DnZHS2HW4AEDhVz

Sezon 2019/20, w obliczu zbliżającego się turnieju finałowego Mistrzostw Europy, nie zwalnia tempa. Natłok meczów, jakie mają do rozegrania piłkarze w czołowych ligach na Starym Kontynencie jest ogromny, a trenerzy zaczynają coraz bardziej rotować składami. Niestety, nie dla wszystkich zawodników ta sytuacja niesie okazję do zaprezentowania swoich umiejętności na zielonej murawie. W gronie takich graczy znajdują się także Polacy, którzy już zimą powinni rozejrzeć się za zmianą otoczenia, która umożliwi im powrót do gry, a w dalszej perspektywie – wzbudzi zainteresowanie selekcjonera Jerzego Brzęczka.

Bartosz Salamon

Źródło: Twitter/Bartosz Salamon
Źródło: Twitter/Bartosz Salamon

Jeszcze rok temu w tym miejscu znalazłby się Arkadiusz Reca. Po wypożyczeniu do SPAL sytuacja byłego zawodnika Wisły Płock uległa jednak istotnej poprawie. Aktualnie podstawowy lewy obrońca reprezentacji Polski regularnie występuje w pierwszym składzie ekipy z Ferrary, zaś zgoła inaczej wygląda status jego klubowego kolegi – Bartosza Salamona. 28-letni stoper w ubiegłym sezonie rozegrał 20 spotkań w barwach Frosinone, jednak jego drużyna opuściła szeregi Serie A. Powrót na Stadio Paolo Mazza nie okazał się być miękkim lądowaniem. Co prawda od kwietnia byłego piłkarza Milanu i Cagliari notorycznie dręczyły problemy ze zdrowiem, ale 20 października Salamon ponownie zawitał do kadry meczowej SPAL.


Od tego czasu podopieczni Leonardo Sempliciego rozegrali sześć spotkań, w których nie zdołali wygrać ani razu, tym niemniej szkoleniowiec Biancazzurrich wciąż nie widzi w swoim zespole miejsca dla wychowanka Concordii Murowana Goślina. Poznanianin dodatkowo przegrywa rywalizację z innym kadrowiczem Brzęczka – Thiago Cionkiem, a solidna postawa defensora brazylijskiego pochodzenia sprawia, że perspektywy na grę jego młodszego kolegi nie rysują się w różowych barwach. Niewykluczone, że już zimą Salamon zamieni klub na taki, w którym będzie mógł odbudować swoją markę na Półwyspie Apenińskim.


Sebastian Walukiewicz

Źródło: cagliarinews24.com
Źródło: cagliarinews24.com

Salamon nie jest zresztą jedynym polskim stoperem, który w tym sezonie we Włoszech jeszcze nie zasmakował boiska. 19-letni Sebastian Walukiewicz to etatowy reprezentant młodzieżówki Czesława Michniewicz. Selekcjonerowi nie przeszkadza bowiem fakt, że były piłkarz Pogoni Szczecin od maja nie rozegrał ani jednego oficjalnego meczu klubowego! Rolando Marian – ojciec sukcesu Cagliari, które do tej pory jest rewelacją sezonu – konsekwentnie stawia na duet Ragnar Klavan & Fabio Pisacane, a przed Polakiem w hierarchii znajduje się jeszcze doświadczony 30-letni Luca Ceppitelli.


Choć szkoleniowiec zespołu z Sardynii zapewniał, że Walukiewicz swoją szansę otrzyma, to młody stoper nie powinien zimą czekać aż otrzyma okazję do oficjalnego debiutu w koszulce Rossoblù, ale poszukać szczęścia na wypożyczeniu.


Łukasz Teodorczyk

Źródło: mondoudinese.it
Źródło: mondoudinese.it

Człowiek, który przez dwa sezony zadziwiał całą Brukseli, stał się boiskowym nieudacznikiem na włoskich boiskach. O ile poprzednia kampania w wykonaniu Łukasza Teodorczyka wyglądała słabo, wszak atakujący z Żuromina w szesnastu ligowych spotkaniach zdobył zaledwie jedną bramkę, o tyle obecna stanowi dla popularnego „Teo” istny koszmar. Łącznie były piłkarz Dynama Kijów przebywał na boisku przez… 23 minuty zgromadzone w trakcie czterech epizodów w pasiastej koszulce Zebrette.


Oczywiście nie przełożyło się to na zdobycie choćby jednego punktu w klasyfikacji kanadyjskiej. Konkurencja w zespole trenera Gottiego rzeczywiście jest silna, bowiem główny rywal Teodorczyka to kapitan drużyny z Udine – Kevin Lasagna. Duet podstawowych napastników często tworzy z nim jednak nieskuteczny Ilija Nestorovski, zatem trudno zrozumieć, dlaczego eks-lechita nie dostaje szans w większym wymiarze czasowym. Wygląda na to, że kariera blondwłosego napastnika nie wróci w Italii na dobre tory, toteż optymalnym rozwiązaniem byłoby dla niego opuszczenie ojczyzny Leonarda da Vinci.


Szymon Żurkowski

Źródło: fiorentina.it
Źródło: fiorentina.it

Czwartym na naszej liście jest kolejny piłkarz klubu Serie A. Latem Szymon Żurkowski wrócił z wypożyczenia do Górnika Zabrze i wydawało się, że podoła oczekiwaniom, z jakimi spotka się we Florencji. Tymczasem od sierpnia w barwach Violi rozegrał raptem dwa mecze, co i tak stanowi spore nadużycie, bowiem na boisku przebywał przez… 12 minut.


Około 600 sekund przeciwko Udinese, a także 120 w zremisowanym meczu z Juventusem nie podniosły notowań utalentowanego Polaka u trenera Vincenzo Montelli. Depresyjny nastrój Żurkowskiego może potęgować fakt, iż mimo sporych absencji w ekipie Violi szans na grę nie ma praktycznie żadnych. Benassi, Badelj, Cristoforo czy Ghezzal – wszyscy oni dystansują tyszanina w prywatnym rankingu 45-letniego menedżera. Remedium na problemy byłej gwiazdki Górnika Zabrze byłoby wypożyczenie do innego zespołu włoskiej elity bądź podążenie drogą Patryka Dziczka, a więc roczne zesłanie do drugiej klasy rozgrywkowej w Italii.


Rafał Kurzawa

Źródło: Les-Transferts.com
Źródło: Les-Transferts.com

Komplet rodzimych zawodników, którzy zimą powinni zatroszczyć się o zmianę pracodawcy uzupełnia Rafał Kurzawa. Dla 26-letniego pomocnika od końca sezonu 2017/18 pojęcie regularnej gry w piłkę nożną nie istnieje. Po rosyjskim mundialu, gdzie wyróżnił się asystą przy bramce Jana Bednarka, podpisał wymarzony kontrakt za granicą. Wyjazd do Amiens nie przyniósł jednak skromnemu chłopakowi z Wieruszowa zbyt wielu wymarzonych okazji do zaprezentowania się na tle gwiazd światowego futbolu z Neymarem na czele. Zaledwie jedenaście spotkań w barwach francuskiego średniaka sprawiło, że drugą część minionych rozgrywek spędził na wypożyczeniu w Danii. Pobytu w Midtjylland również nie sposób uznać za udany – jedynie sześć ligowych występów, a następnie powrót nad Sekwanę. W trwającym sezonie były piłkarz Górnika Zabrze stał się postacią peryferyjną. Kurzawa nie figuruje w planach szkoleniowca Łuki Elsnera, ani razu nie pojawił się choćby na ławce rezerwowych, a swój ostatni mecz, jeszcze w duńskiej Superligaen, rozegrał 25 maja…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *