f438bff8df1ca172557cc46eb7806231

Oficjalna decyzja już zapadła – Mistrzostwa Europy, które miały odbyć się tego lata, w związku z trwającą nadal pandemią COVID-19 zostały przełożone na następny rok. To sytuacja bezprecedensowa w świecie futbolu. Spoglądając na nasze krajowe podwórko zastanawiamy się, czy takie rozwiązanie przysparza więcej powodów do smutku, czy jednak może przynieść pewne korzyści. Nie da się przecież ukryć, że kręgosłup kadry Jerzego Brzęczka starzeje się coraz szybciej. Czołowe postaci reprezentacji Polski wchodzą w decydujące etapy swoich profesjonalnych karier i kto wie, czy dla większości z nich EURO 2021 nie będzie ostatnią wielką imprezą. Który z Biało-Czerwonych może do tego czasu stracić najwięcej?

1. Jakub Błaszczykowski (Wisła Kraków)

Wychowanek Rakowa Częstochowa najlepsze lata ma już dawno za sobą, jednak nie ulega wątpliwości, że nawet pomimo ich upływu jest obok Kamila Grosickiego czołowym polskim skrzydłowym, a w szerszym ujęciu – jednym z najlepszych zawodników w historii reprezentacji Polski. Bilans: ponad 100 występów w narodowych barwach i udział w EURO 2012, 2016 oraz Mistrzostwach Świata 2018. W przyszłym roku metryka Kuby będzie liczyć już 35 wiosen, a poziom Ekstraklasy z pewnością nie pomoże mu w optymalnym przygotowaniu do wyjątkowego turnieju o prymat na Starym Kontynencie.

Były gwiazdor Borussii Dortmund wspominał kiedyś, że jeżeli będzie czuł, iż nie może już nic więcej dać reprezentacji, to po prostu zrezygnuje z występów w drużynie narodowej. Może natomiast okazać się, że przy wystrzale formy któregoś z młodych-gniewnych, tj. Damiana Kądziora lub Przemysława Frankowskiego, za rok Błaszczykowskiemu może po prostu zabraknąć piłkarskich argumentów, by załapać się na pokład samolotu lecącego do Dublina.




2. Kamil Glik (AS Monaco)

Od blisko dekady jest podstawowym stoperem reprezentacji Polski. Przez ostatnie lata zmieniali się tylko partnerzy u jego boku, ale na Glika można było liczyć niemal zawsze. Kiedy po nieudanym mundialu w Rosji zaczęły dochodzić słuchy, że niektórzy kadrowicze poważnie myślą o zakończeniu reprezentacyjnej przygody, w kuluarach padało przeważnie nazwisko 32-letniego obrońcy AS Monaco. Sam zainteresowany później uciekał nieco od niewygodnego tematu, tym niemniej z biegiem czasu coraz trudniej jest mu utrzymywać satysfakcjonujący poziom.

Jakie są skutki nieobecności w podstawowym składzie Biało-Czerwonych byłego kapitana Torino pokazały dobitnie dwa pierwsze mecze fazy grupowej MŚ 2018. Od wielu sezonów Glik pozostaje także solidnym punktem drużyny klubowej, jednak z dnia na dzień rośnie ryzyko – zarówno gorszej formy, jak i kontuzji. Należy trzymać kciuki, że jedno i drugie ominie generała naszej defensywy.




3. Kamil Grosicki (West Bromwich Albion)

Sytuacja podobna jak w przypadku Błaszczykowskiego. Grosicki młodszy nie będzie, ale na szczęście nie zatracił z wiekiem swoich największych atutów, na czele z przyspieszeniem. Na ten moment byłby w kadrze Brzęczka pewniakiem do miejsca na lewym skrzydle, nawet pomimo nikłej liczby minut, jaką otrzymywał po transferze do WBA. Zważywszy na to, że klub z West Midlands pewnie zmierza do Premier League, można przypuszczać, że o miejsce w wyjściowej jedenastce popularnemu „Grosikowi” będzie jeszcze ciężej. A to na pewno nie pomoże, gdy nadejdzie czas ostatecznych rozstrzygnięć w sprawie powołań na turniej finałowy ME.

Skrzydłowy rodem ze Szczecina prawdopodobnie będzie musiał szukać po raz kolejny nowego klubu albo szybko zyskać przychylność trenera. Młodsi kontrkandydaci nie zasypiają gruszek w popiele – notują regularne występy w zagranicznych klubach i coraz lepsze statystyki. Miejsca w reprezentacji za samą obecność w klubie Premier League nikt Kamilowi nie zagwarantuje…




4. Łukasz Fabiański (West Ham United)

Kolejny kadrowicz z rocznika 1985. Paradoksalnie, wszystko co dobre i złe w jego reprezentacyjnej karierze opiera się na… kontuzjach. Dopóki Wojciech Szczęsny nie dozna urazu, Fabiański siedzi na ławce rezerwowych, a gdy już uda mu się wskoczyć między słupki, po pewnym czasie sam zgłasza niedyspozycję. W przypadku wychowanka Polonii Słubice o stabilną formę nie trzeba się jednak obawiać, bowiem jego pozycja w londyńskim West Hamie jest niepodważalna.

Problemem Fabiańskiego może okazać się rosnąca konkurencja. Bartłomiej Drągowski bardzo dobrze radzi sobie we Florencji, a w dodatku jest aż 12 lat młodszy. W odwodzie pozostaje również chwalony na Półwyspie Apenińskim Łukasz Skorupski, którego udane interwencje często ratują punkty popularnym Rossoblù. Chyba nikt nie ma natomiast wątpliwości, że bramki Biało-Czerwonych na przyszłorocznym turnieju strzegł będzie Szczęsny. Jeżeli selekcjoner zadecyduje, że poza golkiperem Juventusu warto dać szansę młodszym, Fabiański dość nieoczekiwanie może obejrzeć EURO 2021 w telewizji.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *