ucldraw111217k

W ostatnich latach wielu kibiców narzekało, że Liga Mistrzów rozkręca się bardzo powoli. Nieco nudnawe starcia grupowe i ospała pierwsza część fazy pucharowej powodowały, że większość sympatyków futbolu oczekiwało prawdziwie wysokiej jakości rywalizacji dopiero od meczów ćwierćfinałowych. Tym razem los wynagrodził jednak ich wcześniejsze doświadczenia i sprawił, że już w połowie lutego przynajmniej w dwóch parach zmierzą się ekipy, które bez wątpienia stać na triumf w całych rozgrywkach.

Wyjątkowo wyrównana w tym roku faza grupowa Ligi Mistrzów spowodowała, że wszyscy fani najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na Starym Kontynencie z niecierpliwością wyczekiwali na poniedziałkowe losowanie. Wszystko dlatego, że wśród drużyn nierozstawionych znalazły się takie potęgi, jak Real Madryt, Chelsea FC czy Juventus FC. Efekt mógł być tylko jeden – trzeba było się przygotować na minimum dwa arcyciekawe pojedynki już na samym początku fazy pucharowej Champions League.

Spośród zespołów, które w swoich grupach uplasowały się na drugiej pozycji, najmniej powodów do radości miał mistrz Anglii. Znakomita postawa na przełomie września i grudnia przedstawicieli Premier League na arenie międzynarodowej sprawiła, że podopieczni Antonio Contego musieli liczyć na wyjątkowo sprzyjający los, czyli wylosowanie kulki z nazwą „Beşiktaş”, bądź zaakceptować przymus przedwczesnej rywalizacji z Barceloną albo Paris Saint-Germain.


Tuż po południu wszystko stało się jasne – kolejną przeszkodą The Blues na drodze do kijowskiego finału Ligi Mistrzów będzie wielka Barcelona. Na domiar złego dla sympatyków Chelsea, pojedynki z Dumą Katalonii wpiszą się w bardzo skomplikowany terminarz ekipy Contego, którą czekają wówczas na przestrzeni zaledwie kilkunastu dni starcia m.in. z oboma przedstawicielami Manchesteru.


Jeszcze ciekawiej zapowiada się jednak rywalizacja na linii Hiszpania – Francja, która bez najmniejszych wątpliwości zasługiwała, aby mieć swój końcowy bieg dopiero w wielkim finale. Z pewnością wielu kibiców marzyło po cichu, aby do takiego starcia doszło dopiero w maju na Stadionie Olimpijskim w stolicy Ukrainy. Pojedynek Neymar vs Ronaldo byłby idealnym zwieńczeniem całego sezonu i doskonałym preludium do rosyjskiego mundialu, tymczasem przekorny los sprawił, że drogi Realu Madryt i PSG zejdą się już w połowie lutego.


Co ciekawe, opiekun Les Parisiens wcale nie sprawiał wrażenia przytłoczonego tym, że naprzeciwko jego ekipy stanie obrońca tytułu:

„Nie uważam, że trafiliśmy najgorzej. Moim zdaniem jesteśmy na poziomie, który pozwala na rywalizację z Realem Madryt. Odczucia mamy raczej pozytywne”

Unai Emery

Szkoleniowiec PSG musi być jednak przygotowany, że hiszpańska prasa wiele czasu poświęci na wypominanie jego ostatniego podejścia do wyeliminowania z Ligi Mistrzów przedstawiciela Półwyspu Iberyjskiego, a więc dotkliwej klęski z Barceloną.

Do konfrontacji w ramach 1/8 finału Champions League pozostało jeszcze trzy miesiące, podczas których może zmienić się bardzo wiele – na czele z aktualną dyspozycją Królewskich, która bez wątpienia u wielu oponentów nie budzi już najwyższego poziomu respektu. W korespondencyjnym pojedynku na słowa więcej racji trzeba zatem przyznać stronie przeciwnej.

„PSG to zupełnie inna ekipa niż ta, z którą graliśmy w 2015 roku. Już w zeszłym sezonie zanotowali istotny progres, ale dla mnie oczywiste jest to, że dla nich to także trudne losowanie”

Emilio Butragueño

Sporo emocji powinno dostarczyć kibicom także starcie Juventusu z Tottenhamem. Już od dłuższego czasu wiadomo, że Stara Dama szczyt swoich możliwości przygotowuje dopiero na fazę pucharową, a Koguty to przecież jedna z największych rewelacji ostatnich miesięcy. Zachodzi jednak poważna obawa, czy wobec dość wąskiej kadry wicemistrz Anglii będzie w stanie w równym stopniu rywalizować na wielu frontach.


Teraz przed sztabami każdej z ekip wielotygodniowe starania, aby wyłapać jak najwięcej słabych punktów u swojego adwersarza. Długie analizy, ukrywanie swoich słabości czy też umiejętne dostosowanie się do absencji będą głównymi elementami przygotowań do tych ekscytujących dwumeczów. Bez względu na to, ile każda ekipa poświęci na wdrożenie swojego planu i za kim będą przemawiały statystyki, jedyną weryfikacją okaże się jak zwykle zielona murawa…