zapo-11-kolejki-bl-foto-glowne-kopiowanie-kopiowanie

Pierwsza seria gier w europejskich rozgrywkach ligowych po listopadowej przerwie reprezentacyjnej to nie lada gratka dla miłośników futbolu. W Hiszpanii w zawsze gorących derbach Madrytu Atlético zmierzy się Realem, piłkarska Anglia będzie świadkiem pojedynku Manchesteru United z Arsenalem, zaś Włosi żyją derbami Mediolanu. Również w Niemczech odbędzie się mecz, na który fani Bundesligi czekają miesiącami i emocjonują się na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Der Klassiker, czyli kolejna odsłona pełnej podtekstów rywalizacji Bayernu Monachium z Borussią Dortmund już w sobotę o 18:30 na Signal Iduna Park. Nie zapominamy jednak także o pozostałych spotkaniach w lidze mistrzów świata – derbowe spotkanie rozegrają Borussia Mönchengladbach i 1. FC Köln, a starzy znajomi z Bremy i Frankfurtu zmierzą się na Weserstadion.

Czy Borussia i Bayern uporają się z problemami?

W bieżącej kampanii los nie oszczędza zarówno Dortmundczyków, jak i Bawarczyków. W ekipie z Zagłębia Ruhry przed meczem 7. kolejki z Herthą Berlin kontuzjowanych było aż 11 zawodników pierwszego zespołu! Od tamtego czasu minął już jednak przeszło miesiąc i według komunikatów płynących z klubu Thomas Tuchel będzie miał w sobotę do dyspozycji wszystkich graczy.

Piłkarze Bayernu również nie zdołali w tym sezonie uniknąć problemów natury zdrowotnej. Notorycznie z kontuzjami borykają się Arjen Robben, Franck Ribéry i Javi Martínez, a po powrocie ze zgrupowania w treningach FCB nie uczestniczył również Arturo Vidal. Do niedawna z urazem walczył także filar defensywy mistrza Niemiec Jérôme Boateng. Choć wszyscy ci zawodnicy zostaną najprawdopodobniej przywróceni do wystarczającej sprawności, aby znaleźć się w kadrze na mecz z BVB, ich dyspozycja pozostanie zagadką nawet dla Carlo Ancelottiego.

bvb-i-bayern

Żaden z dwójki niemieckich gigantów nie może być zadowolony ze swojej postawy w ostatnich tygodniach. Bayern zaliczył w krótkim czasie trzy ligowe remisy, a podsumowaniem tego słabszego okresu była bolesna porażka Gwiazdy Południa z Atlético Madryt w Lidze Mistrzów. Ekipy z Kolonii, Frankfurtu czy Hoffenheim to wprawdzie rewelacje obecnych rozgrywek, jednak w poprzednich latach Bawarczykom nie zdarzało się tak często gubić punktów w starciach z potencjalnie słabszymi rywalami. Mimo to podopieczni Ancelottiego wciąż pozostają liderem tabeli. Dortmundczycy, którzy z początku dotrzymywali kroku gigantowi z Monachium, bardzo boleśnie odczuli ubytki kadrowe i po utracie punktów w kilku trudniejszych konfrontacjach zajmują dopiero piąte miejsce w ligowej tabeli.

bl-table

Pojedynki Bayernu z Borussią przyzwyczaiły kibiców do licznych podtekstów, którymi naszpikowane sa kolejne konfrontacje. W ostatnim okienku transferowym migracje pomiędzy Allianz Arena a Signal Iduna Park osiągnęły skalę wyższą niż kiedykolwiek wcześniej. Z Monachium do Dortmundu przenieśli się Sebastian Rode i Mario Götze, a w przeciwnym kierunku powędrował Mats Hummels. Choć stoper reprezentacji Niemiec nie prezentuje aktualnie swojej optymalnej dyspozycji, Bawarczycy na tych roszadach wychodzą na razie korzystniej, bo o ile były obrońca BVB nie schodzi poniżej określonego poziomu i daje drużynie niepodważalną jakość, o tyle ani o Sebastianie Rode, ani o Mario Götze nie można powiedzieć, że stanowią w tym sezonie o sile zespołu z Signal Iduna Park. Wątpliwe nawet, aby w sobotę którykolwiek z nich wybiegł na boisko w pierwszym składzie gospodarzy.

Głównym problemem Bayernu wydaje się być ostatnio brak skuteczności, z kolei Borussia nie potrafi ustabilizować formy w defensywie. Doszło nawet do tego, że po stronie strzelonych bramek BVB ma lepszy wynik od rywala z południa, a jednocześnie odnotowuje największą liczbę straconych goli z grona pierwszych siedmiu drużyn Bundesligi! Niemieckie media nie przestają zatem szukać winnych. Gorsza skuteczność zespołu z Bawarii to według dziennikarzy „Kickera” konsekwencja zbyt mocnego uzależnienia od duetu Lewandowski – Müller, który wszak w ostatnich tygodniach nie jest niezawodny. Defensywa Dortmundu nie stanowi natomiast monolitu z bardziej prozaicznego powodu – plagi kontuzji, która zmuszała Thomasa Tuchela do nieustannych rotacji w tej newralgicznej formacji.


Czy Der Klassiker spełni oczekiwania?

Tylko na przestrzeni ostatniego roku Borussia i Bayern mierzyły się ze sobą czterokrotnie, jednak na podstawie tych meczów nie sposób sformułować wniosków mogących mieć wpływ na najbliższą konfrontację. Faktem jest, że podopieczni Thomasa Tuchela nie wygrali w tym czasie żadnego starcia – dwukrotnie padał remis, a dwa razy górą byli Bawarczycy.

Spotkanie na szczycie niezmiennie wywołuje ogromne emocje zarówno u kibiców, jak i samych piłkarzy. Stałym elementem niemieckiego klasyku stały się przepychanki, kłótnie czy „starcia kogutów”. Wystarczy wspomnieć chociażby pamiętne starcie Rafinhii z Jakubem Błaszczykowskim.

Podobnych sytuacji w historii pojedynków dortmundzko-monachijskich było wiele. W ostatnim z nich, w ramach Superpucharu Niemiec, nerwy puściły Franckowi Ribery’emu, który uderzył w twarz Felixa Passlacka. Przed sobotnim meczem francuski skrzydłowy obiecuje jednak poprawę i zapowiada, że tym razem będzie kontrolował emocje. Pytanie tylko, jak poradzi sobie z presją ponad 80-tysięcznego żółto-czarnego tłumu…

Sędzią elektryzującego starcia w Dortmundzie będzie Tobias Stieler, który zebrał bardzo dobre recenzje za marcowy mecz z udziałem tych drużyn. Niemiecki arbiter otrzymał za tamto spotkanie od „Kickera” notę „1,5”, co oznacza występ niemal perfekcyjny. W tym sezonie wiedzie mu się jednak odrobinę gorzej. Po pięciu dotychczas poprowadzonych spotkaniach Stieler legitymuje się średnią ocen 4,5. Warto zaznaczyć, że 35-latek nie był jeszcze w tym sezonie rozjemcą w meczu Borussii ani Bayernu.


Czyja rewolucja kadrowa przyniesie lepszy efekt?

W ostatniej kolejce poprzedniego sezonu w bezpośrednim starciu mierzyli się sąsiedzi w tabeli – szesnasty Werder Brema podejmował piętnasty Eintracht Frankfurt. Długo utrzymywał się wówczas bezbramkowy remis, ale ostatecznie zdobyta w końcówce spotkania bramka przypieczętowała delikatną przewagę Bremeńczyków na przestrzeni całego meczu. Dzięki temu zwycięstwu Zielono-Biali awansowali na 13. lokatę, a Orły osunęły się na miejsce barażowe.


Dziś Eintracht i Werder to zupełnie inne drużyny. W obu klubach doszło przed sezonem niemalże do rewolucji kadrowej, z tym, że we Frankfurcie z nieco lepszym efektem. Podopieczni Niko Kovača zajmują aktualnie siódme miejsce w tabeli, a w pokonanym polu pozostawili już chociażby Bayer, Schalke czy Kolonię. Ba, Orłom udało się nawet urwać punkty mistrzowi Niemiec!

Werder, choć także prezentuje ciekawy futbol, ma ogromne problemy ze skutecznością, dlatego kibice z Bremy tak bardzo cieszą się z wieści o powrocie do zdrowia dwóch największych gwiazd zespołu – Claudio Pizarro i Maxa Krusego. To piłkarze o niepodważalnej jakości i ogromnym doświadczeniu zebranym na poziomie ekstraklasy. Wraz z nimi do drużyny z Weserstadion powinna także wrócić skuteczność. Starcie Werderu z Eintrachtem będzie zatem swoistym wyznacznikiem progresu poczynionego przez oba zespoły na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy.


Jak potoczą się Rheinisches Derby?

Świadkami ciekawego spotkania będą również kibice, którzy w ten weekend wybiorą się na Borussia Park w Mönchengladbach, przede wszystkim dlatego, że będzie to spotkanie derbowe. Tych wprawdzie w Nadrenii Północnej-Westfalii nigdy nie brakowało, ale starcie z lokalnym rywalem zawsze wyzwala dodatkowe emocje. W minionych latach to BMG była klubem, który sprawiał większe lub mniejsze niespodzianki w Bundeslidze i regularnie plasował się na czołowych lokatach, tymczasem w tych rozgrywkach Źrebaki zajmują odległą 11. lokatę, podczas gdy Kozły notują rewelacyjny początek sezonu.


Przez pierwszych 7 kolejek podopieczni Petera Stögera pozostawali niepokonani na krajowym podwórku, dając w tym czasie odpór takim drużynom jak Bayern czy Schalke. Życiową formę złapał Francuz Anthony Modeste, który zdobywa bramki niemal na zawołanie. To wszystko sprawia, że obecnie Kolonia znajduje się w tabeli pięć oczek wyżej niż Gladbach, które w dziesięciu ligowych potyczkach zdołało wygrać tylko trzykrotnie, a do tego ma ujemny bilans bramkowy. Historia pojedynków obu drużyn z zachodniej części Niemiec, mimo pozornej różnicy klas, wcale nie faworyzuje jednak podopiecznych André Schuberta. W ostatnich czterech meczach Borussia wygrywała dwukrotnie, raz padł remis, a jedno zwycięstwo odniosło Köln.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *