Zapo 28 kolejki BL - foto główne

Najpierw Revierderby, potem wizyta Bayernu na stadionie trzeciej drużyny ligi, a teraz Der Klassiker – Bundesliga serwuje właśnie kibicom prawdziwą piłkarską ucztę, na której każde kolejne danie wydaje się jeszcze bardziej wykwintne od poprzedniego. Kwietniowy maraton, a zwłaszcza ranga meczów, które przypadły właśnie na ten okres, czyni nadchodzące starcie dwóch największych firm w Niemczech jeszcze bardziej elektryzującym. Borussia przed tygodniem zremisowała w derbach Zagłębia Ruhry, a Bayern przegrał we wtorek starcie na szczycie z Hoffenheim. Zawodnicy obu drużyn wyjdą więc na murawę Allianz Areny ze świadomością, że przeciwnika można zranić. Na stole pojawi się zatem solidny kawał futbolowego mięsa, ale znajdzie się też coś dla wegetarian. Także w najbliższej kolejce Schalke zmierzy się bowiem z Wolfsburgiem, a RB Lipsk podejmie Bayer Leverkusen.

Czy bezpośredni pojedynek snajperów rozwieje wątpliwości?

Rywalizacja o miano najlepszego strzelca ligi niemieckiej już od dłuższego czasu rozgrywa się pomiędzy Robertem Lewandowskim a Pierre-Emerickiem Aubameyangiem. W tej kampanii tuż za ich plecami plasuje się Anthony Modeste, jednak Francuz, nawet jeśli będzie w stanie do końca sezonu dotrzymać genialnej dwójce tempa w rywalizacji o miano najskuteczniejszego piłkarza rozgrywek, nie powinien zdominować rozważań na temat najlepszego napastnika Bundesligi.


Co ciekawe, choć już drugi rok z rzędu indywidualne wyniki „Auby” i „Lewego” są na bardzo podobnym poziomie, niemal każdy ekspert wypowiadający się w tej sprawie podkreśla wyższość Polaka nad Gabończykiem. Najczęściej pojawiającym się argumentem na korzyść kapitana kadry Nawałki jest umiejętność stworzenia bramki „z niczego” i wzięcia na siebie odpowiedzialności za korzystny wynik, czego brakuje afrykańskiemu snajperowi BVB. Aubameyang często zawodzi swoją drużynę w kluczowych momentach, a gole zdobywa w mniej ważnych meczach – zupełnie odwrotnie niż Lewandowski, który pomaga zespołowi zawsze, gdy tego potrzebuje.


Po 27. kolejkach Bundesligi na czele najskuteczniejszych plasuje się atakujący Żółto-Czarnych z 25. trafieniami na koncie. Jedną bramkę mniej zgromadził supersnajper Bayernu, a francuski gwiazdor Kolonii legitymuje się wynikiem o dwa gole gorszym od Lewandowskiego. Polak prezentuje fantastyczną formę, ale rywale nie zamierzają oddawać prestiżowej „armatki” bez walki. Być może bezpośredni pojedynek lidera z wiceliderem tej klasyfikacji choć odrobinę rozjaśni sytuację.




Dla kogo ważniejszy będzie Klasyk, a dla kogo Liga Mistrzów?

W środku tygodnia Bayern Monachium rozgrywał mecz na szczycie z TSG 1899 Hoffenheim – aktualnie trzecią siłą ligi mistrzów świata. Kibice oczekiwali wielkiego widowiska, które zapewnili jednak tylko piłkarze gospodarzy. Carlo Ancelotti swoimi decyzjami personalnymi wyraźnie dał do zrozumienia, że mistrzowie Niemiec mają na tym etapie sezonu.inne priorytety, szczególnie że ich przewaga w tabeli nad grupą pościgową jest już bardzo bezpieczna. Zrodziły się zatem wątpliwości, czy włoski szkoleniowiec rzuci wszystkie siły już na szlagier z Borussią, czy ponownie oszczędzi najważniejszych piłkarzy i wypuści ich na boisko dopiero w arcyważnym meczu Champions League z Realem Madryt?


Przeciwko Wieśniakom eksperymentalnie zestawiony był przede wszystkim środek pola Bawarczyków, gdzie rolę dwóch defensywnych pomocników pełnili Renato Sanches i Xabi Alonso, a więc zawodnicy, którzy nie mogą liczyć na występy w najważniejszych meczach sezonu. Za plecami Roberta Lewandowskiego „Carletto” wystawił wyjątkowo Arturo Vidala, prawdopodobnie licząc, że występ na tej pozycji będzie kosztował Chilijczyka mniej sił niż na nominalnej. Ponadto miejsce na boku obrony zajął Rafinha, a na lewej pomocy Kingsley Coman. Oznacza to, że Ancelotti dokonał znaczących rotacji aż na pięciu pozycjach, co drastycznie obniżyło poziom gry zespołu z Monachium. Do takiego rozwiązania 57-latka zmusiły poniekąd także kontuzje – poza jego dyspozycją na spotkanie na Rhein-Neckar-Arena byli Thomas Müller, Douglas Costa czy Manuel Neuer. Z dwóch ostatnich trener Gwiazdy Południa prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać również w najbliższy weekend. Do składu Bayernu powróci za to Thiago Alcantara, który nie ze względu na kontuzję, a decyzją trenera nie znalazł się we wtorek nawet na ławce rezerwowych. Panikę wśród kibiców FCB wywołała również informacja, że czwartkowego treningu nie dokończył Robert Lewandowski, ale wszystko wskazuje na to, iż na konfrontację z Borussią warszawianin będzie już w pełni sił.


Ogromne problemy kadrowe mają również Dortmundczycy, a co za tym idzie Thomas Tuchel, który przecież musi myśleć również o zbliżającym się pojedynku ćwierćfinałowym z Monaco w Lidze Mistrzów. Poza kadrą zespołu z Nadrenii Północnej-Westfalii na pewno znajdą się Durm, Schürrle i Reus, pod dużym znakiem zapytania stoją występy Piszczka, Kagawy i Weigla, a nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie Marca Bartry. Okoliczności sprawiają więc, że kibice muszą być przygotowani na mecz odrobinę mniej elektryzujący niż w ostatnich latach.




Czy wicelider potwierdzi powrót do formy?

Na początku rundy rewanżowej rewelacyjny beniaminek z Lipska złapał poważną zadyszkę, która mogła go kosztować nawet pozycję premiowaną grą w Lidze Mistrzów, zdawało się, dla Czerwonych Byków zarezerwowaną. RasenBallsport przegrał wiosną już cztery mecze, co potwierdzało opinie o możliwych problemach z ustabilizowaniem formy. W ostatnich dwóch spotkaniach podopieczni Hassenhüttla zdobyli wprawdzie sześć punktów, ale w pojedynkach z 18. i 15. drużyną w tabeli.

Teraz nadchodzi test znacznie poważniejszy, bo na Red Bull Arena przyjeżdża Bayer Leverkusen. Aptekarze grają w tym sezonie znacznie poniżej oczekiwań, ale nie zmienia to faktu, że dysponują ogromną siłą zarówno w ataku, jak i w defensywie. Od czasu do czasu piłkarzom B04 zdarzają się mecze, w których ten ogromny potencjał wykorzystują. Będzie to zatem pojedynek drużyn bardzo w ostatnim czasie kapryśnych, ale posiadających niewątpliwą jakość. Być może czeka nas widowisko na miarę tego, które podopieczni Tayfuna Korkuta stworzyli niedawno przeciwko Wolfsburgowi.


Jak Andries Jonker zareaguje na pierwszą porażkę?

Valérien Ismaël w ostatnich tygodniach pracy w Wolfsburgu był pod tak mocnym ostrzałem, skądinąd zasłużonej, krytyki ze strony mediów, że ciężko było nie zrobić dobrego wrażenia po przejęciu po nim zespołu. Ale Jonker zaprezentował się z dobrej strony nie tylko w porównaniu z niezbyt kompetentnym poprzednikiem. Holender faktycznie odmienił grę Wilków, przede wszystkim poprawiając skuteczność swoich ofensywnych piłkarzy.


Kluczem do ostatnich sukcesów VfL-u okazał się Mario Gómez, który strzelił sześć bramek w czterech pierwszych meczach pod wodzą nowego szkoleniowca. Wolfsburg wywalczył w tym czasie osiem punktów, co jest wynikiem całkiem zadowalającym, szczególnie mając w pamięci rezultaty osiągane pod wodzą poprzedniego szkoleniowca.

W minionej kolejce 54-letni trener musiał jednak po raz pierwszy uznać wyższość rywali – jego zespół niespodziewanie przegrał u siebie z Freiburgiem 0:1. W ten weekend podopieczni Jonkera zmierzą się z Schalke, które również nie popisało się w ostatnim meczu ulegając Werderowi aż 0:3. Obie drużyny mają jakość i coś do udowodnienia sobie oraz kibicom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *