pilkarze-ktorzy-mogli-grac-w-ekstraklasie-foto-glowne-kopiowanie

Polska nie jest priorytetowym kierunkiem dla renomowanych piłkarzy z zagranicy. Nad Wisłę przeważnie trafiają obcokrajowcy będący na początku swojej kariery lub po prostu niemający szans na grę w dobrych klubach na Zachodzie. Zdarzali się oczywiście zawodnicy z ciekawym piłkarskim CV, którzy wnieśli do Ekstraklasy jakość, jak Danijel Ljuboja oraz tacy, którzy byli blisko angażu, ale ostatecznie do ligi polskiej nie trafili. Najnowszy przypadek dotyczy niedoszłego pomocnika Wisły Kraków Michaela Essiena, ale to bynajmniej nie jedyny piłkarz o uznanej marce, który w ostatnich latach łączony był z polskimi drużynami.

Mido

Znany egipski goleador i jeden z najsłynniejszych futbolistów z Kraju Faraonów miał zostać polecony w 2010 roku ówczesnemu trenerowi napastników Lecha Poznań Andrzejowi Juskowiakowi. Kolejorz wygrał w tym czasie tytuł mistrzowski i szykował się do walki o Ligę Mistrzów, ale musiał pogodzić się ze stratą swojego najlepszego piłkarza – Roberta Lewandowskiego. Wykorzystując nadarzającą się okazję, agencje menedżerskie proponowały klubowi z Bułgarskiej różnych napastników, w tym właśnie Mido. Snajper z Afryki Północnej w swojej karierze grał na chwałę wielu znanych drużyn, m.in Ajaxu Amsterdam, Olympique’u Marsylia, Romy czy Tottenhamu. W momencie, kiedy miał zostać piłkarzem Lecha, znajdował się na zakręcie swojej bogatej kariery, ale z pewnością oczekiwał zarobków na poziomie rekordowym w skali Ekstraklasy. Duże ryzyko, potęgowane także trudnym charakterem zawodnika sprawiło, że ostatecznie Egipcjanin nie trafił do stolicy Wielkopolski.


Z pewnością Mido nie był piłkarzem, który mógłby przynieść poznańskiemu klubowi duże korzyści marketingowe, a o jego ówczesnym poziomie sportowym najlepiej świadczy to, że po nieudanych epizodach w rodzimym Zamaleku i angielskim drugoligowcu z Barnsley w 2013 roku zakończył karierę.



Taye Taïwo

Lewy obrońca znaczną część swojej piłkarskiej przygody spędził w Marsylii, gdzie przez sześć lat zagrał w prawie 200 meczach na poziomie Ligue 1. Po wyjeździe z Francji jego kariera mocno przyhamowała – w Milanie wystąpił w ledwie kilku spotkaniach, a na wypożyczeniach w Queens Park Rangers i Dynamie Kijów także nie potrafił wywalczyć sobie pewnego miejsca w składzie. Później trafił do tureckiego Bursasporu i właśnie w trakcie jego pobytu nad Bosforem wysunięto propozycję przenosin do Legii Warszawa. W styczniu 2015 roku Nigeryjczyk pojawił się na obozie Wojskowych, którzy trenowali w… Turcji. Szybko okazało się jednak, że forma Taïwo odbiega od tej, jaką prezentował we Francji i władze mistrza Polski zrezygnowały z jego usług.



Po nieudanym pobycie w Bursasporze ciemnoskóry defensor znalazł zatrudnienie w zupełnie innym regionie Europy. Przenosiny do fińskiego HJK Helsinki można jednak odczytywać jako sportową degradację.




Victor Agali

114ica10_p_xanthi_agali_panigiriko-thumb-large

Kolejny w tym gronie zawodnik z Afryki, również mający na swoim koncie występy w Marsylii, choć był to jedynie epizod u progu kariery. Najlepsze lata Agali spędził bowiem w Niemczech – w Hansie Rostock i Schalke 04 Gelsenkirchen. Wybitnym strzelcem nigdy nie był (w żadnym sezonie nie przekroczył dwucyfrowej liczby bramek), ale na pewno jego nazwisko kibicom Bundesligi zapadło w pamięć. Po wyjeździe znad Renu często zmieniał klubu. Zwłaszcza upodobał sobie południe Europy – grał w Turcji, Grecji i na Cyprze, a ostatecznie wylądował… w Chinach. W 2012 roku pojawił się na testach w Zawiszy Bydgoszcz, który, co ciekawe, występował wtedy w I lidze. Sprowadzenie Agaliego do Polski było zasługą ówczesnego właściciela Niebiesko-Czarnych, znanego menedżera Radosława Osucha.

Po kilkunastodniowych treningach w drużynie późniejszych zdobywców Pucharu Polski okazało się, że poziom prezentowany przez Nigeryjczyka w niczym nie przypominał formy z Rostocku czy Gelsenkirchen. Agali kontraktu nad Brdą zatem nie podpisał, choć niektórzy uważali to za pewnik.




Milan Baroš

Źródło: sport.aktualne.cz
Źródło: sport.aktualne.cz

Czeski snajper najbardziej znany jest z występów w Anglii – w Aston Villi, a zwłaszcza Liverpoolu. Później grał także z niezłym skutkiem w Olympique’u Lyon i Galatasaray Stambuł. W 2013 roku Baroš zdecydował się wrócić do ojczyzny, w której przebywa do tej pory, z krótką przerwą na wyjazd do tureckiego Antalyasporu. Najlepszym momentem kariery czeskiego snajpera był z pewnością 2004 rok i Mistrzostwa Europy w Portugalii, w trakcie których sięgnął po tytuł króla strzelców z dorobkiem pięciu bramek i zajął z kolegami trzecie miejsce. Na początku 2015 roku pojawiła się w mediach informacja, jakoby Baroš miał negocjować kontrakt z… Podbeskidziem Bielsko-Biała. Piłkarz temu zaprzeczał, a prezes Górali twierdził, że rozmowy się odbyły. Strony ostatecznie nie doszły do porozumienia.


Pół roku później rodak napastnika naszych południowych sąsiadów, trener Piasta Gliwice Radoslav Látal w jednym z wywiadów poinformował, że był już po słowie z Barošem, aby ten dołączył do drużyny Piastunek, ale na przeszkodzie stanęło weto rodziny, którą czekałaby w takiej sytuacji kolejna rozłąka.



Mateja Kežman

20110302a

Serb jest kolejnym ze znanych napastników, który mógł trafić do Ekstraklasy, ale porozumienie nie zostało zawarte. Bardzo zaawansowane rozmowy toczone były z Józefem Wojciechowskim w czasie, kiedy ekscentryczny właściciel chciał stworzyć z Polonii Warszawa klub na miarę Ligi Mistrzów. Zawodnik z Bałkanów w wywiadach potwierdzał zainteresowanie obydwu stron, a jego wymagania kontraktowe mieściły się w możliwościach finansowych klubu z Konwiktorskiej. Niepewność co do formy sportowej oraz krnąbrne zachowania Serba z przeszłości ostatecznie odstraszyły od transferu potentata branży budowlanej.


Trzeba przyznać, że w swoim piłkarskim CV Kežman może pochwalić się imponującymi pracodawcami, choć w większości tych drużyn nie spełniał pokładanych nadziei. Świetnie spisywał się natomiast w PSV Eindhoven, gdzie trzykrotnie wywalczył tytuł króla strzelców ligi holenderskiej.

Później przyzwoity poziom Mateja prezentował jeszcze tylko w Atlético Madryt i Fenerbahçe SK. Przygody z Chelsea, Paris Saint-Germain i Zenitem Sankt Petersburg okazały się bowiem bardzo nieudane. Przed ewentualnymi przenosinami do Warszawy Serb przez krótki czas przebywał w Chinach, co z reguły świadczy o tym, że piłkarz nieuchronnie zbliża się do końca swojej kariery. W konsekwencji, zamiast do Polonii, trafił do BATE Borysów, ale jego pobyt na Białorusi zakończył się porażką, co może utwierdzać Wojciechowskiego w słuszności podjętej przez niego decyzji. W 2012 roku Kežman zawiesił buty na kołku.




Miroslav Klose

Źródło: Bavarian Football Works
Źródło: Bavarian Football Works

Niemiecki lis pola karnego, w przeciwieństwie do wyżej wymienionych graczy, zmieniał kluby bardzo rzadko. Oprócz FC Homburga, gdzie grał na początku swojej kariery, występował jeszcze w 1.FC Kaiserslautern, Werderze Brema, Bayernie Monachium oraz przez ostatnie pięć lat w Lazio Rzym. Jego statystyki zawsze były co najmniej przyzwoite, ale najlepszą formę Klose prezentował w reprezentacji. Nawet kiedy mniej grał w klubie i znajdował się w nieco słabszej dyspozycji, Die Mannschaft niezmiennie mogła na niego liczyć. Liczne medale ważnych imprez, mistrzostwo świata sprzed dwóch lat, korona króla strzelców mundialu rozgrywanego w swoim kraju, a także rekord w liczbie zdobytych bramek, zarówno łącznie w historii MŚ (16 goli), jak i niemieckiej drużynie narodowej (71 trafień), musi budzić uznanie, tym bardziej, że w tej drugiej klasyfikacji „Miro” wyprzedził legendarnego Gerda Műllera! Od momentu zakończenia przez Klosego kariery reprezentacyjnej w ekipie Joachima Löwa ewidentnie brakuje typowego snajpera, jakim przez lata był właśnie urodzony w Opolu napastnik.

Chociaż jego matka była reprezentantką Polski w piłce ręcznej, a ojciec graczem Odry Opole, Klose nigdy szczególnie nie obnosił się ze swoją polskością. Po wygaśnięciu kontaktu z Lazio mógł bez przeszkód podpisać umowę z nowym klubem. Niewiele zabrakło, aby napastnik zawitał na Łazienkowską. Na przeszkodzie stanęło jednak pozostanie Nemanji Nikolicia, który Legię opuścił dopiero później.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *