Zapo 10 kolejki BL 2017-18 - foto główne

Sezon 2017/18 w Niemczech od początku obfituje w zaskoczenia i nowości na klubowym poletku. Po pierwszej, historycznej kolejce europejskich pucharów, w której wszystkie kluby Bundesligi przegrały swoje mecze, nadeszła dla odmiany pierwsza od bardzo dawna edycja krajowego pucharu, w której po dwóch rundach żaden przedstawiciel najwyższej klasy rozgrywkowej nie odpadł w starciu z rywalem z niższego szczebla. Z DFB-Pokal pożegnały się wprawdzie ekipy Lipska, Hoffenheim, Herthy i Hannoveru, ale wszystkie przegrały rywalizacje z innymi przedstawicielami niemieckiej ekstraklasy. Formy zespołów nie należy jednak oceniać po wynikach z meczów pucharowych, wszak rokrocznie wiele drużyn w pełni świadomie i celowo odpuszcza te mniej prestiżowe rozgrywki, aby móc skupić się na lidze. A w tej czeka nas w nadchodzący weekend wiele arcyciekawych spotkań, poczynając od drugiej z rzędu konfrontacji Bayernu z RB Leipzig, poprzez „Małe Derby Westfalii”, a więc starcie Bayeru Leverkusen z Kolonią, aż po pojedynek ekip, które w dwóch poprzednich sezonach zajmowały czwarte miejsce w Bundeslidze – TSG 1899 Hoffenheim z Borussią Mönchengladbach.

Czy Emil Forsberg odpali urodzinowe fajerwerki?

Patrząc na grę reprezentanta Szwecji i na jego metrykę mamy pełne prawo czuć, że coś tutaj nie gra. Forsberg ma fantastyczny przegląd pola i doskonały drybling. Trochę brak mu szybkości, jednak często nie jest mu ona potrzebna, wszak mało kto potrafi tak przymierzyć z dystansu, jak „dycha” RB Lipsk. Powstaje zatem pytanie, gdzie ten fenomenalny pomocnik ukrywał się przez tyle lat?! Wychowanek GIF Sundsvall skończył właśnie 26. rok życia…

Nie jest to bynajmniej przypadek podobny do Yussufa Poulsena, którego Lipsk wykupił w 2013 roku jako 19-latka i od tamtej pory Duńczyk pokonywał razem z klubem z Saksonii drogę z trzeciej ligi aż na niemieckie salony. Forsberg na Red Bull Arena zawitał bowiem dopiero w 2015, a więc przed sezonem, w którym RasenBallsport awansował do Bundesligi. Szwed przyjeżdżając do ojczyzny Goethego miał już za sobą 24 wiosny, a to w powszechnym przekonaniu wiek, w którym ewentualny wielki talent nie tylko jest zauważalny, ale świeci pełnym blaskiem.


Być może problemem Forsberga było nadmierne przywiązanie do kraju rodzinnego, w którym profesjonalnie kopał piłkę przez sześć lat, choć prawdopodobnie kluczem do rozwoju błyskotliwego skrzydłowego była sfera mentalna, nad którą popracowano z nim na poważnie dopiero w Niemczech. Tak czy inaczej 29-krotny reprezentant Blågult jest dziś jednym z liderów ekipy wicemistrza Niemiec i bez wątpienia jednym z najlepszych graczy ofensywnych w lidze mistrzów świata. W poprzednim sezonie według różnych źródeł Forsberg zanotował od 19 do 22 asyst, co siłą rzeczy stawia go na równi z gwiazdami Premier League: Kevinem de Bruyne’m i Henrikhiem Mkhitaryanem, a więc ostatnimi zawodnikami, którzy wykręcali w Bundeslidze wyniki na podobnym poziomie.


„Król Asyst”, jak ochrzcili go nasi zachodni sąsiedzi, swoje 26. urodziny obchodził w poniedziałek, a już w środę sprawił sobie idealny prezent w postaci bramki zdobytej przeciwko Bayernowi Monachium. W sobotę będzie miał okazję ten wyczyn powtórzyć. Kolejny pojedynek z Bawarczykami, tym razem w lidze, to dla podopiecznych Ralpha Hasenhüttla okazja do wywalczenia pierwszego, historycznego punktu w starciu z drużyną aktualnego mistrza kraju. W minionym sezonie Lipsk przegrał oba mecze z Die Roten, a pierwsza konfrontacja tych zespołów w obecnej kampanii zakończyła się odpadnięciem gospodarzy z DFB-Pokal. Piłkarze z Saksonii zgodnie twierdzą, że fakt, iż obie ekipy będą miały w nogach 120-minutowy, zakończony konkursem „jedenastek” bój w środku tygodnia, tylko zwiększy emocje w hitowym pojedynku ligowym.


Czy Borussia Dortmund spadnie ze szczytu już w ten weekend?

Jeszcze dwa tygodnie temu było pięć punktów przewagi nad wiceliderem, a dziś pozostały zaledwie… trzy gole. Tylko lepszy bilans bramkowy zapewnia obecnie BVB pozycję przed Bayernem, co jest konsekwencją fatalnego października w wykonaniu Żółto-Czarnych. Borussia najpierw przegrała przed własną publicznością z RB Leipzig, a potem wypuściła z rąk punkty w meczu z Eintrachtem Frankfurt, mimo dwubramkowego prowadzenia!


W tygodniu podopieczni Petera Bosza bardzo pewnie rozprawili się wprawdzie z ekipą trzecioligowego Magdeburga, ale to zdecydowanie za mało, aby stwierdzić, że Aubameyang i spółka wracają na właściwe tory. Dopiero ewentualne trzy punkty w wyjazdowym starciu z nieźle spisującym się do tej pory Hannoverem będą pierwszym sygnałem, że dortmundczycy wiedzą przynajmniej, w którym kierunku powinni zmierzać…

W tabeli Borussii depcze po piętach nie tylko Bayern, bowiem tylko jednego oczka do prowadzącej dwójki brakuje wicemistrzom z Lipska. A ligowej formy z ostatnich tygodni podopiecznym Hassenhüttla mogą pozazdrościć zarówno piłkarze Bosza, jak i Juppa Heynckesa. Trwający miesiąc, tak jak przypuszczano po ustaleniu terminarza, będzie w Bundeslidze kluczowy w kontekście walki o tytuł mistrza jesieni. Właśnie na przełomie października i listopada odbywają się wszystkie bezpośrednie mecze trzech najpoważniejszych kandydatów do tytułu. Najpierw Borussia mierzyła siły z Lipskiem (2:3), z którym z kolei w ten weekend mierzyć się będzie Bayern, a już za tydzień odbędzie się Der Klassiker. Na tę chwilę różnice punktowe pomiędzy wspomnianym tercetem pretendentów są bardzo niewielkie. Kto zatem zakończy ten futbolowy maraton na szczycie, będzie mógł powoli witać się z tytułem Herbstmeistera.




Czy Źrebaki zdołały już przełknąć gorzką pigułkę od Aptekarzy?

Mecz Borussii Mönchengladbach z Bayerem Leverkusen w poprzedniej serii gier anonsowany był jako jeden z hitów kolejki. Bardziej jednak z przyzwyczajenia niż przekonania, gdyż przez ostatni rok obie ekipy dawały niewiele powodów, aby spodziewać się po nich wielkich widowisk. A jednak – ubiegłotygodniowy mecz na Borussia-Park okazał się prawdziwym spektaklem z dużą liczbą goli i sporą dawką piłkarskiej jakości. Piłkarze Heiko Herrlicha wygrali aż 5:1, chociaż jak zaznaczał trener B04, wysoki wynik zupełnie nie oddaje przebiegu tamtego spotkania. Ale przecież w futbolu liczą się bramki, a nie wrażenia estetyczne…


Ekipa Gladbach musi szybko pozbierać się po dotkliwej porażce, wszak w ten weekend czeka ją prawdopodobnie jeszcze trudniejsze zadanie – wyjazd na Rhein-Neckar-Arena na mecz z niepokonanym na własnym terenie od 22 spotkań TSG 1899 Hoffenheim. Gospodarze sobotniej konfrontacji to zdobywcy czwartego miejsca w lidze w poprzednim sezonie. Tę samą lokatę zajęła ekipa z Mönchengladbach rok wcześniej, jednak miniona kampania była w wykonaniu popularnych Źrebaków kompletnie nieudana. W obecnej podopieczni Dietera Heckinga radzą sobie już znacznie lepiej. Od okupującego – a jakże! – czwartą pozycję Hoffenheim dzielą ich cztery miejsca, jednak strata punktowa do achtzehn99 to zaledwie dwa oczka. Już po tej kolejce, przy odrobinie szczęścia, Borussia znów może zatem znaleźć się tuż za podium w ligowej tabeli.




Czy Bayer potwierdzi zwyżkę formy?

Aptekarze z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej i wreszcie zaczynają prezentować futbol na miarę swojego niemałego potencjału. Podobnie jak w przypadku Borussii Mönchengladbach, z którą mierzyli się przed tygodniem, zawodnicy Bayeru mają za sobą kompletnie nieudany sezon, po którym chcą jak najszybciej wrócić w rejony tabeli, do których przyzwyczaili swoich kibiców, a więc w okolice podium.

Rywalem drużyny z Leverkusen w małych derbach Westfalii będzie ekipa 1. FC Köln, która wprawdzie nie grała w ostatnich latach tak dobrze i regularnie jak Borussia czy Bayer, ale miano czerwonej latarni ligi po dziewięciu kolejkach jest bez wątpienia wynikiem poniżej oczekiwań i możliwości Kozłów. Od 2013 roku, kiedy to na Rhein Energie Stadion zatrudniono Jörga Schmadtkego, zespół z Nadrenii Północnej-Westfalii notował regularny progres – najpierw awans do Bundesligi, potem utrzymanie w elicie, następnie ósma lokata, a w ostatnim sezonie miejsce w strefie pucharowej.


Od początku bieżącej kampanii nic się jednak nie układa po myśli kolończyków. W dziewięciu meczach piłkarze Köln uzbierali zaledwie dwa punkty i strzelili trzy bramki. W konsekwencji wspomniany Schmadtke został zwolniony, na co podobno wpływ miał jego plan… pozbycia się trenera, Petera Stögera. Zakończenie współpracy z tak sprawnym menedżerem samo w sobie jest wątpliwym pomysłem, jednak doraźnie może zadziałać pozytywnie – jest to bowiem wyraźny sygnał dla trenera i drużyny, że wciąż dysponują sporym kredytem zaufania. Jednak aby go spłacić, muszą jak najszybciej zacząć zbierać punkty. A o jakąkolwiek zdobycz w meczu z niepokonanym od czterech kolejek Bayerem będzie gościom niezwykle ciężko…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *