Mattéo Guendouzi vs Chelsea

Gdy 11 lipca Arsenal poinformował, że kontrakt z klubem podpisał 19-letni Francuz Matteo Guendouzi, zapewne niewielu sympatyków Premier League ten fakt zelektryzował. Trudno się jednak dziwić, wszak uwaga wszystkich była skupiona na kimś zupełnie innym. Z klubem pożegnała się przecież trenerska legenda, Arsène Wenger, a na jego miejsce przyszedł nowy trener, w związku z czym szykowały się duże roszady w składzie. Na Emirates Stadium czekano raczej na jeden lub dwa duże transfery, zatem kibice Kanonierów mieli wszelkie podstawy ku temu, by w nadchodzącym sezonie postawić duży, jeśli nie ogromny znak zapytania. Ta kampania miała być zagadką – taką samą, jak transfer niemal anonimowego Matteo.

Guendouzi przyszedł na świat 19 kwietnia 1999 r. w podparyskim Poissy. Choć ma marokańskie korzenie, odrzucił możliwość reprezentowania tego kraju na rzecz Francji. Swoją karierę piłkarską rozpoczynał w 2005 r. w szkółce Paris Saint-Germain, skąd po dziewięciu latach przeniósł się do FC Lorient. Bardzo szybko zaczął pokazywać drzemiący w nim potencjał – naturalnie i swobodnie kontrolował piłkę, a przy tym wyróżniał się niesamowitym entuzjazmem na boisku. Nie dziwi więc, iż jego naturalnym środowiskiem jest środek pola.

Na Stade du Moustoir szybko zorientowali się, że mają do czynienia z talentem czystej wody. Jak przystało na jeden z największych talentów w szkółce, Guendouzi był najlepszy w każdej kategorii wiekowej, w jakiej grał. Udało mu się nawet doprowadzić do zwycięstwa Lorient w turnieju U-17 przed trzema laty – pierwszego w historii bretońskiego klubu, co dało włodarzom Les Merlus realne powody do zaproponowania młodzianowi profesjonalnego kontraktu.

„Za każdym razem, kiedy był testowany na wyższym poziomie, w bardzo krótkim czasie umiał stać się szefem na boisku. Byliśmy oczarowani jego grą – cały czas ma głowę w górze, dużo widzi. Jego wkład w styl gry Lorient na tym turnieju był ogromny. Podania są tym, co go wyróżnia. Dużo więcej jest w nim ofensywnego niż defensywnego pomocnika, zawsze szuka niekonwencjonalnego zagrania. Zagrania, które zrobi różnicę.”

Loïc Fery, Prezes FC Lorient

Matteo Guendouzi w Lorient

Kampania 2016/17 rozpoczęła się dla Lorient bardzo źle – w dziewięciu meczach popularne Morszczuki zanotowały aż siedem porażek. Ówczesny trener Sylvain Ripoll zdecydował się dać 17-letniemu wówczas piłkarzowi szansę debiutu w Ligue 1. Młody Francuz nie zawiódł, zaprezentował się dobrze, ale ostatecznie jego drużyna przegrała. We wspomnianym sezonie Guendouzi wystąpił jeszcze w siedmiu spotkaniach ligowych i jednym pucharowym. Warto odnotować, że w debiutanckich rozgrywkach w Ligue 1 jego celność podać wyniosła 91,2%! Już wtedy szkoleniowiec był pod wrażeniem wysokiej świadomości oraz osobowości młodziana:

„Jest sfrustrowany, gdy trening się kończy – widać to nawet dwie godziny później. Kocha futbol, je futbol, pije futbol i śni też o futbolu.”

Sylvain Ripoll o Matteo Guendouzim

W kolejnym sezonie, który Lorient spędziło już w Ligue 2, pod wodzą Mickaëla Landreau, Guendouzi otrzymał więcej szans. Na boisku pojawił się 21 razy, na co złożyło się 18 występów w lidze, jeden w krajowym pucharze i 2 mecze w Coupe de la Ligue. Czas gry uzdolnionego nastolatka był jednak ograniczany ze względu na jego niechęć do podpisania nowego kontraktu z klubem. Wtedy obserwowały go już tak uznane firmy, jak Manchester City, Tottenham, czy Borussia Dortmund.

Ze względu na niejasną przyszłość, nadszedł okres piłkarskiej kwarantanny, w czasie której młody Francuz przez trzy miesiące nie pojawił się choćby w meczowej osiemnastce i właśnie wówczas stało się jasne, że jego przygoda z FC Lorient niebawem dobiegnie końca. Latem największe zainteresowanie Guendouzim wykazywały rzeczona Borussia Dortmund oraz Paris Saint-Germain. On jednak od początku wiedział, co chce zrobić i nie wahał się ani chwili:

„Ten transfer jest czymś, z czego jestem ogromnie dumny. Arsenal zawsze był klubem najbliższym memu sercu. Gdy byłem mały, zawsze chciałem zostać „Kanonierem”. Duma, którą teraz czuję, to coś niesamowitego!”

Matteo Guendouzi po podpisaniu kontraktu z Arsenalem


Wyświetl ten post na Instagramie.

I am really happy to join the legendary Arsenal Football Club. I wanted to thank you all for the trust you put in me and I’m looking forward to training and playing on the renowned Emirates Stadium with my new team. I’m going to fight for the club and the fans. I want to make history with the Gunners 🙏🏼 I can’t wait to meet you all! • Now I'am a Gunner 🔴⚪️ Je suis très heureux de rejoindre cet incroyable club qu'est Arsenal. Je tenais à remercier toutes les personnes qui ont cru en moi et qui m'ont soutenu depuis le début. Je suis impatient de porter ce maillot, fouler la pelouse de l'Emirate Stadium, ce stade mythique qui fait tant rêver et rencontrer ses magnifiques supporters. Mais tout cela dans l'ultime objectif de travailler pour le succès de mon nouveau club. Pressé de vous rencontrer tous ! • Je suis un Gunner 🔴⚪️ #MG29 #arsenal

Post udostępniony przez Matteo Guendouzi (@matteoguendouzi)

The Gunners przeznaczyli na zawodnika 7 mln £. Decyzja o transferze do Arsenalu była jednak niebywale odważna, bowiem przejście z Ligue 2 do rywalizującego w Premier League klubu z takimi tradycjami, oczekiwaniami i ogromną rzeszą fanów na całym świecie to niebywały przeskok. Przy sporych zmianach, jakie zaszły przed tym sezonem w ekipie z północnego Londynu, trudno było prorokować, że młodziutki Guendouzi wywalczy sobie miejsce w wyjściowym składzie. Jeśli dodamy do tego fakt, że tego samego lata za 30 mln € sprowadzony został na The Emirates reprezentant Urugwaju Lucas Torreira, misja młodzieżowego reprezentanta Les Bleus wydawała się być z góry skazana na niepowodzenie. Wszystko miało się wyklarować w okresie przygotowawczym. A w pre-seasonie Matteo zaprezentował się na tyle dobrze, że Unai Emery postanowił dać mu od razu szansę debiutu w Premier League. I to przeciwko niszczącemu rywali na krajowym podwórku Manchesterowi City!

„Absolutna gwiazda tour’u w Singapurze. Wyjątkowy w obu meczach. Na boisku jest opanowany i niesamowicie spokojny. Zasięg jego podań jest niesamowity. Wydaje się, że idealnie wpasował się do zespołu. Wygląda na to, że Arsenal zrobił niebywały interes. Nota: 9 (skala 1-10)”

Opinia o Guendouzim na portalu www.football.london

Z pomeczowych statystyk wynika, że Emery nie popełnił błędu stawiając na Francuza. Początek meczu z drużyną Pepa Guardioli był z jego strony trochę niepewny, miał też udział przy straconej bramce, kiedy to spóźnił się z atakiem i nie był w stanie na czas odbudować ustawienia oraz przeszkodzić Sterlingowi w oddaniu strzału. Później jednak młokos opanował nerwy i starał się brać ciężar gry na siebie, zyskując coraz większą pewność. W pierwszej połowie 15 na 23 podania znalazło adresata, natomiast już w drugiej odsłonie z wykonanych 24 podań celnych było aż 23. Guendouzi nie ustrzegł się oczywiście kilku błędów (aż 4 niecelne podania z pierwszej połowy kierowane były do własnych obrońców – dod. red.). Na jego usprawiedliwienie należy podkreślić, że kilka z nich było konsekwencją trudnej piłki zagranej uprzednio przez partnera z zespołu. Istotne, że z biegiem czasu także ten aspekt uległ poprawie.


W poczynaniach defensywnych Guendouzi poradził sobie jeszcze lepiej. Cały czas przeszkadzał faworyzowanym rywalom – na sześć prób odbiorów sukcesem zakończyły się cztery, zanotował też cztery przechwyty. Emery był na tyle zadowolony z występu swojego podopiecznego, że pozostawił go w wyjściowej jedenastce na kolejne mecze. Do tej pory 19-letni pomocnik wszystkie cztery ligowe potyczki rozpoczynał w podstawowym składzie kosztem Lucasa Torreiry, który jak na razie jest tylko zmiennikiem Granita Xhaki. Warto też podkreślić, że w dwóch premierowych starciach kampanii 2018/19 popełnił tylko jeden faul, co biorąc pod uwagę jego pozycję jest bardzo dobrym wynikiem.

Źródło: Arsenal.com
Źródło: Arsenal.com

Brytyjskie media już zaczynają wyciągać pierwsze wnioski z takiego obrotu spraw. Sam zainteresowany mówił w wywiadach, że jego postawa to wynik dobrego okresu przygotowawczego oraz pracy, jaką wówczas wykonał. Specjaliści dostrzegają jednak malutki detal, który mógł zaważyć na odważnej decyzji Emery’ego – Guendouzi jest idealnym dopełnieniem Granita Xhaki. Potrafi, a przede wszystkim robi to, czego unika Szwajcar – szybko operuje piłką. Z pozoru obaj prezentują podobny styl gry: lubią mieć futbolówkę przy nodze, dysponują niezłym crossem, umieją przyjąć kierunkowo piłkę i błyskawicznie odwrócić się w stronę bramki przeciwnika, szukając wolnych stref, w które można posłać podanie. Różnica polega na tym, iż Xhaka jest typem zawodnika, który lubi ułożyć sobie piłkę, poświęcić jeden dodatkowy kontakt czy ułamek sekundy, zanim dane zagranie wykona, zaś Guendouzi stara się rozgrywać w odrobinę szybszym tempie. Z pozoru drobiazg, jednak przy pressingu, jaki potrafią założyć najlepsze drużyny Premier League, każda setna sekundy jest na wagę złota.

Trwająca kampania angielskiej ekstraklasy z pewnością przyniesie jeszcze wiele wzlotów bohaterowi niniejszego tekstu. Jeszcze nie raz przydarzą mu się błędy, które są esencją młodości i zapewne pozwolą mu stopniowo stawać się lepszym piłkarzem. Nie ma natomiast wątpliwości, że to materiał na dużą gwiazdę. Być może jesteśmy właśnie świadkami narodzin nowego króla środka pola? Siadamy zatem wygodnie w fotelach, zapinamy pasy i oglądamy – do gry wchodzi Matteo Guendouzi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *