21551852_1918248878186023_9176514522096520274_o

Lato na Stadio Luigi Ferraris było nader spokojne, jak na standardy liguryjskiego klubu, wszak z Genoi odeszło jedynie kilku wyróżniających się zawodników. Mimo to Gryfony fatalnie weszły w nowy sezon i po pięciu kolejkach mają na koncie zaledwie dwa punkty. Posada Ivana Juricia wisi na włosku i bardzo prawdopodobne, że chorwacki szkoleniowiec pożegna się ze stanowiskiem już po przyszłotygodniowym meczu z Bologną. Czy zmiana trenera pomoże uratować zespół, który w swoich poczynaniach coraz bardziej zaczyna przypominać Palermo?

Palermo, które obecnie stara się o szybki powrót do Serie A, w ostatnich miesiącach pogrążyło się w całkowitym chaosie, efektem czego ze Stadio Renzo Barbera odeszło wielu wartościowych zawodników. W budżecie sycylijskiego klubu powstała wielka dziura, a sprzedaż udziałów została odwołana… po kilku miesiącach, gdy okazało się, że nowy prezes Unione Sportiva, Paul Baccaglini, nie uregulował należności za całą transakcję. Do Palermo musiał zatem wracać stary właściciel, Maurizio Zamparini, który od wielu miesięcy usilnie szukał nowego interesariusza, gdyż z coraz większą trudnością przychodziło mu finansowanie poczynań Rosanero. Historia Genoi jest bardzo podobna…

Prezydent liguryjskiego klubu, Enrico Preziosi, również od dłuższego czasu stara się spieniężyć swoje udziały, bowiem bardzo słabo przędzie jego firma produkująca zabawki – Giochi Preziosi. Mimo kilkukrotnych podchodów pod ostateczną sprzedaż Genoi, nie udało się jeszcze tego dokonać, a drużyna z sezonu na sezon jest osłabiana. Normą na Stadio Luigi Ferraris stała się w ostatnich latach całkowita wyprzedaż piłkarzy w letnich okienkach transferowych, w związku z czym nawet po udanych rozgrywkach trzeba było budować zespół niemalże od podstaw.

Źródło: Genoa CFC – Official Website
Źródło: Genoa CFC – Official Website

Pod tym względem tegoroczne mercato w wykonaniu działaczy Genoi nie było wprawdzie tak intensywne, jednak bez istotnych ubytków kadrowych także się nie obeszło. Odszedł przede wszystkim najlepszy strzelec zespołu w ubiegłej kampanii, Giovanni Simeone, który przeniósł się do Fiorentiny. Po jednym udanym sezonie Argentyńczyka w barwach Rossoblu nikt w klubie nawet nie udawał, że chce zatrzymać utalentowanego 22-latka – liczyła się szybka sprzedaż i jak największy zysk. Oprócz niego pożegnano się także z doświadczonym stoperem Nicolásem Burdisso, który przez ostatnie trzy lata trzymał obronę Gryfonów w ryzach, oraz Ezequeilem Muñozem, który bez żalu został oddany do hiszpańskiego CD Leganés.


Straty nie zostały jednak należycie zrekompensowane. Największe nadzieję wiązano z krnąbrnym, ale utalentowanym skrzydłowym Ricardo Centuriónem, jednak Argentyńczyk póki co nie potwierdza, że drzemią w nim spore umiejętności. 24-latek na murawie wygląda na zupełnie zagubionego, a w ubiegłotygodniowym meczu z Lazio trener Ivan Jurić ściągnął go już w pierwszej połowie, wszak wychowanek Racing Club de Avellaneda kompletnie nie radził sobie w ataku i nie stwarzał żadnego zagrożenia pod bramką Thomasa Strakoshy.

Bardzo twarde lądowanie notuje także drugi najdroższy nabytek Genoi w tym okienku, a więc dobrze znany polskim kibicom Petar Brlek. Środkowy pomocnik rodem z Varaždin zupełnie nie potrafi odnaleźć się w stolicy Ligurii i dostosować do o wiele wyższych wymogów Serie A. Jedyny głośniejszy transfer Gryfonów w tym mercato to przybycie Gianluki Lapaduli. Pech chciał, że były napastnik Milanu bardzo szybko doznał urazu i do gry będzie gotowy dopiero pod koniec października.


Jeśli chodzi zaś o poczynania stricte boiskowe, katastrofalne wygląda przede wszystkim gra w obronie podopiecznych Juricia, którzy nierzadko popełniają juniorskie wręcz błędy. W wielokrotnie już wspominanej rywalizacji z Lazio ekipa ze stolicy Ligurii w końcówce spotkania remisowała 2:2, gdy nagle Santiago Gentiletti podjął fatalną w skutkach decyzją – niecelnym podaniem wystawił piłkę Ciro Immobile, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Mattią Perinem i tej okazji nie zmarnował. Biancocelesti bez problemów dowieźli prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego, a nad Genoą znowu zawisły czarne chmury…


Już wtedy Jurić był bliski utraty posady, jednak o jego pozostaniu ostatecznie zdecydował chyba tylko sentyment Preziosiego do Chorwata, który notabene w tamtym sezonie został już raz zwolniony, ale wrócił po zaledwie kilku tygodniach, wszak przejęta przez Andreę Mandorliniego drużyna radziła sobie jeszcze gorzej (4 punkty w sześciu meczach). Jurić utrzymał zespół z Genui w elicie, tymczasem na początku kolejnych rozgrywek znów jest o włos od bezrobocia. Uratować może go podobno wyłącznie wygrana nad Bologną w przyszłą sobotę (w najbliższej kolejce Gryfony zagrają na wyjeździe z Interem – przyp. red.).

Włoskie media prześcigają się już w prognozach dotyczących następcy 42-letniego szkoleniowca, a wśród najbardziej prawdopodobnych opcji wymienia się Waltera Mazzariego, Massimo Oddo oraz Francesco Guidolina. Każda z tych kandydatur każe jednak zakładać, że Genoa jakościowego skoku do przodu raczej na pewno w najbliższym czasie nie zanotuje…

Jedyną nadzieją dla Il Vecchio Balordo na uratowanie rozpoczętej niedawno kampanii jest klubowa młodzież. Zaledwie 16-letni Pietro Pellegri w starciu z Lazio strzelił dwa gole i wprawił w osłupienie cały piłkarski świat. Co jeszcze bardziej szokujące, coraz bliżej pierwszej drużyny jest także 15-letni (!) Eddy Salcedo, który czaruje obecnie w zespołach juniorskich Rossoblu.


To jednak dość odległa wizja, zwłaszcza że chłopców stanowiących o przyszłości Genoi już zimą może na Stadio Luigis Ferraris nie być. Pod koniec lata Milan negocjował bowiem transfery wspomnianej dwójki, a zimą do wyścigu po uzdolnionych graczy mają się ponownie włączyć Inter, a zwłaszcza Juventus. Przy obecnych problemach finansowych klubu z Ligurii nikt nie zamierza odrzucać tak intratnych ofert.


Najlepszym odzwierciedleniem aktualnej sytuacji Genoi jest postawa atakujących. Na początku sezonu Ivan Jurić desygnował do gry trójkę Adel Taarabt – Andrei Galabinov – Goran Pandev. Cały ten tercet miałby obecnie poważne problemy z regularną grą w Serie B, tymczasem stanowi o „sile ofensywnej” drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej!

Podstawowa jedenastka Genoi na dwa pierwsze mecze sezonu;  Źródło: Genoa CFC – Official Website
Podstawowa jedenastka Genoi na dwa pierwsze mecze sezonu; Źródło: Genoa CFC – Official Website

Czy tak skonstruowany zespół ma zatem szansę utrzymać się we włoskiej elicie? Jeżeli na Stadio Luigi Ferraris w dalszym ciągu będzie trwała sportowa i organizacyjna degrengolada, to Genoa w końcu pożegna się z Serie A. Od rewelacyjnego sezonu 2014/15, gdy podopieczni wówczas Gian Piero Gasperiniego zajęli szóste miejsce w lidze i tym samym wywalczyli awans do Europa League (ostatecznie w rozgrywkach pod egidą UEFA nie zagrali z powodu problemów organizacyjnych – przyp. red.), Rossoblu rokrocznie zajmują coraz niższe pozycje. Najpierw była 11. lokata, potem 16., a teraz drużyna z Ligurii znajduje się tuż nad strefą spadkową. Pola manewru w przypadku jeszcze gorszych rezultatów już nie ma…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *