1035606350.jpg.0

Życie jest bardzo brutalnie i już niejednego boleśnie zweryfikowało. Można mnożyć przykłady piłkarzy, u których potencjał przegrywał z pieniędzmi, nocnym życiem, kobietami czy drogimi autami. Od dłuższego czasu Ousmane Dembélé robi wszystko, aby swoim nazwiskiem „wzmocnić” tej mało prestiżowy poczet. Kolejne doniesienia o jego wybrykach u niejednego kibica wywołują już śmiech połączony z politowaniem. W zupełnie innym nastroju są działacze klubu z Camp Nou, którzy usilnie starają się znaleźć przyczynę takiego zachowania swojego podopiecznego, aby skutecznie temu zaradzić. Tak, aby o piłkarzu, który uchodzi za jednego z najbardziej uzdolnionych zawodników młodego pokolenia mówiono wreszcie wyłącznie w kontekście poczynań sportowych.

Wiadomo, że młodość rządzi się swoimi prawami. Teoretycznie jednak, ta zasada nie powinna dotyczyć piłkarzy. Oni, zdecydowanie wcześniej muszą rozpoczynać dojrzewanie, jeśli chcą swoją karierę wprowadzić na właściwe tory. Przykład wychowanka akademii Rennes pokazuje, że nie zawsze tak się dzieje. W jego przypadku trudno mówić o jednorazowym wyskoku, lecz niemal o recydywie. Wszyscy dokładnie pamiętamy w jakich okolicznościach żegnał się z Signal Iduna Park, gdy jego zachowanie nie miało nic wspólnego z profesjonalizmem.

Wszyscy spodziewali się, że po przenosinach do Katalonii znów będzie zachowywał się na odpowiednim poziomie, bez eksponowania swojego niezadowolenia. Wszak trafiał dokładnie tam gdzie chciał. Te rozważania szybko zostały jednak boleśnie zweryfikowane, a wybryki francuskiego talentu trudno już zliczyć na palcach obu rąk. Największym echem odbiła się nieobecność na jednym z treningów, gdy usprawiedliwiał się silnymi bólami brzucha. Tymczasem, Barcelona postanowiła zweryfikować to „L4” i okazało się, że ma do czynienia z symulantem, który czas spędził w otoczeniu znajomych, grając na konsoli.


Jakby tego było mało, okazuje się, że za 21-letnim piłkarzem ciągnie się także nieprzyjemna przeszłość. Ostatnio światło dzienne ujrzały zdjęcia z wynajmowanego przez niego mieszkania, które pozostawił po sobie w Westfalii. Właściciel lokum postanowił upublicznić sprawę, gdyż jest ono w opłakanym stanie, z pozostałościami po skrzydłowym Barcelony, w tym niezapłaconymi rachunkami czy nieświeżym jedzeniem w lodówce.


Wtedy, czemu nie można się było zupełnie dziwić, zdecydowano o postanowieniu ultimatum. Jeśli utalentowany gracz nie zdoła się odpowiednio ustatkować, to zarząd będzie próbował się go pozbyć. Nie będzie to jednak łatwe. Borussia zagwarantowała sobie solidny procent od transferu byłego podopiecznego, po którego teraz wcale nie ustawia się kolejna chętnych..


Zdezorientowani zachowaniem kolegi z zespołu są także sami zawodnicy Dumy Katalonii. Większość z nich stara się go jednak usprawiedliwić i zrozumieć, oferując przy tym swoją pomoc.

„Wszyscy byliśmy kiedyś młodzi i popełnialiśmy błędy. Dlatego też, nauczeni doświadczeniem musimy skupić się na tym, by mu pomóc i uświadomić go, że futbol jest najważniejszy i musisz nim żyć przez 24 godziny na dobę. Popełnił sporo błędów, ale ma przed sobą świetlaną przyszłość.”

Gerard Piqué

Warto jednak zauważyć, że podobne problemy mieli z nim także w kadrze Francji, o czym wspominają także hiszpańscy dziennikarze. Przy okazji poważnie powątpiewając w autentyczną przemianę krnąbrnego zawodnika.

„Ta sytuacja w Barcelonie jest niemal kopią tej, jaką miał w reprezentacji. Doskonale pamiętam, że selekcjoner Didier Deschamps często wspominał o jego poważnych problemach z zaaklimatyzowaniem się do profesjonalnego futbolu. Wskazywał, że opieką otoczył go również Éric Abidal, czyli były gracz Barcelony. Nie wiem jednak, czy to coś pomoże. Wydaje mi się po prostu, że tacy ludzie po prostu się nie zmieniają.”

Miguel Rico, dziennikarz „Mundo Deportivo”

Wszystkie te okoliczności, a zwłaszcza ta ostatnia opinia, nie stawiały młodego atakującego w najlepszym świetle, poważnie podważając sens inwestowania w niego gigantycznych pieniędzy. Pozycję startową do walki o ponowne zaufanie i szacunek pośród starszych kolegów też nie miał najlepszej. Mimo to, Ernesto Valverde postanowił dać kolejną szansę, którą Dembélé jednak tylko częściowo wykorzystał. Owszem, w meczach z Atlético i Espanyolem wpisał się na listę strzelców, ale kilka dni temu znów spóźnił się na trening, za co czekają go poważne konsekwencje.


Nie ulega wątpliwości, że jest to zawodnik niezmiernie utalentowany i gdyby umiejętności szły w parze z profesjonalnym podejściem, być może reprezentacja Francji miała by teraz dwóch piłkarzy pokroju Kyliana Mbappé. Dembélé wciąż jest jednak bardzo młody i tak naprawdę niczego nie zaprzepaścił, a jedyny most jaki za sobą spalił znajduje się w Dortmundzie. Musi teraz obrać jedną z dwóch dróg. Albo w końcu się ogarnie, albo będzie stawiany w jednym rzędzie z Mario Balotellim czy Roystonem Drenthe. Decyzja jak zawsze, będzie należeć tylko do niego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *