CxZm27eXUAY-65L

Dziewiętnaście lat to wiek, w którym ludzie wchodzą w dorosłość i szukają pomysłu na życie. Theo Hernández pierwszy rok pełnoletniości świętował jako piłkarz Primera División, choć ledwie kilka miesięcy wcześniej rywalizował głównie z rówieśnikami w rozgrywkach młodzieżowych. Przejście na poziom seniorski okazało się nadzwyczaj płynne, w czym na pewno pomogło wypożyczenie do beniaminka Alavés, gdzie o grę łatwiej niż w Atlético, którego młodszy z braci jest wychowankiem i najpewniej przyszłością.

Madryt czeka

Utalentowany gracz urodził się w Marsylii 6 października 1997 roku, lecz jego rodzina bardzo szybko przeniosła się do Hiszpanii. Wszystko miało związek z ojcem Jeanem-François, który również był piłkarzem i w styczniu 1998 r. zdecydował się zamienić Olympiqe Marsylia na SD Compostela. Były środkowy obrońca po pół roku zameldował się w Madrycie, aby podpisać kontrakt z Rayo Vallecano, natomiast w sezonie 2000/01 reprezentował barwy Atlético, dla którego rozegrał czternaście spotkań w Segunda División. Rodzina Hernándezów osiadła na stałe w stolicy Hiszpanii, dzięki czemu Theo oraz jego starszy o rok brat Lucas w 2007 roku rozpoczęli treningi w szkółce Los Rojiblancos. Obaj sprawnie przechodzili przez kolejne szczeble wiekowe, aż dotarli do drużyny rezerw. Lucas nawet zaczął dostawać szanse od Diego Simeone, a dziś jest członkiem pierwszej drużyny.

Podczas pretemporady wszystko wskazywało, że i Theo zostanie włączony do ekipy Cholo, aby stanowić konkurencję dla Filipe Luísa. Zawodnik wziął udział w przedsezonowych sparingach i był jedynym nominalnym lewym defensorem obok doświadczonego Brazylijczyka. Ostatecznie na Vicente Calderón zdecydowano, że lepszym rozwiązaniem będzie dla nastolatka roczny pobyt w Alavés, które właśnie awansowało do LaLiga. Wcześniej dano piłkarzowi jasno do zrozumienia, że klub łączy z nim wielkie nadzieje, czego dowodem był nowy kontrakt zwiększający zarobki oraz klauzulę wykupu z 6 do 24 mln €. To miało skutecznie odstraszyć potencjalnych absztyfikantów, wśród których media wymieniały Barcelonę oraz Manchester City.  Co ważne, działacze Atleti nie zdecydowali się kupić innego lewego obrońcy, a w razie potrzeby mieli na tej pozycji grać Šime Vrsaljko lub Lucas Hernández.




Bez tremy

Po przybyciu do Vitorii, nieopierzony zawodnik musiał zmierzyć się z pierwszą przeszkodą, którą był konkurent do gry na lewej stronie defensywny. Od dwóch i pół roku na tej pozycji występował Raúl García Carnero, który miał udział w awansie do LaLiga. Ponadto pozyskany Francuz nie mógł zagrać na inaugurację rozgrywek ligowych ze względu na potyczkę przeciwko macierzystemu zespołowi na Vicente Calderón. Atlético zawarło w umowie wypożyczenia tzw. „klauzulę strachu”, która uniemożliwiła Theo występ w tym meczu.

Włodarze Babazorros byli jednak świadomi wartości i potencjału pozyskanego piłkarza. Na konferencji powitalnej dyrektor sportowy Sergio Fernández stwierdził, iż mają do czynienia z graczem „prezentującym poziom europejskim”. Pochwały nie okazały się na wyrost i już w 2. kolejce Theo otrzymał szansę debiutu przeciwko Sportingowi Gijón. Było to jego pierwsze oficjalne spotkanie na poziomie seniorskim. W poczynaniach madrytczyka na próżno było szukać zdenerwowania. Świetnie pracował w obronie, popisując się kilkoma odbiorami, a ponadto podłączał się do akcji ofensywnych, dwukrotnie próbując uderzenia na bramkę. Pojedynek zakończył się ostatecznie bezbramkowym remisem, a Theo potwierdził opis stylu gry, który przedstawił po przybyciu na Mendizorroza, przy czym nie omieszkał pochwalić nowego pracodawcy:

Chcę pomóc klubowi i dać z siebie wszystko. Dobrze radzę sobie z akcjami ofensywnymi jak oraz w obronie. Na mojej pozycji trzeba łączyć oba te elementy. Alavés to wielki klub, który tworzy bardzo dobą drużynę. Dużo dobrego słyszałem o klubie i mieście


Nie dając o sobie zapomnieć

Po świetnym debiucie na stałe wywalczył miejsce w drużynie Mauricio Pellegrino, a niedługo później ponownie błyszczał w domowym spotkaniu z Deportivo zakończonym wynikiem 0:0. Marsylczyk z urodzenia co rusz prezentował świetne przyspieszenie, dryubling i starał się wyprowadzać piłkę z własnej połowy. W pewnym momencie znalazł się nawet na pozycji środkowego napastnika. Pracę gracza na całej długości boiska dostrzegli użytkownicy whoscored.com, który ocenili go najlepiej ze wszystkich na boisku. Dokonania nie uszły uwadze kibicom Basków, którzy wybrali Theo najlepszym piłkarzem meczu.


Łyżką dziegciu w beczce miodu na pewno jest zachowanie defensora w końcowych minutach potyczki z Málagą, kiedy po stracie piłki i niepogodzeniu się z nieodgwizdaniem faulu pognał za rywalem, w którego wjechał bezpardonowo wślizgiem. Sędzia nie dopatrzył się zamiaru odbioru piłki, więc wyrzucił Theo, co skutkowało zawieszeniem w kolejnym pojedynku. Wrócił na spotkanie z Realem Madryt i od razu pojawił się w wyjściowym składzie. Mecz z Królewskimi był swoistym przełamaniem, gdyż świetna gra w końcu przełożyła się na wymierne korzyści dla zespołu. W 7. minucie do spółki z Víctorem Camarasą odebrał piłkę rywalowi i zainicjował kontrę, która zakończyła się jego płaskim dośrodkowaniem i golem Deyversona. Radość nie trwała jednak długo, gdyż dziesięć minut później bardziej utytułowani oponenci wyrównali, a następnie zdobyli jeszcze trzy bramki.

W 11. kolejce jego praca w ofensywie pozwoliła przerwać serię czterech meczów bez zwycięstwa. Przeciwko Osasunie często zapędzał się pod pole karne rywali, a w ostatnim kwadransie w jednej z akcji na pełnej szybkości starał się wbiec z piłką w „szesnastkę”, co niezgodnie z przepisami uniemożliwił mu obrońca przeciwnika. Arbiter wskazał na wapno, choć późniejsze powtórki wykazały, że do faulu doszło jeszcze przed linią. Christian Santos pewnie wykonał kontrowersyjną „jedenastkę” i zapewnił swojej ekipie minimalne zwycięstwo.

Pod koniec listopada Alavés zaczęło spisywać się coraz lepiej i zanotowało serię dziewięciu kolejnych spotkań bez porażki, licząc rozgrywki ligowe oraz Puchar Króla. W międzyczasie swoją drugą asystę w sezonie zaliczył Hernández, a miało to miejsce w spotkaniu z Las Palmas. W pierwszej połowie zawodnik dośrodkował z lewej flanki, a z jego podania skorzystał Alexis Ruano.


Pucharowy sen

Spośród tegorocznych beniaminków Primera División, gracze Pellegrino radzą sobie zdecydowanie najlepiej. Na półmetku zajmują w tabeli bezpieczną,  12. lokatę z dziesięciopunktową przewagą nad strefą spadkową, a w dodatku mogą pochwalić się zaskakującymi rezultatami jakimi niewątpliwie są wyjazdowe zwycięstwa nad Barceloną i Villarrealem oraz remis z Atlético. Klub jest stabilny finansowo i organizacyjnie, co z pewnością latem pozwoli przyciągnąć jeszcze lepszych graczy oraz zatrzymać czołowych z obecnego składu choć w kilku przypadkach na przeszkodzie stanie zapewne status piłkarza jedynie wypożyczonego. O ile pozycja ligowa nie jest czymś szczególnie zaskakującym, na pewno w kategoriach wielkiej niespodzianki należy potraktować awans zespołu do półfinału Pucharu Króla, w którym oprócz Basków wystąpią wyłącznie zespoły reprezentujące Hiszpanię w rozgrywkach europejskich.

C3LVBDcWEAIOiu3

Walka o finał będzie szczególnie wymowna dla Theo, który zaledwie siedem miesięcy temu grał w finale Copa del Rey, tyle że młodzieżowego w barwach Atlético Juvenil (drużyna do lat 19 – przyp. red.) przeciwko rówieśnikom z Realu Madryt. Młodzi Rojiblancos sięgnęli po trofeum, zwyciężając 4:3 po dogrywce, mimo że po niespełna pół godzinie gry przegrywali 1:3. Jeśli spojrzeć na graczy, którzy wystąpili w tamtym spotkaniu w obu ekipach, tylko Theo zdołał dokonać tak wielkiego przeskoku. Teraz los okazał się łaskawy dla niego i jego tymczasowego zespołu, gdyż w półfinale przyjdzie im się mierzyć z Celtą, a w drugiej parze zagrają ze sobą Barcelona i Atlético.


Następca Filipe Luisa

Ewentualny awans do finału Pucharu Króla, a być może i zwycięstwo byłoby przepustką do gry w europejskich pucharach, o czym pewnie po cichu marzą w Vitorii. Dla Theo ta perspektywa nie ma jednak większego znaczenia, gdyż w temporadzie 2017/18 wróci zapewne do Madrytu. Filipe Luís skończy w tym roku 32 lata, więc sztab szkoleniowy musi liczyć się ze spadkiem nie tyle formy co wytrzymałości. Na Los Colchoneros wciąż wisi widmo zakazu rejestrowania nowych graczy, który może zostać uchwalony na jedno lub dwa okna transferowe. W styczniu nic nie zapowiada rychłego przybycia nowego lewego obrońcy, więc naturalnym następcą wydaje się reprezentant francuskiej młodzieżówki.

theo-hernandez-during-the-u20-friendly-match-between-france-and-netherlands--november-14--2016--20170116102918-6043

W trwających rozgrywkach Theo wielokrotni pokazał, że dysponuje umiejętnościami, które idealnie wpisują się w sposób gry drużyny Diego Simeone, gdzie boczni defensorzy mają zadanie tak defensywne jak i ofensywne. Młody gracz na pewno pod okiem Cholo zostanie utemperowany i nie otrzyma tyle swobody, ile daje mu obecny szkoleniowiec. Dyscyplina taktyczna w Madrycie jest ważna, ale zawodnik musi wiedzieć, kiedy może sobie pozwolić na nieco więcej. Zdobywane doświadczenie na pewno okaże się owocne i być już od przyszłego sezonu w wyjściowej jedenastce Atletich coraz częściej będzie pojawiał się Theo, który wraz z bratem Lucasem może być tym, kim w Manchesterze bracia Gary i Phil Neville’owie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *