Cztery najciekawsze sagi transferowe, które nie znalazły zakończenia w tegorocznym okienku - grafika

Letnie okienko transferowe 2019 przechodzi do historii. Wśród zaskakujących ruchów, spektakularnych wzmocnień, ale i kilku doprawdy szokujących transakcji, nie sposób nie wspomnieć o transferach, które ostatecznie nie dokonały się. Spekulacje prasowe oraz burze w social mediach ponownie sprawiły, że w te wakacje wielu sympatyków futbolu żyło piłkarskimi operami mydlanymi na kanwie potencjalnych zmian barw klubowych. Oto cztery naszym zdaniem najciekawsze transakcje, których nie udało się (jeszcze) sfinalizować.

Leroy Sané -> Bayern Monachium

Źródło: the42.ie
Źródło: the42.ie

Po tym, jak Arjen Robben i Franck Ribéry opuścili drużynę bawarskiego giganta, stało się jasne, że działacze Die Roten będą chcieli uzupełnić wyrwy powstałe na obu flankach. Niemalże od momentu otwarcia się letniego okienka transferowego celem numer jeden dla Bayernu stał się błyskotliwy Sané. Piłkarz Manchesteru City, mający za sobą bardzo dobry sezon 2018/19, w którym zdobył 10 bramek na poziomie Premier League i zanotował tyle samo asyst, nie zawsze może być jednak pewny miejsca w taktycznej układance Pepa Guardioli. Wobec niepodważalnej pozycji Sterlinga, coraz mocniejszej pozycji doświadczonego Mahreza oraz wysokiego ustawiania Bernardo Silvy, niejednokrotnie 23-letni reprezentant Niemiec musiał zajmować miejsce na ławce rezerwowych. Stało się więc jasne, że to idealny kandydat do odmładzanej ofensywy hegemona Bundesligi.


I kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że wychowanek SG Wattenscheid 09 trafi do Monachium, a na konto aktualnego czempiona Anglii powędruje rekordowa kwota opiewająca na blisko 100 mln €, sytuacja mocno się skomplikowała. W konfrontacji z Liverpoolem Sané zerwał więzadła krzyżowe w kolanie, co nomen omen pokrzyżowało plany sprowadzenia utalentowanego skrzydłowego na Allianz Arenę. Ostatecznie przyciśnięci do muru Bawarczycy zdecydowali się sięgnąć po doświadczonego wicemistrza świata – Ivana Perišicia, który zna smak rywalizacji w niemieckiej elicie, bowiem bronił już barw zarówno Borussii Dortmund, jak i Wolfsburga.


Paul Pogba -> Real Madryt

Źródło: standardmedia.co.ke
Źródło: standardmedia.co.ke

Historia rzekomej miłości Paula Pogby do Manchesteru United to bardzo burzliwy temat. W poprzednim sezonie Francuz odżył pod wodzą Ole Gunnara Solskjæra i pokazał, że może być istotnym ogniwem powolnie odradzającej się ekipy Czerwonych Diabłów. Nie od dziś wiadomo jednak, że chrapkę na usługi 26-letniego mistrza świata ma Real Madryt. Po tym, jak osoby związane ze środowiskiem piłkarza poinformowały działaczy z Old Trafford, że Pogba nie ma zamiaru przedłużać wygasającego w 2021 roku kontraktu, na tapecie od razu pojawił się temat przenosin rosłego pomocnika do białej części stolicy Hiszpanii.


Powracający na stanowisko trenera Królewskich Zinédine Zidane zażądał ponoć, aby Florentino Pérez jak najszybciej pozyskał jego rodaka mogącego grać na kilku pozycjach w drugiej linii. Kolejne oferty składane przez włodarzy 33-krotnego mistrza Primera División spotykały się jednak wyłącznie z uśmiechem politowania z angielskiej strony, a 8 sierpnia, kiedy okienko transferowe na Wyspach definitywnie się zatrzasnęło, stało się niemal pewne, że – mimo długo ciągnącej się sagi – do spektakularnej transakcji z udziałem reprezentanta Les Bleus tego lata nie dojdzie.


Gareth Bale -> Jiangsu Suning

Źródło: talksport.com
Źródło: talksport.com

O ile transfer Pogby do Realu Madryt wydaje się być kwestią czasu, o tyle temat przenosin Garetha Bale’a do Chin upadł równie szybko, jak się zaczął. Szorstkie relacje łączące Walijczyka z Zidane’m, gra w golfa zamiast przedsezonowych treningów z drużyną oraz szereg innych drobnych występków sprawiły jednak, że przez pewien czas zamierzano dosłownie wypchnąć z Estadio Santiago Bernabéu byłego gwiazdora Tottenhamu. Zainteresowanie wykazywały kluby z Chin, ale madrytczycy oczekiwali za transfer Bale’a pokaźnej sumy odstępnego. Samemu piłkarzowi nie uśmiechało się natomiast opuszczać Madrytu, w którym – przywołując słynną maksymę – ma klawe życie…


Kto wie, czy Bale’a w stolicy Hiszpanii nie zatrzymała… kontuzja Edena Hazarda. Francuski szkoleniowiec, zmuszony okolicznościami, wystawił 77-krotnego reprezentanta Cymru w pierwszej kolejce LaLiga przeciwko Celcie Vigo, a ten nie zawiódł. Półfinalista EURO 2016 udowodnił na Balaídos, że wciąż dysponuje niemałymi umiejętnościami. Sytuacja okazała się o tyle kuriozalna, że jeszcze w lipcu Zidane doradzał Bale’owi zmianę pracodawcy, a w połowie sierpnia stwierdził, że od teraz będzie polegał na Walijczyku tak, jak na każdym innym piłkarzu.


Paulo Dybala -> Manchester United

Źródło: goal.com
Źródło: goal.com

Brak sukcesów na arenie międzynarodowej, a także kosztowny transfer Matthijsa de Ligta sprawił, że Juventus znalazł się nieco pod ścianą. Przez całe lato wszelkiej maści spekulanci umiejscawiali Dybalę w Manchesterze United. Argentyńczyk miał być częścią rozliczenia za Romelu Lukaku, który podobno bardzo chciał dołączyć do ekipy Starej Damy, a którego mistrz Italii również chętnie by przygarnął. Szukający wzmocnień Czerwone Diabły także były gotowe pozyskać Dybalę, a pozbyć się niefigurującego w planach Solskjæra na bieżący sezon Belga. Tymczasem sytuację skomplikował… sam Dybala, odrzucając możliwość dołączenia do zespołu z Old Trafford. Ostatecznie Lukaku trafił do Interu Mediolan, a Argentyńczyk pozostał w Juventusie, gdzie jego perspektywy na grę są jednak dużą niewiadomą.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *