Gytkjaer - Foto Dziurek

Choć to dopiero początek nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy, to z tygodnia na tydzień nastroje w stolicy Wielkopolski stają się coraz lepsze. W 3. kolejce ligowych zmagań Lech Poznań wywiózł trzy punkty z gorącego terenu w Łodzi, nie bez trudu pokonując ŁKS 2:1. Po sobotnim spotkaniu porozmawialiśmy z Christianem Gytkjærem, który podzielił się wrażeniami na temat pracy z Dariuszem Żurawiem, a także opowiedział o planach na przyszłość.

Za Tobą pierwszy mecz ligowy w roli zawodnika startowego od czasu kontuzji. Wprawdzie wygraliście, ale nie była to łatwa przeprawa. Jak oceniasz Wasz występ w Łodzi?

Zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Podchodzę do tego bardzo pozytywnie – wygraliśmy trudne spotkanie. Szczególnie w pierwszej połowie zaprezentowaliśmy się tak, jak zakładaliśmy. Trochę szkoda, bo mogliśmy zakończyć ten mecz szybciej. Bramki João Amarala i Darko Jevticia wystarczyły nam jednak do zdobycia trzech punktów i to jest najważniejsze. Po przerwie głównie się broniliśmy, ale robiliśmy to bardzo dobrze. Chłopaki z defensywy dali radę. Jako zespół walczyliśmy do końca i w efekcie wywozimy komplet punktów.

W poprzedniej kolejce zagrałeś zaledwie 29 minut, w tej już ponad 80, a mimo to nie udało Ci się ponownie trafić do siatki. Byłeś dzisiaj bardziej typem „fightera” niż egzekutora…

Rzeczywiście, nie miałem zbyt wielu okazji do oddania strzału na bramkę rywala, ale stoczyłem kilka pojedynków fizycznych z obrońcami ŁKS-u. Nie było łatwo – wiem, że potrafię grać jeszcze lepiej. W pierwszej połowie byłem troszkę osamotniony, ale to ze względu na styl naszej gry, który opierał się na innych założeniach. Każdy ma do odegrania swoją rolę, a zadaniem napastnika jest również poświęcenie dla drużyny. Wiadomo, że jako snajper czuję złość, że nie strzeliłem gola. Najważniejsze jednak jest to, że zrobił to ktoś inny i dzięki temu wygraliśmy. Na pewno to bardzo pozytywne, że zagrałem prawie cały mecz po dłuższej przerwie. Praktycznie nie trenowałem z zespołem w pre-seasonie. Moje ciało zachowuje się już coraz lepiej i mam nadzieję, że moja forma też będzie rosła.


Siedem punktów po trzech meczach to dobry wynik. Jak z Twojej perspektywy wygląda praca z nowym trenerem – Dariuszem Żurawiem?

Bardzo dobrze, zresztą wystarczy spojrzeć na to, jak wyglądamy na boisku. Myślę, że każdy jest szczęśliwy, iż pracuje z nami ktoś taki, jak Dariusz. Wiemy, że ufa nam jako piłkarzom, a to bardzo ważne. Ale chciałbym podkreślić, że to nie tylko jego zasługa. Asystent, trenerzy, cały sztab szkoleniowy wykonuje fantastyczną pracę. Tworzymy bardzo zgraną grupę.

Czy można zatem stawiać przed Lechem inny cel niż mistrzostwo Polski?

Trudno powiedzieć, na pewno dobrze zaczęliśmy sezon. Jeśli utrzymamy wysoką dyspozycję, a nasze statystyki będą wyglądały równie dobrze co mecze, to myślę, że trudno nie zgodzić się z taką opinią. Przed nami wciąż mnóstwo pracy, ale gdzieś na horyzoncie jest ten cel, który motywuje do wysiłku i dawania z siebie wszystkiego. Wierzymy, że możemy stawać się jeszcze lepsi. Czeka nas trudny sezon, ale chcemy pokazać pełnię swoich umiejętności.


Co z Twoją przyszłością w Poznaniu? Czy obecny sezon spędzisz do końca w drużynie Kolejorza?

Mówiąc szczerze, nie było dotąd żadnych konkretnych propozycji transferowych. Oczywiście, okienko nadal jest otwarte, ale nie będę ukrywał – w Poznaniu czuję się bardzo dobrze, jestem usatysfakcjonowany życiem w tym mieście, a klub wiąże z rozpoczętym sezonem spore nadzieje. Jestem szczęśliwy będąc piłkarzem Lecha!

Jesteś klasycznym napastnikiem, więc nie sposób nie zapytać, ile goli usatysfakcjonuje Christiana Gytkjæra w sezonie 2019/20?

Najpierw chciałbym, by usatysfakcjonowało mnie moje zdrowie (śmiech). A mówiąc serio, trudno mi w tym momencie podać jakąś konkretną liczbę. Wiemy, że sezon jest bardzo długi. Przytrafiają się różne rzeczy: kartki, kontuzje, natomiast to jasne, że chciałbym przekroczyć barierę 20 ligowych bramek. Dwukrotnie udało mi się strzelić po 19 goli w sezonie, ale do „dwudziestki” jeszcze nigdy nie dobiłem. To będą bez wątpienia ciekawe rozgrywki! Zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja w tabeli, kiedy porozmawiamy w lutym czy marcu. W połowie sezonu będziemy w stanie powiedzieć znacznie więcej niż teraz. Mnie cieszy każdy zdobyty gol, dzięki któremu pomogę Lechowi.

Zagrałeś dziś po raz 70. w polskiej Ekstraklasie. Wiedziałeś o tym jubileuszu?

Naprawdę? Nie miałem pojęcia! Cieszę się, że jestem częścią Lecha Poznań, który ma świetnych kibiców. Oni zawsze nas wspierają. Gra w tym klubie to ogromna przyjemność!

Rozmawiał: Filip Macuda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *