DJcPoFkWAAAMWyz

Fenomenalny sezon 2016/17 w wykonaniu Ciro Immobile wprawił w osłupienie wielu obserwatorów włoskiej i światowej piłki, jednak niewielu z nich przypuszczało, że w kolejnych rozgrywkach napastnik Lazio będzie imponował swoją grą jeszcze bardziej. Tymczasem początek obecnej kampanii w wykonaniu 27-latka jest doprawdy rewelacyjny, czego najlepszym dowodem niewiarygodna średnia 1,33 gola na mecz w Serie A! W czym zatem tkwi tajemnica renesansu formy reprezentanta Italii, który jeszcze niedawno wracał na tarczy ze swoich zagranicznych wojaży po Dortmundzie i Sewilli?

Immobile trafił do błękitnej części Rzymu ubiegłego lata, gdy Biancocelesti przechodzili sporą metamorfozę kadrową. Sevilla puściła wówczas włoskiego snajpera za 8,5 mln €, a odpowiedzialnym za jego sprzedaż był słynny Monchi, który obecnie jest… dyrektorem sportowym Romy. Wychowanek Sorrento Calcio zaimponował już w pierwszych rozgrywkach w barwach Orłów. 23 bramki w 36 spotkaniach to najlepszy wynik w karierze 27-letniego zawodnika, chociaż i tak dało się słyszeć opinie, że Immobile strzela tylko przeciwko słabszym rywalom, a tych mocniejszych „ugryźć” nie potrafi. Po części zarzuty te znajdowały potwierdzenie w statystykach, bowiem w konfrontacjach z czołówką Serie A Immobile zdobywał bramki tylko przeciwko Romie (w krajowym pucharze) i Atalancie. W rywalizacji z Juventusem, Napoli czy Interem reprezentant Italii często zawodził. Wielu interesowało zatem, jak będzie wyglądał drugi sezon na Stadio Olimpico w wykonaniu Ciro i jakie są szanse, aby napastnik Lazio wykonał kolejny krok do przodu.

Początek campionato 2017/18 zaskoczył chyba wszystkich, w tym największych entuzjastów talentu Immobile. Podopieczni Simone Inzaghiego zainaugurowali sezon już 13 sierpnia spotkaniem w Superpucharze Włoch przeciwko Juventusowi. Bianconeri to w ostatnich latach prawdziwe utrapienie rzymian. Dość powiedzieć, że przed wspomnianym meczem ostatnią wygraną nad Starą Damą Lazio zanotowało w styczniu 2013 roku! Początek ostatniej rywalizacji także wskazywał na kolejną łatwą wygraną graczy ze stolicy Piemontu, ale wszystko zmieniły dwa trafienia Immobile oraz „złoty gol” Alessandro Murgii w doliczonym czasie gry. Zwycięstwo w dobrym stylu nad rekordowym triumfatorem Serie A pozwoliło Biancazzurrim sięgnąć po pierwszy puchar od czterech lat!

W Rzymie rozpoczęła się mała euforia spowodowana przede wszystkim wspaniałym stylem gry Orłów oraz posiadaniem w kadrze właśnie Immobile, który z miejsca stał się ulubieńcem kibiców. Początek sezonu 2017/18 jeszcze bardziej unaocznił, w jak świetnej formie znajduje się Ciro. Najpierw w Serie A zdobył bramkę z Chievo Verona, która dała Orłom prowadzenie. Potem przyszedł fantastyczny mecz z Milanem, w czasie którego zanotował hat-tricka, a Lazio pewnie pokonało przebudowanych Rossonerich 4:1. Potem zdobył jeszcze dwie bramki z Genoą, dwie z Hellasem i jedną w Lidze Europy z Vitesse.

„Nie mam słów, by opisać Immobile. Zawsze byłem zafascynowany tym, jak dużo pracy wkłada w dobrą komunikację z partnerami. Teraz jest liderem i dostał nawet nominację na jednego z naszych kapitanów! Po dzisiejszym meczu więcej ludzi będzie mówić o Lazio. Przed pokonaniem Juventusu w Superpucharze czy wygraną nad Milanem ludzie raczej nas ignorowali…”

Simone Inzaghi

Inzaghi na niedawnej konferencji prasowej przyznał, że Immobile wreszcie dorósł do roli lidera zespołu, a sam piłkarz odpowiedział krytykom strzelając bramki chociażby takim firmom, jak Juventus czy Milan. W czym tkwi sekret dobrej formy 26-krotnego reprezentanta Squadra Azzurra? Wydaje się, że przede wszystkim służą mu Włochy. W Dortmundzie czy Sevilli zupełnie sobie nie poradził, gdyż w obu tych miastach nie czuł się komfortowo, tymczasem w Serie A zawsze strzela regularnie. Wszystko wskazuje również na to, że trafił do idealnego dla siebie zespołu – nie prowincjonalnego, a jednocześnie niezbyt medialnego.

W Rzymie nasz bohater od początku nie miał zbyt wielkiej konkurencji do gry w ataku, a teraz jego pozycja na szpicy jest już nie do podważenia. Co prawda działacze Biancocelestich sprowadzili mu rywala w osobie Felipe Caicedo, jednak Ekwadorczyk w obecnej formie może liczyć tylko na status zmiennika. Inzaghi uważa też, że Ciro to już lider drużyny, zdolny decydować o przebiegu najważniejszych spotkań. Na dzień dzisiejszy Lazio to Immobile, a Immobile to Lazio. Piłkarz i klub idealnie się przenikają, tworząc bardzo udany związek, na czym korzystają obie strony. Pochodzący z Kampanii atakujący wreszcie znalazł się w miejscu, w którym kibice znów go uwielbiają (patrz: Torino FC), a jego rodzina bardzo dobrze się czuje.

Immobile dzięki swojemu spektakularnemu powrotowi do formy stał się także pierwszym napastnikiem w kadrze Gian Piero Ventury, gdzie udało mu się nawet przebić pozycję Andrei Belottiego. Lazio natomiast ma wreszcie snajpera z prawdziwego zdarzenia, który wszedł w buty Miroslava Klosego. Dodatkowo rzymski klub szybko robi postępy i pomimo głosów, że nie będzie w stanie nawiązać do dobrych rezultatów z poprzednich rozrywek, stołeczne Orły od początku imponują. Na krajowym podwórku podopieczni Inzaghiego zanotowali zaledwie jedną porażkę, a równie dobrze idzie im także w rozgrywkach europejskich.

Źródło: FlashScore
Źródło: FlashScore

Wszystko wskazuje więc na to, że Ciro Immobile w końcu znalazł swoją piłkarską przystań. Na monumentalnym Stadio Olimpico jest ważną postacią zespołu i drugi sezon z rzędu strzela jak na zawołanie. Paradoksalnie najgorszą rzeczą, jaka mogłaby mu się teraz przydarzyć jest… transfer do większego i mocniejszego klubu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *