Jan_Bednarek_022

Po długich dywagacjach i przymiarkach wreszcie się udało! Jan Bednarek podpisał właśnie 5-letni kontrakt z Southampton FC, który za transfer 21-letniego stopera zapłacił Lechowi Poznań kwotę zbliżoną do 6 mln £. Choć w dzisiejszym futbolu, zwłaszcza w angielskich realiach, nie jest to suma rzucająca na kolana, to dość nieoczekiwanie Bednarek stał się najdroższym w historii piłkarzem sprzedanym przez polski klub. Czy wychowanek Kolejorza odnajdzie się w mieście, z którego w dziewiczy rejs wypływał słynny Titanic?

Southampton FC przez ostatnie lata jawił się jako angielska wariacja Borussii Dortmund. „Tanio kupić, wychować, sprzedać z zyskiem” – takie hasło przyświecało w klubie z St Mary’s Stadium. Inną analogią z BVB jest fakt, że Święci stali się istnym supermarketem dla Liverpoolu, podobnie jak Żółto-Czarni dla Bayernu Monachium. The Reds zaczęli ochoczo sprowadzać zawodników Southamptonu, do których należeli:

  • Sadio Mané (41,2 mln €)
  • Adam Lallana (31 mln €)
  • Dejan Lovren (25,3 mln €)
  • Nathaniel Clyne (17,7 mln €)
  • Rickie Lambert (5,5 mln €)


Zresztą polityka The Saints od wielu lat jest niezmienna. Dość powiedzieć, że najdroższym transferem w historii klubu z Hampshire jest wspominany wyżej Mané, który kosztował 23 mln €.


Southampton w ostatnich latach zaliczał systematyczny progres. Sezon 2013/14, który wywindował Adama Lallanę czy Ricky’ego Lamberta do reprezentacji Anglii, pod wodzą Mauricio Pochettino przyniósł, jak się wówczas wydawało, rekordowe ósme miejsce. Argentyńczyk dzięki wspaniałemu wynikowi sportowemu osiągniętemu ze Świętymi podpisał 5-letni kontrakt z Tottenhamem, a jego sukcesorem na St Mary’s został Ronald Koeman. Holender przez dwa kolejne sezony jeszcze bardziej wywindował w tabeli Southampton (kolejno siódme i szóste miejsce w lidze – przyp. red.), ale skuszony perspektywą budowania wielkiego zespołu w Evertonie, odszedł.

Choć przed kampanią 2016/17 mało kto spodziewał się, że wynik z poprzednich rozgrywek można jeszcze wyśrubować, to nadzieje związane z zatrudnieniem Claude’a Puela były spore. Francuz nie potrafił jednak kontynuować dzieła swoich poprzedników. Drużyna z portowego miasta przestała grać ładny dla oka futbol, a co najważniejsze zanotowała najgorszy sezon od czasu powrotu do Premier League pod względem liczby porażek. 16 przegranych w 38. kolejkach i ostatecznie ósma lokata w połączeniu ze słabym występem w Lidze Europy złożyły się na to, że Puelowi podziękowano. Nowy menedżer The Saints Mauricio Pellegrino będzie miał za zadanie przywrócić zespołowi utracony charakter. Czy w takich realiach znajdzie się miejsce dla 21-letniego Jana Bednarka?


Argentyński szkoleniowiec Southampton idealnie wpisuje się w filozofię budowania klubu. Pellegrino w zakończonym niedawno sezonie rozsławił na cały kontynent Deportivo Alavés. Beniaminek LaLiga zajął nadspodziewanie wysokie, dziewiąte miejsce w Primera División, a do tego awansował do finału krajowego pucharu, gdzie mimo dzielnej postawy przegrał z Barceloną 1:3. Podczas swojej rocznej kadencji na Estadio Mendizorrotza były reprezentant Albicelestes odważnie stawiał na młodzież. Kluczowe role w jego zespole odgrywali Marcos Llorente (22 lata), Theo Hernández (19) czy Victor Camarasa (23). Widać zatem, że 45-letni trener nie boi się stawiać na młodszych od siebie o ponad dwie dekady zawodników. Problem w tym, że akademia Southampton FC jest jedną z najlepszych na Wyspach i rokrocznie dostarcza tabuny zdolnych piłkarzy do pierwszej drużyny.

Najlepszym tego przykładem jest jeden z rywali, z którym Bednarek będzie rywalizował o miejsce w składzie. Mowa o 23-letnim Angliku Jacku Stephensie, który godnie zastępował kontuzjowanego w drugiej części sezonu Virgila van Dijka. Holender to absolutny lider zespołu ze St Mary’s, kapitan drużyny i ostoja defensywy. W brytyjskich mediach głośno jest o ewentualnym transferze byłego obrońcy Celticu Glasgow do, jakżeby inaczej, Liverpoolu, lecz wygląda na to, że van Dijk pozostanie jeszcze na rok w hrabstwie Hampshire. Poza wspominanym Stephensem, w klubie jest jeszcze Maya Yoshida. Japończyk nie zawsze był jednak pewnym punktem formacji obronnej Świętych, która mimo zachowania w poprzednim sezonie aż czternastu czystych kont nie stanowiła monolitu. Alternatywą pozostaje jeszcze Rumun Florin Gardoș, ale były stoper Steauy tym bardziej nie jest gwarantem niezawodności.

Źródło: Southampton FC
Źródło: Southampton FC

Bednarek, choć trafia do angielskiego klubu jako wielka nadzieja rodzimego futbolu, musi pamiętać o tym, jak w 2013 roku skończył inny talent sprowadzony na St Mary’s Stadium. Z 25-letnim wówczas Vegardem Forrenem, reprezentantem Norwegii, wiązano spore nadzieje. Nieznanego szerszej publiczności stopera prezentowano 18 stycznia 2013 roku, a już 1 lipca tego samego roku klub pożegnał się z nim bez żalu. 4 mln €, które na konto Molde FK przelano wówczas z Southampton, przełożyły się na niezbyt imponującą liczbę meczów Forrena w barwach The Saints równą… zeru. Przeskok pomiędzy ligą norweską a Premier League okazał się dla lewonożnego defensora za wysoki.

Niewykluczone, że w przypadku Bednarka będzie podobnie, ale w pierwszym sezonie eks-lechita będzie miał zapewne szansę zaprezentować swój talent w krajowych pucharach. Presja w Southampton nie będzie tak duża, jak w ubiegłej kampanii. Pellegrino przychodzi bowiem na St Mary’s budować nową, lepszą, a co najważniejsze stabilną drużynę. Spekuluje się, że do klubu z południa Anglii może trafić jeszcze jeden środkowy obrońca gotowy do tego, by partnerować van Dijkowi w meczach ligowych. Nie ma bowiem co się łudzić, że to Bednarek będzie tym zawodnikiem, którego klasa predysponowałaby go do momentalnego wskoczenia do wyjściowego składu Świętych. Nieprawdopodobne predyspozycje, jaki niewątpliwie posiada młodzieżowy reprezentant Polski, mogą wywindować jego karierę na Wyspach. Karierę, która rozkręca się z sezonu na sezon. Jeszcze w 2015 roku Bednarek grał na treningach przeciwko Bartoszowi Śpiączce, a teraz będzie rywalizował z Manolo Gabbiadinim czy Shane’m Longiem.


Przypadek urodzonego w Słupcy stopera pokazuje, że kariera piłkarza należy do tych z rodzaju niezwykle dynamicznych. Czy były już zawodnik Lecha Poznań poradzi sobie jednak w 8. zespole minionej kampanii Premier League? Oczywiście nie można zakładać, że Bednarek nie podzieli losu Bartosza Kapustki, który zupełnie przepadł w Leicester, ale wydaje się, że tym razem mamy do czynienia z dwoma skrajnie różnymi przypadkami.

Na St Mary’s doskonale znają i cenią Polaków. Przez kilkanaście ostatnich lat występowało ich tutaj aż sześciu, a Grzegorz Rasiak w dwa lata potrafił rozkochać w sobie całe miasto, odbudowując formę utraconą podczas pobytu w Tottenhamie. Kibice The Saints ciepło wspominają również Marka Saganowskiego (o czym były napastnik Legii wspominał w jednym z naszych wywiadów) i pamiętają o obu polskich bramkarzach – Arturze Borucu i Bartoszu Białkowskim. Epizodyczną rolę w Southampton odegrali natomiast Tomasz Hajto i Kamil Kosowski, ale reputacja Biało-Czerwonych w mieście Titanica jest bardzo pozytywna.


„Sky Sports” przedstawił Bednarka jako kogoś, kto ma zastąpić byłego kapitana Świętych i aktualnego mistrza Europy – José Fonté. Lepszej rekomendacji chyba nie można sobie wyobrazić, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak wielką legendą Southampton stał się Portugalczyk. Czas pokaże, czy kadrowicz Marcina Dorny będzie dostawał szanse także od Mauricio Pellegrino, ale przesłanek ku temu jest wiele. Bo skoro w brudnym i bezwzględnym angielskim futbolu poradziła sobie prezes klubu, pani Katherine Liebherr, to dlaczego nie miałoby się udać polskiemu, utalentowanemu obrońcy?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *