6b5a1

W trwającym sezonie postacią numer jeden AS Roma jest bezapelacyjnie brazylijski bramkarz tego klubu Alisson Becker. Swoje momenty miał oczywiście i Alexander Kolarov i Stephan El Shaarawy czy na początku rozgrywek Edin Dżeko. Luty należy natomiast do tureckiego młokosa, który może być kolejnym „złotym strzałem” Monchiego, Cengiza Ündera. Młody skrzydłowy w ostatnich tygodniach utrzymuje rzymian w grze w lidze oraz w Champions League.

To właśnie w trakcie najkrótszego miesiąca w roku Turek zanotował cztery bramki i jedną asystę w Serie A oraz jednego gola w rywalizacji z Szachtarem Donieck w ramach Ligi Mistrzów. Przez niemalże cały grudzień i styczeń wicemistrzowie Włoch nie potrafili więcej niż jeden raz pokonać bramkarza rywali. Dopiero mecz ze słabiutkim Benevento przyniósł swego rodzaju przebudzenie i aż pięć bramek po stronie zysków.


Głównym architektem tej odbudowy jest właśnie Ünder. Gdzie byłaby teraz Roma gdyby przypuszczenia dziennikarzy okazały się trafne i gracz zostałby zimą wypożyczony do słabszego zespołu? Kibice Giallorossich nie chcą sobie tego nawet wyobrażać. Szybki jak wiatr skrzydłowy jest w tej chwili najlepszym piłkarzem z pola jakiego ma do dyspozycji Eusebio Di Francesco i to na jego wątłych barkach opiera się obecnie cała nadzieja na zajęcie miejsca w pierwszej czwórce ligi. Inni gracze ofensywni są w tym momencie pod formą i można pokusić się tutaj zaryzykowanie porównania, że Cengiz jest w tej chwili tak samotny jak w pierwszych swoich dniach w klubie.

Kiedy w sierpniu przychodził do Romy z Basaksehir zespół akurat przebywał w Stanach Zjednoczonych na tournée. W ośrodku treningowym czekała na niego tylko jedna osoba, która miała za zadanie powitać go w klubie i był to niebyle kto bo sam Francesco Totti. Ünder opowiadał później, że czuł się bardzo speszony tym, że od razu miał do czynienia z legendą klubu:

„Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Totti jako pierwszy witał mnie w klubie nadal jest mi ciężko opisać to co wtedy czułem. Przecież to legenda, inspiracja. Czułem się jakby spotkał idola. Zresztą natychmiast poprosiłem go o wspólne zdjęcie, które zaraz zamieściłem na Instargamie.  Totti to coś więcej niż zwykły piłkarz, reprezentuje sobą coś więcej niż tylko piłkę nożną. Tak na boisku jak i poza nim jest prawdziwą legendą. Niemożliwym jest nie poczuć od razu jakiegoś związku z klubem kiedy to On wita cię w nim jako pierwszy”.

W rozmowie z byłym kapitanem drużyny urodzony w 1997 roku piłkarz przyznał, że chciałby być choć w niewielkiej części być tak uwielbiany przez kibiców jak właśnie Totti. Włoch miał odpowiedzieć, że bardzo w niego wierzy, inaczej nie byłby sprowadzony do Romy. Cała ta rozmowa odbywała się oczywiście w obecności tłumacza, Murata Ozguvena. Cengiz bowiem poza ojczystym językiem nie znał żadnego innego w stopniu umożliwiającym mu swobodną rozmowę. Sam po czasie przyznał, że nigdy nie czuł się tak osamotniony jak na początku swojej kariery w Wiecznym Mieście.


Miał już jednak jakieś doświadczenia we wkraczaniu na obce dla siebie tereny. Ünder nie urodził się bowiem w Stambule, a w niewielkim mieście Sindirgi. Stamtąd powędrował najpierw do klubu z Izmiru, Altinordu, gdzie nauczył się podstaw futbolu i gdzie zadebiutował w rozgrywkach seniorów w tureckiej drugiej lidze. Tak na marginesie: szkółka tego klubu współpracuje od 2015 roku z Athletic Bilbao.  W dwa sezony w 58 meczach zdobył jedenaście bramek i zanotował dziewięć asyst co pozwoliło mu na transfer do nowej siły tureckiej Süper Lig – İstanbul Başakşehir.

Klubu w którym olbrzymie choć nieoficjalne wpływy ma sam Recep Tayyip Erdoğan prezydent Turcji, najbardziej wpływowy człowiek nad Bosforem. Nic więc dziwnego, że Başakşehir po wygraniu tureckiego zaplecza w sezonie 2013/14 klinem wchodzi pomiędzy największych graczy w tureckiej ekstraklasie. W kolejnych sezonach zajmował dwukrotnie czwartą lokatę, a poprzednie rozgrywki zakończył już na drugim miejscu zostawiając za sobą o dziewięć punktów i Fenerbahce i Galatasaray. Obecnie zresztą także ścigają się z wielką trójką o tytuł. Ekipa Abdullaha Avciego aktualnie przewodzi stawce wraz z Galatą. Obie ekipy mają na koncie po 47 oczek.

W takich więc warunkach Ünder pierwszy raz musiał radzić sobie z presją i poradził sobie z nią perfekcyjnie. 32 mecze w lidze okrasił siedmioma bramkami i pięcioma asystami, dwa gole i asystę dołożył też w pucharze kraju, a jedno ostatnie podanie zanotował także w eliminacjach Ligi Europy przeciwko HNK Rijeka. Do fazy grupowej Turcy nie awansowali bo kolejną przeszkodą nie do pokonania okazał się… Szachtar Donieck. Ma więc nasz bohater pewne rachunki do wyrównania z Ukraińcami.


Cengiz – którego imię oznacza „Niepokonany” i kojarzy się jednoznacznie z Czyngis-chanem (po turecku Cengiz Han)  twórcą i władcą Imperium Mongolskiego żyjącym na przełomie XII i XIII wieku – chłopak z prowincji, poradził więc sobie w Stambule, a teraz coraz lepiej układają się jego losy w Rzymie. Po początkowych niepowodzeniach, braku szans na grę i wyobcowaniu zdaje się nie ma już śladu. Zaryzykował i obrał trochę inną drogę niż inni utalentowaniu następcy Hakana Sukura. Większość młodych Turków jako kolejny krok w karierze wybiera transfer do kogoś z wielkiej trójki, on mając na stole ofertę z Romy nie wahał się ani chwili. Na pewno też zasięgnął języka u kolegi z zespołu, znanego z występów w Widzewie Łódź Stefano Napoleoniego.

Źródło: BetsAPI
Źródło: BetsAPI

Rzymianina i wielkiego kibica Giallorossich. Pytanie też czy mający na pieńku z kibicami największych klubów ze Stambułu Erdogan wyraziłby zgodę na jego przenosiny do któregoś z nich? Oczywiście to nie polityk odpowiada za transfery w  Medipol Başakşehir, ale tajemnicą poliszynela jest, że z jego zdaniem w klubie wszyscy mocno się liczą. Otwarcie mówi się także o tym, że w prezydencie kraju Ünder ma wielkiego kibica, który na jego przykładzie chce budować dobry PR  swojego państwa w Europie. The Washigton Post sugeruje nawet, że salut jaki gracz wykonywał w ramach cieszynki po golach z Benevento był wyrazem wsparcia dla tureckiej ofensywy przeciwko Kurdom w północnej Syrii. Redakcję skłonił ku temu tweet tureckiego ministra sportu Osmana Askin Baka:


W swojego rodaka mocno wierzą nie tylko najważniejsi politycy w Turcji, ale także kibice i  dziennikarze. Piłkarz Romy bardzo udanie rozpoczął swoją karierę w dorosłej reprezentacji kraju spod znaku półksiężyca: w siedmiu meczach zdobył trzy gole. Natomiast kiedy 20-latek strzelał swoją pierwszą bramkę w Serie A przeciwko słabiutkiemu Hellasowi Werona na pierwszej stronie „Fanatika” – jednej z największych sportowych gazet nad Bosforem – ukazał się jednoznacznie brzmiący tytuł: Imperator Rzymu. W krótkiej rozmowie  przedstawicielem tej gazety gracz wyjaśniał dlaczego potrzebował aż pół roku na strzelenie pierwszej bramki:

„Pierwsze trzy miesiące były dla mnie bardzo trudne, ale teraz jest już zdecydowanie lepiej. Potrzebowałem czasu na naukę włoskiego, i obecnie lepiej rozumiem czego wymaga ode mnie trener”.

To właśnie Eusebio Di Francesco jest wskazywany przez zawodnika jako osoba, której najwięcej zawdzięcza w tym sezonie. Szkoleniowiec ma bardzo dużo cierpliwości do piłkarza, na każdym kroku stara mu się pomóc w przystosowaniu do wymagań Serie A. Były opiekun Sassuolo bardzo szybko miał okazję poznać potencjał swojego nowego podopiecznego. Kiedy ten dołączył do reszty zespołu przebywającego w USA w swoim nieoficjalnym debiucie strzelił bardzo ładną bramkę w sparingu przeciwko Tottenhamowi. Tą akcją (jak i postawą w całym meczu) Turek zapracował sobie na spory kredyt zaufania i kolejne szanse już w lidze. W większości ich nie wykorzystywał, ale ciężka praca na treningach oraz kontuzje kolegów z drużyny otworzyły mu drogę do regularnej gry.


Na początku roku jego obecność w składzie kwitowano wzruszeniem ramion i zadaniem retorycznego pytania: kto inny miałby grać skoro Perotti, El Shaarawy, Defrel czy Schick byli kontuzjowani? Zwrócić trzeba także uwagę na zdecydowaną poprawę gry prawą nogą. Dzięki temu prawoskrzydłowy może nie tylko zejść do środka i celnie strzelić lewą nogą, ale także dograć piłkę do partnera drugą kończyną. Za przykład niech służy tutaj asysta do Edina Dżeko. Co jeszcze cechuje młodego gracza? Bardzo duża dyscyplina taktyczna i odpowiedzialna gra w obronie. Dobrze było to widać szczególnie w Charkowie kiedy musiał wspierać nie będącego w pełni sił Alessandro Florenziego. Wychowanek Bucasporu nie kryje swojego zamiłowania do taktyki i nowinek jakich może nauczyć go obecny szkoleniowiec:

„Zawsze interesowałem się taktyczną stroną gry. Uwielbiam tę stronę gry. Musiałem się sporo nauczyć żeby poradzić sobie z taktyką menedżera, ale on był także bardzo pomocny”.

„Turecki Dybala” (tak, to określenie musiało się w końcu pojawić) przeżywa obecnie najlepszy czas w swojej karierze. Od kiedy zetknął się z futbolem na najwyższym szczeblu nie pęka, nie grymasi tylko karnie wykonuje polecenia przełożonych. Z wszystkich stron słychać pod jego adresem tylko pochwały, a jego ciężka praca doceniania jest przez kolegów, ale także przez sztab szkoleniowy i kierownictwo klubu. Ünder przychodził latem do Rzymu na miejsce Mohammeda Salha i oczywiście nie zastąpi Egipcjanina jeden do jednego, ale przynajmniej pokazuje, że ma ku temu potencjał. Czy młody skrzydłowy może okazać się języczkiem u wagi decydującym o zajęciu miejsca w pierwszej czwórce Serie A? Aż takiej presji byśmy na niego nie nakładali bo to przede wszystkich od  jego bardziej doświadczonych kolegów należy wymagać więcej, ale Turek swoją dobrą grą może drużynie tylko pomóc.

Autor: Łukasz Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *