c34131bf37f8de8a99dadf5e6dca7c8c

Niemalże od razu po ostatnim gwizdku żałosnej rywalizacji pomiędzy Polską a Japonią, rozgorzała głośna dyskusja na temat potencjalnych następców Adama Nawałki. Mimo, że nie zapadła wtedy jeszcze ostateczna decyzja na temat dalszej przyszłości byłego opiekuna Górnika Zabrze, nikt nie miał wątpliwości, że ta formuła już się wyczerpała. Nowy selekcjoner miał zostać ogłoszony dopiero pod koniec lipca, ale nazwisko trenera pracującego ostatnio w Wiśle Płock pojawiło się zanim poznaliśmy zwycięzcę tegorocznego mundialu. Wobec tego, należy sobie zadać podstawowe pytanie: czy jest szansa na powodzenie tej zaskakującej misji?

Pięcioletnia kadencja 61-letniego trenera pozwoliła kadrze narodowej wydostać się z piłkarskich peryferii i awansować do pierwszej dziesiątki rankingu FIFA. Na zawsze w pamięci polskich kibiców pozostaną obrazki z historycznego zwycięstwa nad Niemcami, piastującymi wówczas tytuł najlepszej ekipy globu czy ćwierćfinału ostatniego turnieju o prymat na Starym Kontynencie.


Całość miała jednak także gorzki smak. Pasmo nieszczęść rozpoczęło się od przegranej, wyjazdowej potyczki z Danią w ramach eliminacji do ostatniego mundialu. Głównym problemem nie stała się dotkliwa porażka, ale słowa szkoleniowca Duńskiego Dynamitu, Åge Hareide, którymi Nawałka nazbyt się przejął. Z tego względu postanowił szukać remedium na to, że jego podopieczni są „zbyt łatwi do rozszyfrowania”. Uczynił to jednak w najgorszy możliwy sposób. Zamiast doskonalić to, co dobrze funkcjonowało, postanowił testować nowy system, który od samego początku nie zdawał egzaminu.

To zapoczątkowało anatomię upadku, która zakończyła się odpadnięciem już w fazie grupowej czempionatu,  a przede wszystkim zakończenie współpracy. Od samego początku wysokie miejsca na giełdzie następców zajmowali Cesare Prandelli, Gianni De Biasi czy Slaven Bilić. Z wypowiedzi Zbigniewa Bońka można było jednak nieśmiało wywnioskować, że będzie to trener z Bałkanów lub Włoch, ale ostatecznie zdecydowano o kontynuacji wizji z rodakiem na stanowisku selekcjonera. Takiego planu nikt nie brał dotychczas poważnie. Trudno było bowiem wskazać wartościowego kandydata, skoro Michał Probierz nie zamierzał żegnać się z Krakowem, a Czesław Michniewicz i Jacek Magiera mieli do wykonania swoje zadania z kadrami młodzieżowymi.


Prezes PZPN-u miał jednak w zanadrzu asa, którego żaden z szanowanych ekspertów wcześniej nie wymienił. Największym zaskoczeniem nie było jednak to, że misja została powierzona Jerzemu Brzęczkowi, ale to, że uczyniono to już kilkanaście dni przed planowaną prezentacją.

Mimo, że była to dość zaskakująca nominacja, należało okazać prezesowi zrozumienie i uszanować, że zamierza kontynuować swoje wyobrażenie, zapoczątkowane zatrudnieniem w 2013 roku Adama Nawałki. To nie zmienia jednak faktu, że pierwsze słowa o powierzeniu tej roli kapitanowi srebrnych medalistów z Barcelony sprzed 26 lat trzeba traktować z przymrużeniem oka.


W taki sposób nie należy zaś rozpatrywać szans na zrealizowanie zadania, które zostało powierzone Brzęczkowi. Wszelkie informacje na temat tego, że będzie miał problem, aby znaleźć wspólny język z zawodnikami, czy wyrobić sobie autorytet u Lewandowskiego, Glika czy Szczęsnego trudno uważać za mające cokolwiek wspólnego z prawdą.

Trudno zbagatelizować fakt, że mógł liczyć na szacunek wśród wszystkich kadrowiczów z olimpiady z 1992 roku, a przecież znajdowało się tam wielu piłkarzy z trudnym charakterem, o zupełnie innym stylu bycia niż nowy selekcjoner. Wszyscy, bez żadnych wyjątków, wspominają go jako bardzo ułożonego i mającego konkretne podejście do życia.

„W ogóle nie pamiętam konfliktów z jego udziałem. Budził nasz szacunek stanowczością i poważnym podejściem do życia. Nie było w nim żadnej agresji, zresztą warunki fizyczne Jurka, umówmy się, dość skąpe, nie pomogłyby mu, gdyby próbował wymusić coś krzykiem i dążyć do zwarcia””

Aleksander Kłak w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”

Jego inteligencja z całą pewnością będzie niezwykle ważna już na samym początku tej misji. Musi zjednoczyć zespół, który w ostatnim czasie sprawiał wrażenie zupełnie rozbitego i podzielonego. Ponadto nie może sobie pozwolić na zaniedbanie kontaktu ze swoimi zawodnikami i każdą decyzję powinien wyraźnie zaakcentować i wytłumaczyć. Ale jeśli pojawi się jakikolwiek negatywny wydźwięk, powinien błyskawicznie podjąć zdecydowane kroki, nawet jeśli będą się one wiązały z odstawieniem któregoś z zawodników. Nigdy jednostka nie może być ważniejsza od całej grupy, co doskonale zobrazował Zlatko Dalić w przypadku Nikoli Kalinicia.

Cechy charakteru, to nie był jedyny aspekt, które przesądził o jego zatrudnieniu. Od samego początku w środowisku trenerskim wróżono mu poważną karierę. Mimo, że jej początek daleki był od ideału, a po nieudanym pobycie w Katowicach mógł całkowicie wypaść z obiegu, to w pełni wykorzystał szansę, jaką otrzymał od dyrektora sportowego Nafciarzy, Łukasza Masłowskiego.

W ostatnim sezonie Ekstraklasy jego Wisła obok Górnika Zabrze była jedną z największych pozytywnych niespodzianek i zakończyła zmagania na piątym miejscu. Niewiele brakowało, żeby kolejne rozgrywki rozpoczął w Legii Warszawa, ale plany Dariusza Mioduskiego zastopowali działacze byłego klubu Sławomira Peszki czy Ireneusza Jelenia. Jak się później okazało, wyświadczyli mu w ten sposób wielką przysługę.


Żeby nie było tak pięknie, jest jedna kwestia, za którą trzeba go skrytykować już na samym początku. Jeśli kolejnymi argumentami przemawiającymi za byłym opiekunem Płocczan były jego uczciwość i profesjonalizm, to trudno zrozumieć obecność w sztabie człowieka splamionego korupcyjnym procederem.


Wyciągnięcie dalszych, górnolotnych wniosków jest w tej chwili pozbawione jakiegokolwiek sensu. Należy po prostu dać nowemu opiekunowi Orłów czas na spokojną selekcję, przejrzenie materiału, którym dysponuje, a następnie wdrożenie planu, zapewne znajdującego się już w jego głowie. Coś więcej będzie można powiedzieć dopiero po jesiennych meczach z Portugalią i Włochami. Na razie, jak pokazuje dotychczasowa historia, żadnym wyznacznikiem nie będzie jego dość skromne doświadczenie na ławce.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *