DiSu645WAAAfJ3I

Kurz po transferze Cristiano Ronaldo do Juventusu powoli opada, fani Starej Damy, ale i całej Serie A coraz mocniej zacierają ręce na myśl o zbliżającym się sezonie. Najdroższy transfer w historii 33-krotnego mistrza Włoch sprawił, że niemal wszystkie rozmowy na Półwyspie Apenińskim są obecnie zdominowane właśnie przez temat przenosin CR7 do Turynu. Jakie warianty otwierają się właśnie przed Massimiliano Allegrim i co to oznacza dla całej ligi, która żwawym krokiem wychodzi z cienia?

Gdy kilka dni temu Cristiano przyleciał do Turynu i wziął udział w badaniach medycznych, a także w oficjalnej prezentacji, towarzyszyły mu nie tyko tłumy kibiców, ale również dziennikarzy. Co zatem powiedział najlepszy strzelec w historii Ligi Mistrzów? Przede wszystkim zapewnił, że zrobi wszystko, aby Juve wygrało już w następnym sezonie najbardziej prestiżowe rozgrywki na Starym Kontynencie.

Ostatnie lata rozbudziły apetyty fanów i włodarzy klubu. Seryjne wygrywanie ligi były jednak tylko obowiązkiem do wykonania, a na europejskiej arenie trzeba było się liczyć z kolejnymi rozczarowaniami. Zresztą, dopiero przyjście Allegriego sprawiło, że udawało się przechodzić pierwszy szczebel fazy pucharowej.

Co pełni szczęścia cały czas jednak czegoś brakowało. Najpierw w finałowej rywalizacji z Barceloną, a następnie dwa lata temu, gdy na ich drodze stanął Real Madryt. Królewscy okazali się także przeszkodą nie do sforsowania także przed kilkoma miesiącami, gdy niemal w pojedynkę wyeliminował ich Ronaldo, nagrodzony burzą oklasków nawet od włoskich kibiców. To położyło także fundament pod najważniejszą i bez wątpienia najbardziej zaskakującą transakcję tego lata.


Idea, która początkowo wydawała się tylko złudzeniem. Fatamorganą, pojawiająca się przed oczami Giuseppe Marotty, Fabio Paraticiego, Andrei Agnellego i Pavla Nedveda. Z każdym kolejnym krokiem mgła zdawała się jednak być coraz mniejsza, a obraz wyraźniejszy. Aż w końcu okazał się rzeczywistością. Stara Dama na ten transfer pracowała jednak długimi miesiącami. Jeszcze pięć lat temu dumnie ogłaszano, że udało się pozyskać Angelo Ogbonnę, Simone Zazę, czy Fernando Llorente, a teraz do stolicy przenosi się główny kandydat do zdobycia Złotej Piłki i jeden z najlepszym w historii futbolu.

Takiego scenariusza nigdy nie udałoby się osiągnąć, gdyby nie długa i skrupulatna praca u podstaw. Z uporem maniaka próbowało zwiększyć prestiż tej marki, dokonując czasem dość zaskakujących wyborów, jak zmiana herbu na logo. Najpierw zostało to fatalnie odebrane, a na włodarzy rozlała się fala hejtu, ale po jakimś czasie uznano to za właściwą decyzję. Kolejną kluczą kwestią było otworzenie się na zagraniczne rynki: chiński czy amerykański, co wcześniej, w przeciwieństwie do Interu czy Milanu, zupełnie zaniedbano. Całość opieczętowano jednym słowem: rozwój: sportowy, ale także marketingowy. Bez niego niemożliwe jest liczenie na większe wpływy z reklam, sprzedaży koszulek, a także własny, nowoczesny stadion. Całość miała dopełnić tylko przysłowiowa wisienka na torcie, coś co sprawi, że Juventus ostatecznie będzie mógł wrócić w poczet najlepszym klubów na świecie, każdego roku wymieniany wśród najważniejszych faworytów do tryumfu w Champions League. Teraz, za sprawą Cristiano Ronaldo będzie można wykonać ostatni krok przy wejściu na szczyt.


Mr. Champions League pozwoli Allegriemu na gruntowną przebudowę formacji ofensywnej. Pewne jest już, że w zespole zabraknie miejsca dla Gonzalo Higuaína. W pełni uda się zatem wykorzystać ostatnią okazję, aby na coraz starszym napastniku zarobić naprawdę godziwe pieniądze. Będzie to możliwe, gdyż z Argentyńczykiem ponownie chce współpracować Maurizio Sarri, który kilka dni temu został oficjalnie trenerem Chelsea.

CR7 ma zatem zająć pozycję środkowego napastnika, który w ustawieniu 1-4-2-3-1 miałby za plecami Paulo Dybalę, a na skrzydłach będzie mógł liczyć na wsparcie ze strony Mario Mandžukicia, Douglasa Costy, Federico Bernardeschiego czy Juana Cuadrado. Włoch otrzyma zatem całkiem pokaźny wachlarz nowych rozwiązań taktycznych. Będzie mógł jednak z nich skorzystać dopiero na początku sierpnia, po powrocie z z tournee po USA, gdy Portugalczyk rozpocznie treningi z całym zespołem.

Źródło: Juventus
Źródło: Juventus

Warto jeszcze zauważyć, że sam transfer wpłynie pozytywnie także na pozostałe zespoły i całą ligę. Owszem, o detronizację Juventusu będzie jeszcze trudniej, ale wzrośnie zainteresowanie rozrywkami, a kibice znacznie częściej będą się decydowali na przyjście na stadion i szczelniej będą zapełniali trybuny. Zapewne nie na jednym stadionie, zwłaszcza wśród mniejszych marek, kibice będą przychodzili nie tylko po to, by dopingować swoją drużynę, ale również po to, by podziwiać genialnego Portugalczyka z Madery. Będzie to później ważna karta przetargowa przy negocjacjach w sprawie umowy telewizyjnej, która przyniesie wszystkim znacznie większe wpływy. Nie ma zatem najmniejszych wątpliwości, transfer Ronaldo jest najlepszą rzeczą, jaka mogła się przydarzyć Serie A po latach szykan, kpin i narzekania na styl.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *