DLoPaFqWkAAGdS5

Biało-Czerwoni zapewnili sobie w niedzielę awans na piłkarskie Mistrzostwa Świata w Rosji, które odbędą się już w przyszłym roku. Kadra Nawałki dokonała tej sztuki mimo kilku problemów personalnych. Jednym z nich była rzekoma dziura na lewej stronie defensywy powstała w wyniku częstych kłopotów zdrowotnych etatowych reprezentantów. Kontuzjowanych Jędrzejczyka i Rybusa zastąpił jednak z dobrym skutkiem niedoceniany Bartosz Bereszyński, zatem czas przestać mówić o kryzysie na tej newralgicznej pozycji w drużynie narodowej, szczególnie że to nie pierwsza taka sytuacja…

Pamiętacie pierwszą? Miała miejsce nie tak dawno temu, bo kilkanaście dni przed inauguracją EURO 2016. Rozpędzona reprezentacja Polski dostała się na Mistrzostwa Europy w dobrym stylu, jednak przed samym turniejem finałowym (dokładnie 21 maja – przyp. red.) Maciej Rybus doznał kontuzji, przez którą nie znalazł się w kadrze na francuski czempionat. W biało-czerwonych szeregach pojawiły się wówczas strach i niepewność, bowiem drużyna narodowa straciła ważne ogniwo. Wtedy to do pierwszej jedenastki z konieczności wskoczył Artur Jędrzejczyk i z miejsca oczarował wielu obserwatorów oraz ekspertów. W pierwszym po kontuzji Rybusa towarzyskim spotkaniu z Holandią wychowankowi Igloopolu Dębica udało się nawet zdobyć bramkę, a później bardzo dobrze zaprezentował się na samym EURO, mimo iż w ostatnim sparingu przed turniejem (z Litwą – przyp. red.) Nawałka próbował na lewej obronie Jakuba Wawrzyniaka.


Ostatecznie to właśnie Jędrzejczyk rozegrał wszystkie pięć spotkań w pełnym wymiarze czasowym i był częścią defensywy, która na mistrzostwach Starego Kontynentu dopuściła do utraty zaledwie dwóch bramek! W międzyczasie krajowa prasa rozpisywała się o jego dobrym wpływie na drużynę, a sam „Jędza” mógł się cieszyć podobnym zainteresowaniem mediów i kibiców, jak nieco wcześniej Michał Pazdan. Dobry występ we Francji 29-letniego defensora spowodował napływ ofert. Reprezentanta Polski chciało wówczas przekonać do transferu między innymi kierownictwo przedstawiciela grającego w Ligue 1 Girondins Bordeaux, ale sam zainteresowany nad Sekwanę przenosić się nie zamierzał. Jędrzejczyk powrócił więc do Krasnodaru, a pół roku później został definitywnie wykupiony przez Legię Warszawa.

W tym sezonie o Arturze ciężko jednak mówić w superlatywach, ponieważ zawodzi podobnie jak cała drużyna ze stolicy. Szybkie odpadnięcie Wojskowych z europejskich pucharów, częste porażki w lidze, dziurawa defensywa, kontrowersyjne zwolnienie Jacka Magiery – to nie mogło nie obić się o uszy selekcjonerowi 6. reprezentacji w rankingu FIFA, który zaczął poważnie rozważać posadzenie legionisty na ławce rezerwowych w decydujących starciach eliminacyjnych. Ostatecznie decyzję ułatwił Nawałce uraz Jędrzejczyka. Problem w tym, iż w bardzo podobnym okresie kontuzji nabawił się również Maciej Rybus i na lewej stronie obrony w kadrze ponownie nastąpił wakat…


Początkowo reprezentacyjni lekarze uspokajali, że z Rybusem wcale nie jest tak źle i najprawdopodobniej defensor Lokomotiwu Moskwa będzie w stanie wyjść w pierwszym składzie na wyjazdowy mecz z Armenią. Tak się jednak nie stało i Nawałka został zmuszony do przesunięcia na lewą flankę nominalnego prawego obrońcę Bartosza Bereszyńskiego. Trzeba przyznać, że 25-letni poznanianin ma za sobą naprawdę szalone miesiące. Jeszcze tego lata popularny „Bereś” był na wylocie z Sampdorii, która szukała chętnych na jego pozyskanie, mając już upatrzonego następcę Polaka w osobie zawodnika Empoli Vincenta Lauriniego. Francuz ostatecznie wybrał jednak przenosiny do Fiorentiny, zatem Bereszyński został zmuszony do pozostania na Stadio Luigi Ferraris.

Kontuzje podstawowych graczy Blucerchiatich spowodowały, że wychowanek TPS-u Winogrady otrzymał szansę, którą wykorzystał w stu procentach. Były piłkarz Lecha Poznań i Legii Warszawa wreszcie stał się ważnym ogniwem w taktycznej układance trenera Marco Giampaolo. Kadrowicz Adama Nawałki zaczął harować na całej szerokości boiska, co spowodowało lawinę pozytywnych komentarzy pod jego adresem, także ze strony włoskich mediów.


W ciągu zaledwie kilkunastu tygodni z zawodnika z niepewną przyszłością, będącego na wylocie z klubu, Bereszyński stał się podstawowym graczem solidnego zespołu Serie A, a na domiar otrzymał powołanie do reprezentacji Polski i wyszedł w pierwszym składzie w kwalifikacyjnych pojedynkach z Armenią i Czarnogórą.


W obu październikowych meczach pokazał się z bardzo dobrej strony, grając nieustępliwie w defensywie i często podłączając się do ofensywy. Widać, że sukces w klubie w ostatnim czasie napędził znajdującego się u progu poważnej kariery międzynarodowej piłkarza, a wykorzystanie szansy, jaką dał mu trener Nawałka, może tylko zwiększyć poczucie pewności siebie u defensora La Samp. Dla porównania, latem o wiele jaśniejsza przyszłość rysowała się przed jego młodszym kolegą Karolem Linettym, jednak wydaje się, że 22-letni pomocnik, mimo niezłego wejścia do genueńskiej drużyny w zeszłym roku, stanął w miejscu i nie robi już takich postępów, jakich można było się po nim spodziewać.


Udane występy Bereszyńskiego w Erywaniu i Warszawie sprawiły więc, że ból głowy Adama Nawałki pojawiający się przy obsadzie lewej strony obrony może przybrać pozytywne objawy, a jakiekolwiek dywagacje o problemach z tą pozycją w drużynie narodowej można włożyć między bajki. Gdy Artur Jędrzejczyk wróci do optymalnej formy, selekcjoner reprezentacji Polski będzie miał do dyspozycji trzech naprawdę solidnych i prezentujących równy poziom lewych defensorów. Wprawdzie Bereszyński to nominalny prawy obrońca, jednak szans na wygryzienie Łukasza Piszczka z pierwszego składu Biało-Czerwonych nie ma praktycznie żadnych. O wiele bardziej prawdopodobna jest natomiast rywalizacja zawodnika Sampdorii z Rybusem oraz Jędrzejczykiem po przeciwnej stronie bloku defensywnego, a najmłodszy z tego grona wcale nie jest w wyścigu o podstawowy plac skazany na porażkę. Najważniejsze, że w obliczu zbliżającego się mundialu Adam Nawałka nie musi martwić się o głębię składu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *