca w lidze Wisła pod wodzą nowego trenera, Franciszka Smudy, zagwarantowała sobie prawo gry w kolejnym sezonie w Pucharze UEFA. Po wyeliminowaniu walijskiego Newtown, Trabzonsporu oraz Mariboru przyszło się Krakowianom zmierzyć z włoską Parmą, naszpikowaną wówczas gwiazdami europejskiego futbolu, jak Gianluigi Buffon, Lilian Thuram czy Hernan Crespo.

Na boisku Wiślacy wcale nie byli słabsi, ale po remisie w Krakowie, w rewanżu ulegli Gialloblu 1:2. Jednak dużo więcej niż o samym wyniku mówiło się potem o zdarzeniu, które miało miejsce w końcówce pierwszego starcia. Z trybun stadionu przy Reymonta rzucono nóż, który trafił w głowę piłkarza Parmy – Dino Baggio. Ten skandaliczny incydent sprawił, że Wisła została wyrzucona z kolejnej edycji europejskich pucharów.



Pierwsze mistrzostwo od ponad 20 lat

Już w drugim sezonie po przejęciu klubu przez Cupiała piłkarze Wisły w sposób bezdyskusyjny sięgnęli po tytuł mistrzowski. Przewaga aż 17 punktów nad drugim w tabeli Widzewem Łódź to przepaść i wynik, który zdarza się na naszym podwórku niezmiernie rzadko.

Podopieczni Franciszka Smudy wygrywali mecz za meczem, gromiąc często rywali wyraźną różnicą bramek. Królem strzelców został wtedy młody i będący na starcie swojej wielkiej kariery Tomasz Frankowski.

Wielkim niedosytem pozostawał jednak fakt, że znajdująca się w znakomitej formie Wisła z powodu wykluczenia nie mogła przystąpić do walki o Ligę Mistrzów. W jej miejsce nieudaną próbę podboju Europy podjął wicemistrz Polski – Widzew.



Mecze z Parmą, Schalke i Lazio w Pucharze UEFA

Do sezonu 2002/03 Wisła przystąpiła jako srebrny medalista krajowych rozgrywek i uczestnik mniej prestiżowego z europejskich pucharów. Po łatwych pojedynkach we wstępnych fazach el. PUEFA z Glentoran FC z Irlandii Północnej oraz słoweńskim NK Primorje, w II rundzie przyszedł czas na dużo większe wyzwanie. Po raz kolejny los skojarzył Wiślaków, tym razem pod wodzą Henryka Kasperczaka, z włoską Parmą. Mimo porażki w pierwszym meczu, w rewanżu udało się Białej Gwieździe odrobić straty i doprowadzić do dogrywki, w której dwie strzelone bramki zapewniły polskiemu zespołowi okazałe zwycięstwo 4:1.

W kolejnej rundzie gracze z Krakowa spotkali się z Schalke 04 Gelsenkirchen, które wcześniej uporało się z warszawską Legią. Po podziale punktów przy Reymonta wydawało się, że rewanż w Niemczech będzie niezwykle wymagającym wyzwaniem, ale drużyna, w której brylowali wówczas Maciej Żurawski, Kamil Kosowski, Mirosław Szymkowiak czy Kalu Uche sprawiła sporą niespodziankę, wygrywając po świetnej grze na Arena Auf Schalke aż 4:1.

W 1/8 finału na drodze Wisły stanęło Lazio Rzym i to właśnie Włosi okazali się rywalem nie do przejścia. Po zaciętym meczu w stolicy Italii padł remis 3:3, który stawiał podopiecznych Kasperczaka w niezłej sytuacji przed spotkaniem przy Reymonta.

Termin spotkania i ówczesny stan polskich boisk sprawiły, że w pierwotnym, lutowym terminie rewanż nie mógł się odbyć. Po tygodniu spotkanie udało się w końcu rozegrać, choć stan murawy nadal pozostawiał wiele do życzenia. Do momentu, kiedy kontuzji doznał arbiter meczu, Wisła prowadziła 1:0, jednak później straciła dwa gole, które zakończyły piękny, europejski sen Białej Gwiazdy. Była to jak dotąd najdłuższa przygoda polskiej drużyny w europejskich pucharach w XXI wieku.



Odpadnięcie z Panathinaikosem w Lidze Mistrzów

U progu rozgrywek 2005/06 nadarzyła się wielka szansa awansu po latach polskiej drużyny do najbardziej elitarnych klubowych rozgrywek. Na drodze Wisły stanął Panathinaikos Ateny, rywal zdecydowanie mniej renomowany od Barcelony czy Realu Madryt – przeciwników z lat poprzednich. Potwierdziło to zresztą pierwsze spotkanie, wygrane w Krakowie przez mistrzów Polski 3:1, które jeszcze bardziej rozbudziło apetyty polskich kibiców na sukces. Rewanż w Atenach długo układał się po myśli podopiecznych Jerzego Engela, ale dwie bramki dla Koniczynek w drugiej połowie (w tym jedna autorstwa reprezentanta Polski – Emmanuela Olisadebe) znacznie przybliżyły do awansu grecką drużynę. Na niespełna 10 minut przed upływem podstawowego czasu gry nadzieję kibicom Białej Gwiazdy przywrócił Radosław Sobolewski, a kilka chwil później nastroje te mógł spotęgować Marek Penksa, jednak w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach jego gol nie został uznany przez angielskiego sędziego Mike’a Rileya. Tuż przed wyczekiwanym końcem piłkarze Panathinaikosu doprowadzili jednak do stanu 3:1 i dogrywki, w której strzelili kolejną, zwycięską bramkę.



Kompromitacja z Levadią Tallinn

Oprócz wielkich zwycięstw, Wiśle zdarzały się także wpadki, a tą najbardziej pamiętną była porażka z estońską Levadią Tallinn. Po zdobyciu mistrzostwa Polski w lipcu 2009 roku, w II rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów rywalem Białej Gwiazdy był mistrz Estonii. Większość kibiców wybiegała już w przyszłość i zastanawiała się nad ewentualnymi przeciwnikami w kolejnych etapach, jednak bolesne potknięcie nastąpiło w najmniej spodziewanym momencie. Po remisie w Sosnowcu, gdzie tymczasowo grała wtedy Wisła, w rewanżu ten wypadek przy pracy miał zostać odrobiony z nawiązką. Kompromitująca porażka 0:1 przekreśliła te plany i sprawiła, że Biała Gwiazda stała się obiektem wielu drwin. Wydawało się, że po tzw. reformie Platiniego droga do Ligi Mistrzów dla mistrza Polski będzie łatwiejsza, ale niesławny dwumecz z Estończykami temu zaprzeczył. Jak przyznał później trener Maciej Skorża, zawodnicy z Krakowa kompletnie zlekceważyli swoich rywali…



Ostatnie mistrzostwo oraz przegrana batalia o Champions League

Po raz ostatni wielkie pieniądze w Wisłę Bogusław Cupiał zainwestował przed sezonem 2010/11. Zatrudnił wówczas duet Holendrów – jako trenera Roberta Maaskanta, a w roli dyrektora sportowego Stana Valckxa, byłego pracownika PSV Eindhoven, mającego bardzo dobre kontakty z agencjami menedżerskimi. Wspomniany duet sprowadził do Krakowa wielu graczy z bardzo interesującym piłkarskim CV, którzy mieli zapewnić upragniony awans do piłkarskiej elity.

Pierwszą część planu, jaką było zdobycie mistrzostwa Polski, udało się zrealizować. Przed kolejną próbą podboju Ligi Mistrzów postawiono już wszystko na jedną kartę, sięgając choćby po Ivicę Ilieva, króla strzelców ligi serbskiej czy reprezentanta Kostaryki – Juniora Diaza. Po przejściu w pierwszych rundach łotewskiego Skonto Ryga oraz bułgarskiego Liteksu Łowecz, w decydującej rozgrywce o fazę grupową czekał APOEL Nikozja. W pierwszym meczu, po golu Patryka Małeckiego, Wiślacy wygrali 1:0.

Rewanż na gorącym cypryjskim terenie miał dramatyczny przebieg. Najpierw stan rywalizacji został wyrównany po samobójczym golu bramkarza Wisły, Sergeia Pareiki, a w drugiej połowie gracze APOEL-u podwyższyli prowadzenie na 2:0 i dalej dominowali na boisku. Niespodziewanie gola, który dawał awans mistrzom Polski strzelił Cezary Wilk, ale już chwilę później nastąpiło prawdziwe oblężenie bramki Białej Gwiazdy. Trzy minuty przed końcem spotkania przyniosło ono skutek – Cypryjczycy strzelili bramkę na 3:1 i marzenia krakowskich kibiców o Champions League pozostały niespełnione.





Sprzedaż Białej Gwiazdy

Źródło: echodnia.eu

Po 19 latach Bogusław Cupiał przestał być właścicielem Wisły Kraków. Już od wielu sezonów mówiono o możliwej sprzedaży klubu, a w gronie potencjalnych inwestorów wymieniano chociażby Waldemara Kitę czy Józefa Wojciechowskiego. Ostatecznie nowymi właścicielami Białej Gwiazdy zostali Jakub Meresiński i Marek Citko, którzy wcześniej byli bardzo blisko przejęcia Korony Kielce. Trudno jednak zakładać, aby udało im się osiągnąć takie sukcesy, jakie były udziałem Cupiała. Można mieć różnie opinie na jego temat, ale faktem jest, że 60-letniego biznesmen ze Sławkowa mocno przyczynił się do rozwoju rodzimej piłki klubowej, a przy tym dostarczył wielu radosnych chwil polskim kibicom.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *