1e62000c98cd6f22d95b71a334bd3b72

Kiedy mieli po 19 lat, ich sprowadzenie rozważał wielki Real Madryt u schyłku ery pierwszych Galacticos. Wówczas jeszcze zdawali się nierozłączni – ich życie prywatne, jak i zawodowe biegło w tym samym tempie, tą samą drogą. Los rozdzielił braci dopiero kilka miesięcy później, w 2009 roku, kiedy Sven otrzymał ofertę z Borussii Dortmund, a parę tygodni później po Larsa sięgnął Bayer 04 Leverkusen. Z czasem kibice nauczyli się ich rozróżniać – po trochu ze względu na wygląd, w większym stopniu poprzez styl gry, ale przede wszystkim z każdym kolejnym rokiem byli coraz mocniej utożsamiani z barwami klubowymi. Po ośmiu latach od ostatniego wspólnego meczu Benderów w barwach jednego klubu, ich piłkarskie drogi znów się krzyżują – od sezonu 2017/18 Sven będzie reprezentował barwy Bayeru Leverkusen, którego Lars od dwóch lat jest szanowanym kapitanem.


Sven jest od brata o 12 minut młodszy, ale za to o 2 centymetry wyższy. Zauważalne, fizyczne różnice między nimi zarysowały się jednak dopiero z upływem lat. Jako nastolatkowie, byli niemal nie do odróżnienia. Do złudzenia podobny był również ich styl gry, a lekkiej wręcz groteskowości całej sytuacji nadawał fakt, że od początku kariery zawodowej grali na tej samej pozycji na boisku. Zanim jeszcze dali się poznać szerszej publiczności 2 Bundesligi, gdzie w barwach 1860 TSV Monachium debiutowali w profesjonalnej piłce, przeciwnicy musieli mieć nie lada zagwozdkę widząc w przedmeczowym protokole, obsadę środka pola: Bender, Bender.

W miarę upływu czasu to Larsowi zaczęto przypisywać większy talent czysto piłkarski i wyższe zaawansowanie techniczne. Te różnice dawniej, jeśli faktycznie już istniały, były niedostrzegalne. Gdy w obronie pojawiały się luki, które należało załatać, trener na zmianę sięgał w tym celu raz po Larsa, a raz po Svena, choć dziś ciężko wyobrazić sobie kapitana Bayeru w formacji defensywnej. W przeciwieństwie do Svena, który z roku na rok, w linii obronnej pojawiał się coraz częściej.

„Oczywiście, że czułem się dziwnie, kiedy okazało się, że Sven przeprowadza się  do Dortmundu, a ja miałem dalej grać setki kilometrów na południe w TSV 1860… Ale wszyscy byliśmy w pełni świadomi, jak ogromna jest to szansa dla Svena. W sumie rozłąka wyszła nam na dobre z punktu widzenia piłkarskiego. Dawniej nasze style gry prawie się nie różniły. Dziś te różnice są już dosyć wyraźne”

Lars Bender

Skoro jednak to Lars, zapowiadał się bardziej obiecująco, dlaczego więc to Svenowi dane było po przeprowadzce posmakować dwukrotnego mistrzostwa Niemiec? W 2009 roku, kiedy Benderowie opuszczali rodzinną Bawarię, aby rozpocząć poważne kariery, to Bayer był wyżej notowanym klubem. Borussia owszem, miała swoją renomę, jednak opartą bardziej na sukcesach z lat 90. niż faktycznej jakości ówczesnego zespołu. Aptekarze tymczasem przeżywali rozkwit ery „Vizekusen”, czyli wiecznie drugich – tych, którzy zawsze przegrywają o włos w kluczowych momentach. Konsekwentnie jednak od lat utrzymywali się na szczycie i walczyli rok po roku o najwyższe cele.


Młodszy, a zarazem wyższy z braci transferem do Dortmundu trafił w dziesiątkę. Przez pierwszy sezon aklimatyzował się w nowym środowisku i poznawał Bundesligę, ale widać było, że niezwykle zdyscyplinowany taktycznie, mocny psychicznie i młodziutki wówczas Bender i prowadzona w górę tabeli przez Jürgena Kloppa Borussia tworzą idealną parę. Kolejny sezon to już legendarna kampania 2010/11 i pierwsze mistrzostwo Żółto-czarnych. A po roku kolejne. Przez te dwa sezony sprowadzony z Monachium chudy blondyn rozegrał 55 meczów, a na boisku spędził ponad 4000 minut. Przez ogromną większość czasu był absolutnie kluczową postacią układanki obecnego szkoleniowca Liverpoolu.

„Byliśmy pytani, czy chcieliśmy zamieszkać razem gdzieś po środku, jako że Dortmund i Leverkusen dzieli zaledwie 100 kilometrów. Ale my nawet na tym nie myśleliśmy. Po pierwsze byłoby to szaleństwo z logistycznego punktu widzenia, a po drugie życie na własną rękę czyni Cię bardziej odpowiedzialnym”

Sven Bender

Strona główna oficjalnej strony internetowej braci Bender
Strona główna oficjalnej witryny internetowej braci Benderów

Największym piłkarskim marzeniem braci za młodu był wspólny występ w reprezentacji Niemiec. Liczyli (a mieli ku temu podstawy), że może do takiej sytuacji dojść na EURO 2012. Turniej zbliżał się wielkimi krokami, a sezon 2011/12 dobiegał końca. Rok wcześniej Borussia Svena zajęła w Bundeslidze pierwsze miejsce, a Bayer Larsa drugie. W kampanii bezpośrednio poprzedzającej europejski czempionat na polskiej ziemi Bayerowi do triumfującej Borussii brakowało już więcej (5. miejsce), ale wciąż zaliczał się do ścisłej czołówki. Benderowie byli na szczycie – byli młodzi ale doświadczeni, grali w topowych klubach i świetnie rokowali na przyszłość.

Powołanie od Joachima Löwa zdawało się być formalnością. Podobny styl gry i ta sama pozycja na boisku tego lata odbiły się jednak braciom czkawką. Bundestrainer dał do zrozumienia, że na turniej może zabrać tylko jednego z braci. Wybór padł na Larsa. W jednym z meczów fazy grupowej strzelił on wówczas nawet gola, choć grał na nie swojej pozycji. Marzenie o występie bark w bark z czarnym orłem na piersi ziściło się jednak ostatecznie zeszłego lata. Obaj zawodnicy zostali powołani przez Horsta Hrubescha do olimpijskiej reprezentacji Niemiec na Igrzyska w Rio de Janeiro, gdzie wszystkie mecze rozpoczynali jako podstawowa para środkowych pomocników. Między innymi ich doświadczenie i jakość pozwoliły Niemcom sięgnąć  wówczas po olimpijskie srebro.

Żadnego z braci Benderów nie można było nigdy nazwać piłkarskim wirtuozem. To raczej typowi niemieccy defensywni pomocnicy, tyle że dosyć filigranowi. Pod kątem taktycznym są perfekcyjnie zdyscyplinowani i zawsze stuprocentowo skoncentrowani. Z piłką przy nodze mają jednak swoje ograniczenia i prawdopodobnie właśnie dlatego nie dane im było spełnić marzenia o wspólnym występie w dorosłej reprezentacji Niemiec (choć uzbierali w narodowych barwach po sześć występów). Zapewne, gdyby bliźniaki bardziej wyróżniały się na boisku, ich niezwykła historia byłaby znana szerszemu gronu kibiców, a brat bliźniak napędzałby jednemu i drugiemu marketingową machinę. Obaj są jednak łagodnie i pokornie usposobieni, w związku z czym wcale nie tęskno im do takiego rozgłosu. Możliwość wspólnej gry w barwach topowego niemieckiego klubu to dla nich bez wątpienia znacznie większa radość niż zainteresowanie mediów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *