Zapo 21 kolejki BL - foto główne

Opadają powoli emocje po pierwszym w tym roku, ale za to bardzo intensywnym spotkaniu z fazą pucharową Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Piłkarze nie mogą jednak liczyć na odpoczynek. W Bundeslidze trudne mecze czekają właśnie zespoły, które mają za sobą ciężkie boje na arenie międzynarodowej – mistrzowie z Monachium zmierzą się z berlińską Herthą, Borussia Dortmund podejmie VfL Wolfsburg, a Schalke wybierze się na trudny teren do Kolonii. W tej sytuacji swojej szansy na ponowne skrócenie rosnącego ostatnio dystansu do Bawarczyków może upatrywać mierzący się z Borussią Mönchengladbach wicelider z Lipska. Czerwone Byki bowiem, w przeciwieństwie do obrońcy tytułu, całą swoją uwagę mogą skupić na rozgrywkach ligowych, a trener Hassenhüttl nie musi się bać o zmęczenie zawodników rywalizacją co trzy dni.

Kto będzie górą w spotkaniu przyjaciół?

Do ciekawego starcia dojdzie na Signal Iduna Park, gdzie Borussia Dortmund zmierzy się z Wolfsburgiem. Oba zespoły dysponują – przynajmniej teoretycznie – niezwykle silnymi formacjami ofensywnymi. Bez dwóch zdań – pod tym względem jest to zarówno krajowa, jak i europejska czołówka. Podopieczni Valériena Ismaëla mają jednak ogromny problem z wykorzystaniem swojego niemałego przecież potencjału. Drużyna Wilków wciąż nie zachwyca ani grą, ani skutecznością, mimo że w swoich szeregach ma takie gwiazdy jak Mario Gómez, Daniel Didavi, Yunus Mallı, Jakub Błaszczykowski czy Paul-Georges Ntep. Ofensywny potencjał BVB jest jeszcze bardziej imponujący i nie sposób zarzucić Thomasowi Tuchelowi, że niedostatecznie go wykorzystuje, bowiem tylko Bayern Monachium strzelił w tej edycji Bundesligi więcej bramek niż Żółto-Czarni. W tym sezonie w szeregach Dortmundczyków zawodzi zwłaszcza skuteczność na wyjazdach i dziurawa obrona. Podczas gdy u siebie Borussia pozostaje niepokonana, w delegacjach zanotowała w lidze już cztery porażki, a o słabości formacji defensywnej niech świadczy fakt, że tylko w jednym z ostatnich trzynastu oficjalnych spotkań BVB nie straciła bramki.


Sobotnie spotkanie będzie okazją do miłych spotkań dla wielu zawodników. Ogromne znaczenie dla Jakuba Błaszczykowskiego będzie miał kolejny powrót na stadion, na którym przez siedem lat z powodzeniem występował i był uwielbiany przez trybuny. Reprezentant Polski na pewno skorzysta z okazji do porozmawiania z dawnymi kolegami, podobnie zresztą jak Mikel Merino i Borja Mayoral, którzy znają się z młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii, koledzy z kadry Portugalii: Vieirinha i Raphaël Guerreiro oraz pamiętający niedawne wspólne występy w Stade Rennais Ntep i Dembélé.




Czy RB Lipsk powróci na zwycięski szlak?

W Bundeslidze rozegrano zaledwie trzy kolejki rundy rewanżowej, a rewelacyjny beniaminek z Saksonii już zanotował tyle samo porażek, ile jesienią (nie licząc odpadnięcia po dogrywce z Dynamem Drezno w DFB Pokal – dod. red.)! Wtedy niespodziewanie Lipsk uległ Ingolstadt i zanotował wkalkulowaną klęskę na Allianz Arena. W Rückrunde RB poradził sobie najpierw z Hoffenheim, a potem w kiepskim stylu poległ z Borussią Dortmund i piętnastym w tabeli Hamburgerem SV. O ile strata punktów na Signal Iduna Park nikogo na Red Bull Arena szczególnie nie zmartwiła, o tyle bolesna klęska aż 0:3 przed własną publicznością z fatalnie spisującą się ostatnio ekipą Markusa Gisdola musiała wywołać alarm w szeregach Czerwonych Byków.


Strata punktów w starciu z HSV jest tym bardziej niepokojąca, że przed tygodniem Ralph Hassenhüttl miał już do dyspozycji wszystkich kluczowych zawodników. O ile w meczu w Dortmundzie nie mogli wystąpić Emil Forsberg, Timo Werner i Diego Demme, o tyle w ostatnim spotkaniu wszyscy ci gracze byli przewidziani do gry! Przewaga Bayernu Monachium nad drugim w tabeli beniaminkiem wzrosła już do siedmiu oczek, a to dystans, który będzie bardzo ciężko zniwelować tak niedoświadczonej ekipie jak RasenBallsport. Jeśli Ralph Hassenhüttl i jego podopieczni poważnie myślą o miejscu na podium na koniec sezonu, powinni szybko poprawić swoją grę w rundzie wiosennej. W najbliższej kolejce czeka ich wyjazd do Mönchengladbach na spotkanie z miejscową Borussią, która po wznowieniu rozgrywek zanotowała komplet zwycięstw. To będzie ważny i zarazem kolejny trudny test dla młodych, niedoświadczonych, ale niezwykle ambitnych piłkarzy z Saksonii.


Czy to już koniec rewolucji w Bundeslidze?

Ten sezon Bundesligi rozpoczął się fantastycznie, a z każdą kolejną jesienną serią gier robiło się jeszcze ciekawiej. Po raz pierwszy od wielu lat różnice punktowe w górnej części tabeli nie były większe niż 2-3 oczka, wreszcie do walki o wyższe cele włączyło się pokaźniejsze grono ekip, a wyniki spotkań nie były tak przewidywalne, jak w ubiegłych kampaniach. A to głównie zasługa czterech zespołów, po których nikt nie spodziewał się tak wyśmienitej formy, a właśnie one sprawiły, ze trwający sezon ligi mistrzów świata jest tak emocjonujący – chodzi oczywiście o RB Lipsk, Eintracht Frankfurt, TSG 1899 Hoffenheim i Herthę BSC.


O problemach Rasenballsport po wznowieniu rozgrywek już wspominaliśmy. Niepokoi jednak to, że podobną tendencję spadkową widać u wszystkich tych ekip, które dawały dotychczas tak wiele radości fanom niemieckiej piłki klubowej. Niepokonane jesienią Hoffenheim już zanotowało dwie porażki po przerwie zimowej, podobnie zresztą jak tracący po Bayernie najmniej bramek Eintracht Frankfurt. Z kolei zajmująca trzecią lokatę na koniec 2016 roku Hertha w czterech meczach rozegranych w nowym roku aż trzykrotnie schodziła z boiska na tarczy…


W tej sytuacji najlepiej odnajdują się drużyny najbardziej doświadczone, a więc Bayern, który nie przepuścił okazji, aby odskoczyć reszcie stawki i Borussia Dortmund, która ma jednak swoje problemy, ale z biegiem czasu powinna prezentować się coraz lepiej. Mało kto spodziewał się, że szturm wspomnianej czwórki na czołowe lokaty skończy się odwróceniem układu sił w Bundeslidze, jednak po cichu liczono, że konkurencja w niemieckiej elicie mocno się zaostrzy. Czy „czwórka zaskoczeń” wróci jeszcze do formy, jaką prezentowała jesienią? A może czeka nas szybki powrót do tej samej, szarej i odrobinę nudnej rywalizacji wzorem lat ubiegłych?


Czy Bayern przełoży formę z Ligi Mistrzów na krajowe podwórko?

Krytyka, jaka spadła w ostatnich tygodniach na Carlo Ancelottiego i jego podopiecznych wykraczała daleko poza to, z czym musiał sobie radzić Josep Guardiola. Bayern, choć wygrywał, prezentował się w ostatnich meczach wręcz fatalnie. Obawy o to, jak w tej sytuacji Bawarczycy poradzą sobie w Lidze Mistrzów z rozpędzonym Arsenalem były więc uzasadnione i dotyczyły niemal każdego kibica Gwiazdy Południa. W środowy wieczór w Monachium panowało zatem ogromne napięcie, które zostało rozładowane dopiero w drugiej połowie spotkania, gdy gospodarze dali popis umiejętności i rozbili bezradny zespół Arsène’a Wengera aż 5:1.


Jak się okazuje, praca Ancelottiego przynosi na Allianz Arena zamierzone efekty, choć na co dzień w zmaganiach na krajowym podwórku tego nie widać. Dlatego teraz, gdy emocje po meczu Champions League już opadły, pojawia się pytanie, czy mistrzowie Niemiec zdołają po krótkim odpoczynku wystarczająco się zmotywować i podejść równie poważnie do zbliżającego się spotkania wyjazdowego z Herthą w Bundeslidze? Chyba nikt nie chciałby bowiem ponownie zobaczyć na boisku nieskutecznej i zagubionej zbieraniny wybitnych piłkarzy, jak w meczach z Freiburgiem, Werderem czy Schalke…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *