ct-90mins-serie-a-recap-inter-rout-udinese-stay-in-champions-league-hunt-20180506

Jak w każdym kraju grającym systemem jesień-wiosna, z początkiem maja rozgrywki ligowe wchodzą w decydującą fazę. W czterech z pięciu najlepszych lig w Europie najważniejsze rozstrzygnięcia zapadły już dawno. Tytuły mistrzowskie dla Paris Saint-Germain, Bayernu Monachium i Manchesteru City okazały się być w tym roku formalnością. Barcelonie długo kroku próbowało dotrzymywać stołeczne Atlético, ale od kilku tygodni praktycznie przesądzone wydawało się to, co stało się oficjalne kilkanaście dni temu – po krótkiej przerwie tytuł wrócił do ekipy Dumy Katalonii. Jedynie włoska Serie A dostarcza w tym temacie dużych emocji, choć wydaje się, że po ostatnim weekendzie bardziej odpowiednie byłoby tu użycie czasu przeszłego. O ile na samym szczycie wszystko wydaje się już klarowne, o tyle zarówno walka o europejskie puchary, jak i bój o utrzymanie będą emocjonujące do końcowych minut finałowej kolejki.

Scudetto o włos

Po wspaniałym meczu i wywiezieniu trzech punktów przez Napoli z Allianz Stadium, wydawało się, że istnieje wreszcie spora szansa na zdetronizowanie Juventusu, który w ostatnich latach całkowicie zmonopolizował dostęp do najwyższego stopnia podium.


Zaledwie oczko straty i zauważalnie lepszy kalendarz budziły pod Wezuwiuszem umiarkowany optymizm przesiąknięty wielkimi nadziejami. Tuż po wielkim zwycięstwie nastroje kibiców Partenopeich starał się studzić szkoleniowiec Maurizio Sarri.

„Sprawiliśmy, że nasi wyjątkowi fani są szczęśliwi, ale Juventus nadal prowadzi w tabeli i prawie nic się nie zmieniło. Nadal mamy bardzo małe szanse na wyprzedzenie rywali”

Maurizio Sarri po wygranej z Juventusem

Porażki w starciu z bezpośrednim rywalem również nie demonizował opiekun Bianconerich, Massimiliano Allegri.

„Nadal jesteśmy na szczycie tabeli. Ciągle, to my mamy przewagę. Są cztery mecze, więc zobaczymy co się stanie. Myślę, że wyścig o tytuł pozostanie otwarty do 20 maja. Dodatkowo mamy jeszcze jedną zaletę, ponieważ różnica bramkowa jest na naszą korzyść, a bilans naszych spotkań bezpośrednich jest równy”

Massimiliano Allegri po porażce z Napoli

Jak pokazały kolejne spotkania, bardziej pomylił się ten drugi, ponieważ w przeciągu zaledwie dwóch następnych tygodni Azzurri sami definitywnie wykluczyli się z pościgu za Juve, zdobywając w spotkaniach z Fiorentiną i Torino zaledwie jeden punkt. Tego, czego drużyna z Kampanii potrzebuje na dwie kolejki przed końcem do zdobycia scudetto, nie można bowiem rozpatrywać nawet w kategorii cudu.




Zacięta walka o puchary

O batalii o miejsca 3-4, gwarantujące udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów, pisaliśmy w poprzednim artykule. Od tamtej pory swoje aspiracje potwierdziła przede wszystkim Roma, zdobywając 13 punktów w pięciu meczach, a jedyny remis notując w „Derby della Capitale”.


Dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań z lokalnym rywalem, Giallorossim do zajęcia miejsca w pierwszej czwórce wystarczy jeden punkt. W ostatniej kolejce Lazio zmierzy się bowiem z Interem i wydaje się niemal pewne, że właśnie to starcie rozstrzygnie, kto obok drużyny prowadzonej przez Eusebio Di Francesco awansuje do piłkarskiego raju, a kto będzie musiał zadowolić się czwartkowymi rozgrywkami „pocieszenia”.

O kolejne dwa miejsca w Lidze Europy walczą AC Milan, Atalanta i Fiorentina. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że w dwóch decydujących kolejkach dojdzie do bezpośrednich starć między zainteresowanymi – obu z udziałem Rossonerich. I to ekipa z czerwonej części Mediolanu wydaje się być w najlepszej sytuacji z dwóch powodów, nawet mimo gładko przegranego finału Coppa Italia z Juventusem.


Do wywalczenia europejskiej przepustki podopiecznym Gennaro Gattuso wystarczy wygrać jedno z pozostałych do końca trzech spotkań. Drugą ekipą, od której może najwięcej zależeć w kontekście gry w Europie w przyszłym sezonie jest… walczące o utrzymanie Cagliari, które zmierzy się jeszcze zarówno z zespołem z Bergamo, jak i z podopiecznymi Stefano Pioliego. W zdecydowanie najlepszej formie znajduje się obecnie Atalanta, która nie przegrała od sześciu spotkań, jednak wydaje się, że i w tym przypadku walka o lokaty 6-7 będzie trwała do ostatnich minut. Zwłaszcza, że także Viola potrafiła ostatnio dać prawdziwy koncert na Stadio Artemio Franchi.


Bijatyka o utrzymanie

Nie mniej emocjonująco będzie wśród drużyn walczących o ligowy byt. Do dawno zdegradowanego Benevento dołączył w minionej kolejce Hellas. Ostatnim miejscem „pod kreską” zagrożonych jest realnie aż pięć drużyn, które dzielą zaledwie dwa punkty! Realnie, ponieważ gdyby cała piątka wygrała swoje dwa pozostałe spotkania (co jest możliwe, bo nie dojdzie do ani jednego bezpośredniego pojedynku!), a trzynasta obecnie Bologna dwukrotnie poległa, to ona znalazłaby się na osiemnastym miejscu. Szanse na to wydają się jednak być mniejsze niż na odrobienie strat przez Napoli.


Sytuacja na dole tabeli jest zatem bardzo skomplikowana. Ostatnie wydarzenia sugerowałyby wytypowanie na ostatniego spadkowicza Udinese, które przeżywa totalny, trwający już trzy i pół miesiąca paraliż (jedenaście porażek z rzędu!). Dwa punkty w ostatnich czternastu spotkaniach to bilans, który nie wymaga komentarza. Nie pomogła nawet zmiana trenera. Pod wodzą Igora Tudora Zebrette w kuriozalny sposób wypuścili w ostatniej chwili z rąk zwycięstwo z Benevento i zostali rozbici przez Inter.

Jedynym, co może uratować podopiecznych chorwackiego szkoleniowca jest terminarz. Udinese zmierzy się bowiem do końca sezonu ze zdegradowanym Hellasem i ze spokojną w 99,9% Bologną, więc wydaje się, że w którymś z tych spotkań po prostu musi zdobyć trzy punkty. Z drugiej strony Bianconeri Friulian sprawiają wrażenie kompletnie niezdolnych do wygrania czegokolwiek, przez co z typowego średniaka stali się głównym faworytem do relegacji.

Przykrego losu ekipa z Dacia Arena nadal może uniknąć. Jeżeli tak miałoby się stać, to prawdopodobnie jedynie kosztem Crotone lub Cagliari, które mają bardzo ciężkich rywali. Drużyna z Kalabrii podejmie w dwóch ostatnich kolejkach Lazio i Napoli, Sardyńczycy natomiast zmierzą się z pozostającymi w grze o Ligę Europy i znajdującymi się w dobrej formie ekipami Atalanty oraz Fiorentiny.


Najbliżej utrzymania są z całą pewnością drużyny z Polakami w składzie. Zarówno SPAL 2013 Thiago Cionka, jak i Chievo Pawła Jaroszyńskiego, a także skutecznego ostatnio Mariusza Stępińskiego mogą z ostrożnym optymizmem patrzeć w przyszłość. Co prawda ich sytuacja w tabeli, przynajmniej na papierze, pozostaje niewiele lepsza niż pozostałej trójki, jednak tym, co przemawia na korzyść obu ekip są suche fakty. SPAL traci w ostatnich miesiącach bardzo mało bramek i przegrało zaledwie jedno z jedenastu spotkań, zaś Chievo zmierzy się z Bologną i zdegradowanym Benevento. Wydaje się zatem, że trzecim spadkowiczem będzie ktoś z trójki Udinese – Crotone – Cagliari, ale o tym również dowiemy się dopiero 20 maja. Końcówka Serie A zapowiada się zatem niezwykle emocjonująco, wszak do samego końca o osiągnięcie swoich celów walczyć będzie ponad połowa ligi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *