Bartłomiej-Drągowski

Po wielu spekulacjach i plotkach Bartłomiej Drągowski wreszcie przenosi się do mocnej ligi zagranicznej. Jagiellonia porozumiała się bowiem z Fiorentiną w kwestii transferu młodego Polaka, który przyleciał już do Florencji, gdzie wczoraj rano przeszedł badania medyczne i oczekuje na złożenie podpisu pod kontraktem. Czy 18-latkowi uda się poważnie zaistnieć we włoskiej piłce?


Na początek trochę cyferek. Jagiellonia, która już od dłuższego czasu nosiła się z zamiarem sprzedaży utalentowanego bramkarza otrzyma około 3,2 mln €, a sam zawodnik ma podpisać 5-letnią umowę. Fiorentina wygrała rywalizację o Drągowskiego między innymi z HSV czy Bournemouth. Wcześniej swoje zainteresowanie wyrażało także Galatasaray, jednak wychowanek białostockiego klubu nie był chętny na wyjazd do Turcji.

„Negocjacje trwały od dłuższego czasu. Inne kluby także były zainteresowane pozyskaniem Bartka, ale na ten moment to Fiorentina jest najbardziej zdecydowana na jego wykupienie. Przy transferze braliśmy oczywiście po uwagę zdanie samego zawodnika. Kierunek włoski mu odpowiada i mam nadzieję, że będzie się tam dalej rozwijał. Z tego co się orientowaliśmy, będzie miał tam szansę gry w pierwszym składzie, a to ważne” – mówił przez trzema dniami prezes Jagiellonii, Cezary Kulesza


Drągowski we Florencji nie będzie miał jednak łatwo. Mimo iż w obsadzie bramki próżno szukać gwiazd, to Paulo Sousa bardzo ceni sobie obecnych golkiperów. Oto najpoważniejsi kontrkandydaci Polaka:


#12 Ciprian Tătărușanu

Główny konkurent do gry w pierwszym składzie dla Drągowskiego. W ubiegłym sezonie był na swojej pozycji pierwszym wyborem trenera Sousy, który tylko raz nie wystawił go na ligowe spotkanie. W pozostałych 37 grach Rumun puścił tylko 39 bramek. Na ławkę siadał tylko przy okazji meczów fazy grupowej Ligi Europy, gdy między słupkami zastępował go Luigi Sepe. Za pozostawieniem Tătărușanu bramce przemawia przede wszystkim doświadczenie wychowanka Juventusu Bukareszt. Podstawowy dotychczas golkiper Violi jest 39-krotnym reprezentantem Rumunii, z którą zakończył niedawno udział na EURO 2016. Oprócz tego dysponuje świetnymi warunkami fizycznymi – 198 centymetrów wzrostu z pewnością ułatwiło mu zachowanie w ubiegłym sezonie aż piętnastu czystych kont. Mimo tych świetnych statystyk Tătărușanu często przydarzają się błędy, dlatego nigdy nie będzie więcej niż solidnym bramkarzem, jak na warunki Serie A. Poza tym jest… dosyć „specyficznym” w kontaktach kolegą z drużyny. Jeszcze przed Mistrzostwami Europy włoskie i rumuńskie media rozpisywały się o jego bufonowatym i wręcz chamskim zachowaniu, przez które jest często źle odbierany, tak przez kibiców, jak i partnerów z zespołu. Dziwi również nieco przebieg kariery 30-latka, który do 2014 roku nie wystawił nosa poza rodzinną Rumunię, gdzie reprezentował jeszcze barwy Glorii Bistrița i Steauy Bukareszt.



#24 Luca Lezzerini

Trzy lata starszy od Drągowskiego, ale o wiele mniej doświadczony. Od kilku lat Luca Lezzerini uważany jest za duży włoski talent, jednak wciąż nie potrafi przeskoczyć pewnego poziomu. Z drugiej strony, ani Paulo Sousa, ani wcześniej Vincenzo Montella nie odważyli się postawić w dłuższej perspektywie na 4-krotnego reprezentanta Italii U-19. Sam Sousa tylko dwukrotnie zdecydował się skorzystać z usług mierzącego aż 195 cm golkipera. Pierwszy raz – w 11. kolejce ubiegłego sezonu, gdy na ostatnie 19 minut Lezzerini zmienił kontuzjowanego Tătărușanu, a później dopiero w ostatniej serii gier, gdy Viola nie grała już o nic. Łącznie 109 minut spędzonych na boiskach Serie A w wieku 21-lat nie rzuca na kolana. Tym dziwniejsze, że Fiorentina nigdy nie zdecydowała się wypożyczyć go do niższej ligi, ciągle pozostawiając swojego wychowanka w drużynie Primavery. Tam przez kilka lat był gwiazdą i jedną z jaśniejszych postaci, jednak nie pomogło mu to w przebiciu się do pierwszego składu. Umowa Lezzeriniego jest ważna jeszcze przez dwa sezony, więc może po transferze Drągowskiego sternicy Violi pozwolą mu odejść na wypożyczenie.

Rok temu we Fiorentinie występował także Lugi Sepe. Relacje między nim a klubem były jednak, najłagodniej mówiąc, chłodne. Wypożyczony z Napoli golkiper przegrywał rywalizację o miejsce w pierwszym składzie z Tătărușanu, a upust swoim emocjom dawał za pośrednictwem mediów. W pewnym momencie, po kolejnej ostrej krytyce klubu – Sepe powiedział, że gdyby miał wybierać ponownie klub, to… nigdy nie postawiłby na Fiorentinę – zawodnikowi w równie zdecydowany sposób odpowiedział dyrektor sportowy Violi Daniele Prade, który stwierdził, że jeżeli Luigi czuje się we Florencji taki nieszczęśliwy, to może rozwiązać jego umowę natychmiast. To na jakiś czas uciszyło zawodnika, a gdy tylko skończyło się jego wypożyczenie (30 czerwca – przyp. red.), gracz powrócił do Neapolu.


„Niektórym młodym zawodnikom odradzam transfer, ale w tym przypadku wydaje mi się, że to jest właściwy moment. Bartek to charakterny chłopak i należy się cieszyć, że jego kariera rozwija się prawidłowo. Idzie do dobrego klubu i uważam, że będzie w nim bronił” – mówił z kolei szkoleniowiec JagiMichał Probierz

Drągowskiemu może jednak przybyć jeszcze jeden problem – ekipa ze Stadio Artemio Franchi cały czas myśli bowiem o sprowadzeniu kolejnego golkipera. 3,5 mln € to jak na włoskie warunki kwota niewielka, a zaledwie 18-letni Polak jest póki co inwestycją w przyszłość. Z tego powodu włodarze Violi wciąż rozglądają się za innymi golkiperami. W szczególności chodzi tutaj o Salvatore Sirigu z PSG, który w ubiegłym sezonie stracił pozycję pierwszego bramkarza na rzecz Kevina Trappa. Oprócz niego działaczom klubu z Florencji bardzo podoba się także golkiper Hellasu Verona – Pierluigi Gollini, jednak szanse na zakontraktowanie 21-latka, po sprowadzeniu Drągowskiego, znacząco zmalały.

„Nie patrzę na to, czy będę grał, czy nie. Wydaje mi się, że nie powinno być żadnych problemów z badaniami i wraz z nową drużyną rozpocznę przygotowania do sezonu. Wiem, że sobie poradzę. Mam nadzieję, że pokażę się z dobrej strony i będę grał. Chcę zrobić krok wyżej” – powiedział Drągowski

Wydaje się zatem, że polski bramkarz podjął dobrą decyzję. Przechodzi do drużyny zdecydowanie mocniejszej, jednak jeszcze nie z samego topu. Będzie miał również okazję pracować po okiem świetnego fachowca, a i w młodym wieku może przebić się do pierwszej jedenastki klubu z ambicjami na grę w Champions League. Ani Ciprian Tătărușanu, ani tym bardziej Luca Lezzerini nie są bowiem zawodnikami poza zasięgiem Drągowskiego. Przy odrobinie szczęścia i solidnej pracy w okresie przygotowawczym Viola może przystąpić do nowego sezonu z Polakiem między słupkami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *