Szczesny Skorupski Roma - grafika (Kopiowanie) (Kopiowanie)

W spotkaniu 23. kolejki Serie A przeciwko Fiorentinie Wojciech Szczęsny po raz dziesiąty zachował czyste konto w obecnym sezonie ligowym. Tym samym w tej klasyfikacji dogonił Łukasza Skorupskiego, który dwucyfrową liczbę gier bez konieczności schylania się po piłkę do siatki osiągnął już w połowie stycznia.

Obaj Polacy przewodzą klasyfikacji czystych kont we włoskiej ekstraklasie, ale Skorupski potrzebował do osiągnięcia takiego wyniku 21 spotkań, a Szczęsny dwóch więcej. Za nimi odpowiednio z dziewięcioma i ośmioma meczami bez straty gola figurują Gianluigi Buffon (Juventus) i Steffano Sorrentino (Chievo).


Początek obecnego sezonu wcale nie zwiastował tak dobrych wyników reprezentacyjnych bramkarzy. Łukasz Skorupski pod koniec poprzedniej kampanii doznał kontuzji lewej ręki i nie dokończył rozgrywek. Latem wrócił do swojego macierzystego klubu, Romy i tam przechodził rehabilitację, ale z pewnością zdawał sobie sprawę, że długo w stolicy Włoch miejsca nie zagrzeje. Giallorossi byli już bowiem dogadani z brazylijskim golkiperem Alissonem Beckerem, którego sprowadzili z Internacionalu Porto Alegre za 8 mln €. Kadrowicz Canarinhos przychodził do Rzymu z łatką ogromnego talentu podlanego już sporym doświadczeniem zdobytym w dorosłym futbolu. W ewentualnej rywalizacji z byłym graczem Górnika Zabrze 24-latek startowałby z pole position, po pierwsze – z uwagi na cenę, po drugie – ze względu na międzynarodowe ogranie, a po trzecie dlatego, że… był zdrowy. Alisson był gotów od razu stanąć w bramce nowego klubu, dla którego odpuścił nawet Igrzyska Olimpijskie Rio 2016.

Walter Sabatini miał jeszcze inny pomysł na obsadę bramki Lupich, a entuzjastą tego rozwiązania był także Luciano Spalletti. Toskańczyk bardzo chciał w kolejnym sezonie ponownie współpracować z Wojciechem Szczęsnym, któremu skończyło się wypożyczenie z Arsenalu, ale który w Londynie najprawdopodobniej byłby wyborem numer dwa, po Petrze Čechu. 26-letni warszawianin na każdym kroku podkreśla, że jego marzeniem jest powrót do Premier League, najlepiej do zespołu Kanonierów. Te plany musiał jednak odłożyć na kolejne rozgrywki, bowiem ponownie został wypożyczony do Romy, co z kolei skutkowało powrotem Łukasza Skorupskiego do Empoli.

Szczęsny fatalnie wszedł w nowy sezon wbijając swojej ekipie gwoździa do trumny w rewanżowym meczu z FC Porto w eliminacjach Champions League (0:3). Zanim Polak popełnił błąd i zbyt pochopnie wyszedł z bramki, jego drużyna przegrywała już 0:1 i grała w dziewiątkę, więc szanse na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów miała i tak iluzoryczne, ale to właśnie błąd byłego piłkarza Legii ostatecznie zamknął Giallorossim bramy do piłkarskiego raju. Dodatkowo w pierwszym, zremisowanym w Portugalii spotkaniu z dobrej strony pokazał się Alisson. Włoskie media nie miały wątpliwości, kto powinien na stałe wskoczyć do bramki Romy, a faworytem dziennikarskich prognoz wcale nie był nasz rodak. Mimo to Szczęsny na stałe zajął miejsce między słupkami stołecznego zespołu w meczach ligowych, a brazylijskiemu konkurentowi zostały do zbierania minuty w Lidze Europy i Pucharze Włoch.

Źródło: Voglia di Roma
Źródło: Voglia di Roma

Na przestrzeni całego sezonu Polak okazał się postacią wręcz kluczową dla Romy, bo ze wspomnianych wyżej dziesięciu spotkań z czystym kontem, w większości to właśnie Szczęsny sam sobie na nie zapracował. Takich pojedynków, jak wtorkowy przeciwko Fiorentinie, kiedy Wojtek spokojnie mógł zamówić sobie dobrą kawę, a i tak żadna krzywda jego drużynie by się nie stała, wcale nie było tak wiele. Częściej to właśnie kadrowicz Nawałki ratował skórę swoim klubowym kolegom, jak choćby z Genoą i Udinese (oba mecze wygrane po 1:0). W prestiżowym starciu z Milanem uratował natomiast skórę samemu sobie – najpierw prokurując rzut karny, a później go broniąc. Była to zresztą już druga odbita przez Szczęsnego jedenastka w tym campionato, bo wcześniej golkiper Romy świetnie wyczuł piłkarza Crotone.

Tyle samo obronionych karnych ma na swoim koncie także Łukasz Skorupski. Zabrzanin dopisał się do tej listy w niedzielę, kiedy nie dał się pokonać Iago Falque z Torino. Co prawda Polak nie skończył meczu przeciwko Bykom na „zero z tyłu”, ale kolejny raz okazał się bohaterem Empoli, gdyż jego parada w ostatecznym rozrachunku dała Azzurrim cenny punkt w walce o utrzymanie w Serie A.



Jak pisaliśmy na wstępie, Skorupski ma rozegrane dwa mecze mniej od Szczęsnego, co jest pokłosiem kontuzji, jaką 25-letni golkiper leczył do września i przez którą opuścił dwie premierowe kolejki ligowe. Kiedy tylko wszedł do bramki, Toskańczycy wygrali pierwszy mecz w sezonie (2:1 z Crotone), a już kilka dni później Polak po raz pierwszy w bieżącej kampanii kończył mecz będąc niepokonanym (0:0 w Turynie z Torino). O ile w przypadku Szczęsnego na początku sezonu pojawiły się głosy mówiące o przegranej rywalizacji z Alissonem, o tyle Skorupski, od kiedy znów dołączył do Empoli, był pewny tego, że gdy tylko wyzdrowieje, wskoczy między słupki. Alberto Pelagotti bronił nieźle, ale jest to bramkarz, który może zastąpić co najwyżej kontuzjowaną „jedynkę”. 27-letni wychowanek Empoli nie jest bowiem na tyle dobrym fachowcem, by na dłużej utrzymać miejsce w podstawowej jedenastce zespołu Serie A. Skorupski więc bronił regularnie, dzięki czemu powrócił także do kadry Adama Nawałki, ale prawdziwy koncert dał 30 października przeciwko… Romie. Rezultat bezbramkowy, jakim zakończyło się starcie dwójki polskich bramkarzy, to w dużej mierze zasługa właśnie wypożyczonego ze stołecznej drużyny golkipera. Łukasz był tamtego dnia fenomenalnie dysponowany, dlatego po meczu Radjy Nainggolanowi pozostały tylko żarty i retoryczne pytania, dlaczego Skorupski nie dał się choć raz pokonać kolegom z klubu, którego formalnie jest piłkarzem.

Październikowe spotkanie na Stadio Carlo Castellani stało się swoistym wyznacznikiem formy Skorupskiego, który przez media łączony jest z coraz to nowymi pracodawcami. Obecnie najgłośniej mówi się o Torino, w którym Polak miałby zastąpić noszącego się z zamiarem powrotu do ojczyzny Joe Harta. Prezydent klubu ze stolicy Piemontu Urbano Cairo podobno już nawet kontaktował się w tej kwestii z włodarzami Romy. Dzienniki na Półwyspie Apenińskim rozpowszechniają również inną hipotezę – zamianę Skorupskiego na definitywne wykupienie karty Bruno Peresa bądź Daniele Basellego. Zapewne do ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy w wakacje tego roku koncepcje wśród włoskich żurnalistów będą się jeszcze wielokrotnie zmieniały, ale jednego możemy być pewni – Skorupski nie wróci do Romy, jeżeli ta wykupi na stałe Wojciecha Szczęsnego z Arsenalu. Przyznał to zresztą sam zainteresowany, który gdziekolwiek latem się nie ruszy z Empoli, obierze taki kierunek, żeby bronić regularnie.

Co do przyszłości Szczęsnego także nie można być niczego pewnym. Wychowanek warszawskiej Agrykoli jakiś czas temu przyznał, że mógłby zostać w Italii, ale ostateczna decyzja należy nie do niego, nawet nie do szefostwa Giallorossich, lecz… Arsène’a Wengera. Jeżeli Francuz będzie chciał Polaka z powrotem na The Emirates, ten będzie musiał się posłusznie stawić w północnym Londynie. Być może jednak konkretna oferta z Rzymu przekonałaby Arsenal do sprzedaży golkipera. Mówi się, że nowy dyrektor sportowy Lupich musiałby przygotować za reprezentanta Biało-Czerwonych około 16 mln €, co uczyniłoby go najdroższym bramkarzem w historii Romy! Skąd wziąć takie pieniądze? Ze sprzedaży kogoś z obecnej drużyny bądź zawodników, których wypożyczono na ten sezon do innych klubów.

Luciano Spalletti wciąż nie przedłużył wygasającej 30 czerwca umowy z obecnym pracodawcą. 57-letni szkoleniowiec zaznacza, że chciałby najpierw zdobyć ze swoimi podopiecznymi jakieś trofeum, a dopiero potem, mając w ręku istotny atut, usiąść do negocjacji. W stolicy Włoch obok tej wersji kolportowana jest także alternatywna: były trener Zenita chciałby najpierw dostać gwarancję utrzymania obecnej kadry i wzmocnienia jej klasowymi piłkarzami, zanim zdecyduje się na dłużej zostać w Trigorii. Jeżeli James Palotta będzie chciał zatrzymać obecnego opiekuna Giallorossich, będzie też musiał przekonać do pozostania na Stadio Olimpico jego najważniejszych żołnierzy, na czele z Edinem Džeko, Radją Nainggolanem, Federico Fazio, Daniele De Rossim, Kevinem Strootmanem oraz Kostasem Manolasem, a także oczywiście Wojciechem Szczęsnym. Czy prezydent trzykrotnego mistrza Włoch znajdzie na to środki, to już jego zmartwienie. Póki co Roma ma w swojej talii dwóch najlepszych obecnie specjalistów od łapania piłki w Serie A, a ponieważ miejsce w bramce jest tylko jedno, z kogoś trzeba będzie zrezygnować. Lato będzie gorące nie tylko w Wiecznym Mieście – temperatura wzrośnie także nad Wisłą, wszak na pierwszym planie znajdzie się dwójka czołowych polskich bramkarzy.

Autor: Łukasz Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *