Ku przestrodze dla Paulinho. Piłkarze, których kariera wyhamowała w Barcelonie - foto główne (Kopiowanie)

Przejście do wielkiego zespołu potrafi wybić z rytmu niejednego uznanego gracza. Piłkarz, który w mniejszej drużynie uchodził za gwiazdę, po transferze do potentata jest tylko jednym z wielu, a w dodatku musi toczyć walkę o miejsce w składzie z zawodnikami, którzy już zdążyli zapuścić w klubie korzenie. Cierpliwości i szczęścia nie starcza wszystkim. Z czasem pojawia się frustracja, która skutecznie blokuje wykonanie kolejnego kroku w karierze. To ważna przestroga dla Paulinho, który właśnie przenosi się na Camp Nou.

Aleix Vidal

Hiszpan dosyć długo szukał swojego miejsca w hiszpańskim futbolu, a debiut na poziomie Primera División zaliczył dopiero w wieku 24 lat w barwach Almeríi. Gra w andaluzyjskim zespole okazała się dla Aleixa odskocznią do dalszej kariery. Po świetnych indywidualnych dokonaniach w sezonie 2013/14 został dostrzeżony przez najlepszą drużynę w regionie – Sevillę. Klub z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán zapłacił za grającego wówczas na skrzydle gracza 3 mln €.

Od tego momentu nazwisko Vidala zaczęło gościć w notesach skautów silniejszych zespołów. W ekipie Los Nervionenses znaleziono dla Katalończyka nową pozycję. Piłkarz Barcelony przeszedł ewolucję podobną do Łukasza Piszczka, Patrice’a Evry czy Juanfrana, którzy również zostali przekwalifikowani ze skrzydłowych na bocznych obrońców. Taki ruch pomógł wyżej wymienionym skutecznie łączyć grę w destrukcji z akcjami ofensywnymi. W przypadku Vidala świetnie sprawdziło się to w meczu ½ finału Ligi Europy przeciwko Fiorentinie, gdzie jako skrajny defensor zdobył dwie bramki oraz zanotował asystę.

Świetny sezon, w którym wraz z kolegami triumfował w rozgrywkach Europa League, zaowocował transferem do mistrza Hiszpanii. Włodarze Blaugrany nie wahali się wyłożyć 17 mln €. Aleixowi nie przeszkadzał nawet fakt, że przez pół roku nie będzie mógł występować z uwagi na zakaz rejestracji nowych piłkarzy, jaki ciążył na katalońskim klubie ze względu na nieprawidłowości przy sprowadzaniu niepełnoletnich adeptów futbolu. W styczniu bieżącego roku Vidal w końcu doczekał się debiutu w nowych barwach. Luis Enrique początkowo promował nowy nabytek, ale już w końcówce ubiegłego sezonu wyżej stały akcje Daniego Alvesa, a nawet Sergiego Roberto.

Obecna kampania jest już dla 27-letniego piłkarza totalną katastrofą. Vidalowi ubył jeden z konkurentów do miejsca w składzie w postaci Alvasa, który odszedł do Juventusu, a mimo to Hiszpan rozegrał tylko jedno spotkanie ligowe, w dodatku przegrane z Alavés 1:2. Najbardziej wymownym dowodem na spadek w hierarchii gracza, ktory pierwsze kroki w dorosłej piłce stawiał w Espanyolu, jest ostatni mecz LaLiga, w którym Barcelona podejmowała u siebie Deportivo. Szkoleniowiec Blaugrany nie mógł skorzystać z Sergiego Roberto, ale zamiast dać szansę Vidalowi, wolał wystawić na prawej stronie defensywy Lucasa Digne’a, którego naturalną pozycją jest lewa obrona.


Coraz mocniej w ostatnim czasie nasilają się głosy, jakoby już w zimowym okienku transferowym Aleix Vidal miał się pożegnać z Camp Nou. Hiszpański dziennik sportowy „Mundo Deportivo” przeprowadził ankietę, w której głosujący zdecydowaną większością opowiedzieli się za odejściem piłkarza.




Ibrahim Afellay

Czy ktoś jeszcze pamięta wychowanka PSV? Afellay świetnie rozwijał się w zespole z Eindhoven i regularnie otrzymywał wówczas powołania do reprezentacji Holandii, z którą zdobył zresztą wicemistrzostwo świata w 2010 roku, choć na turnieju w RPA nie był wiodącą postacią Oranje. Na jego usprawiedliwienie trzeba dodać, że wówczas wielką formę prezentowali Arjen Robben, Wesley Sneijder czy Dirk Kuyt, którzy uniemożliwili mu rozegranie większej liczby minut. Po mundialu skrzydłowy zaczął grać w drużynie narodowej częściej, a w dodatku zanotował świetny początek sezonu w Eredivisie, gdzie w 19 meczach zdobył 7 bramek. Rozgrywki 2010/11 kończył już jednak jako piłkarz Barcelony, która w styczniu wyłożyła za niego 3 mln €. Stosunkowo niska cena była spowodowana faktem, że kontrakt Afellaya wygasał za pół roku, a gracz zapowiedział, że go nie przedłuży. Była to zatem ostatnia okazja dla Boeren na jakikolwiek zarobek na sprzedaży utalentowanego wychowanka.


W Hiszpanii Afellay zaczął niemrawo i grał głównie ogony w spotkaniach ligowych, nie prezentując formy, jaką imponował jeszcze nie tak dawno na holenderskich boiskach. Pep Guardiola wykazał jednak wiele cierpliwości wobec 24-letniego wówczas zawodnika, który pod koniec sezonu stał się nawet graczem pierwszego składu i w sześciu ostatnich kolejkach pięciokrotnie wybiegał w pierwszej jedenastce. Wprawdzie zdobył tylko jedną bramkę (w potyczce kończącej sezon przeciwko Máladze), ale był to obiecujący symptom przed nową kampanią, do której pochodzący z Maroka zawodnik przygotowywał się już z katalońskim zespołem.

Temporada 2011/12 zaczęła się jednak dla Afellaya pechowo, bo od problemów mięśniowych, które wykluczyły go z rywalizacji o Superpuchar Europy. Do gry wrócił we wrześniu, ale po rozegraniu zaledwie dwóch meczów doznał na jednym z treningów urazu lewego kolana. Po badaniach okazało się, że kontuzja jest wyjątkowo poważna. Holender zerwał więzadła, co brzmiało jak wyrok. Rozbrat z futbolem trwał siedem miesięcy, a skrzydłowy po dojściu do sprawności zdołał wystąpić tylko w trzech ligowych spotkaniach. Kolejny sezon spędził na wypożyczeniu w Schalke, gdzie znów jego powrót do wysokiej formy storpedowała kontuzja, która ciągnęła się za nim aż do kampanii 2013/14. W Barcelonie udało mu się zagrać jeszcze… 24. minuty.

466644

I to był koniec Afellaya w ekipie obecnych wicemistrzów Hiszpanii. Dopiero na wypożyczeniu w Olympiakosie zdołał wreszcie rozegrać pełny sezon, ale nie było już dla niego miejsca na Camp Nou. W lipcu 2015 roku przeszedł za darmo do Stoke, gdzie występuje do dziś.


Dmytro Chygrynskiy

Jedna z największych transferowych pomyłek. Ukrainiec miał niespełna 23 lata i na koncie dopiero dwa niezłe sezony w przeciętnej rodzimej lidze w barwach Szachtara Donieck, kiedy włodarze Barcelony zdecydowali się zapłacić za niego bagatela 25 mln €. Szerszej publiczności dał się poznać podczas Pucharu UEFA – w 2009 roku triumfował bowiem w tych rozgrywkach wraz ze swoimi klubowymi kolegami z Donbasu.


Pep Guardiola praktycznie z miejsca umieścił długowłosego defensora w wyjściowej „11”, mimo że ten nie przepracował z drużyną pretemporady, bowiem do ekipy Dumy Katalonii dołączył tuż przed zamknięciem okna transferowego. Suma odstępnego zrobiła jednak swoje i do pewnego czasu Ukrainiec cieszył się sporym kredytem zaufania. Jednocześnie wymagano od niego czegoś więcej niż solidności. Po chwili początkowej fascynacji dostrzeżono, że gracz zza naszej wschodniej granicy jest mocno przereklamowany i kolejne spotkania zaczął już oglądać z perspektywy ławki rezerwowych.

Po sezonie wrócił do swojego macierzystego klubu, który odkupił go za 15 mln €. Z tego względu pobyt Chygrynskiego na Camp Nou można potraktować jako roczne wypożyczenie za 10 mln €. Co ciekawe, transfer do ojczyzny nie poskutkował wcale nagłym powrotem stopera do dobrej dyspozycji, chociaż mierzył się z graczami o znacznie niższych umiejętnościach niż w Primera División. 29-latek już nigdy nie odzyskał formy, którą prezentował przed transferem do Hiszpanii, na co wpływ miały również kontuzje.


Alexander Hleb

Białorusin piłkarską markę wypracował sobie występami w Bundeslidze. Cztery dobre sezony w barwach VfB Stuttgart pozwoliły mu przenieść się na Wyspy Brytyjskie. Pobyt w ekipie Kanonierów z roku na rok był coraz bardziej udany i po trzech sezonach, w 2009 roku, po lewoskrzydłowego zgłosiła się Barcelona, płacąc Arsenalowi 17 mln €.

W stolicy Katalonii najpoważniejszym kandydatem Hleba do miejsca w wyjściowym składzie był Andrés Iniesta i to okazało się być dla wychowanka BATE największą przeszkodą. Ponadto na początku rozgrywek przytrafił mu się uraz kostki, który jeszcze bardziej zwiększył dystans dzielący go od genialnego Hiszpana. Szanse Hleba ograniczały się do epizodów w roli rezerwowego, a jedynie spotkania ze słabszymi rywalami udawało mu się rozpoczynać w podstawowej jedenastce. W nich nie prezentował się jednak na tyle dobrze, aby wygryźć Iniestę ze składu. Dopiero w końcówce sezonu Białorusin zaliczył kilka pełnych meczów ligowych z rzędu. Było to jednak możliwe ze względu na dużą przewagę punktową, która gwarantowała Barcelonie mistrzostwo kraju.


Statystycznie wspomniana kampania nie wyglądała najgorzej pod względem liczby szans, jakie otrzymał Hleb. Udało mu się wystąpić w 36 meczach, choć średnio grał tylko niecałe 47 minut w spotkaniu. Gorzej wyglądają dokonania Białorusina, któremu nie udało się zdobyć żadnej bramki, a trzy asysty również nie mogą napawać dumą piłkarza grającego na pozycji ofensywnego pomocnika. W kolejnych trzech sezonach był więc wypożyczany kolejno: do Stuttgartu, Birmingham oraz Wolfsburga. Tylko w tym pierwszym zespole prezentował się w miarę korzystnie. Później było już tylko gorzej, a do tego zaczęły mu się przytrafiać częste kontuzje. Ostatecznie w 2012 roku Hleb odszedł za darmo do Krylii Sowietow, gdzie również nie zagrzał miejsca zbyt długo.


Thomas Vermaelen

Belg po latach dobrej gry w Ajaksie przeniósł się do Arsenalu, gdzie nie tylko stał się podstawowym piłkarzem, ale również zapracował na opaskę kapitańską. W sezonie 2013/14 borykał się co prawda z problemami z kolanem, ale pojechał z reprezentacją Czerwonych Diabłów do Brazylii na Mistrzostwa Świata. Tam nabawił się jednak kolejnego urazu, tym razem ścięgna udowego.

Mimo olbrzymiej w ostatnim czasie podatności Vermaelena na kontuzje, Duma Katalonii zdecydowała się zakontraktować go za 19 mln €. Problemy urodzonego w Kapellen defensora okazały się jednak na tyle poważne, że nie udało mu się zagrać w żadnym meczu ligowym aż do ostatniej potyczki z Deportivo. Kampanię 2015/16 Belg rozpoczął znacznie lepiej – udało mu się nawet wywalczyć miejsce w pierwszym składzie Blaugrany. W trzech inauguracyjnych kolejkach grał od początku, niestety w pojedynku z Atlético Madryt już po 28 minutach musiał opuścić murawę ze względu na uraz. Po jego wyleczeniu nie mógł już liczyć na regularne występy i z reguły siadał na ławce rezerwowych. To sprawiło, że po sezonie Barcelona oddała Veramelena na wypożyczenie do Romy, gdzie również trapią go kontuzje…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *