DD0m1LjWAAAWk7u

Marco Silva będzie ósmym menedżerem, który przewinie się przez Vicarage Road pod rządami rodziny Pozzo. Odkąd w czerwcu 2012 roku syn ekscentrycznego włoskiego biznesmena, Gino, został właścicielem Watfordu, szkoleniowców wymienia zdecydowanie częściej niż rękawiczki. Może i nie tak powinno się prowadzić profesjonalny klub piłkarski, ale w końcu kto bogatemu zabroni?

Gorący stołek

Stabilizacja to nasz klucz do sukcesu. Tylko ona gwarantuje sukces przez wiele lat”

jedne z pierwszych słów Marco Silvy po przejęciu rządów w klubie z Vicarage Road

Słowo się rzekło, a Gino Pozzo z miejsca zabrał się do pracy. 2 dni po swojej wypowiedzi dla BBC Sport zwolnił z Watfordu Seana Dyche’a. W pierwszym i jak się okazało jego ostatnim sezonie przy Vicarage Road, zespół zajął w Championship 11. miejsce. Najlepsze od 2008 roku. Miejsce w tabeli czy ilość punktów może nie rzucały na kolana, ale skoro miała być stabilizacja, to rozsądek podpowiadał, że to właśnie Anglik, który półtora roku wcześniej podpisał 3,5-letni kontrakt powinien dążyć do wywalczenia awansu zwłaszcza, że druga część sezonu była w wykonaniu Watfordu całkiem niezła – gdyby tylko ją brać pod uwagę drużyna grałaby w play-offach.

Tabela Championship za rundę rewanżową sezonu 2011/2012; źródło: worldfootball.net
Tabela Championship za rundę rewanżową sezonu 2011/12; źródło: worldfootball.net

O obronę dla Pozzo jednak nietrudno. Dyche podpisywał umowę, gdy w klubie rządził jeszcze Laurence Bassini, więc Włoch miał pełne prawo zacząć układać Watford na swoją modłę. Tak też zrobił zatrudniając na Vicarage Road swojego rodaka – Gianfranco Zolę. I trzeba przyznać, że miał włoski biznesmen nosa, bo były piłkarz m.in. Chelsea w debiutanckim sezonie pracy dotarł z zespołem aż do finału play-offów, gdzie dopiero po dogrywce Szerszenie uległy Crystal Palace. Kolejny sezon już tak dobry nie był, a Włoch zrezygnował z pracy 16 grudnia 2013 roku po tym, jak od 5 października jego zespół pozostawał bez ligowego zwycięstwa. Zolę zastąpił Giuseppe Sannino, a więc kolejny przybysz z półwyspu Apenińskiego. Pożegnalne słowa Zoli dawały do myślenia:

Czuję, że [rezygnacja] jest w interesie zespołu, dzięki temu, mam nadzieję, ktoś nowy da mu szansę na osiągnięcie sukcesu. To jeden z wielu powodów, nie tylko ostatni czas miał na to wpływ, czuję, że to właściwa decyzja dla mnie i w interesie klubu”

Giuseppe Sannino zdołał dokończyć sezon i choć pod jego wodzą drużyna ustanowiła klubowy rekord sześciu ligowych zwycięstw z rzędu przed własną publicznością bez straty gola, to on sam zrezygnował z funkcji pierwszego trenera krótko po rozpoczęciu następnego. 31 sierpnia Włoch rozstał się z Watfordem. Prasa sugerowała, że jego reżim treningowy i styl prowadzenia drużyny nie przypadł do gustu zawodnikom w efekcie czego stracił szatnię. Warto jednak dodać, że w chwili odejścia Włocha, klub znajdował się na drugim miejscu w stawce.

Czuję, że powinienem odejść tak daleko jak mogę, skorzysta na tym i klub, i ja. Czuję, że to odpowiedni moment, aby pójść dalej”

Przygoda następcy Sannino z Watfordem trwała… niecały miesiąc. Oscar Garcia Junyent z pracy na Vicarage Road był zmuszony zrezygnować. Wszystko przez problemy zdrowotne. 15 września Hiszpan trafił do szpitala z powodu bólu w klatce piersiowej, 2 tygodnie później nie widniał już na liście płac Watfordu. Zanim Garcia zdążył zrezygnować, w klubie już wszyscy byli przygotowani, że zastąpi go Billy McKinlay. Szkot na stanowisku przebywał jeszcze krócej niż poprzednik. Ile? 8 dni. Co ciekawe meczu nie przegrał, pod jego wodzą Szerszenie raz wygrały i zremisowały. Nie minęła zatem nawet połowa sezonu, a Pozzo już po raz 3. zmieniał menedżera, choć niewykluczone, że gdyby to tylko od niego zależało z zespołem wciąż pracowałby jego rodak – Giuseppe Sannino. Na Vicarage Road pojawił się jednak Slaviša Jokanović. Serb został na przedmieściach Londynu do końca kampanii 2014/15 notując w 35. meczach: 21 zwycięstw, 5 remisów i 9 porażek. Efekt? Powrót The Hornets do Premier League po ośmiu latach przerwy.

Tabela Championship po 46. kolejkach sezonu 2014/2015; źródło: worldfootball.net
Tabela Championship po 46. kolejkach sezonu 2014/15; źródło: worldfootball.net


Kontrakt? Nic niewarty papier

Po zakończeniu sezonu Jokanović i Pozzo mieli zasiąść do rozmów, wszak kontrakt menedżera Watford wygasał wraz z końcem czerwca. Właściciel klubu dostał to czego chciał i co obiecywał kibicom z chwilą przejęcia udziałów – angielską ekstraklasę. Wszystko wskazywało na to, że porozumienie jest kwestią czasu. Negocjacji jednak nie było, bynajmniej nie dlatego że obie strony błyskawicznie się dogadały. Czas trwania umowy dobiegł końca, a Serb opuścił Vicarage Road. W prasie pojawiały się informacje, że klub oferował Jokanoviciowi kontrakt na mocy, którego zarobiłby milion funtów, podczas gdy on sam chciał 3-letniej umowy, która gwarantowałaby mu 7,5 mln £.

Czułem, że on [Pozzo] nie ma potrzeby by przedłużyć mój kontrakt. Po awansie priorytetem dla mnie było pozostanie w Watfordzie. To, co jednak stało się później uświadomiło mi, że nie ma rzeczywistej chęci by odnowić umowę. Był jeden kontakt od niego, ale to tyle, nie było kolejnych odzewów, co jest normalne w trakcie negocjacji. Stwierdziłem, że muszę iść dalej, bo choć czekałem, to rozmów wciąż nie było. Nigdy nie żądałem zarobków takich, jak te które podawały media. Rozumiałem, że po awansie do Premier League najważniejsze jest, aby odpowiednio wzmocnić zespół. Czułem, że oferowano mi prawdopodobnie połowę najniższych zarobków menedżera w Premier League, ale nie jestem rozżalony

tak tłumaczył powody swojego odejścia obecny szkoleniowiec Fulham FC

Serb nie zdążył jeszcze dobrze się spakować i wynieść, a w progu już czekał Quique Sánchez Flores. To właśnie ex-zawodnik Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii podpisał z Szerszeniami dwuletni kontrakt. Celem, jak każdego beniaminka, było oczywiście utrzymanie. Plan 52-latek wykonał niemal perfekcyjnie. Zespół ligowego bytu pewny był na dwie kolejki przed końcem rozgrywek, choć logika już w kwietniu podpowiadała, że tylko kompletna katastrofa mogłaby sprawić, że Watford po roku wróci na zaplecze ekstraklasy. Ostatecznie podopieczni Floresa zakończyli rozgrywki na 13. miejscu, choć na półmetku sezonu byli nawet dziewiątym zespołem w stawce. Wiosenna zadyszka była widoczna, ale chyba właściciel każdego beniaminka życzyłby sobie takiego rozdania po awansie.

źródło: DailyMail
źródło: DailyMail

Każdego za wyjątkiem Watfordu. Wraz z końcem sezonu Quique Sanchez Flores pożegnał się z posadą, tymczasem wszyscy dookoła, włącznie z zawodnikami, przecierali oczy ze zdumienia i próbowali pojąć sens tej decyzji.

„Ani przez moment nie byliśmy na poważnie zagrożeni spadkiem, a mimo to nasz szef zostaje zwolniony. To jedna z tych szalonych decyzji. Osiągnął tutaj sukces. Mieliśmy szesnastu nowych zawodników, a on sprawił, że wyglądało to naturalnie. Flores dał mi naprawdę wiele i jako zawodnikowi, i jako człowiekowi. Nie mogę zrobić nic innego, jak tylko być mu wdzięcznym”

komentował całą sprawę kapitan zespołu Troy Deeney

Hiszpan nie tylko zadbał o spokojny sen kibiców Watfordu, ale również doprowadził klub do półfinału Pucharu Anglii, co zdarzyło się po raz pierwszy od 9 lat. Dla Włocha to było jednak za mało. Quique Sanchez Flores został zwolniony, a media zaczęły tworzyć coraz to ciekawsze listy z nazwiskami potencjalnych następców Hiszpana. Właściciel klubu postanowił sięgnąć do korzeni i po raz kolejny postawić na rodaka – tym razem Waltera Mazzarriego. Były menedżer m.in. Napoli podpisał 3-letnią umowę.

Jako, że echo minionego sezonu jest dalej żywe nie ma sensu się rozpisywać, jak wyglądało ostatnie 12-mcy w wykonaniu The Hornets. Włoski szkoleniowiec podobnie jak jego poprzednik utrzymania pewny mógł być na 2 mecze przed zakończeniem rozgrywek. W krajowych pucharach już tak dobrze nie było, bo z Pucharu Ligi Szerszenie odpadły zanim jeszcze ten na poważnie się zaczął, a z Pucharem Anglii pożegnały się po dwóch meczach. Pytanie, czy i jaki ewentualnie wpływ na końcową ocenę Mazzariego miały wyniki w krajowych pucharach. Sytuacja z Floresem pozwala myśleć, że absolutnie żadne.

„On [Pozzo – red.] jest bardzo szczęśliwy. Rozumie, że w trakcie sezonu mieliśmy olbrzymie problemy z kontuzjami, dlatego jest dosyć szczęśliwy z końcowego rezultatu. Oczywiście, że kiedy przegrywasz mecze, które powinieneś był wygrać, nie jesteś przesadnie zadowolony i to czułem dokładnie to samo”

jedna z ostatnich wypowiedzi Waltera Mazzarriego w sezonie 2016/17

Jak pokazały kolejne dni, rodak byłego szkoleniowca Interu Mediolan szczęśliwy nie był, a on sam pożegnał się z posadą. Powód? Niewątpliwie jednym z nich był regres względem kampanii 2015/2016, co pokazuje chociażby liczba punktów. Z drugiej strony miniony sezon był niesamowicie wymagający i przede wszystkim nacechowany najsilniejszą czołówką angielskiej ekstraklasy od lat, a kto wie może i od czasu transformacji rozgrywek w 1992 roku. Styl gry, taktyka, wyniki, pozycja – to wszystko znowu nie szło w parze z ambicją Pozzo. Na sentymenty nie było miejsca, a włoski biznesmen zwolnił kolejnego menedżera.


Marco „śmiałek” Silva

27 maja spadła informacja o tym, że to właśnie Portugalczyk przejmie schedę po Walterze Mazzarrim. 39-latek w trakcie sezonu zastąpił w Hull City Mike Phelana, jednak po nieudanej próbie ratowania Tygrysów opuścił KC Stadium i przeniósł się na Vicarage Road. Marco Silva podpisał z Watfordem 2-letni kontrakt, jednak czy w tym momencie ma to jakiekolwiek znaczenie? Przykłady Jokanovicia, Floresa i Mazzarriego pokazują, że zadowolić właściciela klubu z przedmieść Londynu jest niezwykle trudno, o ile jest to w ogóle możliwe. Silva jest już dziewiątym szkoleniowcem zatrudnianym przez Pozzo w ciągu pięciu lat. Pytamy zatem, gdzie jest ta słynna stabilizacja? Czy Portugalczyk ma szansę ją zaprowadzić?

„Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że cieszy mnie możliwość dołączenia do zespołu i właściciela. Przedstawili mi, jak oni widzą ten projekt i jakie mają ambicje. Jestem podekscytowany. To świetne wyzwanie. Jestem naprawdę szczęśliwy. Klub chce rozwinąć się przez nadchodzącym sezonem, to właśnie jedna z rzeczy, o które walczę przez całą swoją karierę – stale się rozwijać, dobrze wykonywać swoją robotę i zapewniać dobrą współpracę pomiędzy menedżerem, a klubem. Ambicje tego klubu są dla mnie niezwykle ważne”

pierwszy komentarz Marco Silvy dla oficjalnej strony Watfordu po parafowaniu kontraktu

Źródło: Watford FC
Źródło: Watford FC

Trudno przewidzieć, czy Silva w WD18 spędzi więcej czasu niż jego poprzednicy, jednak z pewnością kluczowe dla jego dalszej kariery na Vicarage Road będą wyniki osiągane w Premier League. Z drugiej strony bezpieczne utrzymanie wydaje się nie interesować Gino Pozzo, a zdaniem lokalnej prasy powodem do zwolnienia Floresa było przede wszystkim to, że Hiszpanowi nie udało się wprowadzić młodych zawodników do składu czy wprowadzić oczekiwanej filozofii gry. Niewykluczone także, że Włoch marzy, aby klub przez niego zarządzany trafił na europejskie salony. Pochopne działanie i ciągłe zmiany na pewno jednak go do tego nie przybliżają. Podobnych projektów tworzonych na łapu-capu w Premier League już kilka było. Pierwszy przykład z brzegu to stołeczne Queens Park Rangers. W Watfordzie sprawa ma się podobnie – jest tam istna mieszanka kulturowa i narodowościowa, aż dziw bierze, że jeszcze się to trzyma, a klub po raz trzeci z rzędu będzie występował w elicie. Rodzi się pytanie, czy mimo wszystko docenić należy właściciela, który dobiera odpowiednich menedżerów, czy zwyczajnie zespoły degradowane były jeszcze słabsze.


Niekończące się zakupy

Kiedy latem 2012 roku Gianfranco Zola został zaprezentowany jako nowy szkoleniowiec Watfordu, z miejsca on i włoski biznesmen zaczęli wzmacniać drużynę. Do końca okienka na Vicarage Road w ramach wypożyczenia przybyło dwunastu zawodników Udinese lub Granady, które w owym czasie również były własnością rodziny Pozzo. To oczywiście nie był koniec transferów. Doszło do sytuacji, gdy w pierwszych tygodniach pracy Włoch na treningach miał grupę liczącą 40 piłkarzy. Przyznacie – mało komfortowe. Ale gruntowne zmiany w ekipie Szerszeni stały się już normą i powtarzają się średnio co rok. 16 i 14 – to odpowiednio liczba zawodników, którzy przyszli i odeszli z Watfordu, zarówno na stałe jak i w ramach wypożyczenia, po awansie do Premier League. Quique Sánchez Flores z sali konferencyjnej właściwie się nie ruszał. 11 i 14 – to z kolei wynik z poprzedniego lata. Wśród czternastu piłkarzy, którzy Watford opuścili było trzech, których rok wcześniej sprowadzał hiszpański menedżer.

Źródło: Evening Standard
Źródło: Evening Standard

Dziś sprawa ma się tak, że choć okienko transferowe trwa dopiero kilkanaście dni, to przy Vicarage Road pojawiło się już czterech nowych zawodników. Jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, a Marco Silva nie odetnie się od polityki kadrowej, którą tolerowali poprzednicy, to z pewnością do ostatniego dnia sierpnia w koszulce The Hornets zostanie zaprezentowanych jeszcze przynajmniej kilku graczy.



Póki co na Vicarage Road szykuje się kolejna wielka rewolucja kadrowa, kolejne zmiany i szalona liczba nowych twarzy w drużynie. Co ciekawe jednak kibice Watfordu, choć pierwotnie do osoby Gino Pozzo podchodzili bardzo sceptycznie, dziś stoją murem za właścicielem klubu i wcale nie oceniają jego stylu jako zły, co wielokrotnie można było wyczytać w lokalnej prasie. Pojawiają się również głosy, że dzięki Włochowi klub jest w stanie odrzucić ofertę opiewającą na 20 mln £ za swojego kapitana i sam jednocześnie przymierza się do zawodników, których wartość wycenia się na kilkanaście milionów. Coś jednak podpowiada, że jeśli nic się nie zmieni, ten projekt musi w końcu się rozlecieć niczym domek z kartek. Jakość, a nie ilość – tym powinni latem kierować się Marco Silva i Gino Pozzo. To właśnie właściciel Watfordu jest osobą odpowiedzialną za przeprowadzanie transferów do i z klubu. Chyba tylko stanowczość i zdecydowanie portugalskiego menedżera mogą odmienić dotychczasową sytuację oraz zaprowadzić ład i porządek przy WD18. Pod warunkiem oczywiście, że włoski biznesmen na to pozwoli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *