Chytry plan Lisów. Leicester City droga na skróty do Europy - grafika wersja 2

Po sensacyjnym mistrzostwie kraju sytuacja na King Power Stadium wróciła do normy. Lisy w roli obrońcy tytułu zajęły dwunastą lokatę, ale nikt z tego powodu w Leicester nie rozpaczał. Wygląda jednak na to, że Craig Shakespeare, który w ubiegłej kampanii Premier League zasłużył na miano „Strażaka Roku”, planuje sprawić, by późną wiosną piłkarska Anglia znów mogła komplementować udany sezon w wykonaniu zespołu z East Midlands.

Klub, który do momentu sensacyjnego triumfu kojarzył się na Wyspach z przeciętnością, w poprzednich rozgrywkach nie prezentował się wybitnie. Gwiazda Jamiego Vardy’ego powróciła na firmament zbyt późno, zaś Riyada Mahreza, najlepszego piłkarza sezonu 2015/16 w lidze angielskiej, zniknęła całkowicie. Utracony blask przywrócił drużynie na moment Craig Shakspeare i po mistrzowsku zamienił dramat w komedię z happy endem. Wszyscy fani brytyjskiego futbolu zapewne doskonale pamiętają, że zanim pieczę nad ekipą The Foxes objął asystent Claudio Ranieriego, Leicester City groziła nawet degradacja!

Tabela Premier League po 25. kolejkach sezonu 2016/17; Źródło: Premier League
Tabela Premier League po 25. kolejkach sezonu 2016/17; Źródło: Premier League

Wygląda jednak na to, że na King Power Stadium plany dotyczące zbliżającej się kampanii są bojowe. Kurtuazyjne zapowiedzi, że kluczowym zadaniem będzie zapewnienie sobie ligowego bytu, nie mogą już nikogo zwieść. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w trwającym okienku transferowym włodarze klubu wydali już blisko 60 mln € na wzmocnienia. To oczywiście kwota niewielka w porównaniu z zeszłorocznymi wojażami finansowymi Lisów. Wówczas 49,5 mln € zostało przeznaczone tylko na dwóch zawodników ofensywnych: Islama Slimaniego i Ahmeda Musę. Okazało się jednak, że nawet tak duże pieniądze nie były w stanie zagwarantować ponownego sukcesu. Dlaczego więc teraz miałoby być inaczej?

Przede wszystkim ruchy tajskiego właściciela Leicester City, miliardera Vichaia Raksriaksorna, wydają się być mocno przemyślane. Formacją, której poczynania w poprzednim sezonie pozostawiały wiele do życzenia był atak. W Premier League najskuteczniejszy okazał się znowu Vardy, który z trzynastoma golami na koncie i tak zaliczył olbrzymi regres w porównaniu do rozgrywek 2015/16 (wtedy Anglik zanotował aż 24 trafienia – przyp. red.). Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę, że drugim pod względem liczby ligowych bramek w 2016 roku piłkarzem Leicester był Riyad Mahrez (17), a w 2017 to miano przypadło Islamowi Slimaniemu (7), to dopiero wówczas dostrzeżemy skalę problemu. Sprowadzenie Kelechiego Iheanacho z Manchesteru City wydaje się być zatem ruchem idealnym.


Kwota, jaką Raksriaksorn przelał na konto The Citizens za błyskotliwego Nigeryjczyka (27,5 mln €) jest wysoka, ale należy pamiętać, że w minionej kampanii 20-latek stanowił dość istotne ogniwo układanki Pepa Guardioli. Co prawda w lidze Iheanacho zdobył zaledwie cztery bramki, ale sezon wcześniej zanotował ich aż osiem, choć przeważnie wchodził z ławki rezerwowych na końcowe minuty spotkań.


Niezaprzeczalnym atutem reprezentanta Super Orłów jest znakomita gra tyłem do bramki, a więc umiejętność zastawienia się i utrzymania przy piłce. To te elementy piłkarskiego rzemiosła, które miał zaprezentować Islam Slimani, ale pierwszy sezon Algierczyka w Leicester nie rzucił na kolana. Iheanacho ma być przede wszystkim gwarantem goli, bowiem poza Vardy’m i wspomnianym Slimanim, Craig Shakespeare dysponuje jeszcze Shinjim Okazakim i Leonardo Ulloą, którzy nie są typowymi łowcami goli i imponują bardziej pracą dla drużyny, aniżeli statystykami strzeleckimi.

Drugim poważnym wzmocnieniem Lisów będzie Vicente Iborra. 29-letni rosły defensywny pomocnik (195 cm wzrostu – przyp. red.) za 15 mln € zamienił słoneczną Sewillę na pochmurne Leicester. Hiszpan, który miał udział w zdobyciu przez Los Nervionenses trzech pucharów Ligi Europy, podpisał na King Power Stadium czteroletni kontrakt. Iborra doskonale zna jednak realia walki z angielskimi drużynami, bowiem w ubiegłym sezonie jego Sevilla uległa w 1/8 finału Ligi Mistrzów właśnie Leicester City. Shakespeare ewidentnie poszukiwał zawodnika, który oprócz tego, że znakomicie czuje się w destrukcji, ma jeszcze zmysł do gry kombinacyjnej. W poprzednich dwóch sezonach LaLiga wychowanek Levante strzelał suwerennie po siedem goli.


Dodatkowym atutem Iborry jest egzekwowanie rzutów karnych, ale z pewnością nie w tym celu został sprowadzony do Leicester. Do spółki z Wilfredem Ndidim, który zaliczył znakomite wejście do drużyny, i Dannym Drinkwaterem ma kierować drugą linią Lisów. Z całej trójki to właśnie Hiszpan wydaje się być zawodnikiem najbardziej zaawansowanym technicznie, więc Shakespeare będzie oczekiwał od niego prób kreowania gry. Jeżeli dodamy do tego, że w kadrze Leicester City wciąż są Daniel Amartey i Nampalys Mendy, to przed 53-letnim trenerem otwiera się znacznie więcej wariantów zestawienia środka pola.


Trzecim zawodnikiem z pola, który trafił tego lata na King Power Stadium jest Harry Maguire. Stoper, który do tej pory bronił barw Hull City, był jedną z najjaśniejszych postaci Tygrysów w poprzednim sezonie i mimo degradacji klubu ze wschodniej Anglii nie miał problemu ze znalezieniem dla siebie miejsca w elicie. 13 mln € odstępnego to kwota odpowiadająca aktualnym umiejętnościom 24-letniego defensora.

Źródło: Leicester City
Źródło: Leicester City

W obliczu nieco topornie grających Roberta Hutha i kapitana Wesa Morgana, wychowanek Sheffield United może stanowić ciekawą alternatywą. Znakomite wyprowadzenie piłki, dobra technika użytkowa i świetny przerzut – to wachlarz umiejętności niezwykle pożądany u nowocześnie grającego obrońcy. Maguire ma być przede wszystkim zawodnikiem, który pod nieobecność etatowego, żelaznego duetu stoperów nie zawiedzie oczekiwań menedżera. Sprowadzony przed poprzednimi rozgrywkami Yohan Benalouane notuje spore wahania formy, oczekiwań nie spełnił także sprowadzony z ligi hiszpańskiej Luis Hernández. Stabilizacja dyspozycji, którą imponował w Hull Maguire, będzie zatem kluczowa, jeśli Anglik chce na dłużej zakotwiczyć w „lisiej norze”.

Stawkę wzmocnień uzupełnia Eldin Jakupović – bramkarz sprowadzony także z Hull, który na ławce rezerwowych zmieni Rona-Roberta Zielera. Niemiec nie potrafił wygrać rywalizacji z Kasperem Schmeichelem i zdecydował się wrócić do ojczyzny, by spróbować sił w VfB Stuttgart.

Na King Power Stadium wystrzegają się nerwowych ruchów. Z klubem nie pożegnał się jak dotąd żaden ważny zawodnik i mimo wcześniejszych zapowiedzi wygląda na to, że niebieską koszulkę nadal będzie przywdziewał Riyad Mahrez.


Kibice liczą na przebudzenie Algierczyka, a także rozkwit talentu Demaraia Graya. Stabilny skład i rozsądne wzmocnienia mogą zresztą przynieść The Foxes nie tylko cel nadrzędny, jakim jest utrzymanie, ale umożliwić walkę o coś więcej. Rozsądna polityka transferowa klubu ze wschodnich Midlandów jest w obecnych realiach godna uznania, a Craig Shakespeare wydaje się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Niewykluczone, że mistrzowie Anglii z 2016 roku ugruntują swoją pozycję w górnej części tabeli.

Choć romantyczna historia sprzed ponad roku nadal jest na King Power Stadium żywa, to piłkarze powoli żegnają się z łatkami „zakładników własnego sukcesu”. Do meczów z Leicester City inne kluby znów powinny podchodzić z nieco większym dystansem, a rola faworyta nie będzie Lisom przypinana niemal w każdym spotkaniu. Skoro znów nikt na nich nie stawia, to może ponownie znajdą się w centrum uwagi? Wprawdzie nikt nie myśli o powtórzeniu historycznego triumfu, ale atak na Europę, być może poprzez krajowe puchary, wcale nie jest czymś surrealistycznym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *