Parma w Serie B

Gianluigi Buffon, Antonio Cassano, Lilian Thuram, Hernan Crespo, Fabio Cannavaro, Gianfranco Zola. Co łączy tych wspaniałych zawodników? Wszyscy w czasie swojej kariery piłkarskiej grali w zespole Parmy. Jednak w 2015 roku ten zasłużony klub z północy Italii zbankrutował i popularni Gialloblù musieli rozpocząć swoją wspinaczkę na szczyt od czwartego poziomu rozgrywkowego. Już jako Parma Calcio 1913 trzykrotni zdobywcy Pucharu Włoch powoli się odradzali, aż w minioną sobotę po zwycięstwie w play-offach awansowali na zaplecze włoskiej ekstraklasy. A stąd już zaledwie jeden krok do powrotu na należne im miejsce, czyli do Serie A!

Dramat Parmy wielu z sympatyków włoskiego calcio zapewne wciąż doskonale pamięta. W sezonie 2013/14 podopieczni Roberto Donadoniego grali świetną, szybką piłkę, która pozwoliła im na zajęcie 6. miejsca w tabeli. Kadra złożona z wielu młodych graczy i kilku bardziej doświadczonych pozwalała fanom Crociatich z optymizmem spoglądać w przyszłość. Klub z regionu Emilia-Romania prowadził wówczas innowacyjną politykę transferową opartą na zatrudnianiu niezliczonej liczby zawodników za darmo, którzy potem albo byli sprzedawani, albo wypożyczani, albo trafiali do pierwszego zespołu. Przez drużynę ze Stadio Ennio Tardini przewijały się wówczas tabuny średniej klasy piłkarzy, a wśród nich był chociażby obecny skrzydłowy Lechii Gdańsk i reprezentant Polski Sławomir Peszko.

Koncepcja budowy zespołu, która w nieodległej perspektywie miała przynieść wymierne korzyści, ostatecznie nie okazała się tak skuteczna, zwłaszcza że na jaw wyszły wielomilionowe długi, które pociągnęły parmeński klub na samo dno. Sezon 2014/15 to już istny koszmar. Ostatnie miejsce w lidze, brak pieniędzy na cokolwiek – poczynając od opłacenia ochrony na stadionie, aż po rachunki za prąd w ośrodku treningowym. Przez pewien czas istniało nawet ryzyko, że Gialloblù w ogóle nie dokończą rozgrywek. Ostatecznie to się jednak udało, ale sportowo Parma i tak zajęła 20. miejsce oznaczające bezpośredni spadek do Serie B.


Parma znalazła się na prostej drodze do likwidacji. Pod zarzutem prania brudnych pieniędzy zatrzymano prezydenta i dyrektora sportowego. Okazało się bowiem, że klub ma aż 218 mln € długów, co spowodowało, że tuż po zakończeniu sezonu założony w 1913 roku klub zbankrutował i po 101 latach zniknął z piłkarskiej mapy Europy. Oczywiście parmeńczycy nie chcieli, aby ich drużyna przestała istnieć na zawsze, więc zdecydowano się na odbudowę. Wielką rolę odegrali tutaj kibice Gialloblù, którzy powołali do życia klub Parma Calcio 1913.

Kampanię 2015/16 zespół z Emilia-Romania rozpoczął w Serie D (czwarty poziom rozgrywkowy we Włoszech – przyp. red,), a do zarządu szybko zostały wprowadzone lokalne legendy. Prezydentem klubu został były wieloletni szkoleniowiec Parmy Nevio Scala, a funkcję pierwszego trenera objął Luigi Apolloni, który przez 13 lat był zawodnikiem I Ducali. Krok po kroku zbierano zawodników i kompletowano sztab szkoleniowy. Klub otrzymał także pozwolenie na korzystanie ze swojego dawnego stadionu Ennio Tardini i ośrodka treningowego. Pierwszy sezon w nowej rzeczywistości okazał się dla Parmy lepszy niż wielu się spodziewało. Crociati zakończyli rozgrywki na pierwszym miejscu i bezpośrednio awansowali do Lega Pro.


Trzeci poziom rozgrywkowy słynie jednak ze sporego skomplikowania. Liga składa się aż z 60 drużyn, które rywalizują w trzech grupach liczących po 20 zespołów. Zwycięzca każdej z grup zapewnia sobie bezpośrednią promocję do Serie B, natomiast ostatni, czwarty beniaminek awans na zaplecze elity musi zapewnić sobie w fazie play-off, w której uczestniczą aż 24 drużyny. W związku z tym ekipa, która chce dostać się na drugi poziom rozgrywkowy poprzez fazę play-off musi wygrać łącznie pięć meczów z rzędu!

Parma w swoim pierwszym sezonie w Lega Pro zajęła drugie miejsce, ze stratą aż dziesięciu punktów do prowadzonej wówczas przez Filippo Inzaghiego Venezii. Gialloblu prezentowali dobry futbol, jednak na ich nieszczęście we wspomnianej kampanii poza zasięgiem konkurencji okazała się ekipa Arancioneroverdich. W play-offach drużyna Roberto D’Aversy (Apolloni został zwolniony pod koniec 2016 roku – przyp. red.) pokonała jednak najpierw Piacenzę, potem AS Lucchese-Libertas i Pordenone Calcio, a w finałowym starciu Alessandrię. Zwycięstwo 2:0 w meczu rozgrywanym na neutralnym gruncie we Florencji dało wyczekiwany awans do Serie B i zapewniło radość tysiącom kibiców Parmy, którzy tłumnie zjawili się na trybunach Stadio Artemio Franchi. Zaledwie dwa lata po bankructwie klub z północy Włoch wrócił więc do przedsionka Serie A, z marzeniami o rychłym powrocie do elity.

Parma musi jednak istotnie wzmocnić kadrę, aby móc rywalizować z powodzeniem w drugiej lidze włoskiej. Sezon w Serie B jest bardzo długi (na zapleczu rozgrywane są bowiem aż 42. kolejki – przyp. red.), a w obecnym składzie Crociatich z trudem można doszukać się gwiazd. Do tej kategorii z pewnością należy zaliczyć Emanuele Calaio (18 bramek w tym sezonie) oraz Alessandro Lucarellego, który jako jeden z nielicznych pozostał w drużynie po spadku, mimo ofert z wielu innych klubów, także tych z elity, i od tego czasu pozostaje jej kapitanem. Mimo 40 lat na karku stoper bynajmniej nie zamierza kończyć swojej przygody z piłką i chce biegać z opaską na ramieniu także po boiskach Serie B.

„To był długi i trudny sezon. Było podczas niego wiele wzlotów i upadków. Doświadczyliśmy zmiany pionu kierowniczego i sztabu szkoleniowego. Nie udało się nam wygrać sezonu zasadniczego, ale zwycięstwo w play-off na swój sposób smakuje lepiej”

 Alessandro Lucarelli tuż po zakończeniu sezonu

19095323_1698361427137368_2191257514904948108_o

Szanse Parmy na awans do Serie A już w pierwszym sezonie po powrocie na jej zaplecze są niewielkie, ale ten klub już nieraz pokazał, że niemożliwe nie istnieje. Jeszcze dwa lata temu nie wiadomo było, czy profesjonalna piłka w ogóle na Stadio Ennio Tardini powróci, a teraz fani Gli Emiliani mogą świętować drugi awans z rzędu. Do wykonania pozostał jeszcze ostatni, najważniejszy krok – powrót do włoskiej ekstraklasy, a więc miejsca, które zawsze się Gialloblu należało.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *