Zapo 7 kolejki BL 2017-18 - foto główne

Źle się dzieje ostatnimi czasy w niemieckiej piłce klubowej. Już poprzedni sezon na arenie międzynarodowej w wykonaniu zespołów zza Odry przyniósł niepokojąco słabe wyniki, ale prawdziwa katastrofa ma miejsce dopiero w tym roku. W drugiej serii gier europejskich pucharów wszyscy (!) przedstawiciele Bundesligi przegrali swoje spotkania, a w pierwszej tylko Bayern zainkasował trzy punkty. Kilka dni po nieudanych rywalizacjach z zagranicznymi przeciwnikami czeka ich ponownie walka na krajowym podwórku, gdzie trzeba będzie zmazać plamę po wyjątkowo mizernych występach w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Przed nami 7. kolejka ligi mistrzów świata i cztery najważniejsze pytania przed jej rozpoczęciem.

Jak zadebiutuje Willy Sagnol?

W czwartkowe popołudnie Bawarią wstrząsnęła zaskakująca wieść o zwolnieniu trenera Carlo Ancelottiego. Wyniki, jakie Bayern osiągał pod batutą doświadczonego Włocha od początku nie były w pełni zadowalające, ale decyzja o zwolnieniu 58-letniego szkoleniowca akurat teraz spadła na sympatyków Die Roten niczym grom z jasnego nieba. Czarę goryczy przelała środowa porażka z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. Bawarczycy ulegli w fatalnym stylu Neymarowi i spółce aż 0:3.


Od razu po zakończeniu hitowego starcia na Parc des Princes Karl-Heinz Rummenigge zapowiadał, że klub zamierza wyciągnąć konsekwencje. Jednak nawet wtedy wielu nie wierzyło, że może chodzić o zmianę na stołku trenerskim. Tymczasem w czwartek oficjalnie ogłoszono, że FCB rozstaje się z Ancelottim, o czym miały zadecydować nie tylko wyniki sportowe, ale również sytuacja wewnątrz klubu, do jakiej doprowadził były trener Milanu, Chelsea czy Realu Madryt. Podobno popularny „Carletto” pozostawał w konflikcie z aż pięcioma znaczącymi piłkarzami Gwiazdy Południa!


Według jednej z teorii Ancelotti celowo działał na szkodę Bayernu i… własnego wizerunku, aby doprowadzić do swojego zwolnienia. Włoch zamierza bowiem skorzystać z lukratywnej oferty, jaką otrzymał z Chin. Jednym z elementów tej strategii miało być niewyjaśnianie niezrozumiałych decyzji personalnych przed meczem z PSG. Według doniesień medialnych Ancelotti wywiesił jedynie w szatni kartkę z wybranym przez siebie składem, w którym zabrakło miejsca dla Matsa Hummelsa, Jérôme’a Boatenga, Arjena Robbena i Francka Ribéry’ego, a więc czterech spośród pięciu graczy, z którymi rzekomo pozostawał w konflikcie…


Dziś bawarski klub znajduje się w niezwykle skomplikowanej sytuacji. Znalezienie w tym momencie klasowego menedżera będzie niezmiernie trudne, ale mało prawdopodobne jest również powierzenie zespołu 27-krotnego mistrza Niemiec mniej znanemu fachowcowi i niejako spisanie sezonu na straty. Z oczywistych względów wielu widzi w roli następcy Ancelottiego Thomasa Tuchela, wszak 44-latek pozostaje bezrobotny odkąd rozstał się z Borussią Dortmund, a więc jest do wzięcia od zaraz. U bukmacherów zdecydowanym faworytem jest z kolei Julian Nagelsmann, którego już od dawna łączy się z Bayernem.


Na razie obowiązki pierwszego trenera Die Roten przejął Willy Sagnol, dotychczasowy asystent Ancelottiego. To on poprowadzi drużynę ze stolicy Bawarii w najbliższym meczu z berlińską Herthą. Wątpliwe jednak, aby właśnie w rękach niedoświadczonego w szkoleniowym fachu Francuza pozostawiono monachijskiego giganta na resztę kampanii 2017/18.




Czy Borussia Dortmund utrzyma pozycję lidera?

Z problemów swojego największego rywala skrzętnie korzysta Borussia Dortmund, która pod wodzą Petera Bosza notuje fantastyczny start. Po sześciu kolejkach Bundesligi Die Schwarzgelben mają na koncie 16 punktów i mogą pochwalić się imponującym bilansem bramowym 18:1 – najlepszym w historii ligi na tym etapie rozgrywek! Bayern od początku bieżącej kampanii ogląda w tabeli plecy BVB, a ta nie zwalnia tempa. Przynajmniej na krajowym podwórku…


W Champions League sytuacja Dortmundczyków nie wygląda bowiem już tak dobrze. Po dwóch seriach gier podopieczni Bosza mają na koncie okrągłe zero po stronie zdobyczy i sześciopunktową stratę do liderujących Realu Madryt i Tottenhamu Hotspur. Wicemistrzowie Niemiec najpierw przegrali na wyjeździe z Kogutami 1:3, a we wtorek ulegli u siebie obrońcy tytułu w identycznym stosunku. Tym samym już pod koniec września, pomimo świetnej formy ligowej, wyjście z grupy urosło dla Borussii do rangi arcytrudnego wyzwana.


W siódmej kolejce niemieckiej ekstraklasy ekipę z Zagłębia Ruhry czeka spotkanie z Augsburgiem na jego terenie. Jeśli przechodzący trudny okres Bayern zgubi punkty w Berlinie, wtedy zakończona zwycięstwem wycieczka do zachodniej Bawarii da Żółto-Czarnym znaczącą przewagę nad głównym rywalem w walce o mistrzostwo.




Czy Derby Północy nie zawiodą?

Mniej więcej na tym etapie poprzedniego sezonu w Werderze Brema doszło do zmiany trenera – zwolniono Viktora Skripnika, a w jego miejsce tymczasowo wskoczył Alexander Nouri. W Bremie przymierzano się wówczas do zatrudnienia Markusa Gisdola i nikt nie miał wątpliwości, że jeśli działacze Die Grün-Weißen dogadają się z byłym trenerem Hoffenheim, to Nouri wróci do roli asystenta. Gisdol jednak zdecydował się przyjąć ofertę z Hamburga i zaledwie 38-letni wychowanek pozostał na stanowisku pierwszego trenera Werderu. Przez jakiś czas było mu ciężko o dobre rezultaty, ale wkrótce Werder pod jego wodzą rozpoczął zwycięski marsz w górę tabeli. Koniec końców Nouri omal nie wprowadził Bremeńczyków do strefy pucharowej, natomiast Gisdol tradycyjnie walczył z HSV o utrzymanie.


Dziś oba kluby znów spotykają się będąc w trudnych sytuacjach – Werder okupuje bowiem przedostatnią pozycję w tabeli, a Hamburger SV znajduje się tuż nad strefą spadkową. Die Rothosen świetnie rozpoczęli nową kampanię – od dwóch triumfów, ale już w kolejnych czterech spotkaniach nie byli w stanie zdobyć choćby punktu. Z kolei Die Werderaner tradycyjnie grają ładną dla oka piłkę, prezentując przy tym wysoką jakość piłkarską, ale nie potrafią przełożyć tego na zwycięstwa. Derby Północy to jednak idealny moment na zainkasowanie premierowego kompletu punktów w tym sezonie.




Czy Martin Schmidt triumfalnie powróci do Moguncji?

Przez ostatnie dwa sezony Martin Schmidt był trenerem 1. FSV Mainz 05. Na stanowisku pierwszego szkoleniowca popularnych Zero-Piątek zastąpił Thomasa Tuchela i sprawił, że w Moguncji szybko zapomniano o autorytarnym chudzielcu. W debiutanckich rozgrywkach na Opel Arena Schmidt wywalczył wraz ze swoimi piłkarzami niespodziewany awans do Ligi Europy. Jego zespół prezentował dość efektowny futbol i niejednokrotnie urywał punkty znacznie bardziej renomowanym rywalom. Dość powiedzieć, że drużynie z byłego RFN udało się chociażby dwukrotnie upokorzyć bawarskiego giganta i to przed jego publicznością!


Kolejna kampania, w której Mainz musiało łączyć grę w Bundeslidze ze zmaganiami w Europa League okazała się jednak znacznie mniej udana i przez chwilę Die Nullfünfer musieli się nawet martwić o ligowy byt. Ostatecznie piłkarzom Schmidta udało się uniknąć gry w barażach, a z trenerem pożegnano się w atmosferze zgody i obustronnego przekonania, że to doskonała pora na zmiany. Ekipę z Moguncji przejął zatem Sandro Schwarz, a Austriak po kilku miesiącach odpoczynku objął posadę w Wolfsburgu jako następca Andriesa Jonkera. Pierwsze efekty jego pracy zdają się dawać nadzieję na powrót Wilków do formy, a co za tym idzie w górne rejony tabeli. Konfrontacja z byłym klubem obecnego opiekuna VfL-u będzie dobrą okazją do sprawdzenia, jak wiele udało mu się już zrobić w nowym miejscu pracy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *