el-mlaga-alecciona-al-pistolero-sandro-para-ganarle-al-sevilla

Dla większości graczy transfer do FC Barcelony byłby spełnieniem marzeń albo przynajmniej poważną nobilitacją i milowym krokiem w karierze. W przypadku Sandro Ramíreza pożegnanie z Camp Nou okazało się wręcz zbawienne, gdyż w Maladze w końcu otrzymał kredyt zaufania, który regularnie spłaca. Mając na uwadze wiek, potencjał oraz umiejętności atakującego rodem z Wysp Kanaryjskich możemy być pewni, że to jeszcze nie szczyt jego możliwości, a preludium do czegoś większego.

Za darmo nie umarło

Bogatych stać na fanaberie, czemu dowód dała Duma Katalonii latem, zatrudniając Paco Alcácera za ogromne pieniądze, choć każdy powinien być świadom, że oto przychodzi nowy rezerwowy, a nie gracz pierwszego składu. Wprawdzie Lionel Messi czy Luis Suárez nie należą do najmłodszych graczy i trzeba zabezpieczyć się na przyszłość, to trudno oczekiwać nagłego zjazdu formy piłkarzy z Ameryki Południowej i nikt nie zapewni, że przybyły z Valencii napastnik doczeka zmiany warty, gdyż wcześniej jednak może przypomnieć sobie o ambicjach i chęci gry.

Z równie lekką ręką, co wykonanie przelewu w wysokości 30 mln na konto Nietoperzy, przyszło dyrekcji sportowej klubu pożegnanie z wychowankiem. Dodatkowo mistrz Hiszpanii nie obejrzał za swojego piłkarza złamanego grosza, gdyż temu skończył się kontrakt i nikt nie postanowił się wcześniej na taką ewentualność zabezpieczyć. Wszakże najlepsze drużyny niejednokrotnie oddają piłkarzy, co do których maja wątpliwości, na wypożyczenie lub sprzedają z opcją pierwokupu. W związku z tym jedyne profity, na które ewentualnie może liczyć kataloński klub, to kilka procent z przyszłego transferu Kanaryjczyka w ramach programu solidarnościowego FIFA, pod warunkiem, że będzie to przejście do zespołu zagranicznego.

Sandro na dobrą sprawę mógł opuścić Blaugranę rok wcześniej, lecz wówczas, mimo ofert z innych drużyn, postanowił pozostać, gdyż na Barcelonę został nałożony zakaz rejestrowania nowych piłkarzy. Przez sezon 2015/16 zanosiło się więc na koniec przygody napastnika z obecnym pracodawcą. Usługami wolnego agenta były zainteresowane kluby z Premier League, lecz ten postanowił pozostać w Hiszpanii i przenieść się do Andaluzji, a konkretnie do Málaga CF.




Nieskrępowany lider

Rywalami młodzieżowego reprezentanta La Roja do miejsca w składzie byli Charles oraz Michael Santos. Pierwszy z nich cieszył się dużym uznaniem wśród kibiców, gdyż sezon wcześniej zdobył dwanaście bramek w LaLiga. Z kolei Urugwajczyk za 4 mln € przybył z rodzimej ligi, w której zdobył 42 bramki w 91. meczach. Ponadto przeniesiony z drużyny rezerw do pierwszego składu został utalentowany 19-letni Marokańczyk Youssef En-Nesyri. Podstawową przewagą byłego piłkarza Barçy była jednak możliwość gry zarówno jako żądło ataku, jak i na obu skrzydłach. Okazało się, że 21-latek wcale nie musi być rzucany pomiędzy pozycjami, a Juande Ramos właśnie w nim widzi swojego głównego snajpera, pomimo uznania dla Charlesa i wydanych pieniędzy za Santosa. Już w 1. ligowej kolejce Ramírez otrzymał szansę od pierwszych minut i był jedynym napastnikiem, bowiem szkoleniowiec preferował ustawienie 1-4-2-3-1. Po dwóch meczach bez bramki szansę otrzymał Charles, a Sandro musiał zejść na skrzydło. Przed 5. serią gier zespół nadal był bez zwycięstwa i wtedy w meczu z Eibarem w końcu przebudził się piłkarz z Gran Canarii, który tuż przed końcem pierwszej połowy wyrównał stan meczu. W drugiej połowie rezerwowy En-Nesyri zadał decydujący cios i Andaluzyjczycy mogli cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie.

Wkrótce wzrosła presja na nowym nabytku, gdyż kontuzji kolana doznał Charles, a trener wciąż nie chciał stawiać na Santosa, który albo siedział na ławce rezerwowych, albo w ogóle nie pojawiał się w kadrze meczowej. Sandro uniósł ciężar zdobywania bramek znakomicie, a forma strzelecka prezentowana w październiku i listopadzie pozwoliła mu na powiększenie dorobku strzeleckiego o kolejne pięć trafień, które zanotował w siedmiu kolejkach. Przy tym objawiał swoje kolejne umiejętności. Oprócz dobrego odnalezienia się w polu karnym potrafił dobrze dośrodkować z rzutu wolnego. Sam prawdopodobnie w polu karnym na niewiele by się zdał z racji swoich nikłych warunków fizycznych. Ponadto w potyczce przeciwko Atlético Madryt popisał się fantastycznym bezpośrednim trafieniem ze stojącej piłki.

Końcówka 2016 roku była już jednak mniej udana. Wprawdzie w grudniu strzelił trzy gole, lecz dwa z nich padły w przegranym meczu Copa del Rey z drugoligową Córdobą, co oznaczało odpadnięcie z dalszej rywalizacji. W Primera División seria słabych wyników zakończyła się pożegnaniem z Juande Ramosem, którego zastąpił Urugwajczyk Marcelo Romero. Efekt nowej miotły tym razem nie zadziałał, a na nieszczęście nowego szkoleniowca w styczniu z gry wypadł najlepszy strzelec zespołu, który pauzował ponad miesiąc z powodu kłopotów ze ścięgnem Achillesa. W siedmiu meczach Boquerones zdołali uciułać jedynie pięć punktów i na powrót musieli zacząć obawiać się spadku do Segunda División. W marcu jednak gracz był gotowy do gry, a wkrótce nastąpiła kolejna zmiana na stanowisku opiekuna drużyny, którą przejął znakomity przed laty gracz Realu Madryt, Míchel.


Słodka zemsta

Charles i Michael Santos miewali jedynie przebłyski, młody En-Nesyri się uczył, a sprowadzony zimą Adalberto Peñaranda wciąż nie nawiązał do swojej najlepszej formy. W tej sytuacji ponownie oczy wszystkich zwróciły się ku Sandro, który po kilku meczach ponownie zaczął strzelać i to seriami! Wraz z kwietniem wróciła wysoka dyspozycja, która najpierw objawiła się w pojedynku ze Sportingiem Gijón. Jedyne trafienie pomogło ekipie z Malagi osiągnąć pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w kampanii.

 

Prawdziwą ucztą dla fanów z La Rosaleda było starcie z Barceloną, która przyjechała po trzech kolejnych pewnych zwycięstwach. Pierwsi cios wyprowadzili jednak skazywani na porażkę gospodarze, a konkretnie Sandro. Napastnik otrzymał długie podanie od Juankara i z okolic połowy boiska pognał za piłką zostawiając w tyle Jérémy’ego Mathieu. Francuz próbował gonić, lecz rywal był za szybki i z zimną krwią wykończył akcję, dając prowadzenie swojemu zespołowi. Po zdobytej bramce specjalnie nie krył radości, co inni gracze często czynią, gdy strzelają przeciwko były klubom. Ostatecznie Maladze udało się wygrać 2:0, choć trzeba przyznać, że sędziowanie stało na słabym, wręcz skandalicznym poziomie, a na pomyłkach zyskały obie strony.


Mimo wszystko jednak sentyment do byłego klubu pozostał…


Zwycięstwo nad wielkim klubem ewidentnie podniosło morale drużyny, która po wypadku przy pracy, jakim była porażka z Deportivo kontynuuje obecnie serię trzech kolejnych zwycięstw. Nie sposób mieć również zastrzeżeń do gry ofensywnej, która przyniosła w tych trzech spotkaniach osiem bramek, a połowa tego dorobku jest zasługą Ramíreza. Wychowanek Barcelony przesądził o wygranej nad Granadą, przeciwko której zanotował dublet, z kolei w ostatnim spotkaniu z faworyzowaną Sevilla strzelił gola i zaliczył asystę, co przy wyniku 4:2 miało wymierny wpływ.



Kierunek Anglia?

Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek zawodnik może pochwalić się 13 bramkami w ligowych zmaganiach, choć z uwagi na kontuzję zanotował 27 występów. Do tego dochodzą dwie bramki w Pucharze Króla. Dla porównania w ciągu ostatnich trzech sezonów pobytu na Camp Nou strzelił 22 gole i to wliczając trafienia z drużyny rezerw. Progres zatem jest niezaprzeczalny, a jedyne czego piłkarz potrzebował to trochę czasu na okrzepnięcie i przede wszystkim regularną grę. Nie może zatem żałować decyzji o rozstaniu się z Barceloną.


Dobra postawa ponownie przyciągnęła zainteresowanie ze strony innych klubów, a ponownie do gry włączyły się drużyny z Anglii. Mocne zabiegi ma czynić Southampton, ale i znacznie silniejszy Tottenham, który w swojej ofercie ma niepodważalnego asa jakim są występy w przyszłorocznej Champions League. Co ciekawe, ewentualny nowy pracodawca wcale nie będzie musiał długo negocjować z Málagą porozumienia w kwestii odstępnego, gdyż klauzula wykupu kontraktu w tym przypadku wynosi zaledwie 5-6 mln €. Możliwe jest także pozostanie w Hiszpanii, gdyż latem nowego napastnika będą chciały pozyskać Sevilla oraz Atlético.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *