Zapo 6 kolejki BL 2017-18 - foto główne

Za nami już pięć serii gier w niemieckiej Bundeslidze, a wielki Bayern Monachium wciąż nie potrafi wdrapać się na fotel lidera, który w poprzednich latach zwykł zajmować tuż po inauguracji i pozostawał na nim aż do końca sezonu. Zdarzało się, jak choćby przed rokiem w przypadku RB Lipsk, że na tydzień lub dwa, na fali jesiennej euforii, któryś z pretendentów spychał Bawarczyków ze szczytu tabeli, ale były to odosobnione i mało znaczące epizody. Tymczasem na początku nowych rozgrywek Die Roten muszą dość nieoczekiwanie wcielić się w rolę goniącego. Uciekającym? Borussia Dortmund. Na usta sympatyków ligi mistrzów świata ciśnie się więc pytanie: czy w tej kampanii wreszcie zobaczymy prawdziwy wyścig po mistrzowską paterę zamiast zwyczajowego, nieco nudnego przemarszu Bayernu po tytuł? Na tym etapie sezonu nie sposób tego stwierdzić, dlatego na razie proponujemy zapoznać się z odpowiedziami na kluczowe pytania przed rozpoczynającą się szóstą kolejką.

Czy Borussia Dortmund utrzyma pozycję lidera?

Po drużynie z Zagłębia Ruhry z każdym tygodniem coraz mocniej widać holenderski stempel Petera Bosza. Środowe starcie z HSV nie było wprawdzie zbyt okazałą wizytówką stylu gry nowej Borussii, ale w takich pojedynkach liczą się przede wszystkim trzy punkty. Choć staje się to już powoli kolejnym, utartym piłkarskim porzekadłem, nie można uciec od prostej prawdy, iż mistrzostwo zdobywa się właśnie takimi meczami – pewnie wygranymi ze słabszym rywalem, nawet pomimo gorszego dnia.


Podopieczni holenderskiego szkoleniowca na mecz z hamburczykami wyszli lekko otępiali, bez charakterystycznego błysku w oku, a mimo to wypunktowali rywala i gładko wygrali 3:0. Co warte podkreślenia, konfrontacja na Volksparkstadion była raczej wyjątkiem niż regułą – w większości spotkań za kadencji Bosza mieliśmy bowiem okazję oglądać Borussię nie tylko skuteczną, ale i efektowną.

Szyki menedżerowi Żółto-Czarnych pokrzyżować może stara zmora dortmundczyków – kontuzje. Sezon jeszcze na dobre się nie rozkręcił, a BVB już może otworzyć mały szpital. Do kontuzjowanych od dłuższego czasu Reusa i Guerreiro należy dodać Sebastiana Rodego, Marcela Schmelzera, Marca Bartrę, André Schürrle, Jeremy’ego Toljana, Mario Götzego i Erika Durma. Łącznie czterech wykluczonych z gry i pięciu z lekkimi urazami bądź już prawie zaleczonymi, a do tego rekonwalescent Julian Weigl, który do treningu z pełnym obciążeniem po długiej przerwie powrócił raptem kilka dni temu. Dla trenera Bosza będzie to kolejny poważny sprawdzian – aby utrzymać dobrą atmosferę wokół drużyny, wypada mu poradzić sobie z nawałnicą kontuzji lepiej niż poprzednikowi, choć do rozmiarów plagi, jaka spadła w zeszłym roku na Thomasa Tuchela i jego podopiecznych, obecnym kłopotom Borussii jeszcze bardzo daleko…


Czy Bayern znów poskromi Wilki?

Bilans bramkowy bezpośrednich pojedynków Bayernu z Wolfsburgiem w poprzednim sezonie wyniósł aż 12:0. Bawarczycy dwukrotnie upokarzali piłkarzy VfL-u w lidze pogromami 5:0 i 6:0, a w Pucharze odprawili ich z kwitkiem dzięki skromnemu zwycięstwu 1:0. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze dwa i pół roku temu Wolfsburg potrafił ograć Bayern 4:1. Regres formy Wilków od tamtej zakończonej wicemistrzostwem kampanii cały czas postępuje i gdy już wydaje się, że zespół z miasta Volkswagena sięgnął dna i musi się od niego niedługo odbić, ten osuwa się jeszcze mocniej w otchłań piłkarskiej nijakości.

A przecież w swoich szeregach Wolfsburg ma trzykrotnego mistrza Niemiec i zdobywcę Champions League Mario Gómeza, dwukrotnego triumfatora Bundesligi Jakuba Błaszczykowskiego, mistrza Europy Vieirinhę, świeżo upieczonych młodzieżowych mistrzów Starego Kontynentu – Yannicka Gerhardta i Maximiliana Arnolda, kilka wielkich talentów młodego pokolenia, jak Divock Origi, Riechedly Bazoer czy Kaylen Hinds i całą plejadę doświadczonych, klasowych graczy, z Jeffreyem Brumą i Ignacio Camacho na czele. To doprawdy niepojęte, że da się grać tak fatalnie z tak wyśmienitą kadrą…

Źródło: Kicker
Kadra VfL Wolfsburg na sezon 2017/18; Źródło: Kicker

W zeszłym tygodniu w klubie z Dolnej Saksonii doszło do zmiany na stanowisku trenera. Za Odrą już przed rozpoczęciem rozgrywek spekulowano, że to właśnie Andries Jonker może być pierwszym zwolnionym szkoleniowcem w tym sezonie Bundesligi, ale że nastąpi to już po czwartej kolejce nie spodziewał się chyba nikt. Holender zdawał się posiadać odpowiednią charyzmę i jednocześnie warsztat, aby wyprowadzić Wolfsburg na prostą. Niestety, po Dieterze Heckingu i Valérienie Ismaëlu poległ również on. Włodarze VfL-u sięgnęli po Martina Schmidta – trenera, który objął ekipę 1. FSV Mainz 05 po tym, jak Thomas Tuchel odszedł do Borussii Dortmund i wprowadził drużynę z Moguncji do europejskich pucharów. Ostatnia kampania była już jednak w wykonaniu popularnych Zero-piątek kompletnie nieudana i po jej zakończeniu Schmidt odszedł z Opel Arena.


Ciężko oprzeć się wrażeniu, że po raz kolejny w Wolfsburgu działają na oślep, podejmując decyzje nieprzemyślane i pozbawione długofalowej wizji rozwoju. W swoim debiucie przeciwko Werderowi Schmidt wywalczył remis, ale teraz czeka go znacznie trudniejszy test. Optymistycznym akcentem dla Wilków może być fakt, że ostatni ligowy mecz na Allianz Arena Bayern przegrał z Mainz prowadzonym wówczas przez Martina Schmidta. Dla równowagi przypomnijmy jednak, że w piątek 22 września 2017 roku, a więc w dniu, w którym Bawarczycy podejmą VfL, mijają dokładnie dwa lata od nieziemskiego wyczynu Roberta Lewandowskiego i jego pięciu bramek w dziewięć minut właśnie w meczu z Wolfsburgiem…



Kto okaże się lepszy: młody czy młodszy?

W ten weekend dojdzie do konfrontacji dwóch najmłodszych trenerów w stawce: Juliana Nagelsmanna (30 lat) i Domenico Tedesco (32 lata). Różnic pomiędzy tymi dwoma szkoleniowcami jest co nie miara, ale ze względu na wiek są nieustannie ze sobą porównywani i zestawiani w najróżniejszych kontekstach. Abstrahując jednak od zupełnie innego stylu zarządzania i filozofii futbolu, tym, co ich przede wszystkim różni, jest doświadczenie. Nagelsmann ma na koncie już 59 meczów w Bundeslidze, podczas gdy jego nieco starszy kolega zaledwie 5. Oczywiście nie czyni to menedżera Hoffenheim weteranem, wszak jego staż w seniorskiej piłce to i tak około 5% liczby spotkań poprowadzonych w karierze trenerskiej przez Carlo Ancelottiego. Dość powiedzieć, że Tedesco i Nagelsmann mają w sumie tylko cztery lata więcej niż sam Włoch…


Próżno szukać tego typu pojedynków w innych topowych ligach Europy. A trzeba przyznać, że starcie dwóch trzydziestolatków na ławkach trenerskich medialnie sprzedaje się wyśmienicie. Jednak poza wszelkimi aspektami wizerunkowymi, na które wpływają młodzi szkoleniowcy, Schalke i Hoffenheim przede wszystkim wymiernie korzystają sportowo na zatrudnianiu tych wciąż nieopierzonych fachowców. W końcu Nagelsmann w ciągu roku wyciągnął Wieśniaki ze strefy spadkowej prosto do europejskich pucharów, a Tedesco jako pierwszy menedżer od lat potrafił odważnie wejść do szatni Königsblauen, zrobić w niej gruntowne porządki i skutecznie rozpocząć sezon. Po pięciu kolejkach jego zespół zajmuje szóstą lokatę w tabeli, podczas gdy ekipa z przedmieść Sinsheim plasuje się o trzy lokaty wyżej.




Kto dołączy do grupy pościgowej za Lewandowskim?

Polski super snajper już w pierwszej kolejce objął prowadzenie w tabeli strzelców i na razie nie zamierza go oddawać. Po pięciu seriach gier Robert Lewandowski ma na koncie sześć trafień. Za jego plecami plasuje się Pierre-Emerick Aubameyang z wynikiem gorszym o jednego gola, a dalej mamy już całą plejadę zawodników z czterema zdobytymi bramkami: Alfreð Finnbogason, Mathew Leckie, Timo Werner, Martin Harnik i Mark Uth. Oni będą teraz robić wszystko, aby nie dać zbyt mocno uciec dwójce wyborowych snajperów Bayernu i Borussii.


Ponadto zdaje się, że to ostatni moment, aby doskoczyć do duetu, który bez wątpienia będzie błyskawicznie uciekał reszcie stawki. Początek kampanii 2017/18 sugeruje, że tempo wyścigu o koronę Króla Strzelców może być jeszcze większe niż przed rokiem, kiedy to przecież po raz pierwszy od dziesięcioleci dwóm zawodnikom udało się złamać barierę 30 goli w jednym sezonie Bundesligi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *