DFzcdbGXgAAD_Il

Życie nie znosi próżni, także to piłkarskie. Przekonali się o tym ostatnio w Turynie, gdzie błyskawicznie sfinalizowane odejście do AC Milan Leonardo Bonucciego, w dodatku po mocno promocyjnej cenie, władze mistrza Italii zrekompensowały swoim fanom niezwykle ciekawym transferem przebojowego skrzydłowego Fiorentiny, Federico Bernardeschiego.

Urodzony w Carrarze 23-latek swoją karierę rozpoczynał w najmłodszych rocznikach juniorskich drużyn Violi, przechodząc przez wszystkie kolejne młodzieżowe sektory Fiorentiny. W ostatnim sezonie przed osiągnięciem wieku seniora zdobył w rozgrywkach Primavery 17 bramek, co zaowocowało wypożyczeniem do grającego w Serie B Crotone. Właśnie wtedy rozpoczęła się przygoda Bernardeschiego z prawdziwym calcio.


Pełna kampania rozegrana na drugoligowych boiskach miała ułatwić utalentowanemu piłkarzowi zaprezentowanie się szerszej publiczności, a zdobyte doświadczenie umożliwić walkę o miejsce w kadrze klubu z Florencji na kolejne rozgrywki. Tak też się stało. Regularna gra w Crotone i dwanaście bramek zdobytych dla Pitagoricich otworzyło młodemu skrzydłowemu drzwi do pierwszej drużyny Violi po powrocie z wypożyczenia. Niestety już w listopadzie Bernardeschi doznał fatalnego złamania kostki, przez które pauzował prawie pięć miesięcy. W rzeczywistości Włoch stracił jednak cały sezon – po tak długiej przerwie powrót do zdrowia na początku kwietnia nie mógł przecież oznaczać automatycznego wejścia do pierwszej jedenastki, a raczej mozolne odbudowywanie sprawności fizycznej, już z myślą o kolejnym campionato. Dość powiedzieć, że łącznie przez cały rok Federico rozegrał zaledwie 10 spotkań.

Od czasu feralnej kontuzji minęły właśnie dwa pełne sezony, podczas których Bernardeschi potwierdził drzemiący w nim ogromny potencjał. Regularna gra, bramki, asysty, debiut w dorosłej reprezentacji, półfinał Młodzieżowych Mistrzostw Europy, wreszcie transfer do wielkiego klubu – zdecydowanie nietrudno znaleźć piłkarzy, którzy w dwa lata osiągnęli mniej.


Nawet, gdy weźmiemy pod uwagę występ na UEFA EURO U-21 włoskiej kadry, której skandaliczna postawa w kończącym rozgrywki grupowe meczu z Niemcami (wynik 1:0 dla Italii dawał obu drużynom awans kosztem Słowaków, co zainteresowani postanowili skrzętnie wykorzystać… podając sobie piłkę w poprzek boiska przez ostatnich kilkanaście minut – przyp. red.) została szybko ukarana przez hiszpański czołg pod dowództwem Saúla Ñígueza, ciężko mieć pretensje do samego Bernardeschiego. Dwie bramki w czterech meczach i bardzo aktywna postawa w całym turnieju spowodowały, że po powrocie do ojczyzny mało kto zgłaszał jakiekolwiek uwagi do gry Toskańczyka.


Chwilę przed młodzieżowym czempionatem doczekał się również premierowej bramki w seniorskiej reprezentacji Squadra Azzurra. Gola na 4:0 z Liechtensteinem można pokazywać bez wstydu, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wątpliwą klasę rywala.


Harmonijny rozwój Włocha zwiastował, że prędzej czy później Fiorentina stanie się dla niego zbyt ciasna. Solidny zespół, regularnie grający w Lidze Europy to dobry przystanek na kilka pierwszych lat kariery. Jeśli jednak potencjał i skala talentu pokazują, że mamy do czynienia z zawodnikiem ponadprzeciętnym, transfer do większego klubu wydaje się nieunikniony. W tym przypadku nie było inaczej. W ubiegłym tygodniu Juventus pokazał całemu światu, że błyskawicznie otrząsnął się po stracie Leonardo Bonucciego i podpisując kontrakt z błyskotliwym skrzydłowym Violi przechodzi do transferowej ofensywy.


Na mocy porozumienia poprzedni pracodawca Bernardeschiego otrzyma 40 mln € i 10% z tytułu kolejnego transferu (ustalone na poziomie maksymalnie 5 mln €), a sam zawodnik może liczyć na roczną podwyżkę z 700 tys. do około 4 mln €. I co wydaje się równie ważne, otrzyma wreszcie możliwość gry w Lidze Mistrzów u boku prawdziwych gwiazd. Juve to marka, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Wielki dominator włoskiej Serie A, klub, który pozostałym rywalom na krajowym podwórku odjechał na kilka długości i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy i kto będzie w stanie go dogonić. Ambitne plany na dorównanie Starej Damie mają zarówno w Rzymie, Neapolu, jak i od niedawna w Mediolanie, jednakże nie ma żadnej gwarancji, czy działania poczynione latem na rynku transferowym, zwłaszcza w stolicy Lombardii, już w najbliższym roku przyniosą oczekiwany skutek.

Wydaje się, że stworzona przez Massimiliano Allegriego maszynka do wygrywania, nawet w obliczu wielkiej straty, jaką jest odejście fundamentalnej części bloku defensywnego w osobie Bonucciego, nadal tymże wygrywaniem będzie się cieszyła. W ten znakomicie funkcjonujący mechanizm ma się wpasować 23-letni kadrowicz Gian Piero Ventury, którego rywalizacja na prawej stronie pomocy z wykupionym z Chelsea Juanem Cuadrado zapowiada się nader ciekawie. Jeszcze niedawno media na Półwyspie Apenińskim spekulowały na temat odejścia Kolumbijczyka do Milanu, jednak okazuje się, że były to tylko niepotwierdzone plotki i obaj skrzydłowi prawdopodobnie rozpoczną nowy sezon w koszulce w biało-czarne pasy.


Wyścig o palmę pierwszeństwa na obu flankach w ekipie Bianconerich rysuje się tak samo interesująco, jak cała zbliżająca się kampania włoskiej Serie A. Stara Dama znów będzie faworytem, niemniej wydaje się, że już nie tak zdecydowanym jak ostatnio. W Europie natomiast podopieczni Allegriego powalczą o przedłużenie kariery Gianluigiego Buffona, który po zakończeniu ubiegłych rozgrywek wypowiedział się pół żartem, pół serio, że jedynym, co może go przekonać do zmiany zdania o zawieszeniu butów na kołku jest ewentualne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Ile w tym prawdy, dowiemy się na przełomie maja i czerwca, kiedy w klubowej piłce będą zapadały najważniejsze rozstrzygnięcia. Czy z istotnym udziałem wschodzącej gwiazdy calcio rodem ze słonecznej Toskanii? Wiele wskazuje na to, że właśnie tak powinno być.

Źródło: Juventus FC
Źródło: Juventus FC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *