CARDIFF, WALES - SEPTEMBER 02:  Alexandre Lacazette, Mesut Ozil and Lucas Torreira of Arsenal celebrate victory after the Premier League match between Cardiff City and Arsenal FC at Cardiff City Stadium on September 2, 2018 in Cardiff, United Kingdom.  (Photo by Catherine Ivill/Getty Images)

Jedna trzecia zmagań na angielskim podwórku już za nami. Znane są pierwsze przetasowania, wyklarował się układ tabeli i z dużą dozą prawdopodobieństwa można określić, kto jest kim w obecnej kampanii Premier League. Poza oczywistymi względami, tj. walką o mistrzostwo, okres letni był niebywale ciekawy dla kilku brytyjskich klubów i to właśnie na nie ze szczególną uwagą patrzyła większość ekspertów, by stwierdzić, jaki efekt przyniosły przeprowadzone zmiany. Teraz, już na podstawie konkretnych liczb oraz przykładów, można pokusić się o wyciągnięcie pierwszych wniosków.

Bez wątpienia wiele par oczu zwróconych było tego lata na The Emirates, gdzie Unai Emery został postawiony przed zadaniem arcytrudnym – wejść w buty legendy i nie skończyć swojej przygody tak, jak swego czasu uczynił to David Moyes na Old Trafford. Pierwsze ruch transferowe, pierwsze treningi i w końcu liga, a wraz z nią konfrontacje z najlepszymi zespołami w Anglii. Nie da się ukryć, że początek rozgrywek – pomimo dwóch inauguracyjnych porażek z Chelsea i Manchesterem City – wygląda nader obiecująco. Po sobotnim zwycięstwie z Huddersfield Town może poszczycić się serią 20 meczów bez porażki. Co godne odnotowania, w tym okresie nastąpiła także passa 11 wygranych z rzędu zakończona miesiąc temu na Selhurst Park. To wynik co najmniej imponujący i jednocześnie pokazujący, że piłkarze z północnego Londynu bardzo poważnie podchodzą do celu nakreślonego przez hiszpańskiego szkoleniowca – powrotu do Champions League.


Największy postęp zawodnicy Kanonierów dostrzegają w nowym sposobie obrony zaproponowanym przez 47-letniego menedżera. Dość powiedzieć, że w ostatnim sezonie rządów Wengera trzynastokrotny mistrz Anglii stracił przez cały sezon ligowy aż 51 bramek, a teraz przeciwnikom udało się „ukąsić” Arsenal tylko 20 razy. Gdy odejmiemy od tego pierwsze dwa mecze, wynik ten robi się jeszcze bardziej okazały i maleje do zaledwie 15 goli. To wszystko zasługa analiz, jakie przygotowuje dla swoich podopiecznych trener rodem z Fuenterrabíi.

„Bardzo skupiamy się na pracy z materiałem video. Trener jest bardzo skrupulatny. Często zwraca nam uwagę nawet, jeżeli chodzi o 5 jardów. Jednak jest to bardzo dobre, bo robi wielką różnicę w momencie, gdy walczysz o piłkę. Wcześniej dużo mniej komunikowaliśmy się na boisku, teraz jest tego dużo więcej i dzięki temu wszystko wychodzi nam dużo lepiej.”

Rob Holding

Nie da się ukryć, że olbrzymi wkład w obecne wyniki drużyny z Emirates Stadium ma znajdujący się w wybornej formie strzeleckiej Pierre-Emerick Aubameyang. Gabończyk jest aktualnie jednym z dwóch najlepszych strzelców ligi z wynikiem dziesięciu trafień (do spółki z Mohamedem Salahem – przyp. red.). 29-letni snajper potrzebował jedynie 37 strzałów, by osiągnąć ten rezultat, co udowadnia, że w obecnej kampanii były król strzelców Bundesligi jest niebywale groźny za każdym razem, gdy ma futbolówkę przy nodze. Średnio co trzecie jego uderzenie znajduje drogę do bramki, a dla porównania znakomity Egipcjanin z Liverpoolu na zanotowanie identycznej liczby goli potrzebował aż 57 uderzeń.

Źródło: BBC Sport
Źródło: BBC Sport

Emery już niejednokrotnie udowadniał, że wie, na co stać jego podopiecznych i ma niesamowite wyczucie do zmian. Bask umiejętnie czyta grę, by w odpowiednim momencie wprowadzić z ławki rezerwowych „świeżą krew”, która poprowadzi jego zespół do końcowego sukcesu. Jedną z takich decyzji było wprowadzenie Lucasa Torreiry w 70. minucie starcia z Cardiff City. Wtedy to, przy utrzymującym się remisie, Urugwajczyk pojawił się na boisku i dobitnie zaznaczył swoją obecność na boisku asystą przy zwycięskim golu. Teraz jest już jednym z pierwszych nazwisk, od których były szkoleniowiec Sevilli rozpoczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. Do tego doszły dwa fantastyczne ruchy personalne w meczu na Craven Cottage. Wprowadzeni na murawę Aubameyang i Ramsey niemalże we dwójkę rozprawili się z Fulham, zaliczając odpowiednio: 2 gole i asystę (Gabończyk) oraz bramkę i decydujące podanie (Walijczyk).


Wspomnianych roszad było oczywiście więcej: Aubameyang w meczu z Leicester City (2 gole), Alex Iwobi w konfrontacji z Liverpoolem (asysta), czy duet Ramsey-Mkhitaryan w potyczce z Wolverhampton (odpowiednio: asysta i gol), co tylko potwierdza nietuzinkowe rozumienie futbolu przez Emery’ego oraz to, że hiszpański strateg coraz lepiej rozumie też język angielski i potrzeby swoich zawodników. Nauka nie idzie w las.


Fani Kanonierów zwrócili uwagę na jeszcze jeden pozytywny aspekt, który pojawił się po zakontraktowaniu następcy Wengera. Oprócz przygotowania taktycznego, do którego Emery podchodzi bardzo poważnie, w stołecznym zespole panuje także luźna i zdrowa atmosfera. Piłkarze przychodzą na zajęcia z uśmiechem, są zrelaksowani, jednak w pełni skupieni na czekającej ich pracy. Wiedzą, czego wymaga od nich trener, a przy tym mają świadomość, że nie będzie wahał się, by w uzasadnionym przypadku posadzić ich na ławce, jak zrobił to w przypadku Mesuta Özila, na co zwróciła uwagę jedna z klubowych legend:

„Emery podejmuje tylko takie decyzje, które są najlepsze dla klubu. Nie boi się powiedzieć zawodnikowi, że nie daje z siebie wszystkiego i oddelegować go na ławkę. Zawodnicy wiedzą, że jeżeli będą dobrze i ciężko pracować, to prędzej czy później on na nich postawi, natomiast jeżeli będzie odwrotnie, usiądziesz razem z nim na ławce”.

Ian Wright


W ostatnich dniach Arsenal zdał na wysoką ocenę także dwa kolejne, poważne testy. Najpierw zakończył zwycięstwem jeden z najbardziej elektryzujących londyńskich pojedynków – przeciwko Tottenhamowi, a kilka dni później sięgnął po jedno „oczko” w rywalizacji z Manchesterem United. Kluczem do tego okazało się postawienie po przerwie na „duet niebanalny” w linii ofensywnej, a więc Alexandre’a Lacazette’a i Pierre-Emericka Aubameyanga, którzy są autorami już 17 goli w trwającym sezonie Premier League. Przez najbliższe pół roku to właśnie podopieczni byłego trenera Sevilli będą rządzić w północnej części stolicy Anglii, a jak dalej utrzymają taką dyspozycję, to nie wykluczone, że także w całej lidze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *