slask_cracovia_031.939x365xffffff

Po słabym poprzednim sezonie w wykonaniu Cracovii, obecna kampania znów miała wywindować drużynę Pasów na pozycję gwarantującą walkę o europejskie puchary, zwłaszcza że na ławkę trenerską udało się sprowadzić charyzmatycznego i cenionego nad Wisłą Michała Probierza. Tymczasem kibice pięciokrotnego mistrza Polski bardziej muszą martwić się na razie o pozostanie swojej drużyny w Ekstraklasie, niż emocjonować rywalizacją o czołowe lokaty.

Latem w krakowskim klubie dokonano wielu zmian, które w zamyśle właściciela, Janusza Filipiaka, miały przynieść znaczącą poprawę wyników, wszak te osiągane w ubiegłych rozgrywkach dalekie były od oczekiwanych. Po świetnej kampanii 2015/16, w której Cracovii udało się zająć czwarte miejsce, a zespół prezentował atrakcyjny, ofensywny styl gry, miniony sezon okazał się pasmem rozczarowań. Zapoczątkowało je odpadnięcie z europejskich pucharów z wicemistrzem Macedonii, Shkëndiją Tetowo, która w tym roku w Lidze Europy mierzyła się z Milanem. Później podopieczni Jacka Zielińskiego, mimo kilku przebłysków w postaci okazałych zwycięstw nad Piastem Gliwice (5:1) czy Koroną Kielce (6:0), grali co najwyżej przeciętnie i niemal do końca rozgrywek istniało realne niebezpieczeństwo spadku Pasów do I ligi.


Uzdrowienie sytuacji sportowej klubu, który od lat za sprawą majętnego prezesa Filipiaka znajduje się w stabilnej kondycji finansowej, powierzono dość niespodziewanie Michałowi Probierzowi, którego wcześniej łączono raczej z pracodawcami zagranicznymi (mówiło się o kierunku tureckim lub 2. Bundeslidze – przyp. red.). Dotychczasowemu trenerowi podziękowano za współpracę, a niezbyt przyjemnym echem odbiły się wypowiedzi medialne Zielińskiego, z których płynęło duże rozgoryczenie. 56-letni szkoleniowiec żalił się, że zwolniono go niemal miesiąc po zakończeniu poprzedniego sezonu, stwarzając przy tym nadzieję, że jeszcze otrzyma swoją szansę przy Kałuży.


Przyjście do Krakowa „polskiego Guardioli”, który w poprzednich rozgrywkach, jak i podczas wcześniejszych kadencji w Białymstoku potrafił doprowadzić Jagiellonię do historycznych osiągnięć, zostało uznane w środowisku za spory sukces właściciela Cracovii. Znany z mocnego charakteru i kontrowersji trener z miejsca rozpoczął porządkowanie szatni. Najpierw zrezygnował z kilku doświadczonych piłkarzy, którzy wcześniej mieli pewne miejsce w zespole: Huberta Wołąkiewicza, Marcina Budzińskiego czy Mateusza Cetnarskiego. Później odeszli jeszcze Tomasz Brzyski, Piotr Polczak czy Paweł Jaroszyński – jedyny zawodnik, za którego Filipiakowi udało się uzyskać solidną kwotę od włoskiego Chievo Werona.


Nietrudno zauważyć, że wymieniona została niemal cała defensywa poza Brazylijczykiem Deleu, co może mieć przełożenie na słabą postawę tej formacji u progu nowego sezonu. Podopieczni Probierza jak dotąd stracili bowiem najwięcej bramek w lidze i to właśnie obrona wydaje się w tym momencie największym problemem Cracovii. Dość powiedzieć, że tylko w dwóch inauguracyjnych spotkaniach Pasom „udało się” stracić jedną bramkę, a w każdym kolejnym co najmniej dwukrotnie bramkarze musieli wyciągać piłkę z siatki.


Na razie trudno więc zauważyć progres, gdyż na przestrzeni ostatnich pięciu meczów tylko raz Cracovii udało się wywalczyć punkt (z Górnikiem Zabrze), a jedyne zwycięstwo zostało odniesione w Gdańsku nad równie słabą w tym sezonie Lechią Gdańsk. W rywalizacji ze Śląskiem krakowianom nie pomógł także sędzia Szymon Marciniak, który niesłusznie odgwizdał faul na Michale Chrapku, a posiłkując się wsparciem systemu VAR zamienił rzut wolny na rzut karny. Decyzja ta odbiła się szerokim echem, zwłaszcza że została podjęta w samej końcówce meczu i bezpośrednio wpłynęła na wynik końcowy.


Trudno też oprzeć się wrażeniu, że letnie zakupy, których dokonano przy Kałuży, nie były do końca przemyślane. To o tyle dotkliwe, że przed poprzednimi rozgrywkami większość transferów Cracovii, poza Krzysztofem Piątkiem, również okazała się nieudana. Wiele nowych nabytków to obcokrajowcy, jak obrońcy Lennard Sowah, Michal Sipľak czy Ołeksij Dytiatjew, którzy potrzebują czasu, by zgrać się, zwłaszcza że trener Probierz rotuje taktyką i zestawieniem personalnym defensorów w poszczególnych spotkaniach.

Większość sumy przeznaczonej na wzmocnienia wydano na wykupienie ze Slavii Praga Jaroslava Mihalika. Pomocnik, który był podstawowym graczem młodzieżowej reprezentacji Słowacji, miał kosztować aż 800 tys. €. W Cracovii nie prezentuje jednak tak dobrej formy, jak w drużynie narodowej, dlatego coraz częściej pojawiają się głosy, że można było lepiej zainwestować tę rekordową kwotę. Stabilna od kilku sezonów pozostaje jedynie obsada bramki Pasów, w której niepodzielnie panuje Grzegorz Sandomierski. Wszystkie pozostałe formacje doświadczały już większych lub mniejszych przetasowań.

Gdy spojrzymy na skład Cracovii z wspomnianego, udanego sezonu 2015/16, tylko czterech piłkarzy, którzy występowali wówczas regularnie, odnajdziemy także w obecnej kadrze – oprócz Sandomierskiego i Deleu, to Jakub Wójcicki oraz Miroslav Čovilo. Obaj jednak dalecy są od optymalnej formy. W poprzednich sezonach 29-letni Polak był jednym z najlepszych asystentów ligi, a Serb regularnie zdobywał bramki po uderzeniach głową, zaś teraz próżno szukać ich nazwisk w kluczowych statystykach. Bardzo ważnym zawodnikiem środka pola był także Damian Dąbrowski, w pewnym momencie regularnie otrzymujący powołania od Adama Nawałki. Środkowy pomocnik pod koniec czerwca doznał jednak poważnej kontuzji kolana (zerwanie więzadła krzyżowego – przyp. red.), która wykluczyła go z gry na wiele miesięcy.


W ofensywie dużym problemem krakowskiego zespołu wydaje się uzależnienie od trafień Krzysztofa Piątka, autora niemal połowy bramek Cracovii w bieżącej kampanii. Jeszcze do niedawna ciężar zdobywania goli rozłożony był na kilku piłkarzy: Denissa Rakelsa, Erika Jendriška czy Mateusza Cetnarskiego, a każdy z nich po kilkanaście razy w sezonie kierował piłkę do siatki rywala. Swoje zdobycze dokładali również Bartosz Kapustka oraz Marcin Budziński, co sprawiało, że Pasy niejednokrotnie gromiły ligowych przeciwników, bowiem ci nie mogli skupić się na kryciu wyłącznie jednego czy dwóch graczy.

Teraz Piątkowi wyraźnie brakuje wsparcia w ofensywie, bowiem do tej pory więcej niż raz trafił jedynie Estończyk Sergei Zenjov. Dużym rozczarowaniem jest natomiast postawa Mateusza Szczepaniaka, który sprowadzany był do Krakowa z łatką utalentowanego napastnika mającego przy Kałuży wejść na najwyższy, ekstraklasowy poziom. Tymczasem wychowanek Zagłębia Lubin nie potrafi nawet powtórzyć wyników strzeleckich, jakie osiągał w Podbeskidziu.


Dla Michała Probierza praca w Krakowie jest sporym wyzwaniem, nie tylko ze względu na brak cierpliwości Janusza Filipiaka w stosunku do kolejnych szkoleniowców. Charyzmatyczny 45-latek do tej pory sukcesy odnosił jedynie w Białymstoku, a jego pozostałe przygody trenerskie to mniejsze lub większe niewypały. Po sensacyjnym wicemistrzostwie Polski nadchodzi więc czas weryfikacji i odpowiedzi na pytanie, czy Probierz jest w stanie zaliczyć ponadprzeciętny rezultat także poza Podlasiem. Jak na razie idzie mu jak po grudzie, lecz wobec rewolucji kadrowej, jaką tego lata przeszedł zespół ze stolicy Małopolski, z poważniejszymi wnioskami trzeba się wstrzymać przynajmniej do zakończenia rundy jesiennej.

W najbliższych kolejkach Cracovię czekają dwa poważne testy – mecze z Jagiellonią i Legią, które pokażą, czy zawodnicy Pasów są w stanie zmobilizować się w ważnych spotkaniach obciążonych dużą presją. Derby Krakowa zakończyły się niepowodzeniem, choć szalę zwycięstwa Wiślacy przechylili na swoją korzyść dopiero w końcówce meczu. Kolejnych bolesnych porażek kibice i sam właściciel Cracovii mogą już jednak nie wytrzymać. Sobotnia konfrontacja będzie szczególna dla Probierza, wszak zmierzy się ze swoimi niedawnymi podopiecznymi, których zna doskonale, więc mobilizacji z obu stron z pewnością nie zabraknie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *