Bez tytułu

Oprócz hitowego starcia Borussii Dortmund z Liverpoolem rozegrano dzisiaj także trzy inne mecze 1/4 finału Ligi Europy. W bardzo dobrej sytuacji przed rewanżami są Szachtar Donieck oraz Sevilla, które wygrały swoje mecze wyjazdowe. Zwycięstwo zanotował także Villarreal i za tydzień w Pradze będzie bronił jednobramkowej przewagi.

Zgodnie z oczekiwaniami, bez większych problemów, wygraną w meczu Sporting Braga – Szachtar Donieck wywalczyli Ukraińcy, którzy mają ambicję dotarcia co najmniej do finału rozgrywek, a najlepiej wygrania całej tegorocznej edycji Europa League. Tuż przed końcem pierwszej połowy gola dla podopiecznych Mircei Lucescu zdobył obrońca reprezentacji Ukrainy, Yaroslav Rakitskiy, który wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego Brazylijczyka Taisona. Kwadrans przed końcem gry Górnicy z Doniecka osiągnęli już dwubramkową przewagę, po bramce Argentyńczyka Facundo Ferreyry.

Gdy wydawało się, że taki wynik utrzyma się do końca, kontaktową bramkę zdobyli Portugalczycy, którzy tym samym dali sobie nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu w rewanżu. Taką szansę stworzył im Wilson Eduardo, choć wydaje się, że za tydzień czeka ich niezwykle trudne.


W dobrej sytuacji znajduje się także Sevilla, która w bratobójczym starciu wygrała z Athletikiem Bilbao na San Mames, choć pierwsi gola strzelili w tym meczu gospodarze. Już w 24. minucie to Sevillistas mogli jednak objąć prowadzenie, lecz strzał Evera Banegi zatrzymał się na słupku. Kilka minut później, z drugiej strony boiska, świetną okazję zmarnował Iňaki Williams, a jeszcze przed przerwą drugi raz w meczu piłka trafiła w słupek. Tym razem pechowcem był najlepszy strzelec tegorocznej edycji Ligi Europy, przeżywający drugą młodość – Aritz Aduriz.


To co nie udało się w pierwszej odsłonie, 35-letni napastnik zrealizował w drugiej części spotkania. Krótko po wznowieniu gry strzałem głową, po podaniu Ikera Muniaina, wyprowadził Basków na prowadzenie. Zbyt długo taki wynik jednak się nie utrzymał, gdyż już po kilku minutach do wyrównania doprowadził mający polskie korzenie Thimothée Kolodziejczak, którego świetnym zagraniem obsłużył, najlepszy w tym dniu w drużynie Sevilli, Ever Banega.


Sporym ciosem dla kolegów Grzegorza Krychowiaka jest fakt, że Argentyńczyk nie zagra w rewanżu po tym, jak obejrzał swoją kolejną żółtą kartkę. Trener Unai Emery będzie musiał w przyszłym tygodniu poukładać swój zespół bez kreatywnego pomocnika z Rosario. W końcowych minutach spotkania decydującego gola zdobył dla Andaluzyjczyków Vicente Iborra.

Pewien niedosyt po dzisiejszych meczach będzie z pewnością odczuwał opiekun drużyny Villarrealu, Marcelino Garcia Toral. Co prawda jego podopieczni wywalczyli zwycięstwo, ale uzyskali jedynie jednobramkową przewagę, a sami pozwolili rywalowi strzelić cennego gola w meczu wyjazdowym. W dodatku zawodnicy czwartej drużyny La Liga stworzyli sobie sporo dobrych okazji do podwyższenia wyniku, ale nie potrafili zachować zimnej krwi pod bramką przeciwnika.

Swoje okazje marnowali kolejno: Mario Gaspar, który trafił w poprzeczkę, Samuel Castillejo, Roberto Soldado, a Cedric Bakambu, który zdobył dwie bramki dla hiszpańskiej drużyny, mógł, a nawet powinien, skompletować hat-tricka, lecz w świetnej sytuacji przestrzelił.


Francuz wyprowadził swój zespół na prowadzenie po kuriozalnym golu już w 3. minucie spotkania, niemal do złudzenia przypominającym trafienie Zlatana Ibrahimovicia z wczorajszego meczu Ligi Mistrzów Paris Saint-Germain – Manchester City. Jedyną różnicą był fakt, że w tej sytuacji piłkę wstrzelił w niego bramkarz Sparty Praga, a nie zawodnik z pola. Później zawodnicy Żółtej Łodzi Podwodnej nie zachowali należytej koncentracji przy stałych fragmentach gry i tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania nie upilnowali Jakuba Brabeca, który po rzucie rożnym wyrównał stan meczu. W drugiej połowie zwycięstwo gospodarzom dał drugi gol Bakambu, ale sprawa awansu jest w tej parze jeszcze otwarta.

Żadna z drużyn nie wypracowała sobie przed rewanżem przewagi większej, niż jedna bramka, ale wydaje się, że sytuacja Szachtara oraz Sevilli jest dosyć komfortowa. Bliżej półfinału znajduje się także Villarreal, lecz w rewanżu podopieczni Marcelino będą musieli być w Pradze niezwykle uważni, gdyż jedna strzelona bramka wystarczy Sparcie do odniesienia historycznego sukcesu. Z pewnością przyszłotygodniowe mecze przyniosą kibicom sporo emocji i dadzą pokaz dobrego futbolu na najwyższym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *