1026248830.jpg.0

Jak co roku, w pewnym momencie sezonu rozpoczyna się przegląd letnich wzmocnień poczynionych przez poszczególne kluby. Wymieniani są zawodnicy, których sprowadzenie okazało się błędem, Ci, którzy po prostu spisują się jak tego od nich oczekiwano, ale są też tacy, którzy swoją grą rozkochują kibiców w mgnieniu oka. Niewątpliwie do tej ostatniej grupy możemy zaliczyć urugwajskiego wojownika środka pola – Lucasa Torreirę. Filigranowy zawodnik, pomimo rozpoczęcia bieżących rozgrywek na ławce rezerwowych, aktualnie ociera się o perfekcję i z każdym kolejnym meczem udowadnia, że będzie jednym z głównych kandydatów do tytułu transferu sezonu.

Cena, jaką za reprezentanta Urugwaju musieli wyłożyć włodarze The Gunners, wydaje się być teraz wręcz śmieszna. 30 mln € (via Transfermarkt), przy obecnej formie Latynosa, nie sposób nazwać inaczej niż przeceną. Pomimo trudnego początku na Wyspach i przegrywanej na starcie rywalizacji z Matteo Guendouzim, aktualnie to właśnie Torreira jest zawodnikiem, od którego Unai Emery rozpoczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. Ostatni miesiąc to wręcz bezbłędna gra w wykonaniu 22-latka, a do tego pokaz niesamowitej waleczności i charakteru na boisku – coś, co fani w Anglii kochają najbardziej. Sześć meczów i sześć nagród dla zawodnika meczu to najlepsze podsumowanie listopadowych popisów byłego kolegi klubowego Bartosza Bereszyńskiego i Karola Linettego.


Przez blisko dekadę fani ekipy z północnego Londynu wręcz modlili się o piłkarza, którego profil byłby chociaż odrobinę zbliżony do Patricka Vieiry czy Gilberto Silvy, a więc członków słynnych „The Invicibles”. Arsenal z nimi w składzie był uważany za czołowy klub, być może najlepszy na Wyspach, jeżeli chodzi o grę z piłką przy nodze. Nie kto inny, jak właśnie zawodnicy na pozycjach 6 i 8 zapewniają słynną już „równowagę”, która w perspektywie prowadzi do idealnego wyważenia proporcji atak-obrona. Wygląda więc na to, że prośby fanów Kanonierów zostały w końcu wysłuchane i wymarzony „pivot” trafił na The Emirates. Nie ulega wątpliwości, że graczowi rodem z Fray Bentos daleko jeszcze do poziomu, który prezentowała wyżej wymieniona dwójka, jednak ma on wszelkie predyspozycje do tego, by napisać w Londynie własną, być może równie piękną historię. Urugwajczyk ma znaczący wpływ na obecny styl gry Arsenalu. Niesamowicie mocno pracuje w pressingu, a ponadto zachęca do tego pozostałych swoich kolegów. Dobrze kryje i choć nie jest może wirtuozem czy naturalnym playmakerem, to on dyktuje tempo, w jakim toczy się gra.

Po niedawnym, fantastycznym spotkaniu z Tottenhamem w angielskich mediach pojawiło się sporo głosów, że zgromadzeni tamtego popołudnia na Emirates Stadium kibice byli świadkami najlepszego indywidualnego występu piłkarza w koszulce Arsenalu od czasów Vieiry. W swoim pierwszym derbowym meczu były zawodnik Pescary bardzo szybko ostudził zapędy Delego Alliego przewinieniem, po którym młody Anglik stracił chęci do gry. W porównaniu do zeszłorocznego spotkania, gdzie środek pola został zdominowany przez Erica Diera i Moussę Dembele, tym razem to Torreira do spółki z Xhaką narzucili Kogutom swój styl gry. Pomimo wyjścia na boisko kwartetem Eriksen – Alli – Dier – Dembele goście nie byli w stanie przebić się przez zasieki, którym dowodził filigranowy Urugwajczyk (5 wygranych pojedynków i aż 12 odbiorów – przyp. red.). Jakby tego było mało, swój fenomenalny występ wychowanek 18 de Julio okrasił bramką, która pokazała, że poza umiejętnościami defensywnymi i świetnym czytaniem gry nie ma problemów kontrolą piłki i czuje się dobrze z futbolówką przy nodze.

W obecnym sezonie, poza świetną grą, za 22-latkiem przemawiają również statystyki. Aktualnie Torreira ma już na koncie dwie bramki i tyle samo asyst, ale co ważniejsze, bryluje również w innych kategoriach. Na początku grudnia jego licznik pokazywał już 88 wygranych pojedynków (przy 49 przegranych). Do tego dochodzą jeszcze 123 odbiory, 23 przechwyty oraz 2 zablokowane strzały. W obecnym sezonie nowy ulubieniec londyńskich trybun wykonał już 888 podań, z których ponad połowa trafiła do celu (52% skuteczności). Jest także aktywny w ataku – w aktualnej kampanii uderzał na bramkę rywali już 16 razy, jednak celność mogłaby być nieco lepsza (38%).

„On po prostu nie daje swoim kolegom wyboru. Dużo rozmawialiśmy o Arsenalu przez ostatnie dwa-trzy lata i nigdy nie miało się takiego uczucia, że takie wielkie mecze mają znaczenie. Zawsze w tych ważnych meczach zawodzili i można było poczuć ten brak lidera, nie ma kogoś na kogo inni zawodnicy będą patrzeć jak na wzór. Jeżeli natomiast popatrzymy na Lucasa w derbach, to kiedy Tottenham zbliżał się do pola karnego, Torreira był jak dodatkowy pakiet energii, którego każdy potrzebował i na który każdy reaguje.”

Gary Neville, były obrońca Manchesteru United

Nie brakuje także głosów, które mówią, że reprezentant Urugwaju jest mocno przeceniany i w żadnym innym zespole jego praca nie zostałaby dostrzeżona. Paul Merson stwierdził niedawno, że filigranowy pomocnik byłby za słaby na Liverpool, a jego dobra gra została zauważona tylko dlatego, że Arsenal potrzebował go jak tlenu.


Nie można jednak umniejszać roli Torreiry w tym, jak na półmetku sezonu Premier League prezentują się Kanonierzy. To, jak świetnie wkomponował się do drużyny prowadzonej przez Unaia Emery’ego oraz jak po początkowych problemach przebił się do pierwszego składu zasługuje na słowa uznania. Nie da się ukryć, że pobyt w Londynie służy nie tylko Lucasowi, ale również innym zawodnikom, którzy zdają się tylko czerpać z jego obecności na boisku. Wszyscy zdają sobie sprawę, że obecny sezon może być przełomowym, więc kibice Arsenalu zacierają już ręce na drugą część rozgrywek, ponieważ mistrzostwo jest w tym sezonie jak najbardziej realne. A wtedy kandydat do miana transferu sezonu będzie tylko jeden.