Źródło: Oficjalny profil Facebook reprezentacji Włoch

Znakomite spotkanie z reprezentacją Hiszpanii sprawiło, że coraz częściej mówi się o tym, iż Włosi stali się faworytem w wyścigu po tytuł mistrza Europy. Podopieczni Antonio Contego dyscyplinę i koncentrację wykazują od pierwszego starcia na EURO 2016, kiedy grali przeciwko reprezentacji Belgii.

W meczu z Belgami po raz pierwszy od tygodni widzieliśmy tak zdyscyplinowaną taktycznie reprezentację Włoch. Znakomicie „zaklejony” środek pola, dokładnie krycie, koncentracja przez ponad 90 minut i dwa skuteczne ataki sprawiły, że Squadra Azzurra znakomicie weszła w turniej. Kolejny triumf, w meczu ze Szwecją, przyszedł dzięki kontroli w całym spotkaniu – Włosi udowodnili, że potrafią wygrywać nie tylko z najlepszymi, ale z tymi słabszymi również, co w wielu przypadkach bywa wyzwaniem znacznie trudniejszym. Pewny awans, rezerwowy skład i nieco luźniejsze podejście do meczu z Irlandią sprawiły, że podopieczni Contego po raz pierwszy przegrali na turnieju we Francji. Porażka nie przeszkodziła jednak w wygraniu grupy i oczekiwanie na teoretycznie łatwiejszego rywala z grupy D.

sef

Tym rywalem okazali się być Hiszpanie, którzy na EURO 2016 męczyli się w prawie każdym meczu. Istną katorgę zwiastował mecz z Czechami, kiedy to podopieczni Vinente Del Bosque długo nie mogli znaleźć sposobu na Petra Čecha i spółkę. Jedyną bramkę zdobył środkowy obrońca Gerard Piqué (to też świadczy o dyspozycji napastników tamtego dnia) po genialnym dograniu Andrésa Iniesty, który na tym turnieju prezentował się znakomicie.

Później nadszedł mecz z Turcją i pogrom, który był raczej „zasługą” rywali hiszpańskiej ekipy, aniżeli kadry Del Bosque. Ostatni mecz ze świetnie prezentującą się Chorwacją i porażka La Rojy ostatecznie pozbawiła złudzeń dziennikarzy z Półwyspu Iberyjskiego – ich reprezentanci, po okresie licznych triumfów, znaleźli się w dołku, z którego zespół wyciągnąć może tylko świeża krew, na boisku i ławce. Okazało się, że starcie z podopiecznymi Ante Čačica było istnym prequelem do pożegnania się z Francją.

Sam mecz nie był w wykonaniu Hiszpanów katastrofą. Włosi sami wypracowali sobie wygraną wspomnianą już wyżej dyscypliną taktyczną. Przede wszystkim, podobnie jak w meczu z Belgią, „zakleili” środek pola, umiejętnie zagęszczając ten sektor boiska, a także, dzięki właściwemu kryciu, odcinali piłkarzy del Bosque od adresatów krótkich podań. Spowodowało to, że Hiszpanie bardzo często musieli grać długimi piłkami, które z łatwością zgarniali włoscy defensorzy.

Źródło: opracowanie własne

Ponadto, w każdym ze spotkań w obronę angażuje się cała drużyna Squadra Azzurra. Na poniższej grafice widać najbardziej wysuniętego włoskiego zawodnika – Graziano Pellègo, który nie był nastawiony na „zgarnianie” piłek w środku pola, a na ograniczanie rywalom przestrzeni do rozegrania.

Źródło: opracowanie własne

Pierwsza bramka to efekt znakomitego wykonania rzutu wolnego przez Włochów oraz gapiostwa Piqué i jego kolegów z obrony, którzy dopuścili do sytuacji, gdy do odbitej przez de Geę piłkę dobiegło aż czterech graczy w niebieskich koszulkach. Drugie trafienie to z kolei efekt ryzyka, które Hiszpanie musieli podjąć, by przedłużyć swoje nadzieje na awans ewentualną dogrywką. Krótko mówiąc: gol z kontry, a więc oglądaliśmy niemalże powtórkę z włoskiego pojedynku przeciwko Belgii.


Kolejną przeszkodą Włochów będą Niemcy, a więc druga z reprezentacji, które na EURO gra bardzo pewnie. Najprawdopodobniej będzie to największe wyzwanie na tym turnieju dla podopiecznych Antonio Contego. Jeden z pretendentów do tytułu odpadnie. Patrząc na to, jak prezentują się na tym turnieju jedni i drudzy, można pokusić się o stwierdzenie, że minimalnym faworytem są Włosi.


Reprezentacja Niemiec ma problemy ze skutecznością (tu podopiecznym Löwa trzeba przypomnieć mecze fazy grupowej) – bramek nie strzela Müller, słabo gra również Götze, a Gomez kandydatem do tytułu króla strzelców z pewnością nie jest. Włosi natomiast mają z przodu Pellègo, który może nie grzeszy skutecznością, ale kiedy trzeba, wykańcza akcje decydujące o losach spotkania. Squadra Azzurra może też wykorzystać niemieckie boki obrony. Kimmich i Hector często podłączają się do ataków, ale zdarza się, że nie wracają na czas na pozycję, co może stworzyć idealną okazję do precyzyjnego dogrania piłki w kierunku któregoś z włoskich napastników.


Jeśli Włochom uda się pokonać Niemców, trafią na kogoś z dwójki Francja – Islandia, czyli albo na kadrę, która na własnym terenie niemiłosiernie się męczy (podobnie jak czyniła to Hiszpania), ale ostatecznie triumfuje, albo na reprezentację, która postawione przed turniejem cele wypełniła z nawiązką, a teraz bawi się grą, pokonując drużyny teoretycznie od siebie lepsze. Niemniej jednak, ani Francuzi, ani Islandczycy nie powinni w teorii stanowić takiego zagrożenia jak aktualni mistrzowie świata.



Mecz Włochów z Islandią byłby z pewnością ciekawym wydarzeniem. Pogromcy Anglików grają dość podobnie do Squadra Azzurra – główne zagrożenie, jakie stwarzają piłkarze Lagerbäcka stanowią kontry, które przeprowadzane są przeważnie skrzydłami. Pojedynek z podopiecznymi Antonio Contego nie byłby zatem piękny dla oka, ale można byłoby spodziewać się po nim wiele ciekawych zagrywek i rozwiązań taktycznych. Faworytem oczywiście byliby Włosi, ale nie można spodziewać się w tym przypadku pogromu – wszak siłą obu ekip jest szczelna defensywa.


Francja z kolei ma swoje problemy. Pokazały to starcia zarówno ze Szwajcarią, Rumunią i Albanią, jak i pojedynek w 1/8 z Irlandią, gdzie Wyspiarze przez długi czas prowadzili, skutecznie utrudniając życie Trójkolorowym. Podopieczni Deschampsa wyglądają na zmęczonych sezonem ligowym, a w meczach z ich udziałem widzimy tylko przebłyski z niedawnej formy. Les Bleus mają w składzie pełno indywidualności, które jednak nie tworzą zespołu. W ćwierćfinale są właśnie dzięki jednostkom, a taka gra nie zwiastuje końcowego sukcesu.

Dochodzimy więc do wniosku, że prawdziwy finał czeka Włochów już w ćwierćfinale. Patrząc na dyspozycję pozostałych drużyn, wydaje się, że tylko Niemcy są dziś w stanie zatrzymać podopiecznych Antonio Contego. Trwające EURO premiuje bowiem drużyny świetnie zorganizowane w defensywie. Na ich czele z pewnością stoi reprezentacja Azzurrich, która w obronie jest kadrą bodaj najbardziej zdyscyplinowaną na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *