D9wUFSIXkAA5JVh

Zaledwie pół roku zajęło Dino Štiglecowi, aby zaistnieć w świadomości polskich kibiców jako jeden z najlepszych lewych obrońców PKO BP Ekstraklasy. Chorwat, który zeszłego lata trafił do Wrocławia, szybko zaaklimatyzował się w kraju nad Wisłą, a po wtorkowym treningu udzielił dla Naszego Futbolu wywiadu… w języku polskim. 29-letni defensor podsumował rundę jesienną w wykonaniu Śląska, odniósł się do losowania fazy grupowej EURO 2020, a także nakreślił różnice pomiędzy ligami, w których przyszło mu dotychczas rywalizować.

Nauczenie się skomplikowanego pod wieloma względami języka polskiego nie sprawiło Tobie większych problemów…

Tak (uśmiech). To ważne, żeby umieć porozumieć się w języku ojczystym tego kraju, w którym aktualnie grasz. Staram się ćwiczyć i mówić coraz lepiej.

Jak się czujesz we Wrocławiu po pierwszym półroczu spędzonym w tym mieście? Z aklimatyzacją również nie było problemów?

Czuję się bardzo dobrze. Jestem bardzo szczęśliwy, mojej rodzinie też podoba się tutaj wszystko, a to zawsze jest dla mnie najważniejsze. Wrocław to piękne miasto i cieszę się, że tu trafiłem.

Nie potrzebowałeś też wiele czasu, aby dobrze poczuć się na boisku. Jesteś zadowolony z pierwszej rundy tego sezonu w swoim wykonaniu?

Przede wszystkim cieszę się, że gram w pierwszym zespole Śląska. To ważne – czuję się potrzebny trenerowi i drużynie. Na pewno chcę grać jeszcze lepiej w obronie, ale także z przodu. W zespole panuje świetna atmosfera, a my osiągamy dobre wyniki. Na wiosnę też chcielibyśmy dać kibicom dużo radości.


Do Ekstraklasy trafiłeś z Olimpiji Ljubljana. Jakbyś porównał najwyższą klasę rozgrywkową w Słowenii do tej w Polsce?

Najważniejszą różnicą pomiędzy tymi dwiema ligami jest to, że w Słowenii są dwa-trzy zespoły, które dominują. W Polsce natomiast każdy może wygrać z każdym, a liga jest niezwykle wyrównana. W Ekstraklasie bardzo dużo się biega – to niezmiernie ważny aspekt. W ligach słoweńskiej i chorwackiej, gdzie grałem wcześniej, futbol jest z kolei bardziej techniczny. Zespoły starają się grać kombinacyjnie.

W Twoim dorobku znajduje się mistrzostwo zdobyte właśnie w Prvej Lidze. Czy widzisz szansę na zdobywanie trofeów ze Śląskiem?

Grę w Śląsku traktuję jako nowe wyzwanie. Owszem, udało mi się zdobyć mistrzostwo Słowenii, mam też na koncie dwa krajowe puchary. Fajnie by było zdobyć jeszcze jakieś trofea w karierze, przecież po to gra się w piłkę. Przede wszystkim jestem jednak skoncentrowany na kolejnych celach drużynowych – najpierw tych mniejszych. Następnym jest mecz z Lechem.


Drużynę WKS-u czekają jeszcze dwie ligowe potyczki w kończącym się roku – najpierw w ostatnim meczu domowym zagracie z Lechem Poznań, a później pojedziecie do Krakowa, by zmierzyć się z Cracovią. Czego spodziewacie się po tych spotkaniach?

Niestety, w miniony weekend przegraliśmy pierwszy mecz od dawna. Myślimy jednak pozytywnie, bo przed nami kolejne trudne starcia. W naszych głowach jest już tylko Lech – chcemy zagrać jak najlepiej przeciwko drużynie z Poznania. Spodziewamy się, że zespół Kolejorza będzie wymagającym przeciwnikiem, gdyż znajduje się w dobrej formie. Ale to my gramy u siebie i musimy wygrać, żeby pożegnać się z kibicami zwycięstwem w 2019 roku. Porażka z Legią to mój pierwszy przegrany mecz na Stadionie we Wrocławiu. Wiem, że wszyscy nazywają nasz obiekt „Twierdzą Wrocław”, dlatego chcemy szybko wrócić do wygranych przed własną publicznością. Nasi sympatycy z pewnością ucieszyliby się, gdyby Śląsk znów zanotował tak długą serię bez domowej porażki.

Nie mogę nie zapytać o EURO, które już za kilka miesięcy zostanie rozegrane na arenach całej Europy. Chorwacja znalazła się w wymagającej grupie z Anglią i Czechami. Z pewnością będziesz śledził te wyjątkowe mistrzostwa. Jakie nastroje panują w kraju aktualnych wicemistrzów świata?

Grupa nie jest łatwa, choć nie znamy jeszcze jednego rywala. W Chorwacji wszyscy pamiętają konfrontację z Anglią na Mistrzostwach Świata w Rosji. Wygraliśmy wtedy po dogrywce i awansowaliśmy do finału. Jesteśmy wicemistrzami świata, ale teraz do kadry puka nowa generacja piłkarzy. 5-6 zawodników wchodzi do tej drużyny, tym niemniej nadal mamy mocny zespół. Nie wiem natomiast, czego możemy oczekiwać od naszej reprezentacji na EURO 2020. Wszystko jest możliwe, tak jak w Rosji. Będę oczywiście kibicował swoim rodakom!

Rozmawiał: Filip Macuda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *