DJjh3U6XoAIxvzl

AS Roma to w ostatnich latach klub, na który polski kibic spogląda coraz częściej – najpierw z zaciekawieniem, co takiego osiągnie na Stadio Olimpico Łukasz Skorupski, a następnie z nadzieją, że właśnie tam swoją karierę odbuduje Wojciech Szczęsny. Tego drugiego w Rzymie już nie ma, natomiast Skorupski powrócił do stołecznej drużyny z wypożyczenia i dosyć pewnie zasiadł na ławce rezerwowych. Powód takiego stanu rzeczy nazywa się Alisson Becker.

Dwa ostatnie lata to okres regularnej gry byłego bramkarza Górnika Zabrze w barwach Empoli. W Toskanii „Skorup” wyrósł na jednego z lepszych specjalistów na swojej pozycji w lidze włoskiej, a to, że Azzurri opuścili szeregi elity w zeszłym sezonie na pewno nie jest winą naszego rodaka. Z pełną odpowiedzialnością można wręcz napisać, że gdyby nie gra reprezentanta Polskim degradacja Empoli stałaby się faktem dużo wcześniej niż po ostatnim gwizdku ostatniej kolejki (w której zresztą Skorupski nie zagrał – dod. red.). Latem 26-letni kadrowicz Adama Nawałki wracał do Romy z jednym celem: zacząć bronić regularnie w stołecznym zespole. Wiedział, że za konkurenta nie będzie miał już Wojciecha Szczęsnego, którego rzymianie nie zdecydowali się wykupić, a zbierającego przez ostatni rok doświadczenie u jego boku Brazylijczyka.

Alisson Becker trafił na Stadio Olimpico latem 2016 roku z Internacionalu Porto Alegre za 8 mln €, ale transfer został ustalony jeszcze zimą zeszłego roku. Walter Sabatini, ówczesny dyrektor sportowy rzymskiego klubu, nie ryzykował jednak wiele, bo za te pieniądze brał jednego z najlepszych bramkarzy ligi brazylijskiej, mającego za sobą debiut w reprezentacji Canarinhos. Z perspektywy czasu należałoby nawet stwierdzić, iż większym ryzykiem było posadzenie Alissona na ławce niż jego zakup. Pochodzący z Novo Hamburgo golkiper miał bowiem za sobą już 56 spotkań rozegranych w rodzimej Serie A i Copa Libertadores, z czego aż 23 kończył bez potrzeby schylania się po piłkę do siatki. Rekordowy pod tym względem był dla niego rok 2015, kiedy w 26 grach czyste konto zachowywał aż piętnastokrotnie!

Debiut w Internacionalu nasz bohater zaliczył cztery lata temu, na sześć spotkań zastępując Muriela (notabene swojego starszego brata grającego obecnie w portugalskim CF Os Belenenses – dod. red.). W kolejnych sezonach to Alisson stał się jednak pierwszym wyborem szkoleniowca popularnych Colorado (z hiszp. „Czerwoni”) i miał przyjemność wraz z kolegami walczyć w Copa Libertadores, gdzie dopiero w półfinale ekipa z Porto Alegre musiała uznać wyższość meksykańskiego Tigers. Co ciekawe, młodszy z Beckerów o bluzę z numerem jeden rywalizował nie tylko ze wspomnianym wcześniej Murielem, ale też z dobrze znanym z włoskich boisk Didą. Mistrz Świata z 2002 roku dołączał do Internacionalu jako bramkarz wiekowy, ale swoim doświadczeniem na pewno pozytywnie wpływał na rywalizację o miejsce między słupkami oraz pomagał młodszym kolegom.

W kadrze Alisson zadebiutował w październiku 2015 roku, a lekko ponad pół roku później był pierwszym bramkarzem Brazylii na Copa America Centenario. Jubileuszowy turniej zakończył się jednak dla Canarinhos olbrzymią klapą, a sam Alisson szerszej publiczności przedstawił się w sposób kuriozalny – wpychając sobie piłkę do bramki w meczu z Ekwadorem.


Skórę uratował mu wtedy poważny błąd sędziego, który nie uznał prawidłowego gola. Wspomniany mecz zakończył się wynikiem 0:0, który skądinąd w ostatecznym rozrachunku niczego Brazylijczykom nie dał, toteż w drogę powrotną podopieczni Carlosa Dungi udali się już po fazie grupowej. Bramkarz Romy mógł wraz z kolegami zrehabilitować się za tę klęskę podczas ubiegłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, ale o ile brazylijska kadra okryła się chwałą, zdobywając dla Kraju Kawy pierwsze w historii złoto olimpijskie w piłce nożnej, o tyle Alisson nie miał w tym sukcesie udziału. Sierpień 2016 roku był bowiem bardzo ważnym czasem dla Giallorossich, którzy w eliminacjach Ligi Mistrzów mierzyli się z FC Porto. Kiedy w maju ubiegłego roku okazało się, że Roma do bram raju będzie musiała przedzierać się przez play-offy, natychmiast ruszyły negocjacje z brazylijską federacją o zwolnienie Beckera z udziału w Olimpiadzie.

Z perspektywy włoskiego klubu rozmowy zakończyły się sukcesem i gracz był do dyspozycji Luciano Spallettiego w rywalizacji ze Smokami. Alisson zagrał nawet w pierwszym meczu w Portugalii zakończonym remisem 1:1. W rewanżu wystąpił jednak Szczęsny i… zawalił bramkę na 0:2, a cała batalia zakończyła się wstydliwym dla rzymian rezultatem 1:4 w dwumeczu. Po tamtym pojedynku na Stadio Olimpico podniosły się głosy, że to Brazylijczyk powinien być pierwszym wyborem „Spala”, ale urodzony w Toskanii szkoleniowiec postawił koniec końców na Polaka, czego na pewno w stolicy Italii nie żałują. Może poza głównym konkurentem reprezentanta Biało-Czerwonych, któremu do pokazania się zostały „jedynie” rozgrywki Ligi Europy i Pucharu Włoch…

Źródło: AS Roma
Źródło: AS Roma

Jeszcze w trakcie ubiegłego sezonu Szczęsny w samych superlatywach wypowiadał się o możliwościach swojego kolegi po fachu przekonując, że Roma ma w nim bramkarza na lata. Trzeba przyznać, że były golkiper Arsenalu nie „cukrował”, tylko „mówił jak jest”. Becker to, rzeczy samej, fachowiec najwyższej próby. Do tego bardzo spokojny tak na boisku, jak i na co dzień. W zasadzie tylko raz dał pożywkę włoskiej prasie – gdy w trakcie poprzedniego sezonu przekonywał, że jeśli od startu nowych rozgrywek nie będzie miał pewnego miejsca w bramce Lupich, odejdzie. Poza tym to normalny, rodzinny facet cieszący się z narodzin córki Heleny czy wyznający miłość do swojej żony Natalii Loewe.

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Tym samym Alisson załamuje stereotyp, że bramkarz powinien być szalony, choć z drugiej strony, kiedy spojrzy się na Davida De Geę, Petra Čecha czy Jana Oblaka, to każdy z nich emanuje wręcz spokojem. Podobnie usposobiony jest golkiper Romy, który do słusznych warunków fizycznych (192 cm wzrostu) dokłada świetny refleks i grę na linii. Tak swego czasu charakteryzował wychowanka Internacionalu Bartłomiej Rabij, bodaj największy w naszym kraju ekspert od piłki południowoamerykańskiej:

„Oto postać, której opisywanie napawa mnie szczególną radością, bo w paru wpisach dotyczących reprezentacji Brazylii domagałem się go w kadrze jeszcze przed Copa América. (…) Alisson Becker pochodzi z Novo Hamburgo, czyli pochodzenie i nazwisko wskazuje, iż facet aż się prosi do niemieckiej Bundesligi, chociaż z tym przyspawaniem do linii raczej pasuje do włoskiej Serie A lub angielskiej Premier League.”

„Stylem gry najbardziej przypomina mi Neto z czasów gry w Brazylii. A skoro Neto poradził sobie tak ładnie we Fiorentinie, to i Alisson mający większe międzynarodowe doświadczenie – reprezentacja, Copa Libertadores – powinien dać radę. (…) Alisson ma pewną fajną cechę, która od razu rzuca się w oczy: łatwo dobiera narzędzie do blokowania strzału. Instynktownie wie, czy wyciągać się na prawą czy lewą rękę, może na dwie. Nawet gdy zbija piłkę na boki, wszytko to wygląda bardzo naturalnie i pewnie. Robi wrażenie!”

Pan Bartłomiej największe pretensje do Alissona miał wówczas o grę na przedpolu, ale początek obecnych rozgrywek pokazuje, że przez rok treningów w Trigorii pod okiem Marco Savoraniego 25-latek poprawił i ten aspekt, a nogami gra nie gorzej niż jego słynny poprzednik między słupkami wicemistrzów Włoch.

Alisson występami w koszulce z Wilczycą Kapitolińską na piersi świetnie wpisuje się w bogatą historię bramkarzy z Kraju Kawy, którzy występowali we włoskiej Serie A oraz Romie. Przez ostatnie ćwierćwiecze na Półwyspie Apenińskim zarabiali na życie tacy fachowcy, jak Claudio Taffarel (Parma FC i AC Reggiana), Nelson Dida (AC Milan) czy Julio Sergio (FC Internazionale). W Rzymie zaś jego poprzednikami byli m.in. Doni, który dla Giallorossich rozegrał 149 meczów w latach 2005-2011 oraz Julio Sergio, swego czasu nazywany „najlepszym trzecim bramkarzem świata”, jednak gdy dostał swoją szansę w sezonie 2009/10, rozegrał świetne campionato niemalże zwieńczone mistrzostwem Italii. Zdetronizowanie Juventusu to jeden z głównych celów obecnego numeru jeden w bramce tak Romy, jak i kadry Canarinhos.


Wszystko wskazuje więc na to, że Łukasz Skorupski jedyne minuty w bieżącej kampanii rozegra najprawdopodobniej w Coppa Italia i być może w ostatnim grupowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Qarabağowi Ağdam (5 grudnia 2017 – przyp. red.). Alisson zawłaszczył sobie bluzę z nr 1 prawdopodobnie na stałe, a takie mecze, jak wrześniowy pojedynek z Atlético Madryt w Champions League czy prestiżowe starcie z Milanem w ostatniej kolejce ligowej, jeszcze bardziej umacniają Brazylijczyka w pozycji hegemona. Sam Polak doskonale zdaje sobie z tego sprawę, bo swojego rywala komplementował nawet w filmiku opublikowanym na kanale „Łączy nas piłka”:

„Dobry jest [Alisson – red.]. Na początku, jak zaczynałem z nim trenować na zgrupowaniu w Ameryce, to nie wydawał mi się taki „mega”, ale teraz z meczu na mecz gra coraz lepiej. W lidze dobrze bronił, w Champions League dobrze bronił. Ale przyjdzie moja chwila, że dadzą mi zagrać i będę musiał ją dobrze wykorzystać”

Łukasz Skorupski

Za Łukasza oczywiście trzymamy kciuki, bo im więcej naszych zawodników gra w dobrych klubach zachodnioeuropejskich, tym lepiej dla kadry Adama Nawałki. Wojciech Szczęsny pokazał, że wygranie rywalizacji z Alissonem otwiera także drogę do reprezentacyjnej bramki. W tej chwili to jednak Brazylijczyk znajduje się na pole position.


Autor: Łukasz Szymański

2 thoughts on “Doczekał się! Alisson Becker wita się z europejską piłką w najlepszy możliwy sposób

  1. „Szkoleniowca popularnych Colorado (z arg. „Czerwoni”)” – co oznacza to „arg”? Nie ma języka argentyńskiego. Mówią tam po hiszpańsku. Colorado po hiszp. znaczy kolorowy, a nie czerwony. A tak w ogóle, to skąd ta Argentyna w artykule o Brazylijczyku grającym w Porto Alegre, które to znajduje się w Brazylii, gdzie mówi się po portugalsku? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *