xjuve6.jpg.pagespeed.ic.njkUD2cAvW

Pod Wezuwiuszem wierzą, że obecne rozgrywki są nareszcie tymi, które pozwolą SSC Napoli na zdobycie mistrzowskiego tytułu i zdetronizowanie znienawidzonego w stolicy Kampanii Juventusu. Temu marzeniu, a bardziej już celowi, neapolitańczycy podporządkowują wszystko, począwszy od europejskich pucharów, aż po możliwość… utraty szkoleniowca Maurizio Sarriego. Czy zespół Partenopeich rzeczywiście jest w stanie dotrwać do samego końca kampanii 2017/18 na pierwszym miejscu i tym samym zdobyć swoje trzecie scudetto w historii?

Ekipa Sarriego bez wątpienia rozgrywa kapitalny sezon. Azzurri, nawet jeżeli męczą się w meczach ze słabszymi rywalami, to z reguły i tak udaje im się zdobyć trzy punkty. Pierwsze punkty Napoli straciło dopiero w dziewiątej kolejce Serie A, gdy na Stadio San Paolo punkt wyrwał gospodarzom Inter. W premierowej części sezonu zespół z południa Italii przegrał zaledwie jedno spotkanie, a tym pechowym starciem okazała się oczywiście potyczka z Juventusem.


Regularnie punktująca drużyna Partenopeich po 20. kolejkach przewodzi jednak w Serie A z przewagą jednego oczka nad drugą w tabeli Starą Damą. Myśl o zdobyciu mistrzostwa jest teraz dla neapolitańczyków najważniejsza. Właśnie temu nieosiągalnemu od prawie 28 lat celowi podporządkowano praktycznie wszystkie inne priorytety w tym sezonie. Podopieczni Maurizio Sarriego odpadli już z rywalizacji w Coppa Italia, gdzie w ćwierćfinale sensacyjnie wyeliminowała ich Atalanta, oraz z Ligi Mistrzów, wszak w grupie F lepsze okazały się angielski Manchester City i ukraiński Szachtar Donieck. Co prawda pozostaje jeszcze Europa League, jednak na drodze klubu z Kampanii już na pierwszym etapie fazie pucharowej stanie wicemistrz Niemiec, RB Leipzig, więc bardzo prawdopodobne, że Napoli, które na to spotkanie zapewne wyjdzie w mocno zmienionym zestawieniu, nie podejmie równorzędnej walki z drużyną Ralpha Hasenhüttla.


Największym mankamentem Napoli jest z pewnością wąska kadra. Azzurri w niesamowitym tempie rozpoczęli obecną kampanię wygrywając mecz za meczem, bijąc rekord za rekordem i zachwycając kolejnych kibiców calcio. Z czasem Mertens i spółka zaczęli jednak „puchnąć”, Sarriemu zaczęło brakować zmienników, a forma piłkarzy galowej jedenastki stawała się coraz gorsza – właśnie dlatego, że drużynie ze Stadio San Paolo brakowało klasowych rezerwowych. Skomplikowanej sytuacji personalnej nie ułatwiły także kontuzje Arkadiusza Milika, który na początku sezonu ponownie zerwał więzadło w kolanie, a potem Faouziego Ghoulama, który nabawił się identycznego urazu jak Polak.


Na ten moment z wartościowych zmienników Sarri może liczyć w zasadzie jedynie na Piotra Zielińskiego (momentami wystawianego nawet na skrzydle – dod. red.) i Marko Roga. Inni zawodnicy, którzy mieli wzmocnić rywalizację w zespole Partenopeich, póki co nie potrafią dostosować się do gry drużyny spod Wezuwiusza i nie stanowią wartości dodanej. W tym niechlubnym gronie znajdują się chociażby skrzydłowy Adam Ounas (11 spotkań na wszystkich frontach, 1 asysta), stoperzy Nikola Maksimović (4 mecze) oraz Lorenzo Tonelli (1 występ), a także pomocnik Amadou Diawara (18 spotkań, gol i asysta). Cała czwórka kosztowała Napoli spore pieniądze, a największym marnotrawstwem wydaje się zakup serbskiego defensora, który został pozyskany z Torino za 20 mln €, tymczasem szkoleniowiec lidera włoskiej ekstraklasy kompletnie z niego nie korzysta. Nie dziwi więc, iż lada moment Maksimović będzie musiał szukać nowego klubu, do którego notabene odejdzie za niewielką kwotę.


Problemem dwukrotnego mistrza Włoch są także słabe transfery. Sternicy Azzurrich od kilku miesięcy szukają zastępcy dla kontuzjowanego Ghoulama, ale cały czas nie potrafią go zidentyfikować i zakontraktować. Jak istotna jest utrata reprezentanta Algierii, który do tej pory był jednym z ważniejszych ogniw w zespole Sarriego, najlepiej obrazuje słabiutka postawa jego nominalnego zastępcy, Mario Ruia. Gdy dodamy do tego, że na tej deficytowej pozycji często wystawiany jest z konieczności prawy obrońca Christian Maggio (już 35 wiosen na karku – przyp. red.), to dochodzimy do sytuacji, w której można wręcz mówić o skąpstwie neapolitańskiego klubu, a dokładniej jego właściciela Aurelio de Laurentiisa.

Źródło: Corriere del Mezzogiorno - Corriere della Sera
Źródło: Corriere del Mezzogiorno – Corriere della Sera

Ekscentryczny producent filmowy z jednej strony pragnie mistrzostwa, a z drugiej nie jest skłonny wyłożyć odpowiednich pieniędzy na wzmocnienie składu w najważniejszym momencie rozgrywek. Zimowe mercato jest zresztą doskonałym tego potwierdzeniem, bowiem na ten moment pod Wezuwiusza sprowadzono jedynie napastnika Roberto Inglese, który powinien nieco odciążyć Driesa Mertensa oraz młodego skrzydłowego Zinédine’a Machacha, który lada moment najprawdopodobniej opuści zespół z Neapolu, udając się na wypożyczenie.


Napoli po sezonie będzie miało również ogromne trudności z utrzymaniem głównego sternika, który na podstawie obowiązującego kontraktu zarabia jedynie 1,4 mln € rocznie, co daje dopiero szóstą lokatę spośród wszystkich trenerów w lidze włoskiej! Media na Półwyspie Apenińskim są niemal pewne, że to ostatni sezon 59-letniego taktyka na Stadio San Paolo.


Z jednej strony bardzo mocna wyjściowa jedenastka, z drugiej brak ławki i bierność na rynku transferowym w zimowym mercato. Uporczywe pragnienie zdobycia upragnionego scudetto kontra obawa przez większym doinwestowaniem zespołu celem zwiększenia szans na końcowy triumf. Przed SSC Napoli 18 kolejek bólu i liczenia na to, że dalsze kontuzje czy przemęczenie ponownie nie odbiorą Partenopeim marzeń o tytule na rzecz Juventusu…

Źródło: Juventus Football Club S.p.A.
Źródło: Juventus Football Club S.p.A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *